Nowy Nissan Qashqai 1,2 DIG-T (2014) - pierwsza jazda

Długo trzeba było czekać na następcę pioniera wśród crossoverów na rynku europejskim. Nissan Qashqai już poważnie się zestarzał, a mimo to wciąż jest popularny. Jednak klient nie może zbyt długo czekać na nowości, tym bardziej że konkurencja nie śpi.

fot. Marcin Łobodziński

Nowy Nissan Qashqai 1,2 DIG-T — pierwsza jazda

Gdy w 2007 roku Nissan Qashqai wchodził na rynek, chyba każdy zadawał sobie dwa identyczne pytania: co to ma być? Jedno dotyczyło auta, drugie nazwy. Nissan wszystkich zaskoczył i choć początkowo podchodzono sceptycznie do tego pomysłu, to już po roku Qashqai potwierdził słuszność decyzji japońskiego koncernu.

Nie trzeba było długo czekać na ruch konkurencji. Nowe crossovery pojawiały się lawinowo i każdy chciał osiągnąć taki sukces jak Qashqai. W końcu niemal wszyscy producenci stwierdzili, że muszą mieć crossovera w ofercie. Mimo napływu nowych modeli Qashqai wciąż zyskiwał na popularności, a jego sprzedaż wciąż rosła. Dziś na zajęciach z marketingu na temat cyklu życia produktu omawia się fenomen Qashqaia jako zjawisko nietypowe, a zarazem wzorcowe. Samochód istnieje od 7 lat, a jego sprzedaż dopiero w ostatnim roku nieznacznie spadła.

Idealna recepta na sukces rynkowy - Nissan Qashqai pierwszej generacji po faceliftingu

W czym tkwi fenomen Qashqaia? Uniwersalność i połączenie dwóch segmentów w jednym aucie. Crossover to zasadniczo kompakt o podwyższonym nadwoziu i prześwicie. Co to oznacza? Z jednej strony wymiary typowe dla segmentu C, a tym samym łatwość przemieszczania się w mieście, z drugiej strony wyższą pozycję za kierownicą, a co za tym idzie — lepszą widoczność i większe poczucie bezpieczeństwa. Do tego prześwit, który pozwoli na bezstresowe pokonywanie wysokich krawężników i nierówności na drodze, a także zdolność do przemieszczania się po drogach nieutwardzonych. Dodatkowo znacznie większa mobilność w zimie na terenach, na których akurat ta pora roku nie jest znana drogowcom. Wszystko przy kosztach eksploatacji i cenie nieznacznie odbiegającej od typowych kompaktów.

Nissan, projektując Qashqaia, chciał zdobyć serca klientów europejskich. I trafił w dziesiątkę. Odważna, ale nie do przesady sylwetka pierwszej generacji od razu przypadła do gustu osobom, którym znudziły się Golfy i Focusy. W ramach faceliftingu odświeżono głównie przednią część, która nadała Qashqaiowi nieco więcej agresji i dynamiki. Nowy Qashqai nie jest żadną rewolucją, bo to mógłby być strzał w stopę, tylko kontynuatorem tego, co pozostało po japońskim pionierze crossoverów w Europie.

Nowy Qashqai jest po części samochodem całkowicie nowym, a po części nie odbiega zbytnio od poprzednika. Jego stylistyka została znacznie odświeżona, ale wciąż widać, kto jest jego przodkiem. Odważne i śmiałe kształty tworzące nieco inną linię boczną nadają nadwoziu siłę i muskularność. Choć nowy Qashqai jest o 47 mm dłuższy i niższy, to wydaje się znacznie potężniejszy. Głównie za sprawą mocno nabrzmiałych nadkoli. Widać, że styliści w tym obszarze wzorowali się nieco na mniejszym crossoverze Nissana, modelu Juke. Zupełnie odmieniono światła z przodu i z tyłu, teraz dostępne jako diodowe. Grill stał się potężniejszy, a pas przedni jeszcze bardziej agresywny. Z tyłu duży spojler jest świetnym wykończeniem delikatnie opadającej linii dachu i mocno unoszącej się linii okien.

