Opel Cascada 1,6 Turbo [test]

J to pierwsza generacja Opla Astry, w której otwarty wariant nadwoziowy został zastąpiony zupełnie nowym modelem o nazwie Cascada. Niemiecki producent kazał czekać na niego cztery lata. Czy było warto?

Fot. Rafał Warecki

W naszym regionie klimatycznym sprzedaż kabrioletów to ciężki kawałek chleba. Nawet podczas upalnego lata na polskich drogach jest ich jak na lekarstwo. Nowy Opel Cascada zapewne również nie będzie zbyt częstym widokiem, a szkoda, bo projektanci Opla odrobili lekcję i pokazali coś naprawdę ciekawego. Czterosobowe auta z miękkim otwieranym dachem rzadko kiedy zachowują zgrabną i dynamiczną sylwetkę. Cascadzie się to udało.

Choć przednia część auta to najzwyklejszy Opel Astra, a tył zaprojektowano na nowo, całość wygląda spójnie i przyciąga wzrok zarówno z rozłożonym, jak i złożonym pokryciem dachowym. Dość mocno pochylona przednia szyba i chęć utrzymania odpowiedniej sztywności konstrukcji wymusiły zwężenie linii okien i niejako narzucają wizualne napompowanie bocznych linii nadwozia.

Jeśli trzeba również uwzględnić miejsce na składany do komory bagażnika stelaż dachu, zazwyczaj kończy się to karykaturalnym kształtem tylnej części auta. Kufer Opla również spuchł, ale dzięki mądremu rozplanowaniu nie rzuca się to tak bardzo w oczy. Powiedziałbym, że nawet wygląda nieźle. Ciekawie nakreślone tylne światła z zatopioną w połowie wysokości chromowaną listwą dodają mu uroku, co wykorzystano też w odświeżonej Insignii. Opel Cascada wygląda masywnie, co uwydatniają ogromne 20-calowe obręcze w ciemnoszarym kolorze i z polerowanym czołem.

Wnętrze Cascady względem Astry zmieniło się niewiele. Postawiono na kilka detali, które będą bardziej widoczne ze względu na otwierany dach. Listwa ozdobna deski rozdzielczej zbiegająca się na tunelu środkowym została przedłużona na całą szerokość kabiny, a daszek zegarów objął centralny wyświetlacz nawigacji i udaje, że obszyto go skórą. Poza tym nie zmieniło się praktycznie nic: materiały wykończeniowe są dobrej jakości, ergonomia i intuicyjność obsługi kokpitu ze względu na przeładowanie przyciskami delikatnie kuleją, dobrze wyprofilowane i wygodne fotele skutecznie podpierają ciało, a mięsista kierownica pewnie leży w dłoniach. Ciekawym dodatkiem jest automatyczny podajnik pasów, który pozwala uniknąć gimnastyki i poszukiwania klamry gdzieś za oparciem.

Miejsca z przodu jest pod dostatkiem. Choć z zewnątrz wydaje się, że pozycja kierowcy będzie niższa, wysoko zamontowany stelaż fotela nie pozwala poczuć się jak w samochodzie usportowionym. Z tyłu przy zamkniętym dachu usiądą raczej tylko dwie niższe osoby. Powód? Niezbyt dużo miejsca na nogi.

Zobacz również: Ford Focus ST 2.0 TDCI - test

Warto zwrócić uwagę na inny aspekt, który wyróżnia Cascadę spośród reszty braci: elektrycznie rozkładany dach. Dzięki niemu nawet przy lekkiej ciasnocie tylnej kanapy wiele osób chętnie zajmie na niej miejsce, by cieszyć się wiatrem we włosach. Dosłownie, ponieważ jazda w cztery osoby wiąże się z mocnym zawiewaniem tyłu głowy przez zawirowujące powietrze już przy prędkości 60 km/h. Aby podróżować w spokoju, trzeba rozłożyć wiatrołap (bardzo prosty sposób montażu), który niestety całkowicie blokuje dostęp do tylnych siedzisk.

Dużą zaletą Opla Cascady jest za to sam mechanizm obsługi dachu – nie angażuje on zbytnio przestrzeni, tak więc stojąc na światłach, nie ma strachu, że tył samochodu rozkładający się niczym transformer uszkodzi coś dookoła.

