Renault Clio Grandtour GT 120 EDC - test

Segment B już dawno rozgonił nudę, w tej klasie można znaleźć naprawdę ciekawe modele, które nadają się nie tylko do pokonywania kilkunastu kilometrów dziennie w drodze do pracy. Ciekawa stylizacja nadwozia, coraz więcej miejsca w kabinie, bogate wyposażenie i przyjemność z jazdy połączona z akceptowalną ekonomią sprawiają, że wielu mieszkańców dużych miast patrzy na nie inaczej niż kiedyś.

fot. Rafał Warecki

Ten artykuł ma 2 strony:

Renault Clio Grandtour GT 120 EDC — test

Klienci decydujący się na wersje kombi nadal jednak nie mają zbyt szerokiego pola do manewru. Mało popularna w tej klasie wersja nadwoziowa sprawia, że w worku podpisanym "segment B" zostaje zaledwie kilka modeli samochodów. Jednym ze specyficznych aut, które czeka na odbiorców o nietypowych wymaganiach jest Renault Clio GT Grandtour — małe kombi, które oferuje coś więcej niż tylko sportowe zacięcie.

Samochód najczęściej kupuje się oczami, jedni widzą lepiej, drudzy gorzej, ale raczej mało kto jeździ samochodem, który w ogóle mu się nie podoba. Nowe Renault Clio już w podstawowych wersjach prezentuje się naprawdę nieźle, a z nadwoziem Grandtour w wersji GT maźniętej błękitem Malte wygląda po prostu świetnie. Dzięki dobrze dobranym dodatkom auto ma w sobie pokłady sportowego wulgaryzmu. Naturalne linie małego Renault podkreślono czarnymi oraz srebrnymi akcentami i osadzono je na dużych obręczach. Takie dodatki jak niemała atrapa dyfuzora czy podwójne końcówki układu wydechowego dodają charakteru. Tym sposobem małe kombi z segmentu B wygląda na trasie jak rasowy pacyfikator z mocą, której wartość jest trzycyfrowa i zaczyna się co najmniej od dwójki. Przecież nie każdy musi wiedzieć, że Clio GT wygląda szybciej niż jeździ i wspomniana dwójka rzeczywiście jest, ale dopiero po środku.

Wnętrze również zdradza usportowiony charakter wersji GT. Od strony wizualnej prezentuje się nieźle, niestety materiały poniżej górnej części deski rozdzielczej łącznie z boczkami drzwi i tunelem środkowym pozostawiają wiele do życzenia w kwestii jakości i spasowania. Wszystko jest bardzo twarde, ugina się pod lekkim naciskiem dłoni i sprawia wrażenie podatnego na zarysowania. Sama kierownica i przednie siedziska są za to po prostu rewelacyjne. Nisko osadzone i bardzo mocno wyprofilowane fotele świetnie podpierają ciało i nie pozwolą na rzucanie po kabinie nawet w najostrzejszych zakrętach.

Mimo niskiej pozycji zza małej i wygodnie wyprofilowanej kierownicy naprawdę dużo widać – spore lusterka boczne i powierzchnia przeszklenia pozwalają na uważną obserwację otoczenia, a w manewrach parkingowych pomaga jeszcze kamera cofania. Do pełni komfortu brakuje tylko jakiegokolwiek podłokietnika i regulacji podparcia odcinka lędźwiowego. Nie zabrakło natomiast bogatej oprawy multimedialnej. Dość mocno rozbudowany system R-Link dzięki bardzo prostemu menu pozwala na szybką obsługę podstawowych funkcji takich jak radio czy nawigacja. W usportowionych wersjach Renault ma jednak coś jeszcze – RS Monitor. Można w nim przeglądać ciekawe parametry pracy silnika takie jak aktualny moment obrotowy oraz moc (również na wykresach), doładowanie turbosprężarki, temperatura oleju, cieczy chłodzącej, powietrza wlotowego, procent otwarcia przepustnicy, a także podglądać warunki pracy dwusprzęgłowej skrzyni biegów czy nawet ciśnienie w układzie hamulcowym. Jakby tego było mało kierowca może rejestrować wykresy przyspieszeń oraz przeciążeń. Jednym słowem całe mnóstwo zabawy o sportowym zabarwieniu w niedużym, rodzinnym kombi segmentu B.

Zobacz również: Hot B War - zapowiedź

Wspominając o charakterze Clio GT Grandtour warstwo dodać że dłuższa jazda z kompletem pasażerów nie męczy, jeśli na tylnej kanapie posadzi się dwie osoby o wzroście około 160–170 cm. Bagażnik bezproblemowo mieści walizkę każdego z nich, a w załadunku pomaga bardzo nisko poprowadzony próg. Nawet z pełnym obciążeniem auto wydaje się dynamiczne, daje dużo przyjemności z jazdy i pewnie trzyma się drogi – jak to się mówi – jedzie jak po sznurku zachowując udany kompromis między komfortem i ponad przyzwoitą trakcją.

