Ford C-Max i Grand C-Max - cóż, taka moda [test autokult.pl]

Ford C-Max

Ford C-Max

Trendy się zmieniają. Jedna dekada sprowadza się do samochodów miejskich, inna wychwala luksusowe terenówki, a jeszcze inna auta typu kombi. Dzisiaj rusza nowa moda. Jaka? Każdy producent stara się mieć w swojej ofercie rodzinnego minivana. Zerknijmy na nowość Forda – modele C-Max i Grand C-Max.

Dlaczego? Czyżby ilość urodzeń w naszym kraju drastycznie się zwiększyła? A może uciekamy od filozofii singli i rozkochaliśmy się w rodzinnych klimatach? Odpowiedzcie sobie sami. Tak czy inaczej, rodzinne, małe (bo przecież duże są drogie i w mieście mało pomocne) vany wylęgły się z pracowni wszystkich producentów na całym świecie.

Czytaj także: Radical SR3 RS — nasz test na Torze Poznań

Ford zaprezentował swojego nowego gracza, to jest w zasadzie swoich dwóch graczy, czyli modele C-Max oraz Grand C-Max. Czy warto dopłacać do rozepchanego Focusa? Zaraz się o tym przekonam…

Ford C-Max

Marka z błękitnym owalem zrobiła ponownie to, co już kiedyś w jej wykonaniu widzieliśmy. Zaprojektowała z pozoru dwa identyczne modele. Tyle, że jeden otrzymał dodatkową nazwę „Grand” i tym samym stał się… zupełnie inny! Podobnie było kilka lat temu, kiedy na rynek wchodziły modele S-Max i Galaxy. Prawie takie same. Prawie, bo S-Max był lżejszy (nie tylko kilogramowo), bardziej nastawiony na przyjemność z jazdy i zwyczajnie ładniejszy. Galaxy też nie można było odmówić uroku, ale przede wszystkim projektanci głowili się jak wygospodarować jeszcze więcej miejsca wewnątrz. Na początku wydawało się, że to przesada i jeden z modeli będzie musiał uznać wyższość drugiego. Ku zaskoczeniu rynek docenił zarówno mniejszego i bardziej sportowego S-Maxa, a również bardziej rodzinnego i funkcjonalnego w swoim charakterze Galaxy. Oba C-Max’y wychodzą z podobnego założenia.

Ford C-Max

Mniejszy C-Max jest zwyczajnie ładniejszy. Sprawia także więcej przyjemności z prowadzenia. Większy Grand C-Max z kolei bije swojego mniejszego brata na głowę pod względem funkcjonalności i rozmiarów. W dodatku, potrafi zabrać na swój pokład aż siedmiu pasażerów! A mówimy praktycznie o Focusie! Poprzednik nie był ani ładny, ani zbytnio odróżniający się od wspomnianego Focusa. Obecna generacja na dobre zrywa z tamtą drogą. Fakt, że obie wersje technologicznie bazują na fordowskim kompakcie, ale reszta to już inna bajka.

Zobacz również: Nowy Opel Zafira (2016) - test Autokult.pl - Samochód Miesiąca

Test — 11 sportowych samochodów na torze w Donington

Wygląd to dość udana kontynuacja dotychczasowej drogi Kinetic Design. Przody są identyczne. Widać kilka nawiązań do nowego Mondeo, czy Fiesty takie jak: wielki odwrócony trapez w dolnej części zderzaka, mały grill czy światła i kształt nadkoli. Jest dynamicznie, atrakcyjnie i w zasadzie nie ma się do czego przyczepić. Gorzej gdy przeniesiemy nasz wzrok w okolice słupka C. Z tyłu projektanci zupełnie inaczej podeszli do obu wersji. Mniejszy C-Max przypomina nieco większego S-Max’a – czytaj, wszystko jest proporcjonalne, ładne i ciekawie zaprojektowane. Liczne obłości nawiązują do przodu auta. A co stało się z większym Grand C-Max’em? Do końca nie wiadomo. Wygląda na to, że oba modele projektował zupełnie ktoś inny. W tym przypadku tył zupełnie nie jest tożsamy z przodem. Kształty są zdecydowanie ostrzejsze, więcej kantów i w efekcie nieco brak harmonii. Ale, to oczywiście kwestia gustu…

