Mini Cooper S Bayswater - frajda do kwadratu [test autokult.pl]

Ten artykuł ma 4 strony:

Mini Cooper S Bayswater — test

Mini od samego początku były autami wyjątkowymi. Bardzo szybko zapracowały sobie na miano kultowych. Ponoć nie ma drugiego samochodu, który dawałby poczucie wyjątkowości w tak fajny sposób. Ile jest w tym prawdy, mogłem się przekonać dzięki wersji Cooper S Bayswater.

Słyszał o niej chyba każdy. Cooper S – dająca mnóstwo frajdy odmiana Mini. Nie trzeba tu specjalnego zapoznania, uścisków dłoni i zbędnych grzeczności. Czerwone S na klapie bagażnika tego samochodu jednoznacznie wskazuje na znakomitą, mocną odmianę. Czym jednak jest Bayswater?

Specjalne wersje Mini chrzczone są nazwami dzielnic Londynu. Temu modelowi przypadła właśnie Bayswater. Niesie to ze sobą kilka fajnych konsekwencji. Pierwszą jest kolor nadwozia Kite Blue. W połączeniu z czarnym dachem oraz specjalnymi czarnymi felgami prezentuje się bardzo dobrze. Dobrze dobranymi dodatkami są też pasy – błękitny i szary na masce oraz lusterka polakierowane w podobnym stylu.

Lewe ma szary podkład i czarne pasy, a na prawym tłem jest kolor znany z reszty nadwozia. Wersja Bayswater to również kilka delikatnych emblematów – przy bocznych kierunkowskazach, na progach oraz w metkach wystających ze skórzanych foteli. Wewnątrz odmiana specjalna zaakcentowana jest podwójnymi szwami w kolorach szarym i niebieskim. Przecinają one krawędzie foteli oraz mieszek drążka zmiany biegów.

Pakiet Bayswater to według mnie gustowny dodatek do i tak fajnego samochodu. Już sam Cooper S wygląda bardzo dobrze. Jego sylwetka jest ponadczasowa. Chociaż brakuje jej dynamiki mocnych coupé, to nie można zarzucić jej niedostatku polotu. Atrapa przedniego zderzaka, subtelna lotka przedłużająca linię dachu oraz tylny zderzak z podwójnym wydechem nadają pudełkowatej, ale stylowej bryle pazur. Dają one do zrozumienia, że mamy do czynienia z szybkim samochodem, ale jednocześnie nie wrzeszczy on na auta stojące akurat obok na światłach: „Spróbuj mnie, i tak nie masz szans, cieniasie!”

Z drugiej strony Mini rzuca się w oczy, bo… to Mini. Kupując samochód tej marki, otrzymuje się w domyśle kartę członkowską najfajniejszego klubu świata. Zrzesza on, cóż – najfajniejszych ludzi świata. Gdy odebrałem testowy egzemplarz, minęło zaledwie 20 minut, zanim prostopadle do mnie do małego skrzyżowania dojechała pani w swoim butelkowo-zielonym Cooperze S. Uśmiechnęła się, pomachała mi i każde z nas pojechało w swoją stronę. Podobnych sytuacji w ciągu zaledwie pierwszego dnia jazdy miałem 3. Właściciele Mini, chociaż zazwyczaj się nie znają, lubią się i wyraźnie widać to na drodze. Sama widoczność tej więzi na ulicach daje dodatkową frajdę z jazdy. A i tak jest jej pod dostatkiem.

Zobacz również: SsangYong XLC 1.6 Diesel AWD AT - test

Zawsze się zastanawiałem, czy legendarne gokartowe doznania z jazdy Mini to nie przesada. Nie, absolutnie. W żadnym wypadku. Testowy Cooper S mnie zaskoczył — nie przypuszczałem, że jest aż tak dobrze. Mini, tak jak wszystkie testowe samochody, zabrałem w miejsce, w którym zawsze sprawdzam prowadzenie. Gładki jak stół, asfaltowy łuk nieraz pokazał już, że pod pozornie dobrze prowadzącym się autem kryje się kanapa na kołach. Rozpędziłem Mini, pokonałem zakręt i czekałem, kiedy samochód ziewnie albo zwyczajnie stanie w miejscu i obrazi się, że tak bardzo go nie doceniłem.

Bez względu na to, czy Mini podda się próbie wielokrotnej zmiany kierunku jazdy, gwałtownym szarpnięciom czy po prostu bardzo szybko wejdzie się w zakręt – radzi sobie ono świetnie. To zadziwiające, jak trudno wyprowadzić z równowagi tak cywilizowanego hatchbacka. Jednocześnie sztywność zawieszenia trzymającego stylowe nadwozie w ryzach nie jest aż tak bardzo uciążliwa przy jeździe po dziurawych ulicach, przejazdach tramwajowych i kolejowych. Oczywiście nie można tu mówić o wzorowym komforcie, ale według mnie jest na tyle znośnie, by nie rozpatrywać tego jako wady, szczególnie w porównaniu z innymi niedużymi hot hatchami.

W stosunku do innych aut swojej klasy Mini ma jeszcze jedną zaletę. Dzięki dosyć pudełkowatemu kształtowi ten samochód oferuje sporo miejsca na głowę pasażerom tylnej kanapy. Z przodu oczywiście przestrzeni jest pod dostatkiem, szczególnie jeśli zapomnimy, że ktoś jeszcze chce wsiąść do tyłu. Kwestia miejsca na nogi nie wygląda już tak kolorowo jak w przypadku głów. Niewielki jest również bagażnik.

