Mercedes-Benz ML350 BlueTec - dla wybranych [test autokult.pl]

Ten artykuł ma 3 strony:

Mercedes-Benz ML350 BlueTec — test

Od wielu lat SUV-y klasy premium są synonimem komfortu, luksusu oraz prestiżu. Bardzo często możliwości indywidualizacji i konfiguracji tych aut kończą się na styku wyobraźni oraz grubości portfela potencjalnego nabywcy. Tym razem zakasałem rękawy, gruby portfel zastąpiłem fantazją i postanowiłem sprawdzić, co do zaoferowania ma Mercedes-Benz klasy M, wart ponad pół miliona złotych.

Nie jest to moje pierwsze spotkanie z najnowszą generacją ML-a. Nieco ponad rok temu miałem okazję jeździć SUV-em z gwiazdą na masce, z podstawowym, mało kulturalnym 4-cylindrowym dieslem, którego jedyną zaletą był niezbyt duży apetyt na paliwo. Takie wyposażenie nie powalało na kolana, a samo auto nie zrobiło na mnie większego wrażenia.

Egzemplarz, który tym razem trafił w moje ręce, nie tylko był napędzany mocniejszym i o wiele bardziej kulturalnym silnikiem, ale także sprawił, że tuż po otwarciu drzwi na dłuższą chwilę zastygłem w bezruchu.

Exclusive

Od razu w oczy rzuciły mi się dwa elementy: logo designo na oparciach foteli oraz system audio firmowany przez Bang & Olufsen. Już od początku wiedziałem, że wnętrze tego auta przeniesienie mnie do innego świata. Świata luksusu, przepychu oraz prestiżu.

Przez dłuższą chwilę nie upajałem się natomiast wyglądem zewnętrznym tego auta. Moim zdaniem żaden SUV nie jest samochodem, na którego widok podnosi się poziom hormonu szczęścia we krwi. Muszę jednak przyznać, że w grafitowym garniturze, jaki przywdział testowany egzemplarz, ML-owi jest naprawdę do twarzy, a sama "twarz" wzbogacona pakietem AMG pozwala stać się królem lewego pasa.

Design i rozmiary zewnętrzne budzą respekt wśród innych kierowców, ale i tak wolę patrzeć na wnętrze tego auta.

Zobacz również: Audi Q3 2.0 TFSI S tronic (2015) - test napędu quattro i trybu Offroad

Wysokogatunkowa skóra desingo Exclusive w czekoladowym kolorze to jakościowy szczyt szczytów. Pokryte nią podgrzewane oraz wentylowane fotele ochoczo zapraszają w swoje objęcia. Wbudowana funkcja masażu pozwala zapomnieć o wszystkich problemach, a jakość absolutnie wszystkich elementów jest świetna. W tym aucie widocznego plastiku jest naprawdę niewiele. Aluminium jest aluminiowe, a skórzane wykończenie sięga dalej niż wzrok kierowcy i pasażera.

Tylna kanapa nie odbiega poziomem od przednich foteli. Co prawda jest pozbawiona dodatku w postaci funkcji masażu, jednak oddzielna strefa klimatyzacji oraz dwa monitory w zagłówkach utrudniały mi podjęcie decyzji, czy mam zająć miejsce za kierownicą, czy może leniwie relaksować się z tyłu — podziwiać niebo przez szklane okno dachowe lub grać w grę na konsoli. Nawet bagażnik o pokaźnej pojemności (690 l) został wykończony materiałem, jakiego nie powstydziłyby się deski rozdzielcze niektórych aut kompaktowych.

Cała naprzód!

Pomimo zachwytów nad jakością tapicerki oraz kuszącej tylnej kanapy postanowiłem, że większość testu spędzę w pierwszym rzędzie, trzymając ręce na kierownicy. Pod maską pracował 3-litrowy turbodiesel o mocy 258 KM oraz imponującym momencie obrotowym równym 620 Nm, więc mój wybór wydawał się bardziej emocjonujący niż oglądanie kolejnej części "Szklanej pułapki" w zaciszu tylnej kanapy.

Nawet na zimno jednostka napędowa nie narzuca się swoim wysokoprężnym rodowodem. Po osiągnięciu optymalnej temperatury pracy do wnętrza auta dociera cichy szmer, przechodzący wraz ze wzrostem obrotów w nieco głośniejszy pomruk.

Pomimo więcej niż dobrych parametrów jednostka napędowa nie ma łatwego życia. Musi radzić sobie z ważącym na sucho 2100 kg autem i — uwierzcie mi — spełnia świetnie to zadanie. Pierwsza setka na prędkościomierzu pojawia się po 7,4 s, a olbrzymi moment obrotowy dba o to, żeby manewr wyprzedzania był bezpieczny i nie trwał wieki. Dodatkowo cechująca się dobrymi osiągami jednostka nie popija oleju napędowego wiadrami. W cyklu mieszanym ML350 BlueTec chłonął średnio 11 l/100 km.

