Honda Accord 2,4 i-VTEC Executive - typ niepozorny [test autokult.pl]

Ten artykuł ma 3 strony:

Honda Accord 2,4 Executive — test

Honda od kilku lat trochę eksperymentuje ze stylistyką wybranych modeli, jednak Accord już od dłuższego czasu pozostaje taki sam: spokojny, stateczny, niepozorny. Często widzisz go na ulicy, albo widzisz go tak często, że już po prostu nie zwracasz na niego uwagi. Ten dorosły sedan ma jednak w sobie pierwiastek drapieżnika. Przynajmniej w wersji z benzynowym silnikiem o pojemności 2,4 l sportowego ducha nie brakuje, szczególnie jeśli pozwolisz mu szybciej zakręcić wałem korbowym.

Na temat wyglądu Hondy Accord trudno napisać coś odkrywczego, ponieważ od prawie 10 lat to nic innego jak stopniowa ewolucja kilku kształtów utrzymanych w tej samej sylwetce. Największą zaletą tego modelu jest to, że w całej swojej elegancji doprawionej szczyptą sportowego charakteru nie rzuca się on w oczy i nikt nie spodziewa się tego, że za chwilę będzie oglądał dwie symetrycznie wyprowadzone końcówki układu wydechowego.

Podwójna rura wydechowa może zdradzać aspiracje prezentowanej wersji, ale w dzisiejszych czasach producenci potrafią ją zamontować nawet do ledwo jeżdżących samochodów. Accord z mocą 201 KM z pewnością do nich nie należy. Wolnossąca jednostka o całkiem pokaźnym jak na dzisiejsze realia litrażu świetnie radzi sobie z ważącym około 1500 kg sedanem. Wskazówka obrotomierza bardzo żwawo pnie się do góry, a sam silnik wydaje przy tym całkiem przyjemny dźwięk jak na rzędowego czterocylindrowca.

Dzięki rozsądnej pojemności samochód ma chęć do wyraźnego nabierania prędkości już nieco ponad 2000 obr./min, a przekroczenie granicy 4500 obr./min. skutkuje włączeniem się do pracy wysokoobrotowych krzywek i-VTEC i diametralną zmianą charakterystyki pracy silnika. W zakresie wysokich obrotów jednostka Hondy czuje się najlepiej. Dużo lepiej czuje się także kierowca, wiedząc, że pod prawą stopą ma spory potencjał, gotowy ujawnić się na najmniejsze muśnięcie pedału gazu. Taka zabawa jest oczywiście okupiona wyższym zużyciem paliwa i oleju silnikowego. Honda się z tym nie kryje. Na szybie prawych przednich drzwi znajduje się stosowna naklejka informująca o tym, że olej trzeba regularnie kontrolować.

Zaryzykowałbym stwierdzenie, że najmocniejszy silnik montowany w Hondzie Accord to najlepszy wybór z gamy. Moc 201 KM i przyjemna w odbiorze charakterystyka jednostki napędowej pozwalają czerpać radość z jazdy, poruszać się bardzo dynamicznie, ale też w miarę oszczędnie. Podczas spokojnej jazdy miejskiej na terenie Warszawy i podporządkowaniu asystentowi zmiany biegów komputer pokładowy wskazywał wynik 11,2 l/100 km – to prawie 0,5 l/100 km mniej, niż producent deklaruje w katalogu.

Podczas takiej jazdy krótkie biegi wymuszają częste sięganie do lewarka ręcznej sześciobiegowej przekładni, jednak wybieranie kolejnych to czysta przyjemność. Skok drobnego drążka jest pewny i krótki, a wysokie sprzęgło pozwala szybko zmienić przełożenie. Skrzynia biegów to mocna strona modelu Accord i chyba obok silnika najbardziej sportowy akcent w całym aucie.

Zobacz również: Goodyear - konferencja

Dobre wrażenia z jazdy potęguje też oporny układ kierowniczy, który pozwala świetnie wyczuć samochód i posłuszeństwo przedniej osi. O lekkości, z jaką oddawała się kierownica w modelu Civic, można zapomnieć. Mimo wspomagania czuć, że to kierowca, a nie wiatr wpadający szyberdachem odpowiada za skręt kół.

Nie gorzej sprawuje się również zawieszenie. Układ double wishbone przy przedniej osi i dość sztywno zestrojony multi-link z tyłu pozwoliły zachować bardzo rozsądny kompromis między komfortem podróżowania i możliwością pełnego wykorzystania temperamentu auta, którego z zewnątrz ani wewnątrz kabiny nie widać. Oprócz gwałtownego dodania gazu na pierwszych dwóch biegach żadne inne manewry wykonywane w granicach rozsądku nie są w stanie wymusić odklejenia się kół od nawierzchni.

