Kia Sportage 2,0 CRDi 184 KM 4WD ATE XL [test autokult.pl]

Ten artykuł ma 3 strony:

Kia Sportage 2,0 CRDi 184 KM 4WD ATE XL — test

Kiedy dowiedziałem się, że w moje ręce trafią kluczyki do Kii Sportage, zacząłem intensywnie wypatrywać tego auta na drogach. Codziennie mijało mnie co najmniej kilka południowokoreańskich SUV-ów. Nic w tym dziwnego, skoro tylko w 2012 roku sprzedano 4788 sztuk tego samochodu w Polsce. Co decyduje o jego sukcesie?

Nigdy nie rozumiałem do końca filozofii SUV-ów. Przecież na utwardzone drogi i do dynamicznego pokonywania zakrętów lepiej nadają się auta z niżej położonym środkiem ciężkości, a w jeździe off-roadowej SUV, nawet z napędem na cztery koła, nie ma prawa być tak dobry jak terenówka. Zapomniałem jednak o jednej ważnej cesze, będącej mocną stroną takich konstrukcji – uniwersalności.

Mówi się, że jeśli coś jest do wszystkiego, to jest do niczego. Jednak każdego dnia Kia Sportage starała się mi udowodnić, że jak część przysłów, tak i to nie ma do końca pokrycia w rzeczywistości. Do testu otrzymałem najbogatszą wersję XL, doposażoną m.in. w automatyczną 6-biegową przekładnię (5000 zł) oraz napęd 4WD (8000 zł). Auto kosztujące ponad 120 000 zł nie jest na pewno dobrze skomponowaną ofertą dla większości zainteresowanych kupnem tego modelu, ale warto pamiętać, że jego cennik rozpoczyna się od dużo niższego pułapu, bo 68 800 zł.

Sportage vs miasto

Miasto jest naturalnym środowiskiem takich autek jak Kia Picanto, Rio, Soul czy Venga. Jak w korkach i plątaninie czasem ciasnych uliczek radzi sobie Sportage? Mimo niemałych rozmiarów całkiem nieźle. Nieco ospałą skrzynię automatyczną, która nie zawsze nadąża za poczynaniami kierowcy, rekompensuje świetny silnik z wysokim momentem obrotowym. Dzięki niemu prawie 4,5-metrowe auto zyskuje na zwinności.

Mimo mojego zamiłowania do siedzenia „na podłodze” nie drażniła mnie pozycja zajmowana w fotelu koreańskiego SUV-a. W Sportage nie ma mowy o wrażeniu siedzenia na stołku, mimo że nawet w najniższym położeniu fotela pozycja jest dość wysoka. Umiejscowienie siedziska do spółki ze sporą przednią szybą daje dobrą widoczność do przodu. Tego samego nie można niestety powiedzieć o widoczności w tylnym lusterku, a sytuacja wygląda jeszcze gorzej w przypadku podróżowania z kompletem pasażerów. Z pomocą przy manewrowaniu i parkowaniu przychodzi jednak kamera cofania, wyświetlająca obraz w lewej części lusterka wstecznego. To przydatny gadżet, który z pewnością spodobałby się każdemu, kto miał kiedyś niemiłą parkingową przygodę.

Sportage vs trasa

Kia Sportage radzi sobie w mieście, ale jak ryba w wodzie czuje się dopiero poza nim. W trasie nawet skrzynia biegów zaczyna pracować dokładnie tak, jak życzyłby sobie tego kierowca. Niestety, swoje trzy grosze dokłada do spalania. W wersji z manualem, jak wynika z katalogu, auto powinno spalać o ponad litr oleju napędowego mniej.

Zobacz również: Ford Focus ST 2.0 TDCI - test

W trasie bardzo przydaje się tempomat, który przy prędkości 120 km/h utrzymuje obroty silnika na poziomie przekraczającym 2000 obr./min. W takich warunkach na całej wyznaczonej trasie Sportage spaliła 7,2 l/100 km. To wynik gorszy, niż deklaruje producent, ale nadal całkiem dobry, jeśli wziąć pod uwagę, że miałem do czynienia ze 184-konnym SUV-em z automatem, ważącym ponad 1600 kg.

Trasa jest żywiołem Sportage także z powodu elastyczności jednostki napędowej. Przyspieszenie i prędkość maksymalna na papierze nie powalają, ale auto radzi sobie z zawalidrogami na trasie. Pedał gazu wciśnięty do deski, chwila oczekiwania na redukcję biegów przez przekładnię i wskazówka prędkościomierza bez wysiłku zaczyna wędrować do góry. 392 Nm dostępne w zakresie od 1800 do 2500 obr./min robią swoje. Niestety, przyspieszanie odbywa się przy dość głośnym warkocie 2,0-litrowego diesla.

Kia Sportage w wersji XL pozytywnie zaskakuje wyposażeniem. W tej wersji w standardzie znajdują się nawet podgrzewane fotele przednie i tylne. Jednak temperatura ponad 30 stopni Celsjusza w cieniu nie zachęcała do korzystania z tej opcji. Świetnie za to sprawdzała się wydajna dwustrefowa klimatyzacja, która potrzebowała jedynie paru chwil, aby doprowadzić rozgrzane wnętrze do pożądanej temperatury.

