Ford Fiesta 1,4 Duratec Trend SVP - tego chcieliście [test autokult.pl]

Ten artykuł ma 4 strony:

Ford Fiesta 1,4 Duratec Trend SVP — test

Często w komentarzach pod testami narzekacie na to, że do naszej redakcji trafiają przede wszystkim bogato wyposażone wersje samochodów, na które mało kto się decyduje. Dlatego tym razem postanowiliśmy wycisnąć ostatnie poty z zupełnie zwyczajnego Forda Fiesty.

Dla każdego

To miejskie auto jest na rynku już od wielu lat, dlatego zna je chyba każdy. To jeden z najważniejszych graczy segmentu B. Fiestę kupują wszyscy – firmy, samotni faceci, matki z dziećmi, starsi ludzie, młodzi kierowcy — i tak można wymieniać w nieskończoność. Właśnie na tym polega fenomen tego Forda. Jest do bólu uniwersalny. Jego dynamiczna sylwetka spodoba się kierowcy, który oczekuje od samochodu czegoś więcej niż tylko czterech kółek do przemieszczania się z punktu A do punktu B.

Z drugiej strony ostre przetłoczenia, światła wyciągnięte piekielnie głęboko w maskę i dosyć muskularne nadkola nie będą przeszkadzać osobom konserwatywnym. Nawet wielka paszcza wyglądająca tak, jakby Fiesta planowała zjeść na śniadanie wszystko, co stanie jej na drodze, nie będzie wadzić. Mimo garści zwariowanych dodatków wystarczyła szczypta zwyczajności, by Ford był w stanie sprzedać to auto sympatycznej, starszej pani, która samochodem jeździ do kościoła oraz z kotkiem do weterynarza.

Mnie Fiesta przypadła do gustu dzięki swojemu mniej grzecznemu obliczu. Chociaż jest to tak proste auto, pierwszego dnia po otrzymaniu kluczyków oglądałem je dosyć długo. Nie zrozumcie mnie źle – nie uważam Fiesty za cud współczesnego designu. Jednak cenię Forda za to, że chociaż nie należy do segmentu premium, a cena również nie wyżyma ostatnich pieniędzy z portfela, to stworzył samochód wyglądający naprawdę atrakcyjnie.

Wnętrze prezentuje się dobrze, chociaż już nie tak rewelacyjnie jak karoseria. Da się w nim poczuć powiew jakości przygotowanej pod przeciętnego Kowalskiego. Pełno tu plastików, niekoniecznie dobrej jakości. Są one jednak dobrze spasowane, a ich kształt przypomina, że nie siedzi się w pierwszym lepszym nudnym toczydełku.

Auto proste, idealne

Mój testowy egzemplarz wyposażono w podstawowy system audio, bez wymyślnych ekranów i komputerów z niestworzonymi (i kompletnie nieprzydatnymi) funkcjami. Zamiast kolorowego, dotykowego panelu, którego można się spodziewać w większości aut testowych, na pokładzie zastałem dwurzędowy wyświetlacz. Pod prostą konsolą służącą do obsługi systemu audio znalazł się ogrom miejsca na instrumenty służące do sterowania klimatyzacją. A ponieważ i ta była najprostsza, jaką widziało wnętrze Fiesty, można było wykonać ją w rozmiarze XXL. Dzięki temu za sterowanie kierunkiem nawiewu odpowiada ogromne pokrętło. Po jego bokach ulokowano dwa nieco mniejsze – sterujące siłą i temperaturą wydmuchiwanego powietrza.

Zobacz również: Hot B War - zapowiedź

Ergonomia to dzięki prostocie rozwiązań mocna strona Fiesty. Kierowca ma łatwy dostęp do wszystkiego, czego mu potrzeba. To również zasługa regulacji kolumny kierownicy w dwóch płaszczyznach. Bez problemu znalazłem idealną dla siebie pozycję. Sądzę, że każdy usiadłby za kierownicą dokładnie tak, jak lubi najbardziej. Na komfort jazdy nie będą też narzekać pasażerowie kanapy. A przynajmniej dopóki będzie ich tylko dwójka. We troje nie będzie już tak kolorowo.

Fiesta kontra zima

Jak widzicie na zdjęciach, tego niedużego Forda przyszło mi testować w zimowych warunkach. Dzięki temu łatwo znaleźć wady, które uwypuklają mrozy, a jednocześnie dostrzec zalety, których nie dałoby się poczuć w lecie.

