Mercedes-Benz Klasy C 250 BlueTEC AMG - test

Ilu producentów samochodów wciąż jest w stanie zrobić coś wysmakowanego? Niewielu. Nawet u przedstawicieli prawdziwego premium zdarzają się wpadki, na zmianę: stylistyczne i wykończeniowe. Są jednak wyjątki.

fot. Mariusz Zmysłowski

Ten artykuł ma 2 strony:

Mercedes-Benz Klasy C 250 BlueTEC — test

W kwestii wysmakowania nie mam na myśli pojedynczych detali. Jego nie mamy szukać, mamy je dostrzec od razu, w bryle, w kształtach, które ją tworzą. Jak w nowym Mercedesie Klasy C. Wygląd to oczywiście kwestia gustu, ale nawet oceniając możliwie obiektywnie ten samochód jest naprawdę ładny. Spójrzcie na niego od boku. Ma doskonałe proporcje. Przednia oś jest wyraźnie bliżej samego frontu auta niż kabiny. Reszta zgrabnie rozciąga się niczym drapieżnik wyprężony w skoku ku swojej ofierze. Do tego te dwa delikatne przetłoczenia na boku schodzące się powoli wraz ze zbliżaniem się do tyłu. To niebywałe jak elegancko został narysowany ten samochód.

Wiele osób zarzuca Klasie C, że jest zbyt podobna do Klasy S. Owszem, jest podobna i niewprawne oko z pewnością pomyli te samochody. Jednak czy naprawdę ktokolwiek uważa to za wadę Klasy C? Czy jeśli podejdzie do Ciebie piękna kobieta i zaproponuje wspólną kolację odmówisz jej, bo za bardzo przypomina Scarlett Johansson? Nie sądzę.

W dodatku ten egzemplarz został wyposażony w pakiet stylistyczny AMG i pokryty diamentowo białym lakierem. Po jego obejrzeniu można mieć tylko nadzieję, że entuzjazmu nie zgasi wnętrze. Jest wręcz przeciwnie. Skóry wspaniale pachną, aluminium i drewno jesionowe rozpieszczają opuszki palców, które rwą się do zbadania każdego kształtu skrupulatnie wyrzeźbionego przez stylistów Mercedesa. Spójrzmy tu chociażby na touchpad do sterowania systemem multimedialnym. Mógłby być po prostu płaskim panelem. Ale nie jest. Trudno właściwie określić co przypomina, ale jest piękny. I tak jest z wieloma rzeczami w tym samochodzie. Mogły być prostsze, ale nie są. Dlaczego nie? Bo ktoś w Mercedesie doszedł do wniosku, że nie powinny.

Kolejnym świetnym przykładem są obudowy głośników systemu audio Burmester. To mogła być po prostu siateczka z naklejką z logo producenta. Ale nie jest. Mamy tu coś znacznie lepszego i pięknie wyciętego w okrągłym kawałku metalu. Na dodatek to, co się za nim kryje znakomicie gra. Bez względu na to czy uwielbiacie muzykę poważną, czy wolicie bogate brzmienia Pink Floydów, Burmester odda pełnię możliwości Waszych ulubionych muzyków. Sekcje smyczkowe cudownie soczyście wibrują, a potężne instrumenty dęte wypełniają wnętrze Klasy C tak dokładnie, jakby orkiestra siedziała na tylnej kanapie. Zazwyczaj producenci samochodów premium za takie systemy audio każą sobie płacić horrendalne 5-cyfrowe sumy. Burmester Surround w Klasie C kosztuje 3299 zł. Mając na uwadze jakość tego audio to wręcz promocja.

Przy oglądaniu i gładzeniu kształtów oraz detali w tym samochodzie można się rozpłynąć z rozkoszy jak słodka czekoladka. Ale nie zapominajmy, że to wciąż tylko forma. A samochód to przede wszystkim funkcja. Mercedes doskonale pogodził kilka istotnych cech. Podstawową z nich jest komfort. Pod tym słowem kryje się parę ważnych czynników.

Zobacz również: Nowy Opel Zafira (2016) - test Autokult.pl - Samochód Miesiąca

W przeciwieństwie do wcześniej wspomnianej Klasy S, C jest stworzona bardziej dla kierowcy niż dla pasażerów. Dlatego przedni lewy fotel to prawdziwe królestwo. Przyjemnie obejmuje boki i świetnie trzyma na zakrętach, jednocześnie gwarantując wygodę w długich podróżach. W połączeniu z doskonałym wyciszeniem wnętrza komfort miejsca kierowcy czyni Klasę C doskonałym samochodem bez względu na odległość, jaką mamy do przebycia.

