Rozbite Ferrari Enzo wystawione na sprzedaż za ogromną sumę

Ile może być warty samochód, który w wypadku, do którego doszło dekadę temu, został rozerwany na pół, a jego silnik wypadł z częścią konstrukcji na drogę? Okazuje się, że między 1,5 a 2 mln euro (równowartość 6,7 - 8,9 mln zł). Jest jeden warunek - to musi być Ferrari Enzo.

Ten artykuł ma 2 strony:

Samochód ten został rozbity w 2006 roku na Pacific Coast Highway. Szacowana prędkość przed wypadkiem wynosiła 260 km/h.

Pojazd został odbudowany przez Ferrari Technical Assistance Service. Lakier Rosso Corsa zastąpiono Nero Daytona. Pojazd uzyskał certyfikat Ferrari Classiche i obecnie ma na liczniku 2500 km.

Pojazd został odbudowany przez Ferrari Technical Assistance Service. Lakier Rosso Corsa zastąpiono Nero Daytona. Pojazd uzyskał certyfikat Ferrari Classiche i obecnie ma na liczniku 2500 km.

Auto zostanie wystawione na licytację 3 lutego 2016. Specjaliści domu aukcyjnego RM Auctions szacują, że pojazd ten może osiągnąć wspomnianą cenę, między 1,5 a 2 mln euro.

Auto zostanie wystawione na licytację 3 lutego 2016. Specjaliści domu aukcyjnego RM Auctions szacują, że pojazd ten może osiągnąć wspomnianą cenę, między 1,5 a 2 mln euro.

Zobacz również: Citroën - In Love With You - Odc. 1 "Sztuka oddychania pod wodą"

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Galerie zdjęć:

Hyundai Ioniq Hybrid & Electric (2016) - galeria zdjęć Volvo S60 - oficjalna odsłona [galeria] Bentley Continental Supersports | Galerie Czytelników Warsaw Old Timer Show 2017 - galeria Lamborghini Gallardo LP 570-4 Spyder Performante na lekkich kołach Strasse Wheels BMW Art Cars w Warszawie - galeria zdjęć Ewolucje logotypów [galeria] Nowe BMW serii 7 (2015) - galeria zdjęć BMW X4 Concept i nowe kadry [galeria] Piecha AMG GT-RSR - pierwszy pomysł na niemieckiego hardkorowca Porsche 911 (997) GT3 RS | Galerie Czytelników Lamborghini Huracán na felgach ADV.1 [galeria zdjęć]

Popularne w tym tygodniu:

Zbiór unikatowych aut klasycznych w National Collections Centre - galeria naszego redakcyjnego kolegi