Ford C-Max

Choć samochody często kupuje się oczami, to w tej klasie bardzo istotna jest funkcjonalna strona. I właśnie w tym temacie Grand C-Max jest lepszy. Po pierwsze, jest dłuższy. W swoim wnętrzu może pomieścić dwie osoby więcej, a także nieco więcej pakunków. W stosunku do C-Max’a, Grand posiada aż o 140 mm większy rozstaw osi (to sporo), jest także o 58 mm wyższy, co przekłada się na ilość miejsca nad głową, szczególnie z tyłu. To, co pewnie zdecyduje o zakupie jednego, czy drugiego, to właśnie wspomniane 7-osobowe wnętrze (układ 2+3+2). Jeżeli rozpędziłeś się w temacie przyrostu naturalnego, pewnie wybierzesz Granda dodatkowo odsuwanymi tylnymi drzwiami. Jeżeli nie, wybór padnie na mniejszą wersję. Warto zaznaczyć, że jak podają statystyki, rynek 7-osobowych modeli rośnie w kosmicznym tempie +40 procent!

Ford C-Max

Siedmioosobowe wnętrza mają jedne problem. Trzeba jakoś dostać się na ostatni rząd foteli. W Grand C-Max’ie mamy dwie możliwości. Tradycyjną, czyli odsuwamy fotel drugiego rzędu do przodu, albo chowamy środkowy fotel, chowając go w fotel skrajny i otrzymujemy wygodny „korytarzyk” w drodze do foteli w bagażniku. A propos tych dodatkowych foteli. To propozycja — albo dla gimnastyków, albo dla małych dzieci. Zaproponujesz to dorosłemu, a nie zapomni Tobie tego do końca życia! Przestrzeni jest tam bardzo mało, zarówno na nogi, jak nad głową. Ale tak to jest, kiedy w kompakcie chcesz przewieźć 7 osób. Minusem przy 7-osobowej konfiguracji jest ilość miejsca w kufrze, tylko 56 litrów!

Ford C-Max

We wnętrzu podobnie jak na zewnątrz. C-Max i Grand C-Max są w zasadzie identyczne. Fotele są całkiem wygodne i nawet podczas dłuższej podróży zapewniają komfort i niezłe trzymanie boczne (co jest sporym problemem w Mondeo). Za kierownicą znajdzie pozycję nawet wysoki kierowca. W drugim rzędzie również można się wygodnie rozsiąść.

I Rajd BMW Dynamic Motors — relacja Autokult

Tapicerka jest bardzo przyjemna w dotyku – miękka i wykonana z dobrej jakości materiałów. Może nieco męczy połyskliwy plastik na konsoli środkowej, gdzie znajduje się system audio Sony. W słonecznej południowej Francji promienie odbijały się i trafiały idealnie w oczy, co momentami nieco rozpraszało podczas jazdy. Sama deska rozdzielcza jest czytelna i zaprojektowana z wyobraźnią. Zegary umieszczono w dwóch osobnych tubach (z prawej prędkościomierz, z lewej obrotomierz), a pomiędzy nimi wyświetlacz komputera i resztę wskaźników. Ford stawia na swój system HMI, którego wiele funkcji można obsługiwać głosowymi poleceniami lub przyciskami na kierownicy. Wszystko działa intuicyjnie i poprawnie. Szkoda tylko, że wyświetlacz nawigacji na podszybiu jest tak mikroskopijnej wielkości.

Ford C-Max

Przejedźmy się. Jak pewnie doskonale wie każdy, kto kiedyś jechał Fordem, gdy wsiadasz za kierownicę, każdy kilometr potrafi sprawić przyjemność. Przez lata producent słynął ze świetnego prowadzenia. W tym przypadku jest… dokładnie tak samo. C-Max i Grand C-Max na drodze spisują się, jak na swój segment, nadzwyczajnie.

