Citroën C4 Cactus 1,2 PureTech 82 – pierwsza jazda

Citroën ma zawsze jedną, prostą zasadę wprowadzania niektórych modeli na rynek – kompletne zaskoczenie klientów. Tak jest w przypadku Cactusa, bo nie ma na ulicy osoby, która by się za nim nie obejrzała.

fot. Marcin Łobodziński

Ten artykuł ma 2 strony:

Citroën C4 Cactus 1,2 PureTech 82 — test

Kontrowersyjna nazwa, kontrowersyjny wygląd i dość kontrowersyjny pojazd. Francuski producent w swojej historii zaskakiwał nas wielokrotnie i często te zaskoczenia (czyt. modele) przechodziły do historii. Z najnowszym dziełem marki nie będzie tak łatwo, ale samochód idzie starą, wypróbowaną ścieżką Citroëna – zaskakuje pod każdym względem.

Citroën C4 Cactus jest zapowiedzią tego, co ma się stać z francuską marką. Zostanie niebawem wyraźnie podzielona na tanie, nowatorskie, lekkie, ekonomiczne i mające trafić w potrzeby klientów na całym świecie Citroëny, oraz na ekskluzywne produkty marki DS. Niebawem w Warszawie powstanie nawet oddzielny salon DS, ale zajmijmy się Cactusem.

Czy to crossover czy kompakt? Citroën twierdzi, że raczej kompakt, ale jednak według utartych schematów Cactus jest crossoverem pełną gębą. Wygląd nie pozostawia wątpliwości. Choć w rzeczywistości samochód jest lekki, wygląda raczej ciężko, a w szarym kolorze, który wybrałem do testu przypomina mi pancerny wóz piechoty. Bryła wygląda na długą za sprawą niskiej karoserii zawieszonej nieco wyżej niż w klasycznych autach osobowych. Zaokrąglony przód sprawia wrażenie, jakby miał bez trudu przebić betonowy mur. No i oczywiście słynne już panele karoserii airbump. Nazwa powietrzne zderzaki, bo chyba tak należy to tłumaczyć, brzmi lekko, ale mi przypominają stosowany w czołgach pancerz reaktywny. Polega to na przyczepieniu do kadłuba czołgu metalowych kaset z materiałem wybuchowym, który po uderzeniu pocisku osłabia jego siłę rażenia. Rola airbump jest podobna, mają ochronić karoserię przed uderzeniami z zewnątrz. Są miękkie, wykonane z plastycznego poliuretanu, wypełnionego powietrzem. Poszczególne nakładki można wymienić, a podczas konfiguracji auta przed zakupem wybrać ich kolor dopłacając 400 zł.

Pozostając jeszcze przy wyglądzie, auto jest zawieszone wysoko i właściwie niemal każda część karoserii ma unikatowy wygląd. Na pewno nikt nie posądzi Citroëna o kopiowanie konkurencji. To duży plus, zwłaszcza w dzisiejszych czasach. Światła przednie wyglądają niecodziennie, a o zmroku prezentują się jeszcze ciekawiej. Również relingi dachowe przestylizowano tak, by się wyróżniały. Krótki tylny zwis pozwala bezpiecznie najeżdżać tyłem na wysokie krawężniki. Szkoda, że podobnie nie jest z przednim.

Otwierając drzwi do wnętrza Cactusa czeka nas kontynuacja wrażeń. Nie ważne jakich, ale zaskoczenie jest. Urzeka wręcz prostota kokpitu i o to chodziło projektantom. Maksymalne uproszczenie wnętrza miało na celu obniżenie masy własnej i dodanie nowej definicji komfortu. Tego drugiego nie zdążyłem doświadczyć podczas krótkiej jazdy testowej.

Zobacz również: Citroen C4 Picasso - test

Cechą charakterystyczną jest centralnie umieszczony na desce rozdzielczej tablet, przy pomocy którego obsługuje się właściwie wszystko. Jestem sceptycznie nastawiony do takich wynalazków i wolę klasyczne przyciski lub pokrętła, ale okazało się, że obsługa samochodu jest łatwa, przyjemna i przejrzysta. Dostęp do podstawowych funkcji odbywa się za kliknięciem jednej ikonki. Wyświetlacz jest duży i odpowiednio czuły.

Gdyby samochód miał automatyczną skrzynię biegów, kolejną charakterystyczną cechą byłaby kanapa dla pasażerów z przodu. Tymczasem przy manualu dostajemy bardzo obszerne, szerokie i całkiem wygodne fotele o dość oryginalnym wyglądzie. Po zajęciu miejsca za kierownicą czeka nas widok kolejnego ekranu, tym razem prostszego, z bardzo ubogą ilością informacji. W zasadzie mamy tylko prędkość i ilość paliwa, pozostałe rzeczy Citroën uznał za zbędne. Jeśli auto ma tempomat, to na ekranie wyświetlają się dodatkowe informacje na temat jego pracy. To wszystko. Szkoda, że za zbędną, a właściwie za ciężką, uznał Citroën regulację osiową kierownicy, która jak dla mnie jest trochę za daleko od oparcia fotela, który z kolei ma bardzo szeroki zakres regulacji.

