Hyundai Santa Fe Executive 4WD 2,2 CRDi - przepis na wyższy procent [pierwsza jazda autokult.pl]

Ten artykuł ma 3 strony:

Hyundai Santa Fe Executive 4WD 2,2 CRDi — test

Jeszcze kilka lat temu nikt nie przypuszczał, że mocną kartą koreańskich samochodów może być ich atrakcyjny wygląd. Hyundai kolejny raz udowadnia, że w kwestii stylizacji nadwozi jest coraz mocniejszy i na rynkach zdominowanych przez europejskie marki ma coraz więcej do powiedzenia. Pierwsza rzeczą, jaka zwraca uwagę w nowym modelu Hyundaiu Santa Fe, jest właśnie świetnie nakreślona, bardzo proporcjonalna sylwetka.

Po udanym debiucie rynkowym mniejszego modelu ix35 przyszedł czas, aby zwrócić uwagę na rekreacyjno-rodzinnego Santa Fe, na którym przez siedem lat produkcji osiadło już sporo kurzu, czyniąc go niezbyt atrakcyjną konkurencją dla popularnych niemieckich odpowiedników. Styliści z europejskiego centrum marki Hyundai w Rüsselsheim wzięli się więc do roboty i nakreślili samochód w zupełnie nowym trendzie stylistycznym nazwanym Storm Edge, cechującym się stanowczymi i agresywnymi liniami.

W porównaniu z poprzednikiem nowy Hyundai Santa Fe to stylistyczna przepaść. Muskularny i masywny wygląd sprawił, że to auto nareszcie ma własny charakter, jednocześnie spójnie wpisuje się między pozostałe modele oferowane w salonach tego koreańskiego producenta. Nowoczesne i atrakcyjne nadwozie rzuca się w oczy, a ostre linie — mimo segmentu — doprawiają je lekkością i nutką sportowej pikanterii.

Samochód jest dłuższy, szerszy i niższy względem poprzednika, rozstaw osi pozostał taki sam. Udało się jednak wygospodarować więcej miejsca w samej kabinie, zwiększając przestrzeń dla pasażerów przednich foteli o 38 mm i tylnych o 45 mm. Wnętrze wydaje się przestronne, a dużą zasługę ma w tym panoramiczny dach, ciągnący się niemal na całej długości od słupków A do C.

W przedniej części pasażerskiej centymetrów nie brakuje, tylna kanapa również oferuje bardzo przyzwoitą ilość miejsca. Dwa rozkładane fotele ostatniego rzędu w przypadku odmiany siedmioosobowej będą sprawiały trudności, jeśli mają podróżować na nich dorośli pasażerowie. Przy podróży w pięć osób do dyspozycji zostaje jeszcze naprawdę duży i ustawny bagażnik o pojemności 534 l.

Manewry tym sporym autem, mimo niewielkiej tylnej szyby, ułatwiają duże lusterka boczne czy kamera cofania. Pojawił się też asystent parkowania SPAS. Sama kabina została zaprojektowana w typowym dla Hyundaia - nieco futurystycznym — stylu, ale użyte materiały i kompozycja wydają się bardziej eleganckie niż w przypadku mniejszych modeli i zachowują przy tym dosyć wysoką ergonomię obsługi. Kontrowersyjne według mnie są tylko zegary osadzone w zbyt dużych tubach — niewidoczne dla nikogo poza kierowcą. Cieszy natomiast wielka półeczka umieszczona za lewarkiem zmiany biegów, która chętnie zaopiekuje się portfelem czy telefonem komórkowym.

Deska rozdzielcza wraz z ozdobnymi wstawkami – a zwłaszcza jej górna część – i elementy tapicerki sprawiają bardzo dobre wrażenie. Trochę gorzej wypadają niektóre obszary boczków drzwi czy tunelu środkowego, ale zawsze zostaje coś, co można poprawić np. liftingiem lub nowym rocznikiem modelowym. Podróżujących zadowolą też nietypowe dodatki wyposażenia, jak gniazdko 220 V czy podgrzewana tylna kanapa. Przypadkowo napotkany pieszy ucieszy się z pewnością z aktywnej, podnoszonej pokrywy silnika, której zadaniem jest zredukowanie obrażeń tego, kto odważy się na niej położyć.