W środku sierpnia z pewnością nie przydałaby się podgrzewana przednia szyba. O poranku zamiast skrobać lód i przeklinać w myślach nasiąkające wodą rękawiczki, po prostu wsiadłem do auta, uruchomiłem silnik i po chwili lód sam spłynął. Problem zamarzniętych lub parujących szyb w Fieście właściwie nie istnieje.

Ponieważ nie powinno się grzać silnika na postoju, czas ruszać w drogę i delikatnie doprowadzić go do uzyskania prawidłowej temperatury. Wyjeżdżam na ulicę, powoli rozpędzam auto i zerkam na… No właśnie. Mogę zerknąć na obrotomierz, prędkościomierz lub wskaźnik poziomu paliwa. Gdzie jest dodatkowy zegar? Temperatura silnika Fiesty pozostanie dla kierowcy zagadką. Podobnie jak dla mnie powód braku tego wskaźnika. Dlaczego kierowca nie może mieć na pierwszym planie najważniejszych parametrów swojej maszyny? Bo zajmują za dużo miejsca? Prawdopodobnie nigdy się tego nie dowiemy. Można przypuszczać, że nieduża jednostka benzynowa o pojemności 1,4 l grzeje się dosyć szybko. Ciepłe powietrze bucha z nawiewów po przejechaniu kilku kilometrów.

Oczywiście Fiesta nie jest jedynym samochodem na rynku, w którym brakuje wskaźnika temperatury. Nie było go również w nowym Renault Clio. Tam jednak póki silnik był zimny, auto wyświetlało niebieską ikonkę ostrzegawczą. W Fieście również jest ostrzeżenie przed mrozem, jednak wyłącznie tym panującym na zewnątrz.

W chłodne dni każdy, kto prowadzi w rękawiczkach, doceni z pewnością duże pokrętła do sterowania nawiewem. Ich znacznych rozmiarów średnice znacząco ułatwiają obsługę.

Jazda ponad przeciętnością

Kiedy silnik już się zagrzeje, resztki zamarzniętego śniegu spłyną po szybach, a przed maską pojawi się pierwszy zakręt, dopiero wtedy przyjdzie pora na poznanie istotnych zalet tego samochodu. Zapomnijcie o udanej stylistyce. Nie myślcie o dobrej ergonomii. Chwyćcie pewnie za kierownicę i pozwólcie zawieszeniu zrobić to, co do niego należy. Pierwszy szybciej pokonany łuk zweryfikuje poziom umiejętności kierowcy. Albo jego głupoty. Fiesta kusi bowiem swoim potencjałem. Pozwala na znacznie więcej, niż można się spodziewać. Nawet jeśli poczujecie, że dla Was to już kres możliwości, ona i tak pociągnie do jeszcze szybszego pokonania łuku. I znowu zrobi to bezbłędnie.

Muszę przyznać, że dawno nie miałem do czynienia z tak niepozornym autem, choć trochę radości z prowadzenia Fiesty odebrała mi zima. Jednak tam, gdzie po śniegu została tylko wilgoć na drodze, ten malec pokazywał, że inżynierowie Forda wiedzieli, co robią, zestrajając zawieszenie.

Chociaż Fiesta jest wciąż cywilizowanym autem i doskonale radzi sobie też z nierównościami i trudami codziennej jazdy po dziurawych polskich drogach, widać, że to wciąż nie jest jej ostatnie słowo. Fiesta mogłaby być jeszcze sztywniejsza, ale wtedy oprócz zamordowania konkurencji na dowolnym zestawie zakrętów straciłaby również swoją uniwersalność.

Zawieszenie Fiesty jest według mnie ideałem w swojej klasie. Podobnie układ kierowniczy, który momentami pracuje tak, jakby z pozoru bezduszny system wspomagania czytał w myślach kierowcy. Przednie koła doskonale reagują na ruchy kierownicy. Odpowiedź układu pozwala znacznie lepiej niż u konkurencji odczytywać bodźce z drogi.

Dynamiczną jazdę momentami przerywa niestety system kontroli trakcji. W zimie szaleństwo ma swoje granice. Da się je na szczęście łamać hamulcem ręcznym, który jest prawdziwy, mechaniczny. I oby tak zostało możliwie długo w jak największej liczbie modeli samochodów.

1388 sposobów na zabicie doskonałości

Dokładnie tyle centymetrów sześciennych miał benzynowy silnik, który pracował pod maską testowej Fiesty. Jest to jednostka znana mi z wcześniej testowanego B-Maxa. Wtedy mnie nie zachwyciła i, niestety, podobnie było tym razem. 96 KM to oczywiście nie jest deficyt mocy w samochodzie ważącym niewiele ponad tonę. Jednak charakterystyka tego silnika po prostu mi nie odpowiada.