Wszystko odbywa się szybko (około 15 sekund) i z należytą gracją. Elektrycznie rozkładane sklepienie nie zostało też doposażone w żadne dodatkowe zatrzaski czy blokady, które trzeba zwolnić. Wystarczy pociągnąć lub nacisnąć przycisk na tunelu środkowym. Oczywiście o ile zachowano odpowiednią ilość miejsca na złożenie pokrycia dachowego, które oddziela składana przegroda w komorze bagażnika (widać na zdjęciach).

Podczas jazdy z otwartym dachem przestrzeń bagażowa jest niewielka – zmieszczą się nieduże torby czy plecaki (280 l). Gdy czarna "szmata" zostanie naciągnięta na słupki A, zdolności przewozowe nie odbiegają od segmentu C (350 l). Rozłożony dach pozwala przewieźć więcej, ale konstrukcja stelaża dość mocno ogranicza widoczność do tyłu.

Podróżowanie Oplem Cascadą jest przyjemne nie tylko ze względu na możliwość cieszenia się przestrzenią dookoła w bardzo ciepłe i mniej ciepłe dni. To auto jak na swoje gabaryty i masę po prostu naprawdę nieźle jeździ, i nie mam tutaj na myśli sportowych szaleństw, ale leniwe wycieczkowanie.

Zawieszenie zestrojone jest stosunkowo miękko jak na obecny segment C, ale w testowym egzemplarzu komfort zabijają wspomniane wcześniej wielkie obręcze, które w akompaniamencie trzeszczącej w koleinach konstrukcji mocno czuć na każdej większej nierówności. Niestety, taki urok obcowania z dużymi felgami.

Opisywany wielokrotnie na naszych łamach system Flex Ride w trybie Tour w minimalnym stopniu niweluje drgania przenoszone na nadwozie, ale nadal raczej nie jest to miękka skórzana kanapa, tylko po prostu tapczan z Ikei. Tryb Sport to w tym przypadku tylko dodatek przydatny na bardzo równe drogi, choć sztywność całej konstrukcji nie zachęca, aby sprawdzać jej zachowanie w szybkich łukach.

Dynamika Opla Cascady jak na turbodoładowany silnik 1,6 jest ledwie zadowalająca, tym bardziej jeśli weźmiemy pod uwagę gabaryty auta i, co ostatnio u Opla częste, za wysoką o pół słonia masę własną. Silnik lubi prawą stronę tarczy obrotomierza i najlepiej czuje się powyżej 3500 obr./min. Ze względu na słabe wyciszenie kabiny, co przy kabriolecie z brezentowym dachem wydaje się normalne, ręka sama sięga do lewarka. Powyżej 4000 obr./min robi się nieprzyjemnie głośno, spalanie gwałtownie rośnie, a osiągi i tak nie powalają na kolana. Jazdę uprzyjemnia za to precyzyjna skrzynia biegów, w której przełożenia zagnieżdżają się z lekkim oporem.

Opel Cascada zastąpił Astrę Cabriolet i na pierwszy rzut oka zapowiada się całkiem nieźle. Atrakcyjna stylizacja nadwozia i bardzo udany mechanizm rozkładania materiałowego dachu, którego klasyczny urok pozostaje niezastąpiony, to z pewnością jego mocne cechy. Po drugiej stronie kartki pojawia się jednak dość długa lista wad, na której w ostatnim czasie niewiele się zmieniło. Opel ma mały problem, bo za dobrze karmi swoje produkty, i to chyba niezbyt dobrą paszą. Zbędne kilogramy tu i ówdzie już dawno przestały być w modzie, a gama jednostek napędowych nie jest w stanie do końca ich zatuszować.

Plusy:

Ciekawy wygląd
Mechanizm rozkładania dachu
Przyjemność "wycieczkowania"

Minusy:

Sztywność na nierównościach i przy szybszej jeździe
Kiepska zwrotność
Mało miejsca z tyłu
Zużycie paliwa

Dane techniczne:

