Chevrolet Captiva 3,0 V6 LTZ A/T - najdroższe nie zawsze musi być najlepsze [test autokult.pl]

Ten artykuł ma 3 strony:

Chevrolet Captiva 3,0 V6 LTZ AT — test

Chevrolet Captiva prezentuje się poprawnie, ale swoim wyglądem nie rzuca na kolana. Na drodze sprawuje się naprawdę przyjemnie, ale do ideału mu jeszcze daleko. To średniak, ale ma również swoje mocne strony.

Rok temu na naszym redakcyjnym parkingu pojawił się Chevrolet Captiva w wersji z silnikiem wysokoprężnym o litrażu 2,2, sprzężonym z automatyczną skrzynią biegów. W ostatnich tygodniach do mojej kieszeni trafiły kluczyki od mocniejszego wariantu napędzanego benzynowym V6 o pojemności 3,0 l. Zeszłoroczną przygodę z największym z dostępnych w Polsce Chevroletów wspominam dobrze. Podczas spaceru po parku prasowym trzymałem już w ręku składanego pilota i dowód rejestracyjny. Miałem jeszcze jedno niespełnione życzenie – aby testowany egzemplarz nie był w kolorze srebrnym ani szarym.

Chevrolet Captiva LTZ 2,2 A/T – Push & Pull [test autokult.pl]

Większość samochodów można po prostu polubić lub nie. Pisząc o niektórych autach, trudno obrać odpowiednią stronę. Jednym z nich jest Chevrolet Captiva – model, który przy dłuższej eksploatacji potrafił na przemian zachwycić i zniesmaczyć, wywrzeć dobre i złe wrażenie. W psychologii czy marketingu podobne zjawisko określa się nazwą Push & Pull.

Szarą miejską dżunglę przez kilka kolejnych dni przemierzałem więc srebrno-szarym crossoverem o koreańskim pochodzeniu z charakterystycznym złotym krzyżem na atrapie chłodnicy. Wydawać by się mogło, że takie połączenie ocieka nudą, jednak przypomnę, że moja prawa stopa współpracowała z 3,0-litrowym sześciocylindrowcem, który oddawał do mojej dyspozycji 258 KM.

Jednostki w układzie V6 to w hierarchii silnikowej początkowy stopień, przy którym bez dodatkowych wspomagaczy montowanych do układu wydechowego liczy się na atrakcyjne wrażenia słuchowe. W prezentowanym Chevrolecie moje oczekiwania zniknęły po pierwszym przekręceniu kluczyka w stacyjce. Cichy pomruk praktycznie nie docierał do kabiny, co z drugiej strony przez wielu użytkowników ceniących ciszę i komfort podróży może być zaliczane plusów. Niewątpliwą zaletą jest natomiast bardzo gładka praca zarówno nierozgrzanego, jak i rozgrzanego silnika praktycznie przy każdej temperaturze otoczenia i w całym zakresie prędkości obrotowych.

Chevrolet Captiva w całej swojej postaci jest wyraźnie ukierunkowany na spokojną i relaksującą podróż dla pięciu osób ze sporym bagażem lub siedmiu pasażerów. To chyba najmocniejsza strona tego auta. Przestrzeń w kabinie zachwyca, a ostatni rząd dwóch rozkładanych z podłogi miejsc siedzących rzeczywiście jest w stanie zapewnić przejazd w akceptowalnych warunkach nawet dorosłym. Zajęcie miejsca w ostatnim rzędzie, jak zawsze w przypadku takich rozwiązań, wymaga nieco gimnastyki, ale warto na nich usiąść chociażby po to, aby się miło zaskoczyć.

Samo wykończenie wnętrza gdzieniegdzie może razić jakością zastosowanych plastików czy niezbyt atrakcyjną kompozycją. Niektóre tworzywa wyściełające kabinę są po prostu tanie, twarde i podatne na zarysowania. Bramką samobójczą strzeloną przez projektantów kokpitu jest według mnie cyfrowy zegarek na środku konsoli centralnej, ujęty w ramkę przypominającą czasomierz analogowy. Lepszym rozwiązaniem byłoby przeniesienie go na dotykowy panel nawigacji lub ewentualnie w okolice zegarów, bo niszczy on estetykę całkiem niebrzydkiej deski rozdzielczej i całego wnętrza, któremu od strony wyposażenia naprawdę nic nie brakuje.

Zobacz również: Ford Focus ST 2.0 TDCI - test

Mimo całkiem sporego stada 258 KM mocy brakuje nieco wigoru. Sam silnik ma chęć do oddania siły napędowej na koła, jednak przeszkadza mu w tym ospała i niezbyt udana sześciobiegowa przekładnia automatyczna. Ten dziurawy pomost między wałem korbowym silnika i półosiami kół nadaje się wyłącznie do spokojnej jazdy. Podczas podjęcia nieco bardziej dynamicznych prób skrzynia zastanawia się nieprzyjemnie długo nad tym, co powinna zrobić, zabijając przyjemność, jaką powinien zapewniać ten całkiem mocny trzylitrowy silnik.