Kanapa nie rozpieszcza już przestrzenią tak bardzo jak miejsca z przodu. Tylne miejsca zagwarantują wygodę tylko dwóm osobom. We troje robi się tam trochę ciasno. Do dyspozycji mamy za to spory, bo 480-litrowy bagażnik z dużym jak na współczesnego sedana otworem wsadowym.

Wróćmy jednak na przód, bo to tutaj znajdują się najważniejsze cechy, którymi kusi Klasa C. Na pochwałę zasługuje ergonomia tego samochodu. Przycisków jest niewiele, a te które już znalazły się na konsoli środkowej są czytelnie opisane. Niczego nie trzeba długo szukać.

Wygodna jest też obsługa systemu multimedialno-informacyjnego. Możemy nawigować po nim za pomocą pokrętła lub dotykowego panelu. Obydwa przyrządy są w tym samym miejscu, więc możemy swobodnie lawirować między nimi w zależności od potrzeb.

Dla komfortu jazdy nie bez znaczenia jest także poczucie bezpieczeństwa gwarantowane przez auto. Pomińmy liczne systemy aktywne i pasywne, poduszki powietrzne i tym podobne rozwiązania, których długą listę w nowoczesnych samochodach zazwyczaj nie sposób wymienić. W mojej Klasie C tym, co zdecydowanie poprawia bezpieczeństwo i jest naprawdę warte wyróżnienia to światła. System ILS sprawdza się kapitalnie, doświetlając drogę w bardzo naturalny sposób w dużej odległości. Dla bezpieczeństwa ma to co prawda znikome znaczenie, ale te reflektory rewelacyjnie wyglądają.

Komfort zapewnia też znakomite zawieszenie pneumatyczne Airmatic. Dzięki niemu w trybie Comfort sedan Mercedesa spokojnie płynie po drodze. Oczywiście nie wybiera ono w sposób niezauważalny wszystkich dziur, którymi usiane są polskie drogi, ale doskonale radzi sobie z nierównościami, tłumiąc je w bardzo dyskretny, cichy sposób.

Świetna jest także praca układu kierowniczego. W trybie Comfort doskonale współgra on z charakterem miękkiego zawieszenia pneumatycznego.

Wszystko zmienia się diametralnie gdy przejdziemy w tryb Sport. Klasa C chociaż nie kurczy się, to staje bardziej zwarta. Nadwozie błyskawicznie reaguje na polecenia kierowcy. Co ważne, zmiana trybu nie oznacza zmiany siły wspomagania ze sztucznie dużej na sztucznie małą. Tutaj faktycznie możemy odnieść wrażenie, że w nasze ręce trafia więcej informacji z drogi. A jest to przydatne, bo auto czasem lubi nadrzucić tyłem.

Mniej sportowo jest w przypadku skrzyni biegów. Do dyspozycji kierowcy jest przekładnia 7G-Tronic Plus. Z silnikiem wysokoprężnym znajdującym się pod maską nie współpracuje ona szczególnie żwawo. Bardziej pasuje tu określenie gładko. Rewelacyjnie, wręcz niezauważalnie działa przy delikatnej jeździe. Braki można odczuć przy kickdownie. Kiedy jednak redukcja już nastąpi, kolejne przełożenia wchodzą bardzo szybko.

Moment obrotowy trafiający na tylną oś pochodzi z 2,1-litrowego diesla. Moc maksymalna generowana przez tę jednostkę wynosi 204 KM i pozwala osiągnąć 100 km/h w 6,6 s. Dla tego samochodu to idealny kompromis między osiągami a zużyciem paliwa. Mocny motor wysokoprężny pcha niemieckiego sedana naprzód z łatwością do prędkości około 160 km/h. To w zupełności wystarczy do sprawnego poruszania się po autostradach, tym bardziej, że na tym nie koniec możliwości tego auta. Katalogowo jest ono w stanie osiągnąć 247 km/h.