Zobacz również: Nowy Opel Zafira (2016) - test Autokult.pl - Samochód Miesiąca

Tym, co zestarzało się w poprzednim Qashqaiu, jest wnętrze. Nadwozie poprzedniej generacji po liftingu jeszcze długo będzie się podobać, wnętrze natomiast trąci myszką od minimum 2–3 lat. Zdecydowanej poprawy wymagała jakość wykonania deski rozdzielczej i spasowania elementów. Temu aspektowi poświęcono zatem wiele uwagi. Wnętrze nie ma nic wspólnego z poprzednikiem i wygląda bardzo świeżo. Uporządkowano kokpit, który stał się bardziej ergonomiczny, poprawiono też jakość montażu, choć do niektórych konkurentów Qashqaiowi jeszcze trochę brakuje. Materiały są przyjemniejsze w dotyku, a fotele bardzo wygodne. Jednak Nissan musiał pójść o krok dalej i wyposażył Qashqaia w liczne udogodnienia typowe dla nowych modeli konkurencji. Pakiet możliwości łączności ze smartfonem, a tym samym dostęp do aplikacji muzycznych, społecznościowych i rozrywkowych to przyszłość, która niebawem dopadnie wszystkich producentów. Qashqai jest już na to gotowy. Wszystkie informacje są wyświetlane na dużym, 7-calowym ekranie dotykowym. Służy on również do obsługi.

W zakresie bezpieczeństwa Nissan poszedł jeszcze dalej; znów chce być pionierem na rynku. Liczba dostępnych w tym aucie systemów zwiększających aktywne bezpieczeństwo kieruje Qashqaia w stronę segmentu premium. Pakiet Nissan Safety Shield obejmuje elektryczny hamulec awaryjny, rozpoznawanie znaków drogowych, ostrzeganie o zmęczeniu kierowcy, niezamierzonej zmianie pasa ruchu, pojeździe w martwym polu i poruszających się obiektach oraz adaptacyjne światła drogowe. Ponadto Nissan oferuje system aktywnej kontroli zawieszenia, inteligentny system parkowania prostopadłego i równoległego wraz z systemem kamer pokazujących widok auta z lotu ptaka. Jedyne, czego brakuje, to aktywny tempomat znany m.in. z Infiniti, marki należącej do Nissana. Podobnie jak system minimalizujący skutki kolizji mógłby być on znanym z Infiniti systemem jej zapobiegania.

Od strony praktycznej wnętrze oceniam bardzo pozytywnie. Pozycja za kierownicą jest dobrze zaprojektowana, a fotele są wygodne, choć na 200-kilometrowej trasie po niemal całodniowej podróży samolotami i autobusem do Chorwacji trudno mi było obiektywnie to ocenić. Jedyne, co mi się nie spodobało, to kierownica, która jest po prostu brzydka. Czytelność wskazań i ergonomia obsługi nie pozostawiają jednak wiele do życzenia.

Pozytywnie należy ocenić również przestrzeń. Z przodu w tym segmencie nie może brakować miejsca, ale Nissan zadbał również o pasażerów w drugim rzędzie. Większa ilość miejsca to jedno, a wygodna kanapa to drugie, co poprawiono w stosunku do poprzednika. Niestety, obniżając nadwozie, a jednocześnie podnosząc wysokość przestrzeni wewnątrz, nie przewidziano chyba tego, że pasażerowie o wzroście ok. 180 cm na tylnej kanapie będą siedzieć jak na podłodze z wysoko umieszczonymi kolanami. To może męczyć na dłuższym dystansie. Choć poprawiono aerodynamikę, to niestety nie przyłożono się już tak do wyciszenia wnętrza. Nieważne, gdzie się siedzi, zawsze słychać powietrze opływające nadwozie.

Nowy Qashqai dostał nowy zestaw silników, znanych z poprzednika. Nowy, bo każdy z nich został poddany mniejszym lub większym modyfikacjom. Jednostki wysokoprężne dCi o pojemnościach 1,5 i 1,6 poddano treningowi mającemu na celu zmniejszenie apetytu na paliwo. Całkowitą nowością jest zastąpienie wolnossących silników benzynowych turbodoładowanymi 1,2 DIG-T o mocy 115 KM oraz 1,6 DIG-T (163 KM), którego jeszcze nie ma w ofercie. Ten mniejszy został stworzony wspólnie z Renault, ale nie jest to ten sam silnik, który napędza m.in. Clio i Megane. Ma być optymalny pod względem ceny, spalania i osiągów, i faktycznie tak jest. Właśnie taką wersją jeździłem po drogach Chorwacji.

