BMW Z4 E89 sDrive35is M-Sport - test

Prawdziwe roadstery z krwi i kości to w dzisiejszych czasach stosunkowo mały segment i chociaż na naszych drogach wciąż nie widać ich zbyt wiele to chyba nie ma fana motoryzacji, który gdzieś w głębi serca nie chciałby obok auta do codziennej jazdy postawić jednego z nich w swoim garażu. Przepis na roadstery jest stosunkowo prosty i nie zmienia się od lat. Dwa miejsca, tylny napęd i otwierany dach to stosunkowo niewiele warunków by określić auto przytoczonym terminem. Nietrudno domyśleć się, że segment ten ma dawać przede wszystkim "radość z jazdy", a z czym kojarzy się przytoczone wyżej hasło? No właśnie – z marką BMW, która od kilku ładnych lat podpisuje swoje samochody takim właśnie sloganem.

fot. Rafał Warecki

Ten artykuł ma 2 strony:

BMW Z4 E89 sDrive35is M-Sport — test

W potoku szarych aut, które codziennie wylewają się na miejskie ulice roadstery zawsze przykuwają mój wzrok. Nie tylko mi kojarzą się z przyjemnymi rzeczami, ich pasażerowie praktycznie zawsze mają przyklejony uśmiech do twarzy i być może również tym wyróżniają się na tle innych kierowców. Spośród kilku modeli, które najczęściej mija się na drogach jednym z największych ekshibicjonistów, który zawsze zwraca moją uwagę jest BMW Z4. Jego drapieżna sylwetka na tle konkurencji wyróżnia się wyjątkowo długą pokrywą silnika. Mało jest samochodów, w których lusterka boczne dzielą bryłę auta na pół. Roadster z Monachium prezentuje się świetnie już w podstawie, a po dołożeniu pakietu M-Sport, osadzeniu na 19-calowych obręczach i maźnięciu krwistą czerwienią wykręca karki zaciekawionych przechodniów. Osamotnionym autem zaparkowanym na publicznym parkingu po chwili interesuje się zazwyczaj wianuszek sprowokowanych do podejścia adoratorów.

Po zajęciu miejsca za kierownicą BMW Z4 uśmiech sam ciśnie się na usta. Zwartość wnętrza, a nawet lekka ciasnota zdradzają że mamy do czynienia z małym szybkim i zwinnym samochodem, który wiele czynników związanych z komfortem i ergonomią ma za nic kosztem innych cech. Mimo ograniczonej przestrzeni w kabinie Z4 bezproblemowo mieści się jednak wysoka osoba o wzroście dochodzącym do dwóch metrów, co często okazuje się problemem w innych roadsterach.

W twardych, dość mocno wyprofilowanych fotelach ze zintegrowanymi zagłówkami siedzi się bardzo nisko, niemal nad ziemią. Siedzisko jest wygodne, ale ustawiając pozycję pod rosłą osobę przeszkadzać może tylna ściana grodziowa znajdująca się tuż za oparciami. Po chwili gimnastyki okazuje się jednak, że nieważne jak bardzo by się starać, zza niewielkich okienek równie niewiele widać. Widok za przedniej szyby wydziela sobie także długa maska – przypomina widok z kokpitu niczym w grze wyścigowej.

O ile nadwozie Z4 wciąż wygląda świeżo i intryguje, to patrząc na deskę rozdzielczą widać że auto ma już swoje lata w porównaniu z tym co można znaleźć w najnowszych modelach BMW. Oczywiście materiały wykończeniowe są naprawdę bardzo dobrej jakości i nie można się przyczepić do ich spasowania, ale pod względem nowych technologii mały roadster trochę odstaje. Łatwo to dostrzec chociażby po takich elementach jak zegary, wyświetlacz komputera pokładowego czy interfejs systemowy ze starszą generacją iDrive. Nie chodzi mi tutaj o ich surowość, ale po prostu przestarzały wygląd. Wielu autom życzyłbym natomiast tak schludnie wkomponowanego w deskę rozdzielczą i prostego w obsłudze panelu od sterowania wentylacją.