Mitsubishi Live Drive — jazda testowa przez Internet

Elektrycznego układ kierowniczy (EPAS) pracuje moim zdaniem nawet lepiej niż w nowym Mondeo! Do tego kierownica. Niekiedy producenci lekceważą ten element, a to błąd. Przecież to właśnie ją cały czas trzymamy w rękach! Fordowska, mała kierownica z grubym wieńcem nie dość, że świetnie się trzyma, jest w optymalnym rozmiarze, to jeszcze przekazuje informacje o drodze tak precyzyjnie i z wyczuwalnym oporem, że naprawdę ciężko znaleźć godnego konkurenta. Na myśl przychodzi mnie BMW, ale to zupełnie inna klasa. Droga z kierownicy do lewarka zmiany biegów jest zadziwiająco krótka. Umieszczono go wysoko, co nie tylko poprawia wygodę, ale jest też zdecydowanie bezpieczniejsze. Sama 6-biegowa skrzynia manualna jest zupełnie nowa. Pracuje precyzyjnie, nie trzeba szukać przełożeń, a jej skoki są przyjemnie krótkie. Do skrzyni Mazdy nieco brakuje, ale tylko „nieco”. Poprawiono także sztywność nadwozia, co nie jest bez wpływu na zachowanie na drodze.

Ford C-Max

Oba C-Max’y lubią zakręty. Wyczuwalna jest czasem podsterowność, ale w bardzo bezpiecznym zakresie. Za sprawne ich pokonywanie odpowiada system Torque Vectoring Control, który dba o optymalne rozłożenie momentu obrotowego pomiędzy przednie, napędzane koła. Zawieszenie? Sprawa prosta. To rozwinięcie dobrze znanego układu z Focusa. Tył – wielowahaczowe z Control Blade, przód — kolumny Mc Pherson z lżejszymi i zoptymalizowanymi elementami i szerszym rozstawem kół. Inne są oczywiście nastawy, to z uwagi na różne wymiary, masę własną i charakter jaki reprezentują. Wydawać się może, że na drodze będą spisywać się tak samo, w rzeczywistości C-Max prowadzi się bardziej sportowo, a Grand C-Max to faworyt spokojniejszego podróżowania, choć jak się uprzeć, to naprawdę potrafi wiele.

Ford C-Max

Co porusza te dwa minivany? Wszystko co powyżej będzie tylko dodatkiem – musimy mieć czym to wszystko napędzić! Ford ma całkiem sporą gamę jednostek napędowych do wyboru. Są zarówno benzynowe, jak również wysokoprężne. A prawie wszystkie utrzymane w duchu downsizingu i ekologii. Obok znanych silników (między innymi z Mondeo) jak Duratorq TDCI w ofercie znajdzie się zupełnie nowa jednostka napędowa, to jest benzynowa EcoBoost o pojemności 1,6 litra produkowana w brytyjskich zakładach w Bridgend w Południowej Walii. Dostępna będzie w dwóch wersjach mocy: 150 i 180 KM! Wybierzesz mocniejszą, to pierwsza setka pojawiać się będzie już po 8,5 sekundy. Całkiem nieźle. Znajdzie się miejsce także dla słabszego silnika Duratec Ti-VCT o pojemności 1,6-litra, dostępnego w wersjach o mocach: 105 KM i 125 KM.

Ford C-Max

A gdy diesel w duszy gra, można pokusić się o motor o pojemności 1,6 litra w dwóch (a jakże) wersjach mocy: 95 KM i 115 KM oraz 2-litrowy, również w dwóch wariantach: 140 KM i 163 KM. Ta druga jednostka współpracuje zarówno z nową 6-stopniową ręczną skrzynią biegów, bądź z 6-biegową, dwusprzęgłową przekładnią automatyczną Ford PowerShift.

Co  naprawdę oznacza szalony rekord Pagani Zondy R na Ringu?

Prawdopodobnie, patrząc na nasz rodzimy rynek, to właśnie diesle będą najchętniej kupowane. Warto się jednak zastanowić właśnie nad benzynowym 1,6 litra, który wypada w tym zestawieniu bardzo atrakcyjnie. Pali skromnie, a zapewnia dobre osiągi (szczególnie w opcji 180 KM). W dodatku od diesla będzie zapewne znacznie tańszy. Choć oficjalnych cen jeszcze nie znamy.