Silnik jak na swoją niskolitrażową pojemność brzmi bardzo przyjemnie. Mimo niewielkiej mocy maksymalnej, która wynosi 120 KM auto zachowuje się wyjątkowo żwawo, szczególnie przy niższych prędkościach. Dobijając do wskazania 80 km/h można odnieść wrażenie że jest dużo szybsze niż na papierze, do 120 km/h nadal nie jest źle, jednak powyżej tej wartości zapał do dalszego przyspieszania wyraźnie stygnie, a zmierzone osiągi okazują się gorsze od deklaracji producenta. Nie można powiedzieć że jak na silnik 1,2 l Clio GT Grandtour sobie nie radzi, wyraźnie czuć za to, że brakuje tutaj nieco pojemności do wykorzystania właśnie w trasie, a mały silniczek z malutką turbosprężarką zaczyna sapać. Przy prędkościach okołoautostradowych dochodzi też jeszcze jedna sprawa – dość głośny hałas w kabinie, który utrudnia rozmowy między pasażerami.

Sama jednostka napędowa to jednak nie wszystko, w prezentowanym egzemplarzu współpracuje z nią dwusprzęgłowa skrzynia o sześciu przełożeniach, która całkiem dobrze dogaduje się z silnikiem. W sportowym trybie RS cały czas trzyma wysokie obroty szybko reagując przy tym na pociągnięcie odpowiedniej łopatki do ręcznej zmiany biegów. Nieco szybsza mogłaby być reakcja na gwałtowne wciśnięcie pedału gazu w normalnym trybie jazdy. Czasem sterownik odczytuje zamiar kierowcy bezbłędnie, a innym razem trzeba chwilę poczekać na wnioski i zrzucenie oczka czy dwóch. Frajda z jazdy jednak kosztuje nawet przy tak małym motorze, częste deptanie pedału gazu okupione jest spalaniem na poziomie 11–12 l/100 km – to sporo jak na 1,2 l. Łagodna jazda autostradowa z prędkością 140 km/h to natomiast kwestia wyświetlenia przy topornych zegarach wartości 8,5–9 l/100 km.

Renault Clio GT Grandtour mimo niepowalających osiągów sprawia wrażenie dzikiego. To właśnie powoduje szeroki uśmiech na twarzy, tym szerszy im wyższe obroty silnika i samochód nie zasapie się do prędkości okołoautostradowych. Są auta szybkie i takie, które szybkie tylko udają. Clio Grandtour GT należy do tej drugiej grupy, ale robi to w sposób najlepszy z możliwych, udaje sportowca nie tylko wyglądem, ale całym sobą i dlatego robi to tak wiarygodnie. Przy tym wszystkim warto też pamiętać, że to całkiem spore kombi które bez problemu zmieści rodzinę dając przy okazji kierowcy masę frajdy z jazdy, szczególnie we wspomnianym trybie RS. Sportowe kombi segmentu B? Jestem na tak.

Plusy:

Świetny wygląd zewnętrzny
Rewelacyjne fotele i ukształtowanie wieńca kierownicy
Przestronność i funkcjonalność jak na segment B
Dynamika przy niższych prędkościach
Sportowy charakter (skutecznie udawany)

Minusy:

Niektóre materiały wykończenia wnętrza
Hałas w kabinie przy wyższych prędkościach
Sztuczna skóra na kierownicy powoduje pocenie się dłoni
Wysoka cena

Ogólna ocena samochodu: 8/10

Renault Clio Grandtour GT 120 EDC — galeria

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Škoda Octavia 1,2 TSI DSG Ambition - test wideo Opel Astra Sedan 1,6 CDTi vs. Renault Fluence 1,6 dCi vs. Škoda Octavia 1,2 TSI vs. Toyota Corolla 1,6 Valvematic - test Nowy Opel Corsa 1,0 Turbo & 1,4 Turbo - pierwsza jazda Nowy Peugeot 508 SW 2,0 HDI A6 (AM3) Active - pierwsza jazda Mercedes-Benz GLA 200 CDI 4Matic 7G-DCT - test Nowy Ford Mondeo 1,5 EcoBoost & 2,0 TDCi - pierwsza jazda BMW serii 2 Active Tourer 225i - pierwsza jazda BMW 640i (F12) Cabriolet - test Nowe Audi TT 2,0 TFSI quattro S tronic - pierwsza jazda Lancia Ypsilon S 1,2 Momo Design - test Nowa Toyota Yaris 1,33 Dynamic - test Dacia Sandero Stepway 1,5 dCi Laureate - test Nowy Seat Leon Cupra 280 DSG - test Mercedes-Benz Klasy C 250 BlueTEC AMG - test Peugeot 208 1,2 PureTech Active "Bez barier" - test Škoda Roomster Noire 1.2 TSI - test Mercedes-Benz Vito Furgon 116 CDI 4x4 AT - test Volvo V60 Plug-In Hybrid Summum - test Dacia Dokker Laureate 1,5 dCi 90 – test Škoda Octavia 1,2 TSI DSG Ambition - test długodystansowy Nissan Pulsar 1,2 DIG-T i Nissan X-Trail 1,6 dCi - pierwsze jazdy Nowy Ford Focus 1,5 EcoBoost & 1,5 TDCi facelifting – pierwsza jazda Toyota Land Cruiser 150 3,0 D4D A/T Invincible - test Opel Adam Rocks 1,0 Turbo - pierwsza jazda

Popularne w tym tygodniu:

Porsche 356A: testujemy kultowy model odrestaurowany w Polsce Audi A5 Sportback 2.0 TFSI quattro: więcej niż coupé Odświeżona Škoda Octavia stała się samochodem kompletnym Seat Leon Cupra 300: taki jak trzeba