Renault Kangoo Energy 1,5 dCi S&S - test

Renault Kangoo to typowy i jeden z pierwszych przedstawicieli osobowo-dostawczych hybryd, które trudno jednoznacznie sklasyfikować. Taki właśnie jest testowy egzemplarz: ma podwójną osobowość. To zarówno osobowy samochód dostawczy, jak i dostawcza osobówka. To jaki w końcu jest?

fot. Marcin Łobodziński

Ten artykuł ma 2 strony:

Renault Kangoo Energy 1,5 dCi -test

Gdy spojrzeć w cenniki Renault, podział wydaje się jasny. Kangoo widnieje zarówno w części „osobowe”, jak i „dostawcze”, więc nie powinno być problemów z rozpoznaniem. Najłatwiej po liczbie bocznych szyb. Wersje dostawcze z dopiskiem Express to trzy długości nadwozia, osobowe zaś różnią się głównie wyposażeniem, a nadwozie ma standardową długość (jak średni Expres). Jednak to, co widnieje w cennikach, niekoniecznie musi przekładać się na realia. Jedyna osobowa wersja Kangoo, co do której nie ma wątpliwości, to Extreme. Bogato wyposażony i ładnie wykonany samochód osobowy zrobiony na bazie dostawczego. Egzemplarz, który dostałem do testu, jest wersją osobową, ale czasami miałem wrażenie, że jadę dostawczakiem.

Osobowy?

Tak, w pewnym sensie Kangoo Energy 1,5 dCi jest samochodem osobowym, choć jego wygląd w ogóle tego nie zdradza. Mimo mariażu z Mercedesem i ostatniego odświeżenia Kangoo wciąż wygląda bardziej roboczo niż jego francuski konkurent Peugeot Partner/Citroën Berlingo. Choć rozmiary, a przede wszystkim wysokość różnią się tylko nieznacznie, gdy postawić te auta obok siebie, to już gdy ogląda się je osobno, ma się wrażenie, że Partner/Berlingo poszedł w stronę codziennego użytkowania i auta rodzinnego, a Kangoo wciąż pozostaje zwykłym robotnikiem.

Samochód ma mało spójne dwubryłowe nadwozie. Niski przód i wysoka przednia szyba zawsze były wizytówką Kangoo, już od pierwszej generacji. Trudno powiedzieć o tym samochodzie, że jest ładny. Mimo to może się podobać z innego powodu. Praktycznych rozwiązań w nim nie brakuje, o czym łatwo można się przekonać, zajmując każde miejsce wewnątrz.

Kierowca przyzwyczajony do samochodów osobowych może być zdumiony widocznością, jaką zapewnia Kangoo. Dobrze przeszklone nadwozie bardzo ułatwia nie tylko manewrowanie, ale też zwykłą jazdę w trasie. Na plus należy policzyć duże lusterka zewnętrzne. Pozycja kierowcy nie należy do moich ulubionych. Fotel jest wygodny, ale ustawienie zarówno jego, jak i samej kierownicy, która ma skąpy zakres regulacji, wymusza wyprostowaną pozycję. Niestety, Kangoo nie jest dobrym autem na długie dystanse. A szkoda, bo silnik mówi coś zupełnie innego, ale o tym później. Kierownica dobrze leży w dłoni, a gałka zmiany biegów jest umieszczona w odpowiedniej odległości od prawej ręki. Kontrowersyjna wajcha ręcznego wymaga przyzwyczajenia, ale mi nie przeszkadzała.

Mimo wszystko kabina Kangoo jest rozplanowana wzorowo, jeśli wziąć pod uwagę charakter auta. Liczne schowki i praktyczne półeczki uzupełnia ogromna półka nad głowami kierowcy i pasażera warta 200 zł. Półka ta jest oczywistym elementem zdecydowanie zbyt wysokiego wnętrza. Zdziwiłbym się, gdyby zmarnowano tę przestrzeń. Można tam umieścić wiele przedmiotów przy absolutnej pewności, że podczas jazdy nie wypadną. Inna sprawa, że jeśli postanowisz wyciągnąć coś konkretnego, najlepiej się zatrzymać i wstać, żeby tam zajrzeć. Poza tym kierowca ma do dyspozycji wygodny podłokietnik i niezbyt głębokie kieszenie w drzwiach. Ich pojemność poświęcono na wyprofilowanie boczków, tak aby można było ułożyć tam przedramię podczas jazdy.