W Cactusie wygospodarowano trochę miejsca na schowki, ale Francuzi szczycą się przeniesieniem poduszki powietrznej pasażera do podsufitki by móc stworzyć wielki, rzekomo 10-litrowy schowek z otwieraną do góry pokrywą. Co prawda jest stylowy i praktyczny, ale choć nie wlewałem do niego 10 litrów płynu, to mam wrażenie, że widziałem już podobnej wielkości schowki, nad którymi nadal była poduszka powietrzna. Inna sprawa, że dzięki takiemu rozwiązaniu pasażer ma dużo miejsca na nogi i to jest fakt. Co więcej, przed jego kolanami jest jeszcze mała półeczka na drobiazgi. Podobna znajduje się pod centralnymi nawiewami, nota bene są różnej wielkości dla kierowcy i pasażera. Niewielki schowek w podłokietniku i znacznie większe kieszenie w drzwiach tworzą komplet uzupełniający funkcjonalność samochodu.

Na tylnej kanapie jest dużo miejsca dla dorosłych pasażerów, ale z przyciemnionymi szybami, które da się jedynie uchylać oraz ciemną tapicerką ma się nieco klaustrofobiczne wrażenia z jazdy w drugim rzędzie. A propos materiałów, to są one niezłej jakości, typowej dla tej klasy samochodów twardości i na pierwszy rzut oka ich spasowanie wydaje się w porządku. Natomiast niezbyt porządnie zaprojektowano bagażnik. Jest duży, ale przeszkadza bardzo wysoko umieszczony próg załadunku. Krótka klapa i wysoko pociągnięty tylny zderzak oraz airbump, stylistycznie pasują do reszty auta i tworzą spójna bryłę, ale odbiły się niestety na funkcjonalności. Jeszcze większą rysą jest kanapa, której oparcia nie można dzielić. Podobno mechanizm jest za ciężki, ale to już gruba przesada. To jakby biorąc prysznic nie umyć twarzy ze względu na oszczędność wody i mydła.

Pewnie zastanawiacie się, jak wygląda jazda Cactusem? No cóż, zacznę od tego, co tkwiło pod maską mojego egzemplarza. Zabrzmi to jak kiepski dowcip, ale niemałego Cactusa napędza malutki silnik benzynowy 1,2 PureTech i mocy 82 KM. Oczywiście bez turbosprężarki więc nie ma co liczyć na duże wartości momentu obrotowego przy niskich prędkościach. Citroën w pewnym sensie usprawiedliwia taki wybór napędu tym, że Cactus jest samochodem lekkim i to jest fakt. Auto waży w podstawowej wersji wyposażenia według producenta 965 kg, co w tej klasie jest znakomitym wynikiem. Nawet w segmencie B byłby bardzo dobrym. Cactus zawdzięcza to projektowi polegającemu na usunięciu z auta wszystkiego, co nie jest niezbędne oraz zmodyfikowanej, lekkiej płycie podłogowej z modelu C3.

Wracając do silnika, mała 3-cylindrowa jednostka daje radę napędzać Cactusa, ale nic poza tym. Osiągi są słabe, choć na plus można uznać elastyczność. Oczywiście nie ma mowy o rewelacyjnym przyspieszeniu, ale o płynnej, spokojnej jeździe na niskich obrotach, które nie wydają się mordować silnika. Szkoda, że Citroën pożałował obrotomierza i nie można pilnować właściwych dla niskiego spalania, oraz względnej dynamiki obrotów. Według producenta maksymalne 118 Nm osiągane jest przy 2750 obr./min czyli dość nisko. Moc z kolei przy 5750 obr./min. Dobrze byłoby się trzymać w tym zakresie chcąc maksymalnie wykorzystać te parametry, a tak niestety trzeba na słuch. Z silnikiem dobrze współpracuje skrzynia biegów o 5 przełożeniach. Ma duży lewarek, który wydaje się toporny, ale pracuje lekko choć skok mógłby być mniejszy. Podczas niedługiej jazdy testowej z dużą przewagą miasta, komputer pokładowy pokazywał spalanie na poziomie 7 l/ 100 km.

Zawieszenie Cactusa dobrze zestrojono do tak niewielkiego silnika. Jest trochę za twarde jeśli chodzi o resorowanie na dużych nierównościach, ale przynajmniej nie buja się za bardzo na zakrętach. Wrodzoną podsterowność hamuje seryjnie montowany układ ESP. Ogólnie zawieszenie zachowuje się pewnie. Duże koła sprawiają wrażenie jakby podwozie było odporne na ciężkie warunki pracy, ale niestety nie mogłem się o tym przekonać. Jazdy testowe odbywały się w mieście Łódź i na drogach pozamiejskich z dość dużym natężeniem ruchu, więc o szybkim pokonywaniu zakrętów i trudniejszego terenu przeczytacie pewnie dopiero w pełnowartościowym teście.