Testowany egzemplarz: Opel Cascada 1,6 Turbo

Silnik i napęd

Układ i doładowanie: R4, turbodoładowanie
Rodzaj paliwa: Benzyna
Ustawienie: Poprzeczne
Rozrząd: DOHC 16V
Objętość skokowa: 1598 cm3
Stopień sprężania: 10,5
Moc maksymalna: 170 KM (przy 6000 rpm)
Moment maksymalny: 260 Nm (przy 1650–3200 rpm) i 280 Nm dostępne jako overboost
Objętościowy wskaźnik mocy: 106,3 KM/l
Skrzynia biegów: 6-biegowa, ręczna
Typ napędu: Przedni (FWD)
Hamulce przednie: Tarczowe, wentylowane
Hamulce tylne: Tarczowe, wentylowane
Zawieszenie przednie: HiPerStrut
Zawieszenie tylne: Belka z drążkiem Watta
Układ kierowniczy: Zębatkowy, wspomagany
Średnica zawracania: 12,2 m
Koła, ogumienie przednie: 245/40 R20
Koła, ogumienie tylne: 245/40 R20

Masy i wymiary

Typ nadwozia: Cabriolet
Liczba drzwi: 2
Współczynnik oporu Cd (Cx): b.d.
Masa własna: min. 1733 kg
Stosunek masy do mocy: 10,2 kg/KM
Długość: 4696 mm
Szerokość: 1839 mm
Wysokość: 1443 mm
Rozstaw osi: 2695 mm
Rozstaw kół przód/tył: 1587/1587 mm
Prześwit (przód/tył): b.d.
Pojemność zbiornika paliwa: 56 l
Pojemność bagażnika: 280/350, złożone oparcia 530/630 l

Specyfikacja użytkowa

Ładowność maksymalna: 407 kg

Osiągi

Katalogowo: Pomiar własny:
Przyspieszenie 0–100 km/h: 9,6 s
Prędkość maksymalna: 222 km/h
Zużycie paliwa (miasto): 9,3 l/100 km 12,1 l/100 km
Zużycie paliwa (trasa): 5,9 l/100 km 8,0 l/100 km
Zużycie paliwa (mieszane): 7,8 l/100 km 10,2 l/100 km
Emisja CO2: 169 g/km
Test zderzeniowy Euro NCAP: b.d.

Cena

Testowany egzemplarz: ok. 165 000 zł
Model od: 111 400 zł
Wersja silnikowa od: 120 100 zł

Wyposażenie

Wybrane wyposażanie testowanej wersji: Standardowe: Opcjonalne
Dodatki stylistyczne nadwozia: - Lakier (2200 zł)
Dodatki stylistyczne wnętrza i komfort: - Tapicerka Nappa Brandy skórzana perforowana ze sportową kierownicą i elektryczną regulacją foteli (12 000 zł)
Koła i opony: - 245/40 R20 (3400 zł)
Komfort: Klimatyzacja automatyczna dwustrefowa, tempomat -
Bezpieczeństwo: Aktywne zagłówki, czujniki parkowania z tyłu Reflektory biksenonowe AFL (5200 zł), Pakiet Asystent Kierowcy I (3900 zł), Pakiet Technologiczny „Parkuj i jedź” (4800 zł)
Multimedia: - Radioodtwarzacz DVD/MP3 900 NAVI z nawigacją 3D (4100 zł)
Mechanika: Obniżone zawieszenie sportowe Zawieszenie FlexRide (3500 zł)

Ogólna ocena samochodu: 7/10

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Volkswagen Scirocco R DSG [test] Ford Tourneo Connect [pierwsza jazda] Suzuki SX4 S-cross 1,6 VVT AllGrip CVT [test] Ford Fiesta 1,0 EcoBoost 100 KM Titanium [test] Toyota Yaris Trend by Simple [test] Škoda Yeti 1,8 TSI 4x4 City & 2,0 TDI 4x4 DSG Outdoor [pierwsza jazda] Renault Clio RS vs. Clio Sport F1 Team R27 [test] Renault Mégane CC Floride Energy dCi 130 [test] Volkswagen Golf VI Cabrio 1,4 TSI 160 KM DSG [test] Opel Adam 1,4 Slam [test] Hot B War - preludium [test] Renault Clio Grandtour 0,9 TCe Intens [test] Mercedes-Benz Vito Furgon 110 CDI [test] Toyota Auris Touring Sports Hybrid Prestige [test] Renault Captur 1,2 TCe AT Intens [test] Ford Tourneo Custom 2,2 TDCi Titanium [test] Volkswagen Multivan Life 2,0 BiTDI DSG & Ogórek [test] Abarth 595 Turismo [test]

Popularne w tym tygodniu:

Mercedes-Benz GLE Coupé 450 AMG - lepiej późno niż później