Mały turbosilnik połączono z manualną, 6-stopniową skrzynią biegów. Moc maksymalną osiąga on przy 4500 obr./min, a maksymalny moment obrotowy o wartości 190 Nm przy 2000 obr./min, co sprawia, że ma podobną charakterystykę do silnika wysokoprężnego. Tym samym nie wymaga kręcenia i już 1500–1600 obr./min wystarcza do sprawnego przemieszczania się. W chorwackich górach trzeba było jednak korzystać z wyższego zakresu obrotów i częściej żonglować biegami. Motor jednak dawał radę i nigdy nie wpadał w wibracje. Mimo stosunkowo płynnej i dynamicznej jazdy nie chciał spalić więcej niż 7 l/100 km, a spalanie w naszych warunkach na poziomie 6–6,5 l/km jest jak najbardziej realne i takie udało mi się osiągnąć podczas krótkiej jazdy testowej.

Niestety, silnik 1,2 nie jest łączony ani z nową bezstopniową skrzynią Xtronic, ani z napędem na cztery koła. Przedstawiciele Nissana powiedzieli, że napęd All Mode 4×4i nie jest zbyt popularny wśród nabywców i tylko 15% klientów wybiera crossovery z napędem 4×4.

Chorwackie drogi pozwoliły również na ocenę pracy zawieszenia, którego charakterystyka nie zmieniła się znacząco w stosunku do poprzednika. Qashqai wciąż stawia na kompromis między dynamiką a komfortem, choć nowa generacja poszła bardziej w kierunku dynamiki. Inna sprawa, że chorwackie drogi nie dawały możliwości sprawdzenia, jak zawieszenie tłumi duże wyboje i głębokie dziury. Miałem jednak okazję, żeby krótko przetestować Qashqaia na drogach szutrowych. Trzeba przyznać, że w takich warunkach auto prowadzi się pewnie nawet na bardzo dużych nierównościach. Układ kierowniczy wydaje się przeciętny, choć w bogatszych wersjach wyposażenia można dostosować jego pracę do własnych potrzeb. To znów namiastka i zaczerpnięcie szczypty technologii od Infiniti.

Ogólnie nowy Nissan Qashqai zrobił pozytywne wrażenie, choć testowałem tylko wersję podstawową z silnikiem 1,2. Z pewnością lepiej wypadnie bogato wyposażona wersja wysokoprężna 1,6 dCi, którą jeździłem dosłownie chwilę, ale miałem też przyjemność sprawdzić ten silnik w poprzedniej generacji i moim zdaniem jest to bardzo, bardzo dobry napęd. Co ciekawe, tylko ten może być łączony z układem All Mode 4×4i lub skrzynią bezstopniową. Obydwa te elementy wymagają dopłaty 8000 zł. Jeszcze lepsze wrażenie może zrobić spodziewana w połowie roku jednostka benzynowa 1,6 DIG-T o mocy 163 KM, ale na razie nie wiadomo, jak będzie konfigurowana. Nietrudno się jednak domyślić, że podobnie jak większy diesel.

Nowy Qashqai został poprawiony w obszarach, które tego wymagały, i nie popsuto go pod żadnym względem. Jakość wykonania i liczba elektronicznych gadżetów pozwolą stanąć w szranki z najnowszymi crossoverami konkurencji. Już dziś Suzuki SX4 S-Cross, czyli wierna kopia poprzednika, wydaje się jeszcze bardziej przestarzały. Tymczasem nowa płyta podłogowa, na której opracowano Qashqaia, czeka na kolejne nadwozie, a będzie to z pewnością nowy X-Trail.

Nowy Nissan Qashqai — wersje silnikowe i cena podstawowa

  • 1.2 DIG-T 115 KM / 190 Nm - 74 500 zł
  • 1.5 dCi 110 KM / 260 Nm - 84 000 zł
  • 1.6 dCi 130 KM / 320 Nm - 90 500 zł
  • 1.6 dCi Xtronic 130 KM / 320 Nm - 98 500 zł
  • 1.6 dCi All Mode 4×4-i 130 KM / 320 Nm - 98 500 zł

PLUSY:

Sylwetka
Wyśrodkowanie osiągów i komfortu jazdy
Obszerne wnętrze
Liczne systemy bezpieczeństwa