Na co jeszcze warto zwrócić uwagę w BMW Z4? Ze względu na kompaktowość kabiny może się wydawać, że pasażerowie nie będą mieli co zrobić z podręcznymi przedmiotami takimi jak portfel czy telefon. Schowek w podłokietniku jest bardzo płaski, tak samo jak niewielka skrytka przy joysticku zmiany biegów. Dość ciasny i mocno dopasowany do ud fotel w połączeniu z grubym portfelem i wielkim jak zeszyt smartfonem nie jest zbyt wygodny. Sytuację ratują uchylane szufladki w boczkach drzwi, w których może nie zmieści się butelka z napojem, ale wszystkie drobne przedmioty potrzebne kierowcy. To on jest tutaj najważniejszy i w tej kwestii BMW Z4 nie pozostawia złudzeń.

Zobacz również: Jak działa asystent pasa ruchu i aktywny tempomat?

Przyjemność z jazdy jaką Z4 jest w stanie dostarczyć kierowcy jest ciężka do opisania. Po rozruchu silnika pasażerów wita piękny dźwięk sześciocylindrowego silnika TwinPower Turbo. Jednostka napędowa ma czerwone pole dopiero od siedmiu tysięcy obrotów a im wyżej, tym lepiej ten silnik brzmi. Układ wydechowy w trybie sportowym chętnie bulgocze po każdorazowym odpuszczeniu pedału gazu lub zredukowaniu biegu łopatką przy kierownicy. Chociażby z tego powodu warto pozbyć się dachu i delektować się każdym basowym strzałem.

Otwieranie i zamykanie dwusegmentowego panelu dachowego przy prędkościach do 40 km/h trwa około 20 sekund. Nie trzeba zwalniać żadnych dodatkowych blokad, wszystko odbywa się poprzez wciśnięcie i przytrzymanie odpowiedniego przycisku. Wcześniej należy jednak przesunąć plastikowy stelaż, który wymusza ograniczenie przestrzeni i tak niewielkiego bagażnika. Podczas jazdy z wiatrem we włosach miejsca starczy co najwyżej na lotniczą walizkę kabinową, której i tak nie da rady wyjąć bez wcześniejszego zamknięcia dachu.

Za fotelami na stałe zamontowano niewielki wiatrołap, ale i tak opływ powietrza może porządnie zaburzyć fryzury wyższych pasażerów. Jazda bez dachu powyżej prędkości 120 km/h jest ponadto dość hałaśliwa i już po kilkunastu kilometrach bardziej męczy niż cieszy. Tym co daje najwięcej przyjemności są oczywiście osiągi i samo prowadzenie się samochodu.

Turbodoładowany silnik o litrażu 3,0 w tak małym aucie z niepohamowaną dzikością pcha je do przodu już od najniższych prędkości obrotowych. Drgnięcie wskazówki powyżej jałowych obrotów sprawia, że siła napędowa wciska pasażerów w fotel. Prędkościomierz po nieco ponad 5 sekundach wskazuje wartość 100 km/h, a w tak małym aucie poczucie prędkości jest zupełnie inne niż w wypieszczonych akustycznie, komfortowych limuzynach. Siedmiobiegowa dwusprzęgłowa skrzynia biegów naprawdę dobrze dogaduje się z jednostką napędową i oczekiwaniami kierowcy, nie trzeba nawet zbyt często sięgać do łopatek aby poprawić po elektronice.

W przypadku oznaczenia sDrive układ kierowniczy ma przednią oś tylko dla siebie sprawiając wrażenie bardzo precyzyjnego. Nawet przy najmniejszych ruchach momentalnie wchodzi w dialog z kierowcą i bez chwili zwłoki przekazuje niezbędne informacje. Tym do czego można mieć drobne zastrzeżenia jest duża średnica samego wieńca kierownicy, która w roadsterze powinna być jednak nieco mniejsza.

