Ford Mondeo Vignale (2015) 2.0 TDCI Powershift - test, opinia, spalanie, cena

Moda na bycie premium to chyba kolejny po crossoverach dominujący trend ostatnich lat. Przymiotnik ten towarzyszy samochodom większości marek i niemal każdego segmentu. To, co kiedyś można było uznać za luksusowe, dzisiaj staje się przystępne praktycznie dla każdego – zarówno pod względem wyposażenia, jak i dostępności materiałów. Nic więc dziwnego, że producenci starają się jeszcze bardziej wyróżnić swoje modele, zwłaszcza flagowe.

© Rafał Warecki

Ten artykuł ma 2 strony:

Ford Mondeo Vignale (2015) 2.0 TDCI Powershift — test, opinia

Dodatki w stylu Vignale

Technologiczny wyścig trwa, rodzajów napędów oraz opcji wyposażenia jest coraz więcej, a zamówienie wymarzonego auta w salonie może przypominać łamigłówkę. Walka o spełnienie oczekiwań klientów jest z roku na rok coraz bardziej zażarta – wystarczy spojrzeć na programy indywidualizacji takie jak Audi Exclusive, Porsche Exclusive czy BMW Individual. Niedawno dołączył do nich także popularny Ford z nową, bardziej luksusową serią Vignale, w której oferowane jest flagowe Mondeo z lepszym wyposażeniem i pakietem usług, ale z czasem pojawi się w niej również rodzinny S-Max.

Mondeo Vignale dzięki chromowanym dodatkom prezentuje się dużo bardziej elegancko.

Nowy Ford Mondeo już w standardowych wersjach wygląda dobrze. Udany projekt przedniej części nadwozia i nawiązania stylistyczne do wulgarnego Mustanga, który zrzucił sportowy dres na rzecz eleganckiego garnituru, stanowią jedno z najbardziej wyróżniających się aut w swojej klasie. Vignale to szereg stylowych dodatków do tego biznesowego stroju – od skromnej palety lakierów i tapicerek zaczynając, a na obręczach kół kończąc. Muskularna sylwetka w połączeniu ze złotobrązowym lakierem, chromowanymi akcentami i obręczami kół tworzy obraz eleganckiego auta.

Vignale w odróżnieniu od standardowych Mondeo dostępne jest z nadwoziem typu sedan, a nie liftback, innym znakiem rozpoznawczym ma być grill z heksagonalnym wypełnieniem. Atrapa chłodnicy, kolor nadwozia i wzór obręczy kół nie są jednak na tyle mocnymi wyróżnikami, aby osoba postronna odróżniła normalne Mondeo od lepiej urodzonego brata, dlatego też w kilku miejscach znalazło się stosowne oznaczenie. Sama nazwa luksusowej serii nawiązuje do włoskiego projektanta samochodów Alfredo Vignale. Kreślone przez niego linie nadawały kształt modelom wielu znanym marek, w tym Maserati czy Ferrari. W latach 70. studia Carrozzeria Ghia i Carrozzeria Alfredo Vignale trafiły w ręce Forda. Pierwsze miało już swój udział przy kreowaniu bardziej luksusowych wersji popularnych modeli, drugie właśnie zaczyna sygnować topowe Fordy swoją nazwą.

W porównaniu do całych nadwozi pracy jest tu dużo mniej, tak naprawdę to tylko wykończeniówka i dopieszczenie poszczególnych elementów, którym w produkcji masowej auta tak popularnego jak Mondeo wcześniej poświęcono być może mniej uwagi.