Charakter skrzyni biegów pasuje także do zestrojenia elementów podwozia. Komfortowa praca zawieszenia, które świetnie wybiera wszelkie nierówności nawierzchni, chroniąc pasażerów przed nieprzyjemnymi doznaniami, skutkuje średnio stabilnym zachowaniem auta podczas pokonywania zakrętów, gwałtowniejszego przyspieszania czy hamowania. W połączeniu z dość wysoko położonym środkiem ciężkości Chevrolet Captiva ma tendencję do przechyłów poprzecznych i wzdłużnych, dlatego podczas jazdy lepiej darować sobie gwałtowne zachowania. Sytuację ratuje nieco układ napędu na cztery koła, który w przypadku problemów wspomaga kierowcę dołączeniem napędu tylnej osi.

Elektronika odpowiadająca ze sterowanie układem AWD wykazuje się umiarkowanym refleksem. Przy manewrach na suchej nawierzchni nie można mieć zastrzeżeń, jednak przy oblodzeniu reaguje trochę za wolno, pozwalając momentami na gwałtowne zerwanie przyczepności. Samo nagłe dołączenie tylnej osi sprawia, że auto potrafi czasem również wykazać się niewielką nadsterownością.

Topowy crossover Chevroleta ma również nieco zbyt słabe hamulce i zadziwiająco lekki w swojej pracy układ kierowniczy, co przy pojeździe tych gabarytów i takiej mocy sprawdza się raczej średnio.

Captiva to jeden z niewielu SUV-ów, któremu rzeczywiście wyrażenie „wysoki komfort” jest nieobce. Konstruktorzy odpowiadający za właściwości jezdne auta, skupiając się na zapewnieniu lekkostrawnej jazdy, zapomnieli jednak o wyśrodkowaniu pewnych cech. Drogi zwane potocznie „kocimi łbami” to dla modelu Captiva pestka, ale gwałtowny manewr zmiany pasa ruchu przy wyższej prędkości może spowodować czasem zimny pot na plecach. Pozostaje jeszcze pytanie, czy w przypadku Captivy nie lepiej zainteresować się wariantem wysokoprężnym, bo przy wersji z benzynowym V6 jak na moc, pojemność skokową i zużycie paliwa przez automatyczną przekładnię osiągi są nieco mizerne.

Jeśli szukasz komfortowego oraz pakownego samochodu i nie planujesz połykać nim ostrych zakrętów, Chevrolet Captiva może być całkiem dobrym wyborem, jednak najdroższa wersja V6 3,0 dostępna jest jedynie w zestawieniu ze swoim najsłabszym elementem, czyli automatyczną skrzynią biegów. Akurat taką konfigurację bardziej odradzam, niż polecam.

+Komfort i wyciszenie
+Gładka praca jednostki napędowej
+Przestronność
+Niezła zwrotność
-Niektóre elementy wykończenia
-Słabe hamulce
-Kiepska praca automatycznej skrzyni biegów
-Mizerne osiągi

Ogólna ocena samochodu: 6/10

Zobacz inne testy samochodów marki Chevrolet!

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

BMW 750d xDrive M-Sport kontra Audi A8 4.2 TDI quattro - test BMW M4 Cabrio - test Nowy Opel Astra OPC GTC (2014) - test Renault Captur 1,5 dCi 90 Intens Energy - test Volkswagen California Beach 2.0 TDI BiTurbo DSG - test Audi A3 Cabriolet 1,8 TFSI S-Tronic Ambition - test Toyota Aygo X-Cite - test BMW Z4 E89 sDrive35is M-Sport - test Nowe Audi A6 3,0 TDI BiTurbo i 3,0 TFSI - pierwsza jazda Nowe MINI Cooper S - test Mercedes-Benz Klasy E 350 BlueTec AMG 9G-Tronic (W212) - test Renault Master 165 dCi L3H2 - test Nowe Audi A7 3.0 TDI BiTurbo - pierwsza jazda Audi S1 Sportback - test Volkswagen Golf Sportsvan 1,4 TSI Highline - test Citröen C4 Aircross 1.8 eHDI 150 4x4 - test Mazda 3 Sedan 2,0 SKYACTIV-G AT skyPASSION – test Nowa Škoda Fabia (2015) 1,2 TSI 90 KM - pierwsza jazda Porsche Macan S - test Renault Clio Grandtour GT 120 EDC - test Škoda Octavia 1,2 TSI DSG Ambition - test wideo Opel Astra Sedan 1,6 CDTi vs. Renault Fluence 1,6 dCi vs. Škoda Octavia 1,2 TSI vs. Toyota Corolla 1,6 Valvematic - test Nowy Opel Corsa 1,0 Turbo & 1,4 Turbo - pierwsza jazda Nowy Peugeot 508 SW 2,0 HDI A6 (AM3) Active - pierwsza jazda

Popularne w tym tygodniu:

Fiat Tipo SW 1.4 T-Jet: najlepsze kompaktowe kombi na rynku? Porsche Macan Turbo Performance: najlepsze Porsche w historii Pierwsza jazda najnowszym Hyundaiem i30 N. Byliśmy w Korei i testowaliśmy przedprodukcyjny model Nissan Micra 0.9 IG-T: skok na wyższą półkę Mini Clubman Cooper S All4 – mini dla dorosłych