Nissan Pulsar (2015) 1.6 DIG-T - test, opinia, spalanie, cena

Nissan przez kilka lat nie miał w swojej ofercie żadnego kompaktu, pracował nad Pulsarem, samochodem zaprojektowanym dla Europejczyków i pod kątem ich potrzeb. Auto zadebiutowało na rynku z dwoma niezbyt mocnymi silnikami do wyboru, jednak kilka miesięcy później ofertę uzupełniono o wariant blisko dwukrotnie mocniejszy, który kwalifikuje Pulsara blisko niższej półki hot-hatchów (warm-hatchów), ale czy na pewno tak powinno się go postrzegać?

© Rafał Warecki

Ten artykuł ma 2 strony:

Nissan Pulsar 1.6 DIG-T — test, opinia

Zwykły wygląd…

Nissan Pulsar w swojej topowej odmianie nie wyróżnia się z zewnątrz niczym specjalnym. Odskocznią od słabszych wersji może być co najwyżej hydrografika w stylu włókna węglowego pokrywająca dolną część tylnego zderzaka i inne obręcze kół. To chyba jedyne elementy rzucające się w oczy, choć również nie od razu. Auto prezentuje się masywnie, a duży rozstaw osi i wysoko poprowadzona linia szyb podkreślają jego krępą budowę, która nie zdradza praktycznie żadnych cech potencjalnego sportowca. Nissan specjalnie lub nie, zadbał o to, aby najmocniejszy wariant oddający do dyspozycji kierowcy aż 190 KM nie miał cech charakterystycznych i był po prostu niepozorny.

Nissan Pulsar DIG-T mimo 190 KM mocy, wyglądem w ogóle nie zdradza swoich sportowych cech.

Wnętrze również nie podpowiada, że mamy do czynienia ze stosunkowo szybkim autem. Kabina wygląda zupełnie normalnie, beznamiętna kierownica i niezbyt mocno wyprofilowane fotele zdradzają, że Nissan nie miał tu na celu eksponowania sportowych cech. Samo wykończenie i jakość zastosowanych tworzyw jest naprawdę niezła. Miękkie panele dookoła pasażerów i obszyte tapicerką boczki drzwi sprawiają dobre wrażenie. Deska rozdzielcza mimo niezbyt ciekawego centrum multimedialnego i nieco przestarzałego panelu wentylacji, dzięki ciekawie wyprofilowanej wstawce biegnącej przez całą szerokość prezentuje się elegancko i schludnie. Aplikacje dekoracyjne w najmocniejszym Pulsarze pomalowano tak, jak element tylnego zderzaka. Imitacja włókna węglowego całkiem stylowo komponuje się z popularną w ostatnich latach fortepianową czernią pokrywającą centralną część konsoli.

Wnętrze jak na segment C jest naprawdę dobrej jakości. Ładnie wygląda wklęsła aplikacja dekoracyjna deski rozdzielczej, nieco gorzej przestarzały system multimedialny.

Niewątpliwą zaletą jest rozsądne rozplanowanie przestrzeni wokół kierowcy. Duży schowek przed pasażerem i kilka mniejszych rozsianych po kabinie pozwalają szybko się zadomowić i wyjąć z kieszeni wszystko to, co mogłoby przeszkadzać podczas szybszej jazdy. Przestronność kabiny i w miarę obszerna regulacja foteli sprawiają, że nietrudno znaleźć wygodną pozycję za kółkiem, jednak mając w głowie wysoką moc i niezłe osiągi rozczarować może nikłe wyprofilowanie siedzisk i oparć.

Miejsca na tylnej kanapie jest naprawdę pod dostatkiem.

Tylna kanapa również jest zupełnie płaska, chociaż jednocześnie skrywa jedną z największych zalet kompaktowego Nissana. Pulsar zaskakuje ilością miejsca w drugim rzędzie, to chyba jedyny hatchback w segmencie C, który może bez kompleksów konkurować pod tym względem ze Škodą Octavią. Autem może komfortowo podróżować czwórka dorosłych, wysokich osób, a przy nieco szczuplejszej budowie nawet piątka, bo tunel środkowy kończy się mniej-więcej razem z oparciami przednich foteli.