We wnętrzu na pochwałę zasługuje design deski rozdzielczej oraz czytelne zegary z niemęczącym oczu podświetleniem. Kii Sportage nie można też odmówić przestronności ani na przednich, ani tylnych siedzeniach. Nie jest to auto, którym podróżowanie w 5-osobowym składzie będzie sprawiać problemy. Jednak wyższe położenie drugiego rzędu siedzeń będzie zmuszać osoby postury koszykarzy NBA do zajmowania miejsca z przodu. Słowa uznania należą się za zawieszenie południowokoreańskiego SUV-a, które nawet z kompletem pasażerów i bagażami na pokładzie zachowuje sprężystość i nie pozwala nadmiernie przechylać się autu w zakrętach.

Można być natomiast delikatnie rozczarowanym przestrzenią bagażową. Kształt bagażnika jest regularny, ale 465 l pojemności to jak na kompaktowego SUV-a wynik przeciętny.

Sportage vs nieutwardzone drogi

Mimo że nie jestem fanem jazdy off-roadowej, grzechem byłoby nie spróbować "terenowym SUV-em" zapuścić się w miejsca trudno dostępne lub niekiedy niedostępne dla autek miejskich, kompaktów i limuzyn. Dawno nieuczęszczane leśne dukty, polne drogi i lekki teren to dla Kii Sportage żaden problem. Co więcej, auto czuje się w takich miejscach równie dobrze jak w trasie. Nie ma mowy o tym, żeby jakiś dołek był nie do pokonania.

Co ze stromymi zjazdami i podjazdami? Dzięki trybowi 4WD LOCK oraz systemowi Downhill Brake Control (DBC) ułatwiającemu poruszanie się po wzniesieniach Sportage radzi sobie zaskakująco dobrze. Okazuje się, że tak jak lustrzanki z dolnej półki uznawane są za wstęp do świata fotografii, tak SUV z dołączanym napędem na cztery koła pozwala zarazić się off-roadem.

Złą informacją dla wszystkich zainteresowanych zaznaczeniem napędu 4WD na liście opcji jest ograniczenie wersji silnikowych, z którymi można go sparować. Opcja jest niedostępna dla klientów decydujących się na 1,6-litrowy motor benzynowy lub 1,7-litrowego diesla.

Sportage vs reszta świata

Dlaczego SUV-y stały się tak popularne? Odpowiedź jest prosta: nadają się po prostu do każdych warunków, a precyzyjniej — sprawiają takie wrażenie, jeśli nie penetrować limitów ich możliwości. W warszawskich korkach Kia Sportage starała się udawać małego mieszczucha, w trasie chciała być limuzyną, a poza utwardzonymi drogami trochę przypominała terenówkę. Podołała każdemu postawionemu przed nią zadaniu, o ile nie będzie ono wygórowane. Od SUV-a Kii nie oczekiwałem bowiem, że będzie rewelacyjny w jednym i beznadziejny w drugim. Chciałem po prostu, aby auto było dobre we wszystkim. I dokładnie to dostałem.

Jeśli często poruszasz się po nieutwardzonych nawierzchniach, nie chcesz nigdy więcej bać się dziurawych dróg i po prostu lubisz podróżować wysoko nad ziemią, SUV jest dla Ciebie. A jeśli tak, dlaczego nie wybrać Kii Sportage, która prezentuje się świetnie. Szczególnie w charakterystycznym pomarańczowym lakierze.

+Uniwersalność
+Przestronne wnętrze
+Atrakcyjna stylistyka
+Elastyczny silnik
+Sprężyste zawieszenie
-Automat nie zawsze radzący sobie w mieście i podwyższający zużycie paliwa
-Zbyt skromny bagażnik
-Kiepska widoczność do tyłu

8/10

Zobacz inne test samochodów marki Kia!

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

BMW 750d xDrive M-Sport kontra Audi A8 4.2 TDI quattro - test BMW M4 Cabrio - test Nowy Opel Astra OPC GTC (2014) - test Renault Captur 1,5 dCi 90 Intens Energy - test Volkswagen California Beach 2.0 TDI BiTurbo DSG - test Audi A3 Cabriolet 1,8 TFSI S-Tronic Ambition - test Toyota Aygo X-Cite - test BMW Z4 E89 sDrive35is M-Sport - test Nowe Audi A6 3,0 TDI BiTurbo i 3,0 TFSI - pierwsza jazda Nowe MINI Cooper S - test Mercedes-Benz Klasy E 350 BlueTec AMG 9G-Tronic (W212) - test Renault Master 165 dCi L3H2 - test Nowe Audi A7 3.0 TDI BiTurbo - pierwsza jazda Audi S1 Sportback - test Volkswagen Golf Sportsvan 1,4 TSI Highline - test Citröen C4 Aircross 1.8 eHDI 150 4x4 - test Mazda 3 Sedan 2,0 SKYACTIV-G AT skyPASSION – test Nowa Škoda Fabia (2015) 1,2 TSI 90 KM - pierwsza jazda Porsche Macan S - test Renault Clio Grandtour GT 120 EDC - test Škoda Octavia 1,2 TSI DSG Ambition - test wideo Opel Astra Sedan 1,6 CDTi vs. Renault Fluence 1,6 dCi vs. Škoda Octavia 1,2 TSI vs. Toyota Corolla 1,6 Valvematic - test Nowy Opel Corsa 1,0 Turbo & 1,4 Turbo - pierwsza jazda Nowy Peugeot 508 SW 2,0 HDI A6 (AM3) Active - pierwsza jazda

Popularne w tym tygodniu:

Škoda Octavia 1.0 TSI Joy (2017) - czy rozmiar ma znaczenie? Koreańczycy mierzą wysoko: pierwsza jazda Hyundaiem Koną w Namyang Volvo V40 Cross Country T5 AWD Summum - nadal atrakcyjne Ford Kuga 2.0 TDCi AWD Titanium: lepszy niż pokazują statystyki