Komfortowa natura SUV-a spod znaku stuttgarckiej gwiazdy daje o sobie znać już od pierwszego przejechanego kilometra. Zawieszenie cicho, schludnie i bez zdenerwowania tłumi wszystkie nierówności. Miejscami odnosiłem wrażenie, jakby koła od podłoża dzieliła jakaś niewidoczna poduszka powietrzna. 7-biegowa skrzynia automatyczna (7G-Tronic Plus) świetnie dogaduje się z silnikiem. Bezszelestnie zmienia kolejne przełożenia i nie robi w majtki nawet podczas mocnego wciśnięcia pedału gazu.

Samochód jest tak komfortowy i tak świetnie wyciszony, że bardzo łatwo można się zapomnieć i zdecydowanie przekroczyć dozwoloną prędkość. Bardzo często miałem wrażenie, że wszystkie pojazdy przede mną jadą nadspodziewanie wolno. Rzut oka na prędkościomierz rozwiewał jednak moje wątpliwości i uświadamiał, że to ja jadę zbyt szybko, a nie inni kierowcy zaczęli masowo stosować się do ograniczeń prędkości.

ML jest idealnym autem na długie trasy. Podczas poruszania się z prędkością 120 km/h wskazówka obrotomierza leniwie ociera się o cyfrę 2, a silnik stwarza wrażenie, jakby pchanie do przodu ponad dwutonowego auta było wyzwaniem porównywalnym z wiązaniem sznurówek w trampkach.

Nieco większym wyzwaniem dla Mercedesa klasy M jest dynamiczna jazda drogami przypominającymi serpentyny. Nie ma co się oszukiwać: ten samochód nie został stworzony do takich celów. Wysoko umieszczony środek ciężkości, spora masa oraz ewidentne nastawienie zawieszenia na dawanie dużego komfortu kierowcy i pasażerom nie sprzyja pokonywania ciasnych zakrętów z niezbyt racjonalnymi prędkościami. Nawet w trybie sportowym auto mocno się przechyla, a świetne pod względem relaksu fotele dwoją się i troją, aby utrzymać kierowcę na miejscu.

Spory wkład w trzymanie auta w ryzach ma stały napęd na cztery koła 4Matic. Pozwala on nie tylko efektywnie przenosić moment obrotowy i moc silnika na asfalt, ale także sprawia, że ML nie boi się terenu o mniej stabilnym i przyczepnym podłożu. Pytanie tylko, czy ktoś luksusowym z natury SUV-em, na 20-calowych felgach AMG, pokrytym lakierem wartym niespełna 5 tys. zł wybierze się na zawody off-roadowe.

Zdolności terenowe ML-a nie kończą się jednak na stałym napędzie na cztery koła. Lista opcjonalnych wspomagaczy jest długa i efektowna.

Mr Gadżet

Pierwszym z ciekawych gadżetów jest system Airmatic DC. Mówiąc w skrócie, jest to oparte na adaptacyjnych amortyzatorach zawieszenie pneumatyczne, które automatycznie dostosowuje się do warunków panujących na drodze. Po przekroczeniu prędkości 140 km/h nadwozie samoczynnie opuszcza się o około 15 mm. Za pomocą praktycznego pokrętła umiejscowionego na tunelu środkowym istnieje możliwość ręcznego podniesienia nadwozia o około 25 mm. Również siła tłumienia amortyzatorów jest regulowana w zależności od preferencji kierowcy.

Kolejnym elementem wyposażenia przydatnym podczas wypraw w nieznane jest pakiet ON&OFFROAD. Kierowca może korzystać z 6 zdefiniowanych ustawień (auto, piasek/lekki teren, sport, trudny teren, śnieg, przyczepa) samochodu dostosowanych do różnych typów nawierzchni. W każdym z tych trybów praca systemów ESP, 4ETS, ABS, ASR oraz pneumatycznego zawieszenia jest zoptymalizowana pod kątem terenu, w jakim auto się porusza. Wisienką na torcie jest możliwość załączenia przełożenia redukującego LOW-RANGE do jazdy w trudnym terenie.

Bardzo pomocnym gadżetem podczas pokonywania pozamiejskich, dziewiczych terenów oraz podczas parkowania w zatłoczonym mieście jest system kamer z widokiem 360 stopni. Oprócz oczywistej w tej klasie samochodów kamerze cofania jest możliwość wyboru widoku na tylne lub przednie koła oraz podglądu tego, co akurat dzieje się przed autem. W obecności tak wyposażonego ML-a inni użytkownicy dróg mogą poczuć się niczym w domu Wielkiego Brata.

Wyżej wspomniałem, że moją uwagę przykuły stylowe głośniki sygnowane logo Bang & Olufsen. O jakości dźwięku zestawu tej firmy chyba nie muszę nikogo przekonywać — niejeden audiofil oddałby nerkę i dwie nogi za możliwość posiadania tego dźwiękowego cuda w domu.