MINUSY:

Jeszcze za niska jakość wykonania w stosunku do konkurentów
Nie najlepsze wyciszenie wnętrza

Ogólna ocena samochodu: 7/10

Nowy Nissan Qashqai 1,2 DIG-T — galeria zdjęć

Nowy Nissan Qashqai 1,2 DIG-T — dane techniczne

Dane techniczne:

Testowany egzemplarz: Nissan Qashqai 1,2 DIG-T

Silnik i napęd

Układ i doładowanie: R4, turbodoładowanie
Rodzaj paliwa: Benzyna
Ustawienie: Poprzeczne
Rozrząd: DOHC 16V
Objętość skokowa: 1197 cm3
Stopień sprężania: 9,6
Moc maksymalna: 115 KM przy 4500 rpm
Moment maksymalny: 190 Nm przy 2000 rpm
Objętościowy wskaźnik mocy: 96 KM/l
Skrzynia biegów: manualna, 6-stopniowa
Typ napędu: FWD
Hamulce przednie: Tarczowe
Hamulce tylne: Tarczowe
Zawieszenie przednie: Kolumna typu MacPherson
Zawieszenie tylne: Belka skrętna
Układ kierowniczy: Zębatkowy, wspomagany
Średnica zawracania: 10,72 m
Koła, ogumienie przednie: 215/65 R16
Koła, ogumienie tylne: 215/65 R16

Masy i wymiary

Typ nadwozia: Crossover
Liczba drzwi: 5
Współczynnik oporu Cd (Cx): 0,26
Masa własna: 1318 kg
Stosunek masy do mocy: 11,46 kg/KM
Długość: 4380 mm
Szerokość: 1806 mm
Wysokość: 1590 mm
Rozstaw osi: 2646 mm
Rozstaw kół przód/tył: 1560 mm
Prześwit (przód/tył): 141 mm
Pojemność zbiornika paliwa: 65 l
Pojemność bagażnika: 439 l

Specyfikacja użytkowa

Ładowność maksymalna: 638 kg

Osiągi

Katalogowo: Pomiar własny:
Prędkość maksymalna: 185 km/h
Przyspieszenie 0–100 km/h: 11,3 s
Zużycie paliwa (miasto): 6,9 l/100 km
Zużycie paliwa (trasa): 4,9 l/100 km
Zużycie paliwa (mieszane): 5,6 l/100 km 6,2 l/100 km
Emisja CO2: 129 g/km
Test zderzeniowy Euro NCAP: nie testowano
Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Ford Mondeo 5D 1,6 EcoBoost Titanium - test Volkswagen Passat Variant 2,0 TDI 177 KM DSG Highline - test Toyota Yaris II vs. Toyota Yaris III - test Chevrolet Trax LTZ 1,4T 4x4 6MT - test Opel Mokka 1,7 CDTi 4x4 Cosmo - test Fiat Panda vs. Hyundai i10 vs. Volkswagen up! - test Škoda Superb Combi 1,8 TSI DSG Elegance - test Volkswagen Touareg X-Edition 3,0 TDI V6 4Motion - test Nowe Volvo S80 T6 AWD Executive - test Volkswagen Golf VII GTD DSG - test Volvo XC60 D5 AWD Summum - test Hyundai Veloster Turbo 1,6 T-GDI - test Peugeot 2008 1,6 e-HDI Allure [test] Toyota GT86 Premium [test] Kia Cee'd SW 1,6 GDI XL AT [test] Škoda Octavia RS Combi 2,0 TDI DSG [test] Podsumowanie testów Autokult 2013 Volkswagen Scirocco R DSG [test] Nowa Toyota Corolla 1,6 Valvematic Prestige [test] Porsche 911 (991) 50th Anniversary Edition [test] Isuzu D-Max DC LSX MT [test] Honda Civic Tourer (kombi) 1,6 i-DTEC [pierwsza jazda] Škoda Fabia 1,2 TSI DSG Elegance Plus [test] Ford Tourneo Connect [pierwsza jazda]

Popularne w tym tygodniu:

Mercedes C450 AMG 4Matic (2016) - V6 lepsze od V8? Wilk z Domaniewskiej – Aston Martin V12 Vantage S na ulicach Warszawy Gladiator Mitsubishi ASX 1.6 MIVEC: przestarzały czy dojrzały?