BMW M135i sDrive - test

Gorące i nieduże samochody, czyli przedstawiciele gatunku hot hatchów to obecnie najbardziej przystępna forma, w jakiej można dostać auto o sportowym charakterze i bardzo dobrych osiągach. Mają silniki o rozsądnych pojemnościach, są stosunkowo łatwe w prowadzeniu i w prosty sposób są w stanie dostarczyć mnóstwo frajdy z jazdy nawet kierowcy o niekoniecznie wybitnych umiejętnościach. W tej grupie samochodów jest jednak wyjątek: BMW M135i.

fot. Mariusz Zmysłowski

Ten artykuł ma 2 strony:

BMW M135i sDrive — test

Co w tym hatchbacku jest tak szczególnego? BMW wybierając jednostkę napędową poszło pod prąd. Wszystkie współczesne hot hatche dysponują silnikami o pojemności rzadko przekraczającej 2 litry. W segmencie B znajdziemy też gorące malce napędzane silnikami 1,6-litrowymi. Tymczasem ktoś w BMW stwierdził, że świetnym pomysłem będzie pod maskę wepchnąć 6-cylindrowego, 3-litrowego potworka. Tym sposobem pojemnością silnika temu kompaktowi bliżej jest do Ferrari 360 i Nissana GT-R niż np. do Audi S3 czy Alfy Romeo Giulietty QV.

BMW mogło sobie pozwolić na taki ruch, bo w przeciwieństwie do wielu innych kompaktów Seria 1 ma gdzie zmieścić taki motor. Długa maska kryje sporą komorę silnika i pociąga za sobą pewne konsekwencje. Z jednej strony to zaleta tego auta, bo dzięki niej Jedynka ma bardzo ładne proporcje. W połączeniu z pakietem stylistycznym M dostajemy całkiem zgrabny i dynamicznie wyglądający samochód. W moim egzemplarzu testowym brakowało tylko bardziej wyrazistego koloru. Metalizowany szary lakier był ładny, jeśli obserwowaliśmy go z bliska, ale już dla mijanych pieszych to M135i było tylko częścią nierozróżnialnej masy aut poruszających się po polskich ulicach.

BMW M4 Cabrio — test

Wszystko zaczęło się od wyścigów w latach 80. Poprzez cztery generacje BMW M3 rozwijało się w jednym kierunku. Dążąc do perfekcji inżynierowie z…

Wróćmy do długiej maski. Druga konsekwencja sporego przodu to mniejsza ilość miejsca wewnątrz. Kierowca ma dosyć przytulne stanowisko pracy, ciasno oplatające go z każdej strony. Jeśli jednak osoba o wzroście ponad 1,8 m wygodnie rozsiądzie się za sterami M135i, za nią miejsca zostanie już bardzo mało. Plusem mojego egzemplarza testowego było 5-drzwiowe nadwozie, które trochę ratowało sytuację. Jedynka z nadwoziem 3-drzwiowym to już zdecydowanie samochód dla dwóch osób. W odmianie 5D można jeszcze pokusić się o wożenie dzieci do szkoły.

Nasze zapędy do rodzinnych wypraw na odległości dalsze niż ta, która łączy dom i miejsce edukacji pociech skutecznie zgasi bagażnik. Jest wystarczający, by zmieściły się w nim bagaże dwóch osób jadących na długie wakacje, ale upchnięcie tu jeszcze wózka i sterty dziecięcych akcesoriów to już układanka wymagająca wielu lat wprawy w Tetrisie. Problemem jest nie tylko stosunkowo nieduża pojemność, ale także wąski jak na hatchbacka otwór wsadowy.

Zobacz również: BMW X6 M50d - start z launch control

Pytanie tylko czy potencjalnych odbiorców M135i to w ogóle obchodzi. Znacznie bardziej istotny jest fakt, że wnętrze pokryte jest mięsistymi skórami wysokiej jakości. Gruba kierownica świetnie leży w rękach, a pozycja, którą za nią zajmujemy jest niska i dzięki bliskości wszystkich instrumentów daje poczucie zwartości auta.