Ford C-Max

Podobnie jak w Mondeo po faceliftingu, tak w tym przypadku Ford postanowił obsypać C-Max’y garścią nowinek technologicznych. Mamy system BLIS, który poinformuje o martwym polu w obu lusterkach, mamy bezkluczykowe otwieranie drzwi i rozruch silnika oraz elektrycznie otwieraną klapę bagażnika. Dla obawiających się wzniesień zastosowano system asystenta ruszania pod górkę, a dla pocących się przy parkowaniu, Ford opracował swój (częściowo) automatyczny system wspierający parkowanie równoległe, który potrafi zaparkować w miejscu, które o niecały metr przekracza długość samego auta! Znamy tego typu system doskonale z Volkswagena (Park Assist). Działa praktycznie identycznie. Sam oceni potrzebną przestrzeń, a kierowca musi tylko wybrać bieg, a później operować gazem i hamulcem. Kierownicą za nas pokręci Ford! Auta będą dostępne w trzech wersjach wyposażenia – Ambiente, Trend oraz Titanium. Na początku 2010 r. potwierdzono, że pierwszymi pojazdami hybrydowymi Forda (w Europie) będą dwa modele bazujące na pięcioosobowym Fordzie C-MAX. Wersja z napędem w pełni hybrydowym oraz wersja z możliwością ładowania z sieci elektrycznej. Auta zostaną wprowadzone do 2013 roku.

Ford C-Max

Czy warto było wydawać na świat dwa niemal identyczne auta? Przekonamy się o tym za jakiś czas. Czy warto było napompować Focusa? Tak. C-Max potrafi znacznie więcej pod względem funkcjonalności czy przestrzeni, a na drodze sprawuje się prawie tak samo. Mniejsza wersja przypadnie do gustu bardziej dynamicznie jeżdżącym, z kolei Grand C-Max spodoba się… tym o większych rodzinach. Pytanie tylko, czy faktycznie mamy aż tak wielkie rodziny?

Dane techniczne:

Typ silnika  - 4 cylindry, benzynowy, turbodoładowanie
Pojemność silnika cm³  - 1596 cm

Moc KM  - 180 KM przy 5700 obr./min.

Maksymalny moment obrotowy Nm  - 240 Nm (chwilowe zwiększenie do 270 Nm)

Skrzynia biegów  - manualna, 6-stopniowa Durashift

Prędkość maksymalna km/h  - 217 km/h

Przyspieszenie (0–100 km/h) s  - 8,5 s

Zużycie paliwa miasto/trasa/średnie)  - 8,8/ 5,3/ 6,6 l

Pojemność bagażnika min/max  - C-Max 432/1684 l (Grand C-Max: 439/1706 l)

Wymiary (dł./szer./wys.) mm  - C-Max: 4380/1828/1626 mm (Grand C-Max: 4520/1828/1684 mm)

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Renault Zoe Zen - test [cześć 1] BMW 750d xDrive M-Sport kontra Audi A8 4.2 TDI quattro - test BMW M4 Cabrio - test Nowy Opel Astra OPC GTC (2014) - test Renault Captur 1,5 dCi 90 Intens Energy - test Volkswagen California Beach 2.0 TDI BiTurbo DSG - test Audi A3 Cabriolet 1,8 TFSI S-Tronic Ambition - test Toyota Aygo X-Cite - test BMW Z4 E89 sDrive35is M-Sport - test Nowe Audi A6 3,0 TDI BiTurbo i 3,0 TFSI - pierwsza jazda Nowe MINI Cooper S - test Mercedes-Benz Klasy E 350 BlueTec AMG 9G-Tronic (W212) - test Renault Master 165 dCi L3H2 - test Nowe Audi A7 3.0 TDI BiTurbo - pierwsza jazda Audi S1 Sportback - test Volkswagen Golf Sportsvan 1,4 TSI Highline - test Citröen C4 Aircross 1.8 eHDI 150 4x4 - test Mazda 3 Sedan 2,0 SKYACTIV-G AT skyPASSION – test Nowa Škoda Fabia (2015) 1,2 TSI 90 KM - pierwsza jazda Porsche Macan S - test Renault Clio Grandtour GT 120 EDC - test Škoda Octavia 1,2 TSI DSG Ambition - test wideo Opel Astra Sedan 1,6 CDTi vs. Renault Fluence 1,6 dCi vs. Škoda Octavia 1,2 TSI vs. Toyota Corolla 1,6 Valvematic - test Nowy Opel Corsa 1,0 Turbo & 1,4 Turbo - pierwsza jazda

Popularne w tym tygodniu:

Škoda Fabia Combi w wersji Drive: czy zachęca do jazdy? Ford Fiesta 1.0 EcoBoost: miejskie auto, którym chce się jechać w trasę