Czy Citroën C4 Cactus to dobra oferta? Ma wielu rywali. Wystarczy wymienić choćby Fiata 500L Trekking, Kię Soul, Peugeota 2008 czy Renaulta Captura. Najbliżej mu chyba do tego ostatniego. Po pierwsze, mają podobne rozmiary. Cactus jest trochę dłuższy, ale ma o 10 mm mniejszy rozstaw osi. Faktycznie jest niższy i to sporo, choć optycznie bez bezpośredniego porównania nigdy bym nie o tym nie pomyślał. Po drugie, jest francuski, a grupa PSA zawsze chętnie rywalizowała z Renault. Po trzecie, oba bazują na płycie podłogowej modeli segmentu B. Po czwarte, jedno i drugie auto dostępne jest z małymi jednostkami napędowymi. Po piąte, gdyby w nazwach modeli zmienić pierwszą literę na „K”, powstałyby polskie słowa, których znaczenie kompletnie nie pasuje do samochodu.

Przejdźmy jednak do meritum. Cennik Cactusa zaczyna się od 51 900 zł, ale z silnikiem 75 KM. Za nieco mocniejszy motor trzeba zapłacić minimum 54 900 zł. To 400 zł mniej niż za Peugeota 2008 z tym samym silnikiem. Dokładnie tyle samo co Cactus, kosztuje 90-konny Captur z doładowaną jednostką TCe o znacznie przyjemniejszej charakterystyce. Za 120-konny motor Captura zapłacimy minimum 68 900 zł, a 110-konna jednostka 1,2 PureTech Cactusa to koszt 61 900 zł. Podstawowy diesel (92 KM) Citroëna to 68 500 zł, natomiast Renault (90 KM) 63 050 zł. Jak widać, szala przechyla się raz w tę, raz w drugą stronę. Jednak ofertę francuzów zdecydowanie przebija Kia Soul. 59 900 zł to cena za 132-konną wersję benzynową, a za diesla o mocy 128 KM trzeba zapłacić 67 900 zł.

Problem konkurentów polega na tym, że żaden z nich nie robi na przechodniach takiego wrażenia jak Cactus, który przy okazji jest najnowszym modelem. Cena jest przeciętnie atrakcyjna, ale na pewno nie wysoka. Szeroki wybór wersji silnikowych, wyposażenia i kolorystyki nadwozia oraz airbump to z pewnością duży atut dla osób, szukających czegoś oryginalnego, kontrowersyjnego i zwracającego na siebie uwagę. Poza tym samochód jest bardzo prosty i lekki, co przy dłuższej eksploatacji może okazać się atutem.

PLUSY:

Oryginalny wygląd
Przestronność
Wygodne fotele
Funkcjonalność
Ergonomia

MINUSY:

Niedzielone oparcie kanapy
Uchylne tylne szyby
Wysoki próg załadunku bagażnika
Brak osiowej regulacji kolumny kierownicy

Ogólna ocena samochodu: 7/10

Citroën C4 Cactus 1,2 PureTech 82 — galeria zdjęć

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Toyota Land Cruiser 150 3,0 D4D A/T Invincible - test Hyundai Genesis 3,8 V6 - test MINI Cooper SD Countryman ALL4 facelifting – pierwsza jazda Porsche 911 targa 4S - test Volkswagen Cross Up! 1,0 75 KM - test Ford Tourneo Courier, Connect i Custom - rodzina w komplecie Mitsubishi Space Star 1,2 MIVEC - pierwsza jazda Toyota Prius Plug-In Hybrid - test Audi RS6 Avant (2014) - test Renault Mégane GT220 - test Opel Insignia Country Tourer 4x4 2,0 CDTI Ecotec - test Toyota RAV4 2,0 D AWD Prestige - test Nissan Juke 1,6 DIG-T - test BMW i3 - test elektrycznego premium Volkswagen Polo FL 1,2 BlueMotion Highline - test SsangYong Rodius 2,0 Sapphire 4WD AT - test Renault Laguna Coupé 2,0 dCi 4Control - test Škoda Octavia 1,2 TSI (85 KM) Active - test Opel Astra Tourer 1,4 Turbo LPGTEC Enjoy vs. Opel Astra Sedan 1,7 CDTI Business - test BMW X4 xDrive35i - pierwsza jazda Range Rover Sport 4,4 SDV8 HSE Dynamic - test Audi A8 4.2 TDI quattro LWB - test Honda Civic Tourer 1,8 i-VTEC Sport - test Nissan Qashqai dCi 130 4x4 Tekna - test

Popularne w tym tygodniu:

Škoda Octavia 1.0 TSI Joy (2017) - czy rozmiar ma znaczenie? Koreańczycy mierzą wysoko: pierwsza jazda Hyundaiem Koną w Namyang Volvo V40 Cross Country T5 AWD Summum - nadal atrakcyjne Audi Q2 2.0 TDI quattro: mały crossover za 200 tys. zł Ford Kuga 2.0 TDCi AWD Titanium: lepszy niż pokazują statystyki