Lepiej dopracowane wnętrze

Większość plastikowych profili wnętrza w serii Vignale obszyto przyjemną w dotyku skórą z wyraźnie podkreślonymi szwami. Ta jednak wygląda naprawdę efektownie dopiero na ręcznie tapicerowanych, arcywygodnych fotelach przeszytych na wzór plastra miodu i dopieszczonych ciemniejszymi wstawkami. Siedziska i oparcia mają wielokierunkową, elektryczną regulację z pompowaniem skrzydeł bocznych, pamięć trzech ustawień, kilkustopniowe podgrzewanie, wentylację oraz masaż. Ten ostatni obejmuje nie tylko pionową, ale również poziomą część fotela co jest rzadko spotykane nawet w samochodach najwyższej klasy. Siedzeniom poświęcono tutaj naprawdę dużo uwagi i ciężko mieć do nich zastrzeżenia, no może poza trochę zbyt wysokim osadzeniem, przez co kierowcy przekraczający wzrostem 190–195 cm mogą czuć się klaustrofobicznie ze względu na głaszczącą czuprynę podsufitkę, przynajmniej w wersji oknem dachowym.

Zobacz również: Przyszłość elektromobilności - rozmowa

Wnętrze Mondeo w wersji Vignale różni się kilkoma detalami i bogatszym wyposażeniem.

Kabina Mondeo Vignale w jasnej konfiguracji wygląda naprawdę efektownie, jednak parze z połaciami skóry pokrywającymi niemal całe wnętrze idą liczne srebrne, wciąż plastikowe wstawki, które przydałoby się zastąpić aluminium lub drewnianym fornirem, wtedy wnętrze nabrałoby wyjątkowości i szlachetności. Docenić je można za to za bardzo dobre spasowanie poszczególnych elementów, to zasługa dodatkowego nadzoru jakości na etapie montażu, obejmującego sto dodatkowych punktów kontrolnych. Innym atutem jest przemyślane rozplanowanie samej kabiny — cieszą liczne, funkcjonalne schowki, szczególnie przestrzeń za lewarkiem skrzyni biegów oraz podwójna skrytka w podłokietniku.

Konturowe fotele z masażem to jeden z najlepszych dodatków linii Vignale.

Bardzo wygodne fotele i przyjazne rozplanowanie otoczenia kierowcy sprawiają, że nawijanie na koła kolejnych kilometrów za kierownicą Mondeo to przyjemność. Również podgrzewana tylna kanapa zapewnia odpowiednią przestrzeń i wystarczający komfort dla dwóch dorosłych do około 185 cm wzrostu, bo na tyle osób wyprofilowano siedziska. Ewentualna podróż w trójkę również będzie znośna, ponieważ tunel środkowy kończy się wraz z przednimi oparciami, ale raczej nie zalecałbym w ten sposób pokonywania dłuższych tras.

Tylną część auta zaprojektowano z myślą o dwójce pasażerów.

Elegancka linia sedana wymusiła też pewne ograniczenia w kwestii bagażnika, który zmalał o 25 l (z 541 do 516 l przy kole dojazdowym), jednak nie litraż jest tu największą przeszkodą, ale krótka bryła kufra i co za tym idzie pokrywa. Otwór wsadowy jest dość mały, a sam bagażnik niestety nie został w ogóle zagospodarowany, brakuje w nim jakichkolwiek przegródek, a nawet haczyków na torby z zakupami. Warto dopłacić do opcjonalnych siatek lub belek zabezpieczających, inaczej po to co przesunie się w stronę kanapy trzeba głęboko zanurkować.

Przez bryłę sedana dostęp do bagażnika może sprawiać kłopoty, sama przestrzeń również nie została najlepiej zagospodarowana.

Tym co ma wyróżniać Vignale na tle innych Mondeo jest bardzo bogate wyposażenie, choć w przypadku najciekawszych pozycji często opcjonalne i nie chodzi mi tu zagospodarowanie bagażnika. Lista standardowych udogodnień i tych wymagających dopłaty znajduje się w tabeli technicznej, jednak niektórych spodziewanych gadżetów można szukać na próżno. W cenniku nie znalazło się miejsce na m.in. automatyczne domykanie drzwi, elektryczną klapę bagażnika dla nadwozia typu sedan czy tryb komfortowego wsiadania/wysiadania odsuwający kierownicę oraz fotel – a przecież i tak są sterowane elektrycznie. Owszem, dla klienta Mondeo może to zbędne dodatki, ale Vignale ma być w końcu luksusowy, wraz z autem sprzedawany jest cały pakiet specyficznych usług, a tego co można znaleźć w wyższych segmentach jednak zabrakło.