Możecie mi wytknąć, że spodziewam się zbyt dynamicznych wrażeń po jednostce, która z założenia jest spokojna. Śmiało. Jednak najpierw radzę sprawdzić, ile ten motor spala benzyny. Niestety, nie jest to ani silnik dynamiczny, ani oszczędny. W mieście nie bez problemów zszedłem poniżej 8 l na 100 km.

Sytuację nieco ratuje krótko zestopniowana, 5-biegowa przekładnia. Dosyć miejska skrzynia biegów pozwala na dynamiczną jazdę, ale kosztem jeszcze większego spalania. Motor 1,4 potrzebuje do życia wysokich obrotów. I benzyny. Dużo benzyny.

Daj się skusić

Czy to oznacza, że odradzam zakup tego samochodu? Absolutnie! Jeśli szukacie dla siebie auta w segmencie B, które zapewni trochę frajdy z jazdy, idźcie do salonu Forda i zapiszcie się na jazdę próbną nową Fiestą ze 125-konnym motorem EcoBoost. Z tak lekkim, mocnym i elastycznym motorem znakomite zawieszenie będzie współgrało idealnie.

A co z moją Fiestą? Z pewnością znajdzie nabywców wśród osób podchodzących do jazdy mniej emocjonalnie. Na jej pokładzie znajduje się zestaw wyposażeniowy doskonały. To zbiór dodatków praktycznych, ułatwiających życie, ale nie wkraczających w strefę wysokich cen. W jego skład wchodzą między innymi czujniki parkowania, podgrzewana przednia szyba, poduszki powietrzne boczne, kurtyny powietrzne, poduszka kolanowa, samościemniające się lusterko, klimatyzacja manualna i przednie elektrycznie regulowane szyby. W sumie daje to niemałą cenę – 64 190 zł. Warto jednak pamiętać, że elektronika to nie wszystko. Zawieszenie Forda Fiesty jest warte dopłaty nad ceny konkurencji.

+ Znakomite zawieszenie

+ Dobra praca układu kierowniczego

+ Precyzyjna skrzynia biegów

+ Dobra ergonomia

+ Pozycja za kierownicą

- Nieco ospały silnik

- Brak wskaźnika temperatury silnika

7/10

Zobacz nasze inne testy samochodów marki Ford!

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

BMW 750d xDrive M-Sport kontra Audi A8 4.2 TDI quattro - test BMW M4 Cabrio - test Nowy Opel Astra OPC GTC (2014) - test Renault Captur 1,5 dCi 90 Intens Energy - test Volkswagen California Beach 2.0 TDI BiTurbo DSG - test Audi A3 Cabriolet 1,8 TFSI S-Tronic Ambition - test Toyota Aygo X-Cite - test BMW Z4 E89 sDrive35is M-Sport - test Nowe Audi A6 3,0 TDI BiTurbo i 3,0 TFSI - pierwsza jazda Nowe MINI Cooper S - test Mercedes-Benz Klasy E 350 BlueTec AMG 9G-Tronic (W212) - test Renault Master 165 dCi L3H2 - test Nowe Audi A7 3.0 TDI BiTurbo - pierwsza jazda Audi S1 Sportback - test Volkswagen Golf Sportsvan 1,4 TSI Highline - test Citröen C4 Aircross 1.8 eHDI 150 4x4 - test Mazda 3 Sedan 2,0 SKYACTIV-G AT skyPASSION – test Nowa Škoda Fabia (2015) 1,2 TSI 90 KM - pierwsza jazda Porsche Macan S - test Renault Clio Grandtour GT 120 EDC - test Škoda Octavia 1,2 TSI DSG Ambition - test wideo Opel Astra Sedan 1,6 CDTi vs. Renault Fluence 1,6 dCi vs. Škoda Octavia 1,2 TSI vs. Toyota Corolla 1,6 Valvematic - test Nowy Opel Corsa 1,0 Turbo & 1,4 Turbo - pierwsza jazda Nowy Peugeot 508 SW 2,0 HDI A6 (AM3) Active - pierwsza jazda

Popularne w tym tygodniu:

Mercedes C450 AMG 4Matic (2016) - V6 lepsze od V8? Wilk z Domaniewskiej – Aston Martin V12 Vantage S na ulicach Warszawy Suzuki SX4 S-cross 1.4 BoosterJet z nowym mocnym sercem Gladiator Mitsubishi ASX 1.6 MIVEC: przestarzały czy dojrzały?