Tym co urzeka jest jednak sama trakcja. Niska i płaska sylwetka wraz z szerokim rozstawem kół sprawdza się w szybkiej jeździe po zakrętach, jednak należy pamiętać o tym, że auto ma bardzo duży zapas siły napędowej i krótki rozstaw osi, więc wystarczy lekko przycisnąć w zakręcie aby go zacieśnić w akompaniamencie pisku zrywanej przyczepności. Dzięki bardzo sztywnemu zawieszeniu o krótkim skoku nawet w skręcie nadwozie niemal idealnie trzyma poziom. W zamian za to trzeba pogodzić się z dość niskim komfortem jazdy i dobijaniem amortyzatorów na większych nierównościach. Nawet w trybie Comfort ciężko mówić tutaj o dobrym wytłumieniu drgań, jednak nikogo nie powinno to dziwić.

Mały roadster z Monachium to samochód, który nie skąpi przyjemności z jazdy, wręcz przeciwnie, kiedy tylko może rozdaje ją najlepiej jak potrafi. Po przebyciu kilkuset kilometrów za kierownicą BMW Z4 ciężko się dziwić, że właściciele tych samochodów szeroko uśmiechają się za każdym razem gdy je prowadzą, nawet jeśli jest to okupione zużyciem paliwa rzędu 14 l/100 km w mieście.

Takie zabawki jak BMW Z4 nadają sens motoryzacji i karmią marzenia nie tylko chłopców, ale również wielu dorosłych facetów, bo w żadnym wieku nie da się nie kochać takich aut jak Z4.

Plusy:

Wygląd i prezencja na drodze
Pozycja za kierownicą
Prowadzenie
Osiągi

Minusy:

Widoczność z miejsca kierowcy
Niektóre elementy deski rozdzielczej
Przestrzeń bagażowa po otwarciu dachu praktycznie nie istnieje

Ogólna ocena samochodu: 8,5/10

BMW Z4 E89 sDrive35is M-Sport — galeria zdjęć

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Toyota Aygo X-Cite - test Nowe Audi A6 3,0 TDI BiTurbo i 3,0 TFSI - pierwsza jazda Nowe MINI Cooper S - test Mercedes-Benz Klasy E 350 BlueTec AMG 9G-Tronic (W212) - test Renault Master 165 dCi L3H2 - test Nowe Audi A7 3.0 TDI BiTurbo - pierwsza jazda Audi S1 Sportback - test Volkswagen Golf Sportsvan 1,4 TSI Highline - test Citröen C4 Aircross 1.8 eHDI 150 4x4 - test Mazda 3 Sedan 2,0 SKYACTIV-G AT skyPASSION – test Nowa Škoda Fabia (2015) 1,2 TSI 90 KM - pierwsza jazda Porsche Macan S - test Renault Clio Grandtour GT 120 EDC - test Škoda Octavia 1,2 TSI DSG Ambition - test wideo Opel Astra Sedan 1,6 CDTi vs. Renault Fluence 1,6 dCi vs. Škoda Octavia 1,2 TSI vs. Toyota Corolla 1,6 Valvematic - test Nowy Opel Corsa 1,0 Turbo & 1,4 Turbo - pierwsza jazda Nowy Peugeot 508 SW 2,0 HDI A6 (AM3) Active - pierwsza jazda Mercedes-Benz GLA 200 CDI 4Matic 7G-DCT - test Nowy Ford Mondeo 1,5 EcoBoost & 2,0 TDCi - pierwsza jazda BMW serii 2 Active Tourer 225i - pierwsza jazda BMW 640i (F12) Cabriolet - test Nowe Audi TT 2,0 TFSI quattro S tronic - pierwsza jazda Lancia Ypsilon S 1,2 Momo Design - test Nowa Toyota Yaris 1,33 Dynamic - test

Popularne w tym tygodniu:

Gdy emocje już opadną: czy Alfa Romeo Giulia zachowuje swój urok z silnikiem diesla? Komputer na pokładzie, czyli co potrafi system multimedialny w Skodzie Superb Sprawdzamy system launch control w Skodzie Superb Laurin & Klement 280 KM Skoda Yeti Outdoor Tour 4x4 2,0 TDI: szorstki typ