System multimedialny choć wydaje się skomplikowany - daje się polubić. Niestety obsługa głosowa nadal nie obejmuje języka polskiego.

Nadal drażni też brak dedykowanego przełącznika do zmiany nastaw adaptacyjnego zawieszenia w obliczu wielu innych, zbędnych wręcz przycisków na desce rozdzielczej. Sąsiadujący z nimi system multimedialny choć na pierwszy rzut oka wydaje się mocno rozbudowany i dość skomplikowany po dłuższym użytkowaniu daje się polubić, podobnie jest z cyfrowymi zegarami skrywającymi sporo funkcji, których niewielu szukałoby akurat tam. Wciąż brakuje niestety głosowej obsługi języka polskiego w SYNC2 – co z tego, że skrywa fajne funkcje, skoro nie potrafi mi odczytać prostego SMS-a kiedy akurat prowadzę? To drobnostki, ale wymagające poprawek.

Cyfrowe zegary to przyjemny i funkcjonalny dodatek.

Całkiem przyjemną poprawkę wprowadzono za to w kwestii wyciszenia samej kabiny, co ma oczywiście niemały wpływ na sam komfort podróżowania. Choć jednostki TDCi słyną z charakterystycznego dźwięku swojej pracy, wewnątrz auta po rozgrzaniu silnika jest bardzo cicho. To zasługa lepiej izolujących, laminowanych szyb oraz systemu aktywnej redukcji szumów Active Noise Cancellation, który za pomocą głośników systemu audio emituje fale akustyczne odwrotne do wytwarzanych przez źródło hałasu.

Pod tym względem auto spisuje się naprawdę dobrze, podobnie zresztą jest z samym komfortem jazdy, który Vignale odziedziczył już po standardowych odmianach Mondeo.

Komfortowa podróż w przyjaznych warunkach

Zawieszenie pracuje niemal bezszelestnie (a przynajmniej nie słychać go w kabinie) i skuteczne filtruje nierówności separując nadwozie od drogi. Warto dopłacić do adaptacyjnych amortyzatorów, ponieważ różnice w zachowaniu auta między trybem komfortowym i sportowym są naprawdę odczuwalne, choć i w jednym i w drugim topowy Ford prowadzi się bardzo przewidywalnie i nie daje powodów do mocnych dohamowań przed zakrętami.

Adaptacyjne zawieszenie Mondeo Vignale redukuje wpływ dużych obręczy kół na komfort jazdy.

Podwójnie turbodoładowany silnik 2.0 TDCi o mocy 210 KM sprzężony z dwusprzęgłową skrzynią Powershift wystarcza do dynamicznej jazdy i całkiem żwawego nabierania prędkości podróżnej w trasie. Skrzynia biegów bardzo przewidywalnie obsługuje silnik — sprawnie, szybko i bez zbędnej nerwowości. Nawet w trybie sportowym wszystko sprawia wrażenie dobrze zgranego i wysterowanego w punkt, mimo żwawszej pracy przekładni i regularnego podtrzymywania wyższych obrotów. Para TDCi/Powershift wydaje się bardziej dopracowana niż konkurencyjne TDI/DSG. Skrzynia nie gubi się, nie szarpie, dobrze interpretuje zamiary kierowcy, a wysoki moment obrotowy 450 Nm dostępny od 2000 obr./min. zapewnia zadowalającą zrywność w razie potrzeby.