Zobacz również: Renault Kadjar 1.6 dCi 4x4 BOSE - test

Wszystkie instrumenty znajdują się pod ręką i są logicznie rozplanowane. Daleko jedynie do gniazda USB. Centralnie umieszczony wyświetlacz systemu R-link kosztującego w opcji 3000 zł jest dotykowy, ale oddalony za bardzo, by w ten sposób go obsługiwać. Dlatego w Kangoo najwygodniej robi się to przyciskami i pokrętłem umieszczonym na panelu centralnym. System jest intuicyjny i przyzwyczajenie się do niego nie zabiera wiele czasu. Komputer pokazuje nie tylko podstawowe informacje o zasięgu czy spalaniu, ale także punktuje ekonomiczną jazdę za pomocą listków. By zebrać ich możliwie dużo, trzeba jeździć jak "co za baran jedzie?!" Ja zwykle miałem mało, przy bardzo niskim spalaniu, co chyba dobrze o mnie świadczy. Poza tym wyświetlacz, mimo że oddalony od kierowcy, jest bardzo czytelny.

Na kolumnie kierownicy znajduje się coś, co nie do końca przypadło mi do gustu. Wymyślne, znane z Renault/Dacii sterowanie radiem za pomocą przycisków i pokrętła może miało być praktyczne, ale w praktyce nierzadko zmieniałem stacje przez przypadek i nie mogłem się przyzwyczaić do ich funkcji. Ciekawie natomiast wyglądają krótkie dźwigienki obsługi wycieraczek i kierunkowskazów. Zegary w Kangoo pozostawiono klasyczne, ze wskaźnikiem poziomu paliwa i temperatury cieczy chłodzącej tak jak trzeba. Wyświetlacz komputera pokładowego zdublowano na dużym prędkościomierzu, pracują od siebie niezależnie i jest to niegłupi pomysł.

Ogólnie samochód został przyzwoicie wykonany, ale materiały, jak to się mówi, szału nie robią. Są proste i w miarę przyjemne w dotyku, ale nie można ich nazwać przyjemnymi. Choć jeśli sięgnąć pamięcią kilka lat wstecz, to i tak jest ogromna poprawa. Jakość spasowania elementów plastikowych jest na niezłym poziomie, ale już tych służących do obić foteli na poniżej przeciętnym.

O ile z przodu można się jeszcze poczuć jak w osobówce, o tyle z tyłu część tego wrażenia ulatuje wraz z zamknięciem przesuwanych drzwi. Swoją drogą bardzo praktycznych, dodających użytkowego klimatu nie tylko swoją obecnością, ale również poziomem wykończenia. Z tyłu siedzi się jak na ławce w parku i jest wyraźnie głośniej niż z przodu. Atmosferę poprawiają stoliki według nazewnictwa Renault "typu lotniczego" umieszczone w oparciach przednich foteli, ale już gumowa wykładzina podłogi nie bardzo. Z drugiej strony pasażerowie nie mogą narzekać na brak miejsca na nogi, nawet ten, który siedzi pośrodku. Mają oni jeszcze jeden atut rodem z samolotu. Każdemu z nich dedykowano skrytkę na bagaż podręczny (czyt. drobiazgi). Jest to opcja, ale jak to w Renault bywa, dobrze skalkulowana na kwotę 640 zł. Schowki te są zamykane i bardzo praktyczne.

Silnik i skrzynia biegów nie zachęcają do dynamicznej jazdy. Choć jednostka 1,5 dCi nie należy do najsłabszych i nieźle sprawdza się w innych samochodach, to w Kangoo miałem wrażenie, że przełożenia skrzyni za bardzo wydłużono. Odebrano tym samym dynamikę dobremu w dolnym zakresie obrotów silnikowi, który w Nissanie NV200 wydaje się mocniejszy. Poza tym w kabinie jest dość głośno, ale dzięki ograniczeniu blachy do minimum i wykończeniu kabiny materiałami nie słychać typowego dla dostawczaków dudnienia na wybojach.

Na szczęście silnik ma drugie oblicze. Spalanie w trasie na poziomie 5 l/100 km nie sprawia większych problemów, a w mieście trudno przekroczyć 7,5 l/100 km. Dynamika jest w zupełności wystarczająca do sprawnego przemieszczania. To napęd dla leniwych, ale sprawdza się dobrze przy umiarkowanym tempie jazdy w trasie. W oszczędzaniu paliwa pomaga nie tylko oprogramowanie systemu R-link, ale też zaznaczenie na obrotomierzu ekonomicznego zakresu obrotów, jak w samochodach ciężarowych, co sprawdza się znakomicie. Do tego wskazówki, kiedy trzeba zmienić bieg, i tryb Eco, który według mnie działa niezauważalnie — to znaczy nie widać efektów.

Również podwozie nie zachęca do dynamicznego poruszania się. Jest komfortowe, wybiera nierówności cicho, choć małe koła (zimowa opcja) łatwo wpadają w dziury. Układ kierowniczy pracuje lekko. Trudno oceniać ten samochód jak auta osobowe, bo pod względem podwozia najbardziej od nich odbiega.

Użytkowy?