Zobacz również: Nowy Opel Zafira (2016) - test Autokult.pl - Samochód Miesiąca

W ofercie Hyundaia Santa Fe pojawią się trzy jednostki napędowe: dwie CRDi zasilane olejem napędowym (2,0 l oraz 2,2 l) i jedna benzynowa (2,4 l). Do jazd testowych udostępniono wariant z wierzchołka oferty wyposażony w silnik Diesla o pojemności 2,2 l, mocy 197 KM i momencie obrotowym 421 Nm przekazywanym na przednie koła z możliwością dołączenia tylnych w razie poślizgu. Układ napędowy został doposażony w tryb blokady rozdziału momentu obrotowego między obie osie w równym stosunku 50% do prędkości 40 km/h. Z pewnością nie zrobi to z Santa Fe auta terenowego, ale pomoże wyjechać z mocniej zaśnieżonego podjazdu pod domem. W ramach wyposażenia dostępny jest też asystent podjazdu HAC, zjazdu DBC i przy jeździe po utwardzonych drogach – utrzymywania pasa ruchu.

Osiągi najmocniejszej jednostki napędowej nie wprawiają w osłupienie, ale sprawiają, że od około 2000 obr./min Santa Fe jest zrywne i wystarcza do w miarę dynamicznej jazdy kosztem rozsądnego zużycia paliwa.

Auto za sprawą komfortowo zestrojonego zawieszenia i gabarytów przy prowadzeniu sprawia wrażenie nieco ociężałego, jednak nie ma mowy o nadmiernych przechyłach, a o zachowanie odpowiedniego toru jazdy świetnie dba wspomniany napęd AWD. W środku cicho i kulturalnie, a system wspomagania układu kierowniczego Flex Steer pozwoli zdecydować kierowcy o intensywności stawianego oporu.

Manualna, sześciobiegowa przekładnia z dość krótką jedynką, która ma pomóc na nieutwardzonych drogach, wydaje się niezbyt precyzyjna, szczególnie przy próbie szybkiego wbicia biegu. Po prostu wymaga chwili przyzwyczajenia lub większej cierpliwości przy wachlowaniu lewarkiem.

Hyundai, tak jak w przypadku większości swoich nowych modeli, przy nowym Santa Fe zrobił ogromny krok naprzód w kierunku zwiększenia swoich udziałów w sprzedaży. Santa Fe to udane auto z kilkoma drobnymi niedociągnięciami. Hyundai o tym wie i na pewno będzie starał się przekonać o tym rzesze klientów, którzy darzą koreański koncern coraz większym zaufaniem. Auto ma zdobyć sympatię nie tylko za wielką wodą, ale też w Europie. Mając na względzie też atrakcyjną cenę, szacunki są dość wysokie – Santa Fe według prognoz i oczekiwań ma osiagnąć 5,5% sprzedaży w segmencie dużych SUV-ów.

Zobacz inne testy samochodów marki Hyundai!

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

BMW 750d xDrive M-Sport kontra Audi A8 4.2 TDI quattro - test BMW M4 Cabrio - test Nowy Opel Astra OPC GTC (2014) - test Renault Captur 1,5 dCi 90 Intens Energy - test Volkswagen California Beach 2.0 TDI BiTurbo DSG - test Audi A3 Cabriolet 1,8 TFSI S-Tronic Ambition - test Toyota Aygo X-Cite - test BMW Z4 E89 sDrive35is M-Sport - test Nowe Audi A6 3,0 TDI BiTurbo i 3,0 TFSI - pierwsza jazda Nowe MINI Cooper S - test Mercedes-Benz Klasy E 350 BlueTec AMG 9G-Tronic (W212) - test Renault Master 165 dCi L3H2 - test Nowe Audi A7 3.0 TDI BiTurbo - pierwsza jazda Audi S1 Sportback - test Volkswagen Golf Sportsvan 1,4 TSI Highline - test Citröen C4 Aircross 1.8 eHDI 150 4x4 - test Mazda 3 Sedan 2,0 SKYACTIV-G AT skyPASSION – test Nowa Škoda Fabia (2015) 1,2 TSI 90 KM - pierwsza jazda Porsche Macan S - test Renault Clio Grandtour GT 120 EDC - test Škoda Octavia 1,2 TSI DSG Ambition - test wideo Opel Astra Sedan 1,6 CDTi vs. Renault Fluence 1,6 dCi vs. Škoda Octavia 1,2 TSI vs. Toyota Corolla 1,6 Valvematic - test Nowy Opel Corsa 1,0 Turbo & 1,4 Turbo - pierwsza jazda Nowy Peugeot 508 SW 2,0 HDI A6 (AM3) Active - pierwsza jazda

Popularne w tym tygodniu:

Škoda Octavia 1.0 TSI Joy (2017) - czy rozmiar ma znaczenie? Koreańczycy mierzą wysoko: pierwsza jazda Hyundaiem Koną w Namyang Volvo V40 Cross Country T5 AWD Summum - nadal atrakcyjne Audi Q2 2.0 TDI quattro: mały crossover za 200 tys. zł Ford Kuga 2.0 TDCi AWD Titanium: lepszy niż pokazują statystyki