Fotele jak na tak mocny samochód są zaskakująco cywilizowane. Boczki dobrze trzymają w trakcie dynamicznej jazdy, ale nie męczą narzucającym się kształtem w trakcie codziennych, spokojnych podróży. Wprawdzie tych wiele nie da się odbyć w M135i, ale jeśli już dochodzi do tej wyjątkowej sytuacji, BMW zapewnia nam komfort na wysokim poziomie.

Dlaczego się nie da? Bo kto by chciał? Spokojna jazda M135i jest jak spędzenie nocy w jednym łóżku ze Scarlett Johansson na grze w Angry Birds na telefonie. Ten samochód prosi się mocniejsze wciskanie gazu przy każdej nadarzającej się okazji. 3-litrowy silnik BMW o mocy 320 KM to prawdziwy majstersztyk. W trakcie tych nielicznych, spokojnych przejazdów zapewnia niskie natężenie dźwięku w kabinie, a w połączeniu z 8-biegowym automatem pozwala na płynną jazdę
i utrzymywanie się na niskich obrotach nawet przy wysokich prędkościach.

Gdy już damy się sprowokować i prawą nogę dociśniemy do podłogi, w komorze silnika otwierają się wrota piekieł. 6-cylindrowy reaktor niemal rozpruwa maskę kipiąc nieprzebranymi pokładami mocy. Ta jednostka dźwiękiem najbardziej przypomina Nissana GT-R, ale z szczyptą ostrych niemieckich przypraw. Jego praca na najwyższych obrotach to wywołujący dreszcze koncert na sześć cylindrów.

Ta wściekłość, to szaleństwo bijące spod maski całe swoje ujście znajduje na kołach. A ponieważ mój egzemplarz to sDrive, cała wierzgająca stajnia trafia na tył. Brzmi nierozsądnie ekscytująco, prawda?

W BMW M135i wyłączenie kontroli trakcji przed ostrą jazdą jest co najmniej odważnym posunięciem. Czasami narzekamy, że współczesne samochody są zbyt grzeczne. Kiedyś auta wymagały szacunku kierowcy, bo mogły ukąsić i to bardzo boleśnie. Sportowe maszyny były naprawdę trudne do ujarzmienia. BMW stworzyło samochód, który za dotknięciem jednego przycisku potrafi zamienić się właśnie w taki oldschoolowy bolid.

Muszę przyznać, że momentami M135i jest wręcz przerażająco mocne. Kiedy gnasz przed siebie i widzisz zbliżający się łuk domyślasz się, że ten samochód jest w stanie go pokonać z tą prędkością. Pytanie tylko: czy odważysz się sam to sprawdzić?

BMW M235i Coupé — test

Współczesne samochody sportowe, mimo że z roku na rok są coraz szybsze, dzięki naszpikowaniu ich odpowiednio zestrojonymi układami elektronicznymi…

BMW zasługuje na dużą pochwałę, bo nie bało się stworzyć samochodu, który nie jest dla każdego. To nie jest maszyna dla lansera-pozoranta. M135i to hatchback, który jest w stanie dać solidną lekcję pokory.

Oczywiście jak każdej mechanicznej bestii, tak i tej ognistej Jedynce można założyć kaganiec. Kontrola trakcji skutecznie trzyma 320 koni na wodzy. Łatwo da się poczuć, że gdy tylko wykażemy się większą fantazją, szybko są one uspokajane.

Według katalogu najmocniejsza Jedynka rozpędza się do 100 km/h w 4,9 s. Mnie udało się zejść do 5,1 s. Bardzo szybkie i sprawne ruszenie M135i bez zostawienia za sobą dwóch czarnych śladów na asfalcie okazało się nie lada wyzwaniem.

Ponieważ M135i nic nie udaje, nie stara się też sprawiać wrażenia samochodu nadzwyczajnie oszczędnego. BMW w katalogu podaje dla tej maszyny zużycie paliwa w mieście na poziomie 10,3 l/100 km. To wartość realna, którą da się uzyskać robiąc wszystko, by nie jeździć tak, jak ten samochód chce by nim jeździć. Jeśli często będziemy dawać się prowokować ten wynik bez szczególnego wysiłku podbijemy w okolice 18 l/100 km. Dzięki 8-biegowej przekładni znacznie lepiej jest w trasie. Poza miastem można zredukować spalanie do 6 l/100 km.