Zobacz również: Nissan X-Trail DIG-T 160 Tekna - test

Jazda bez większych emocji…

Jak wspomniałem wcześniej najmocniejszy, seryjny Pulsar jest samochodem nadzwyczaj niepozornym i stylistycznie nie wyróżnia się praktycznie niczym na tle blisko dwukrotnie słabszych wersji silnikowych. Pod względem jazdy ma z nimi również trochę wspólnego.

Silnik 1.6 DIG-T cechuje dość specyficzna charakterystyka pracy, w której do okolic 3000 obr./min. niewiele się dzieje. Auto mimo 190 KM mocy nie zdradza swoich sportowych aspiracji i jak na katalogowe deklaracje ślamazarnie nabiera prędkości. Chwilę później wszystko się zmienia, po przekroczeniu 3000 obr./min. następuje gwałtowny zastrzyk siły napędowej i Pulsar chętnie wyrywa do przodu w towarzystwie nieco bardziej rasowego dźwięku układu wydechowego. Granica ta jest na tyle odczuwalna, że po zbyt szybkiej zmianie biegu na wyższy i spadku prędkości obrotowej poniżej wspomnianej wartości czuć charakterystyczne czknięcie i chwilowe osłabienie zanim turbosprężarka znowu nabierze powietrza, a silnik wejdzie na obroty. Im wyżej, tym motor brzmi bardziej rasowo, a wskazówki prędkościomierza i obrotomierza bez zwłoki ciągną na prawą stronę tarczy. To dość specyficzne zachowanie jak na samochód usportowiony, ale dzięki temu, że mamy wyraźne rozdwojenie jaźni najmocniejsza wersja japońskiego kompaktu jest nie tylko dość szybka, ale również… bardzo oszczędna.

Jazda Pulsarem 1.6 DIG-T jest specyficzna, poniżej 3000 obrotów na minutę jest nudno, powyżej zaczyna się robić ciekawie, a granica dzieląca te zachowania jest niezwykle wyraźna.

O ile specyficzne zachowanie tej jednostki napędowej pamiętam z testowanego jakiś czas temu modelu Juke, o tyle różnica w zużyciu paliwa między tymi autami jest drastyczna i to na korzyść Pulsara. Jazda miejska japońskim kompaktem w godzinach szczytu owocuje zużyciem paliwa na poziomie 6,8 l/100 km co jest po prostu rewelacyjnym wynikiem, jak na samochód z turbodoładowanym silnikiem 1,6 litra i mocy bliskiej 200 KM.

Po części to również zasługa dość krótkiej skrzyni biegów, która pozwala szybko przyspieszyć wchodząc na obroty, a następnie utrzymywać prędkość podróżną na ostatnich przełożeniach za pomocą dolnej partii obrotomierza bez intensywnego wykorzystania turbosprężarki. Tym sposobem z prędkościami miejskimi można poruszać się nawet na szóstce. Wszystko ma jednak swoje wady i zalety, z tego właśnie powodu trzeba często sięgać do lewarka, a przez krótkie zestopniowanie ręcznej przekładni podczas jazdy w trasie w środku jest głośno, a silnik trzymany na wyższych obrotach nie jest już taki oszczędny.

Dość sztywne zawieszenie, spore koła i niski profil - komfort jazdy nie jest zbyt wysoki, ale samo auto ciężko nazwać usportowionym.

Fakt przygotowania Pulsara do szybszej jazdy czuć również po pracy zawieszenia. Układ jezdny najmocniejszej odmiany jest sztywniejszy niż w większości kompaktów, choć jeszcze nie na tyle, aby irytować podczas codziennej eksploatacji. Dzięki temu auto stabilnie wpisuje się w zakręty i pewnie trzyma nawierzchni, choć do prawdziwych hot-hatchów jeszcze dużo mu brakuje, sporo dałby chociaż elektroniczny substytut szpery. Sama kontrola trakcji jest trochę zbyt opiekuńcza i szybko wchodzi do gry, natomiast robi to bardzo płynnie i łagodnie, nie drażni.