Odmiana Vignale to w ofercie Forda coś co po części nawiązuje do dawnych wersji Ghia, ale oferuje jeszcze trochę więcej niż one w swoim czasie. Wokół topowego wariantu Mondeo zbudowana jest cała otoczka związana nie tylko z samym zamówieniem auta, ale również wygodnych usług związanych z kosmetyką czy serwisem w czasie jego eksploatacji. W Polsce przygotowano 6 salonów ze specjalną strefą Vignale Lounge, w których można rozpocząć przygodę z nową linią modelową.

Pozostaje pytanie: czy klienci tak popularnej marki jak Ford rzeczywiście potrzebują specjalnej serii pozycjonowanej jako premium, ale jednak na bazie normalnego modelu? Tak naprawdę to eksperyment i jeszcze nikt nie jest w stanie trafnie odpowiedzieć na to pytanie. Dużą zaletą Mondeo jest jego flotowość, co może sprawiać że klienci szukający kompletnego parku samochodów jednej marki wybiorą kilka sztuk Vignale dla pracowników najwyższych stanowisk, zostawiając normalne Mondeo menedżerom.

Ogólna ocena8z 10

Plusy:

  • Bardzo wygodne fotele konturowe
  • Skórzana tapicerka elementów wnętrza i foteli
  • Świetne wyciszenie wnętrza
  • Wysoki komfort jazdy
  • Praca duetu TDCi/Powershift

Minusy:

  • Brak języka polskiego w SYNC2
  • Brak jakichkolwiek seryjnych udogodnień w zagospodarowaniu bagażnika
  • Ciasnota nad głową dla wyższych pasażerów

Ford Mondeo Vignale (2015) 2.0 TDCI Powershift — zdjęcia

Volkswagen Passat B8 i Ford Mondeo V — test porównawczy [cz.2]

Volkswagen Passat i Ford Mondeo to chyba jedne z najbardziej wyczekiwanych premier końcówki zeszłego roku. Obydwa samochody grają w tym samym segmencie i…

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

DS 3 Crossback: opcja dla osób, które chcą wydać nieprzyzwoicie dużo na małe auto Podobno takich aut "już się nie robi". Test Lexusa LC500 na torze Palm Beach Peugeot 5008 vs Renault Koleos – rendez-vous dwóch dużych francuskich SUV-ów Nowa Škoda Yeti 1,6 TDI DSG 4x2 Ambition - test Volvo S60 T6 Polestar R-Design - szaleniec z Północy [test autokult.pl] Zamiast Singera? Za kierownicą Jaguara E-Type FHC od CKL Developments Opel Adam Rocks 1.0 Turbo – maluch z ambicjami Toyota RAV4 2,0 D AWD Prestige - test Audi A3 Sportback 2,0 TDI - skazane na sukces [pierwsza jazda autokult.pl] Nowe Renault Mégane (2016) dCi 130 BOSE – test, opinia, spalanie, cena Honda CR-V 2,2 i-DTEC Lifestyle - SUV prorodzinny [test autokult.pl] Škoda Superb Combi 1,8 TSI DSG Elegance - test

Popularne w tym tygodniu:

Toyota Yaris czwartej generacji: po pierwszej jeździe wiem, że jest yarisem już tylko z nazwy SsangYong Musso Grand dorównuje konkurentom, a przy okazji jest od nich tańszy Jeździłem Fiatem 500 Hybrid. Żeby poczuć różnicę, musiałbym zmienić nawyki Hyundai i30 N Project C wygląda świetnie "na papierze", ale wolałbym zwykłego i30 N Peugeot e-208 to najciekawsze zelektryfikowane auto Francuzów, ale hybrydy też są warte uwagi Jaguar F-Type przeszedł facelifting. Koniec silnika V6, ale nie taki, jak się spodziewacie Test Audi Q3 Sportback 45 TFSI: zwracanie uwagi to jego główne zadanie Test Peugeota 208 PureTech 100. Mały francuz, w którym można się zakochać VW Passat GTE w długim dystansie: sprawdzamy zasięg i spalanie w mieście