Stylowe wnętrze wykonane jest bardzo dobrze. Przełączniki na konsoli środkowej oraz na suficie wykonane są w oryginalnym stylu, przypominającym nieco lotniczy. To jednak nie one rzucają się w oczy najbardziej. Na desce rozdzielczej Mini króluje ogromny, okrągły, centralnie umieszczony prędkościomierz. Kierowca korzysta z niego jednak raczej sporadycznie. Prędkość można odczytać również z małego wyświetlacza umieszczonego na tarczy obrotomierza, znajdującego się w oddzielnej obudowie za wieńcem kierownicy.

Chociaż jazdę znakomicie umila system audio bardzo dobrej jakości, to prawdziwie rewelacyjne efekty dźwiękowe generuje faktycznie układ wydechowy. Nie trzeba się nawet bardzo wysilać, żeby podwójna końcówka agresywnie strzeliła.

Silnik, który trafił pod maskę testowanego przeze mnie Mini Cooper S Bayswater, to czterocylindrowe 1,6 z turbosprężarką Twin Scroll. Jednostka ta rozwija 184 KM i 260 Nm. 240 Nm osiągane jest już w zakresie 1600–5000 rpm. To tyle w kwestii liczb. Co to oznacza w praktyce? Znakomite wrażenia z jazdy. W połączeniu z kapitalnym zawieszeniem otrzymujemy mieszankę idealną.

Chociaż są samochody szybsze, mocniejsze, to nie zawsze jest to odpowiednio dopasowane do możliwości zawieszenia i charakteru auta. Cooper S to samochód wyważony idealnie do jazdy dającej całą moc frajdy. Co ciekawe, czas przyspieszenia do 100 km/h, jaki zmierzyłem, okazał się lepszy, niż podaje producent. Udało mi się osiągnąć 6,4 s. Warto też dodać, że oprócz dobrych osiągów przy wyciskaniu ostatnich potów Mini z doładowanym 1,6 może poszczycić się również dobrą elastycznością.

Jednocześnie spalanie nie rujnuje budżetu. Producent podaje 7,3 l benzyny na 100 km. Mnie przy jeździe dającej frajdę Mini spaliło średnio 8,3 l/100 km. Oznacza to, że twórcy tego auta nie próbują niczego naciągać. 7,3 l to jak najbardziej realny wynik, do osiągnięcia którego wcale nie potrzeba mistrza ekonomicznej jazdy.

Ile kosztuje 1215 kg czystej frajdy w stylowym opakowaniu? Testowy egzemplarz – 128 843 zł. To dużo, jednak warto pamiętać, że konkurenci, czyli inne małe hot hatche segmentu premium, również nie należą do tanich. Po kilku dniach spędzonych z tym udomowionym gokartem przekonałem się, że nie wszystko da się zmierzyć zwyczajnie ceną. Wrażenia z jazdy, charakter samochodu i zbudowana wokół niego społeczność kierowców warte są więcej niż kwota, jaką trzeba zapłacić za to auto

+ Znakomite prowadzenie

+ Dynamiczny silnik

+ Stylowy wygląd

+ Dobra jakość materiałów

- Mały bagażnik

- Cena

Zobacz nasze testy konkurencji Mini Cooper S!

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

BMW 750d xDrive M-Sport kontra Audi A8 4.2 TDI quattro - test BMW M4 Cabrio - test Nowy Opel Astra OPC GTC (2014) - test Renault Captur 1,5 dCi 90 Intens Energy - test Volkswagen California Beach 2.0 TDI BiTurbo DSG - test Audi A3 Cabriolet 1,8 TFSI S-Tronic Ambition - test Toyota Aygo X-Cite - test BMW Z4 E89 sDrive35is M-Sport - test Nowe Audi A6 3,0 TDI BiTurbo i 3,0 TFSI - pierwsza jazda Nowe MINI Cooper S - test Mercedes-Benz Klasy E 350 BlueTec AMG 9G-Tronic (W212) - test Renault Master 165 dCi L3H2 - test Nowe Audi A7 3.0 TDI BiTurbo - pierwsza jazda Audi S1 Sportback - test Volkswagen Golf Sportsvan 1,4 TSI Highline - test Citröen C4 Aircross 1.8 eHDI 150 4x4 - test Mazda 3 Sedan 2,0 SKYACTIV-G AT skyPASSION – test Nowa Škoda Fabia (2015) 1,2 TSI 90 KM - pierwsza jazda Porsche Macan S - test Renault Clio Grandtour GT 120 EDC - test Škoda Octavia 1,2 TSI DSG Ambition - test wideo Opel Astra Sedan 1,6 CDTi vs. Renault Fluence 1,6 dCi vs. Škoda Octavia 1,2 TSI vs. Toyota Corolla 1,6 Valvematic - test Nowy Opel Corsa 1,0 Turbo & 1,4 Turbo - pierwsza jazda Nowy Peugeot 508 SW 2,0 HDI A6 (AM3) Active - pierwsza jazda

Popularne w tym tygodniu:

Ford Fiesta ST200 (2016) - racjonalny powód, by kupić nieracjonalnie szybkiego hot hatcha Czy hybrydowy SUV ze skrzynią E-CVT nadaje się na wyjazd w góry? Toyota C-HR w Alpach Hyundai i20 Active 1.0 T-GDI: atrakcyjny mieszczuch w roboczym stroju Volkswagen Golf VII 1.4 TSI FL DSG vs Honda Civic X 1.5 CVT – Ikony klasy kompaktowej w nowym wydaniu