Na pewno funkcjonalny. Na co dzień jest za duży, ale podczas dłuższych wyjazdów sprawdzi się znakomicie. I nie mam na myśli komfortu, bo w tym względzie Kangoo nigdy nie będzie osobówką, ale użytkowość auta jest po prostu oszałamiająca. Ogromny bagażnik o pojemności 660 l oddzielony od przestrzeni pasażerskiej normalną półką pomieści wszystko, co trzeba. Gdy dobrze rozplanować pakunki i poupychać je w schowkach, naprawdę nie wyobrażam sobie wyjazdu, na który potrzebowałbym większego auta, mając jedno lub dwójkę dzieci.

Kangoo Energy jak najbardziej sprawdza się w roli dostawczaka. Pod warunkiem że nie jest nam szkoda brudzić tapicerki albo przewozimy czysty towar. Próg załadunkowy znajduje się nisko, a dostęp do przedziału bagażowego daje klapa bagażnika unoszona jak w hatchbacku z wycieraczką na szybie. Jeśli trzeba, do dyspozycji są drzwi przesuwane po obu stronach auta.

Siedzenia składają się łatwo. Siedziska kanapy chowają się całkowicie w obniżonej w odpowiednim miejscu podłodze, ale jej oparcie jest odrobinę za grube. Gdyby tę grubość zmniejszyć, złożona kanapa tworzyłaby płaską podłogę. Plusem jest również możliwość złożenia przedniego fotela pasażera, co ułatwia przewożenie długich przedmiotów. Samochód jest praktyczny, ale zbyt dobrze wykończony w przedziale bagażowym, więc trochę szkoda byłoby robić z niego pojazd użytkowy.

Więc jaki?

Na dobrą sprawę Kangoo w tej wersji samo nie do końca wie, czym jest, ale zgodnie z cennikami muszę je ocenić jak auto osobowe. Nieco brakuje do takiego samochodu, przede wszystkim lepszego prowadzenia, materiałów i komfortu, dlatego też nota jest stosunkowo niska. Rozwiązaniem jest o ok. 5000 zł droższa wersja Extreme, a to, co dostaliśmy do testu, to takie nie wiadomo co. Trochę osobówka, trochę dostawczak. Tu trochę za słabo, tam za dobrze. Trochę szkoda do roboty, ale nie do końca chciałbym nim jeździć na co dzień. Może być dobrą alternatywą dla przedsiębiorcy, który potrzebuje auta do czystej pracy, a w weekendy używa go jako rodzinnego. Lepsze to niż pick-up. Choć za 76 750 zł trudno kupić coś równie praktycznego, to Kangoo Energy jest autem, które nie sposób jednoznacznie sklasyfikować.

Plusy:

Przestronność i praktyczność
Sporo schowków
Ogromny bagażnik
Znakomita widoczność
Niskie zużycie paliwa
Stosunek przestrzeni do ceny
Bogate wyposażenie wersji testowej
Stosunkowo tanie opcje wyposażenia

Minusy:

Przeciętne wyciszenie
Słaby komfort na tylnej kanapie
Przeciętna dynamika
Przeciętne prowadzenie
Jakość materiałów nie pasuje do auta osobowego

Ogólna ocena samochodu: 6/10

Renault Kangoo Energy 1,5 dCi — galeria zdjęć

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Nowa Škoda Yeti 1,6 TDI DSG 4x2 Ambition - test Honda Civic Tourer 1,8 i-VTEC [pierwsza jazda] Škoda Octavia III Combi 1,8 TSI 4x4 DSG - test Chevrolet Captiva LTZ 2,2D AWD MT - test Ford Mondeo 5D 1,6 EcoBoost Titanium - test Volkswagen Passat Variant 2,0 TDI 177 KM DSG Highline - test Toyota Yaris II vs. Toyota Yaris III - test Chevrolet Trax LTZ 1,4T 4x4 6MT - test Opel Mokka 1,7 CDTi 4x4 Cosmo - test Fiat Panda vs. Hyundai i10 vs. Volkswagen up! - test Nowy Nissan Note 1,2 Acenta - test Mazda 6 2,2 SkyActiv-D SkyPassion - test Škoda Rapid Spaceback 1,4 TSI DSG Style Plus - władca przestrzeni - test cz.1 Seat Ibiza Cupra - test Audi RS7 Sportback - test Toyota Land Cruiser V8 Diesel (J200) D-4D - test Škoda Superb Combi 1,8 TSI DSG Elegance - test Nowe BMW serii 5 (F10) 528i xDrive Luxury - test Nowy Nissan Qashqai 1,2 DIG-T (2014) - pierwsza jazda Volkswagen Touareg X-Edition 3,0 TDI V6 4Motion - test Nowe Volvo S80 T6 AWD Executive - test Volkswagen Golf VII GTD DSG - test Volvo XC60 D5 AWD Summum - test Hyundai Veloster Turbo 1,6 T-GDI - test

Popularne w tym tygodniu:

Škoda Fabia Combi w wersji Drive: czy zachęca do jazdy? Ford Fiesta 1.0 EcoBoost: miejskie auto, którym chce się jechać w trasę