Taki miał być?

Nissan Pulsar z silnikiem 1.6 DIG-T mimo 190 KM mocy nie kusi, żeby się nim cieszyć, tak jak to bywa w przypadku usportowionych wersji aut. Nie zachęca do gwałtownego wciskania pedału gazu, szybkiego zbierania zakrętów czy upajania się dźwiękiem wydechu, ale mimo wszystko prowadzi się zadowalająco, choć w jeździe pozostaje równie beznamiętny, co anonimowy w wyglądzie.

Nissan zrobił samochód trochę bez charakteru, którego na pewno nie można nazwać sportowym, a nawet nie mam pewności czy usportowionym. Jednak przez pryzmat naprawdę mocnych maszyn tego producenta można wysnuć wniosek, że najmocniejszy seryjny Pulsar właśnie taki miał być. Dlaczego? Bo w drodze jest wersja Nismo, która na pewno nie będzie już półśrodkiem.

Ogólna ocena7z 10

Plusy:

  • Rewelacyjnie niskie zużycie paliwa przy spokojnej jeździe
  • Zadowalająca dynamika powyżej 3000 obr./min.
  • Niezłe wykonanie wnętrza
  • Przestronność na tylnej kanapie

Minusy:

  • Ospałość poniżej 3000 obr./min.
  • Brak charakteru na zewnątrz, w środku i podczas jazdy
  • Brak szpery, nawet elektronicznej

Nissan Pulsar 1.6 DIG-T — zdjęcia

Nissan Pulsar 1,5 dCi 110 Tekna – test

Dla jednych Nissan Pulsar jest zupełną nowością, dla innych po prostu następcą znanego im modelu Tiida. Jedna i druga nazwa kojarzy się z… niczym. Z…

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Volvo V60 Cross Country i V60 T8: pierwsza jazda nowymi wersjami szwedzkiego kombi Renault Clio RS vs. Clio Sport F1 Team R27 [test] Ford Fiesta ST (2013) – ST junior [pierwsza jazda autokult.pl] Ford Fiesta Sport 1,6 Ti-VCT - jak Jekyll & Hyde [test autokult.pl] Citroën C-Elysée 1,6 VTi More Life - test, opinia, cena, spalanie Audi A3 Ambiente 1,8 TFSI S-Tronic - wskakuj w mundurek! [test autokult.pl] Seat Leon ST 2.0 TDI FR 4Drive: najlepsza specyfikacja hiszpańskiego kompaktu Toyota RAV4 D-4D 125 Premium Tech - nowa twarz [test autokult.pl] Audi RS 4 Avant: geny Porsche wciąż mu służą Lancia Delta 1,9 TwinTurbo Multijet – wojna żeńsko-męska [test autokult.pl] Honda Jazz 1.3 i-VTEC i Honda HR-V 1.6 i-DTEC - test, opinie, spalanie, cena Rajdowy Jaguar F-Type, czyli sztuka taplania się w błocie

Popularne w tym tygodniu:

Audi Q7 po liftingu na polskich drogach: zmiany (w większości) na lepsze SsangYong Korando wjeżdża do salonów. Koreańczycy nie mają się czego wstydzić Renault Captur: druga generacja jest większa, ładniejsza i po prostu lepsza Nissan Leaf e+: z większym akumulatorem daje to, co inni dopiero obiecują Ile nowa Octavia czerpie z pierwowzoru? Sprawdziłem to, jeżdżąc jej pierwszą generacją Kia Picanto z Kia Platinum Cup. Test najważniejszego auta wyścigowego w Polsce Mini Countryman S E ALL4 chce być dobry we wszystkim, ale właśnie przez to zostaje w tyle