Mercedes C 250 BlueTEC według producenta w mieście powinien zużywać minimalnie 5,5 l/100 km. To wynik jak najbardziej realny do osiągnięcia, jeśli będziemy ostrożnie posługiwać się pedałem gazu. Z drugiej strony silnik jest na tyle dynamiczny, że bardzo kusi do szybszej jazdy.

Po kilku dniach spędzonych z Mercedesem Klasy C zacząłem się zastanawiać, czy jest w ogóle coś w tym samochodzie, co mi się nie podoba? Czy jest coś, co rozczarowuje? Nie podobał mi się przede wszystkim fakt, że zgodnie z umową musiałem go oddać.

Myślałem, że będę mógł chociaż wytknąć za dużą cenę. Ale ona nie jest za duża. Egzemplarz, który widzicie na zdjęciach kosztuje 290 tys. zł. To kwota niemała, ale skłamałbym, gdybym stwierdził, że ten samochód nie jest wart tych pieniędzy. Jeśli chcielibyśmy ją zredukować o zbędne gadżety, to dach panoramiczny odejmuje 7,5 tys. zł, pakiet stylistyczny AMG to kolejne 9,7 tys. zł, a lakier, który można zastąpić innym, równie eleganckim 6,3 tys. zł. Wciąż na pokładzie mamy mocnego diesla, 7-biegową przekładnię, zawieszenie pneumatyczne, świetny system audio, oraz mnóstwo innych dodatków, których pełną listę znajdziecie na kolejnej stronie. Jest też coś, co trudno wycenić na konkretną sumę: świetna jakość wykonania i komfort na bardzo wysokim poziomie. A wszystko ubrane w eleganckie szaty z trójramienną gwiazdą.

Plusy:

Świetna jakość wykonania
Atrakcyjna stylistyka
Ekonomiczny i oszczędny silnik
Bogate wyposażenie dodatkowe
Znakomity system audio Burmeister
Komfortowe zawieszenie Airmatic
Bardzo dobra ergonomia

MINUSY:

Za wolna reakcja skrzyni na kickdown

Ogólna ocena samochodu: 9/10

Mercedes-Benz Klasy C 250 BlueTEC AMG — galeria zdjęć

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Nowy Seat Leon Cupra 280 DSG - test Peugeot 208 1,2 PureTech Active "Bez barier" - test Škoda Roomster Noire 1.2 TSI - test Mercedes-Benz Vito Furgon 116 CDI 4x4 AT - test Volvo V60 Plug-In Hybrid Summum - test Dacia Dokker Laureate 1,5 dCi 90 – test Škoda Octavia 1,2 TSI DSG Ambition - test długodystansowy Nissan Pulsar 1,2 DIG-T i Nissan X-Trail 1,6 dCi - pierwsze jazdy Nowy Ford Focus 1,5 EcoBoost & 1,5 TDCi facelifting – pierwsza jazda Toyota Land Cruiser 150 3,0 D4D A/T Invincible - test Opel Adam Rocks 1,0 Turbo - pierwsza jazda Mio MiVue 568 Touch - test wideorejestratora Renault Twingo 0,9 TCe 90 Edition One - pierwsza jazda Królowie miasta - wszystko o parkourze i trochę o motoryzacji [wywiad] Hyundai Grand Santa Fe 2,2 CRDi Platinum - test Volkswagen Scirocco 2,0 TSI Perfectline R-Style – pierwsza jazda Hyundai Genesis 3,8 V6 - test Nissan Juke 1,2 DIG-T Acenta - test Citroën C4 Cactus 1,2 PureTech 82 – pierwsza jazda MINI Cooper SD Countryman ALL4 facelifting – pierwsza jazda Porsche 911 targa 4S - test Volkswagen Cross Up! 1,0 75 KM - test Ford Tourneo Courier, Connect i Custom - rodzina w komplecie Mitsubishi Space Star 1,2 MIVEC - pierwsza jazda

Popularne w tym tygodniu:

Ford Fiesta ST200 (2016) - racjonalny powód, by kupić nieracjonalnie szybkiego hot hatcha W poszukiwaniu recepty na idealnego hatchbacka - test wideo nowej Hondy Civic Hyundai i20 Active 1.0 T-GDI: atrakcyjny mieszczuch w roboczym stroju Volkswagen Golf VII 1.4 TSI FL DSG vs Honda Civic X 1.5 CVT – Ikony klasy kompaktowej w nowym wydaniu