Mocną stroną tej Jedynki jest nie tylko silnik, ale również zawieszenie. Zapewnia ono komfort na zaskakująco dobrym poziomie, ale jednocześnie stara się pomóc kierowcy utrzymać auto w ryzach w trakcie dynamicznej jazdy. Jest to prawdopodobnie zasługa adaptacyjnego zawieszenia sportowego M. Wymaga ono dodatkowej dopłaty w wysokości 3819 zł. Czy jest warte swojej ceny? Trudno powiedzieć, bo najpierw należałoby przekonać się jak prowadzi się M135i bez tej opcji.

BMW 640i (F12) Cabriolet — test

Oto niemiecki szlachcic z rodziny z tradycjami. Ma klasę, lubi przepych i przyciąga uwagę gdziekolwiek się nie pojawi. Kobiety go uwielbiają i nie…

W połączeniu z precyzyjnym układem kierowniczym dobre zawieszenie zapewnia maksimum kontroli nad tym samochodem, jakie da się osiągnąć w połączeniu z potężną, 3-litrową jednostką. BMW dobrze wyważyło pracę tych podzespołów, ale mimo to konieczna jest duża wprawa, by opanować tę niemiecką mieszankę wybuchową.

Jednak zanim ją w ogóle spróbujemy okiełznać, najpierw trzeba ją posiąść. Ceny M135i startują od 177 000 zł. Za BMW z 3-litrowym motorem benzynowym to jeszcze rozsądna cena. Problemem jak to zazwyczaj bywa u producentów premium są ceny dodatków. Egzemplarz, który widzicie na zdjęciach kosztuje 254 491 zł. Kompletną listę wyposażenia znajdziecie pod danymi technicznymi.

BMW M135i to samochód nadzwyczajnie ekscytujący. Umie dostarczyć ogrom wrażeń, ale za niekoniecznie niską cenę. To zupełnie inny poziom doznań i możliwości, niż jest w stanie zagwarantować większość konkurencyjnych samochodów.

PLUSY:

Bardzo dobra jakość wykonania
Napęd na tylną oś
Świetnie leżąca w rękach kierownica
Dobrze wyważony kompromis w kwestii zawieszenia
Bardzo dobry silnik…

Minusy:

…który momentami jest zbyt mocny
Nieduża ilość miejsca w środku

Ogólna ocena samochodu: 8/10

BMW M135i sDrive — galeria zdjęć

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Volkswagen CrossTouran 2.0 TDI DSG - test Peugeot 5008 1,6 HDi Style - test BMW X4 xDrive 30d - test Renault Zoe Zen - życie z samochodem elektrycznym [część 2] Renault Zoe Zen - test [cześć 1] BMW 750d xDrive M-Sport kontra Audi A8 4.2 TDI quattro - test BMW M4 Cabrio - test Nowy Opel Astra OPC GTC (2014) - test Renault Captur 1,5 dCi 90 Intens Energy - test Volkswagen California Beach 2.0 TDI BiTurbo DSG - test Audi A3 Cabriolet 1,8 TFSI S-Tronic Ambition - test Toyota Aygo X-Cite - test BMW Z4 E89 sDrive35is M-Sport - test Nowe Audi A6 3,0 TDI BiTurbo i 3,0 TFSI - pierwsza jazda Nowe MINI Cooper S - test Mercedes-Benz Klasy E 350 BlueTec AMG 9G-Tronic (W212) - test Renault Master 165 dCi L3H2 - test Nowe Audi A7 3.0 TDI BiTurbo - pierwsza jazda Audi S1 Sportback - test Volkswagen Golf Sportsvan 1,4 TSI Highline - test Citröen C4 Aircross 1.8 eHDI 150 4x4 - test Mazda 3 Sedan 2,0 SKYACTIV-G AT skyPASSION – test Nowa Škoda Fabia (2015) 1,2 TSI 90 KM - pierwsza jazda Porsche Macan S - test

Popularne w tym tygodniu:

Test: Audi RS3 Limousine (2017) – sprostać oczekiwaniom sprzed lat Test Audi TT RS - oglądając konkurencję we wstecznym lusterku Cnota powściągliwości: pierwsza jazda Astonem Martinem DB11 z silnikiem V8 Pierwsza jazda SsangYongiem Rextonem G4. Korea bardzo szybko się uczy Mercedes-Benz Klasy X - dzień drugi, ekstremalny