Zaskakujące jest to, że w prowadzeniu tego japońskiego sedana czuć wyraźną nutkę pikanterii — i to jest niespodzianka, którą Honda zdradza dopiero po przejechaniu nią kilku ostrzejszych kilometrów. Charakteru tego auta w żaden sposób nie jest w stanie oddać też bardzo stateczna i trochę nudna stylizacja kabiny. Świetna i nie za duża kierownica z liczbą przycisków przyprawiającą o zawrót głowy czy schowane za nią całkiem eleganckie zegary nie dają powodów do narzekań. Srebrne, drewnopodobne wstawki z plastiku mają na celu subtelne rozweselenie kabiny i na żywo wyglądają całkiem nieźle. Spodobały mi się również bardzo starannie wykończone boczki drzwi – pięta achillesowa niektórych konkurentów z segmentu, jednak projekt konsoli centralnej, w szczególności panelu radia i wyświetlacza — mimo dobrej ergonomii — jest zwyczajnie nudny. Dużo ciekawej prezentuje się kokpit wersji na rynek amerykański.

Szkoda też, że niezależnie od wyposażenia za kolorowy wyświetlacz z nawigacją i kamerą cofania trzeba dopłacić 6000 zł, a w najbogatszej wersji Type-S w pakiecie trzeba wziąć też Advanced Driver Assist System (inteligentny tempomat, asystent pasa ruchu, system ograniczający skutki kolizji) za 9000 zł. Dostępne w bogatszych wersjach standardowe czujniki cofania nie pokazują odległości, a jedynie wyzwalają dźwięk i kontrolkę przy zegarach.

Wracając do wykończenia wnętrza — duży plus należy się Hondzie Accord za świetne wyciszenie kabiny, ładną skórzaną tapicerkę oraz bardzo wygodne fotele z miękkimi zagłówkami i szerokim oparciem, przypominającym mi plasowane półkę wyżej modele Infiniti. Dobrze wyprofilowana tylna kanapa również pozwala na komfortową podróż dwóch pasażerów, o ile nie zakłóci jej brak miejsca na nogi w przypadku wyższych osób siedzących z przodu.

Dobrym pomysłem w zakresie komfortu użytkowania jest też wyłożony miękkim materiałem, niespotykanie głęboki i zamykany schowek za lewarkiem zmiany biegów oraz pojemny podłokietnik z wyprowadzonym kablem USB, wejściem AUX oraz gniazdkiem 12 V, co zresztą jest charakterystyczne w nowszych modelach Hondy. Nieco mniej urzeka niezbyt funkcjonalnie ukształtowana przestrzeń bagażowa o sporej pojemności 464 l, ukrytej pod bardzo lekką pokrywą.

Honda Accord to spokojne auto, które nie bije sąsiada po oczach i nie prowokuje otoczenia. Ten samochód nie musi i nie powinien prowokować, ponieważ jego największą zaletą jest właśnie dyskrecja, która nie przykuwa wzroku. W zupełności wystarczy to, że na drodze potrafi pozytywnie zaskoczyć swojego kierowcę.

+Niepozorny wygląd
+Bardzo dobre osiągi i dość rozsądne zużycie paliwa
+Świetne prowadzenie i praca skrzyni biegów
+Niezła jakość wykończenia
+Sporo miejsca z tyłu
+Przyjemny dźwięk silnika
-Nudna kompozycja wnętrza
-Słabe działanie czujników cofania
-Ukształtowanie bagażnika

Zobacz inne testy samochodów marki Honda!

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Podziel się:

Także w kategorii Testy samochodów:

BMW 750d xDrive M-Sport kontra Audi A8 4.2 TDI quattro - test BMW M4 Cabrio - test Nowy Opel Astra OPC GTC (2014) - test Renault Captur 1,5 dCi 90 Intens Energy - test Volkswagen California Beach 2.0 TDI BiTurbo DSG - test Audi A3 Cabriolet 1,8 TFSI S-Tronic Ambition - test Toyota Aygo X-Cite - test BMW Z4 E89 sDrive35is M-Sport - test Nowe Audi A6 3,0 TDI BiTurbo i 3,0 TFSI - pierwsza jazda Nowe MINI Cooper S - test Mercedes-Benz Klasy E 350 BlueTec AMG 9G-Tronic (W212) - test Renault Master 165 dCi L3H2 - test Nowe Audi A7 3.0 TDI BiTurbo - pierwsza jazda Audi S1 Sportback - test Volkswagen Golf Sportsvan 1,4 TSI Highline - test Citröen C4 Aircross 1.8 eHDI 150 4x4 - test Mazda 3 Sedan 2,0 SKYACTIV-G AT skyPASSION – test Nowa Škoda Fabia (2015) 1,2 TSI 90 KM - pierwsza jazda Porsche Macan S - test Renault Clio Grandtour GT 120 EDC - test Škoda Octavia 1,2 TSI DSG Ambition - test wideo Opel Astra Sedan 1,6 CDTi vs. Renault Fluence 1,6 dCi vs. Škoda Octavia 1,2 TSI vs. Toyota Corolla 1,6 Valvematic - test Nowy Opel Corsa 1,0 Turbo & 1,4 Turbo - pierwsza jazda Nowy Peugeot 508 SW 2,0 HDI A6 (AM3) Active - pierwsza jazda

Popularne w tym tygodniu:

Mercedes C450 AMG 4Matic (2016) - V6 lepsze od V8? Wilk z Domaniewskiej – Aston Martin V12 Vantage S na ulicach Warszawy Suzuki SX4 S-cross 1.4 BoosterJet z nowym mocnym sercem Gladiator Mitsubishi ASX 1.6 MIVEC: przestarzały czy dojrzały?