Możliwości multimedialne testowego egzemplarza nie kończą się jednak na krystalicznie czystym dźwięku. Dwa dodatkowe monitory ulokowane w zagłówkach przednich foteli dbają o rozrywkę osób siedzących z tyłu. Na każdym z monitorów można wyświetlać niezależny obraz z kilku różnych źródeł (DVD, Command, S-Video).

Gdybym chciał wymienić wszystkie mniej lub bardziej nowatorskie rozwiązania, jakie trafiły na pokład opisywanego Mercedesa klasy M, wyszłaby z tego mała encyklopedia. Niestety, z modnymi i efektownymi gadżetami bywa tak, że szybko się nudzą, są drogie i bardzo często niepraktyczne.

Cena luksusu

Zdradziłem już, że cena testowanego egzemplarza łamie magiczną granicę 500 tys. zł. Cena podstawowego ML350 BlueTec startuje od 286 tys. zł, więc metka z tak wysoką kwotą przypięta do samochodu widocznego na zdjęciach daje do myślenia. Wystarczy jednak rzut oka na cennik, żeby przekonać się, że te elementy, które rozpieszczają do granic nieprzyzwoitości, potrafią słono kosztować.

Za cenę systemu audio Bang & Olufsen (23 429 zł) oraz skórzanej tapicerki designo Exclusive (35 567 zł) można kupić nowego Forda Focusa. Dach panoramiczny (9 992 zł), pneumatyczne zawieszenie AIRMATIC (9 654 zł), system multimedialny dla pasażerów tylnej kanapy (11 009 zł) czy Command Online (14 961 zł) nie należą do rzeczy okazyjnie tanich. Ba! Dla przeciętnego Kowalskiego takie ceny są wręcz skandalicznie wysokie! Ale Mercedes-Benz ML nie jest autem dla przeciętnego Kowalskiego.

SUV z gwiazdą na masce to auto dla osób ceniących luksus, komfort i prestiż oraz bogate możliwości personalizacji. Wysoka cena? Dla kogoś, kto jest faktycznie zainteresowany tym modelem, zapewne nie stanowi ona żadnego problemu.

+Świetna jakość wykonania
+Komfort jazdy
+Dobre osiągi oraz kulturalny i mocny silnik
+Sprawny napęd 4×4
+Systemy ułatwiające poruszanie się w terenie (jeśli ktoś zechce je sprawdzić na swoim aucie)
+Bogata lista wyposażenia opcjonalnego
+Pojemny bagażnik
-Wszystko to, co nie pozwala nam jeździć takimi samochodami na co dzień

Ogólna ocena samochodu: 9/10

Zobacz inne testy samochodów marki Mercedes-Benz!

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Aktualności:

Nowy model McLarena w 2015 roku [aktualizacja] Suzuki Wagon R+ z wadliwymi poduszkami powietrznymi Problem z hamulcami w Jaguarach XJ Range Rover Evoque Cabrio prawdopodobnie w przyszłym roku WEC 2014 São Paulo: triumf Porsche, mistrzostwo Toyoty Ciąg dalszy opery mydlanej Saaba Mark Webber nie pamięta swojego wypadku w Sao Paulo BMW 2 Active Tourer z napędem xDrive Tajemniczy muł testowy LaFerrari - będzie spider? Mercedes-Benz SL63 AMG World Championship 2014 Collector's Edition Chiny staną się głównym odbiorcą Volvo Wzmocniony Seat Leon Cupra Drogowe samochody McLarena nie dostaną silników Hondy Ford Ranger po kuracji odmładzającej [wideo] BMW przedstawia najdroższy lakier w swojej ofercie Jazda z pijanym kierowcą to gra o życie. Zagrasz? Potężna kraksa Marka Webbera w Sao Paulo! LARTE Design Range Rover Sport Winner - SUV po rosyjsku Tak Jay Leno dziękuje za milion subskrypcji na YouTube Znamy europejską cenę Corvette C7 Z06! Carlos Sainz Jr dołączył do Toro Rosso ABT Sportsline dla nowego Audi TT Podrasowane BMW X4 od Schnitzera dla policji Rodzina AMG Sport będzie konkurować z M Performance

Popularne w tym tygodniu:

Czy doświadczony kierowca zdałby dziś egzamin na prawo jazdy? Wynalazca reflektostopu przestrzega przed chińskimi podróbkami Międzynarodowe Targi Poznań Motor Show 2017 – informacje Drobna kolizja nie musi się zakończyć mandatem Zmierzch Coupé i Cabrio? BMW i Mercedes ograniczą ofertę modeli Christian von Koenigsegg pokazał jak skonfigurowałby swoją Regerę Wołga może powrócić na rynek w zaskakującej formie Tydzień w motorsporcie #15 WLTP i RDE: cykle badania emisji, które mają odczarować europejską motoryzację Tydzień w motorsporcie #16 Wyjątkowy Mustang z numerem 00002 trafi na aukcję