Opel Crossland X 1.2 Turbo: trochę za bardzo francuski

Oto pierwszy model Opla nowej generacji, który Niemcy zaprojektowali wspólnie z Francuzami. Crossland X wygląda jak Opel, ale technicznie bliżej mu do Peugeota. To sprawia, że samochód jest zupełnie inny niż podobna do niego Mokka X. Po teście odniosłem wrażenie, że jest trochę za bardzo francuski.

Opel Crossland X

Opel Crossland X (fot. Marcin Łobodziński)

Ten artykuł ma 2 strony:

Opel Crossland X 1.2 Turbo — test, opinia

Rodzeństwo? Najwyżej przyrodnie. Tak można powiedzieć o modelach Mokka X i Crossland X. Pochodzą od jednej matki, ale mają dwóch ojców. Mokka powstała za czasów nieudanego związku Opla z GM, natomiast Crossland narodził się jeszcze przed oficjalnym ślubem z PSA, ale wiadomo, że ojcem jest francuski gigant. Można więc przyjąć, że Crossland to nieślubne dziecko i niestety napiętnowane francuskimi genami. Nie, żebym miał coś do francuskiej motoryzacji, ale każda marka ma pewne cechy, które w określonych okolicznościach można nazwać wadami. Takie cechy mają auta z grupy PSA i nasz bohater.

Opel Crossland X z tyłu nie każdemu się podoba

Mam wrażenie, że Crossland X może być przyjmowany na dwa sposoby, zależnie od osób, które go ocenią. Typowy klient, który niespecjalnie interesuje się motoryzacją, a zwłaszcza taki, który nie miał do czynienia z samochodami tej marki, nawet nie zauważy różnic.

Opel Mokka X 1.6 CDTi 4×4 — docenisz go podczas jazdy

Do niedawna jedyny crossover Opla, obecnie ostatni zbudowany przez tę firmę, gdy należała jeszcze do koncernu General Motors. Jedyny z napędem na cztery…

Drugim typem klienta będzie osoba, która na przykład chce zmienić Mokkę na nowszego Crosslanda. A może do tego dojść, bo choć pod względem ceny są to różne samochody, to jednak Crossland nie odbiega rozmiarami od Mokki. Ma większy rozstaw osi, choć nadwozie jest nieco krótsze. Za to ma większy – przynajmniej na papierze - bagażnik o pojemności 410 litrów, podczas gdy Mokka oferuje 356 litrów. Z kolei nowszy model ma mniej miejsca z tyłu, choć tu różnica jest nieduża.

Opel Crossland X

A zatem taki klient lub ktoś, kto dobrze czuje samochód i lubi technikę, od razu może poczuć pewien dyskomfort. Potwierdzeniem tego faktu jest reakcja mojej żony na pierwszy kontakt z tym modelem. Nawet nie wiedziała co to jest Crossland, a tym bardziej nie znała jego pochodzenia. Kilka kilometrów jazdy dało o sobie znać – Coś jest nie tak z tym oplem. Nie jeździ jak opel – stwierdziła.

Zobacz również: Nowe Volvo XC90 T8 Excellence (2016) - test

Opel czy nie opel?

O ile z wyglądu Crossland i Mokka są do siebie podobne, o tyle jeździ się nimi inaczej. Przedni pas może być nawet trudny do odróżnienia na pierwszy rzut oka, natomiast przekombinowany tył Crosslanda to mieszanka pomysłów stylistów Opla i Peugeota, ale taka, jakby się nie dogadali. Płyta podłogowa pochodzi z francuskiej półki i jest wykorzystana m.in. w Peugeocie 2008.

Dzięki temu masa auta jest bardzo niska – od 1163 kg. Dla porównania, najlżejsza Mokka waży 1355 kg, czyli więcej niż najcięższy Crossland. Wygospodarowano także większy bagażnik, ale za to nie ma możliwości zastosowania napędu na cztery koła. Na tej płycie pracują francuskie podzespoły, czyli zawieszenie i całe układy napędowe. W tym momencie zaczynają się problemy.

Bardzo cenię ople za swój charakter podczas jazdy. Są trochę ciężkie, nawet nieco ociężałe, ale za to odwdzięczają się bardzo dobrym prowadzeniem – nie sportowym, ale bezpiecznym i pewnym – oraz wysokim komfortem resorowania. Można to powiedzieć zarówno o modelach wcześniejszych - Astra J czy właśnie Mokka – jak i tych najnowszych, czyli Astra K i nowa Insignia. Zakręty nawet na nierównych drogach pokonują ze stoickim spokojem, a dziury i wyboje są tłumione dość miękko i cicho.

Typowo oplowska deska rozdzielcza, czyli bardzo dobra ergonomia.

Opel Crossland X jest pod tym względem typowym francuzem. Zawieszenie pracuje poprawnie głównie na płaskiej drodze. Auto jest pewne na długich pofałdowaniach. Niestety krótkie nierówności drogi wprowadzają delikatny niepokój, a do tego powodują hałas. Ten hałas jest na tyle głośny, że po wjechaniu we wgłębienie ze studzienką zawieszenie nie daje subiektywnego poczucia solidności. Dokładnie nie daje tego, co zawsze otrzymacie w oplach. Również układ kierowniczy jest nieco oderwany od rzeczywistości, choć pracuje dobrze. Myślę, że to kwestia niższej masy.

Największa zaleta i wada w jednym

Kolejna rzecz to układ napędowy. Testowany samochód ma silnik benzynowy 1.2 Turbo o mocy 130 KM. Jest to znana trzycylindrówka 1.2 PureTech z PSA. Moim zdaniem to największa zaleta tego auta. Motor jest elastyczny, dynamiczny i daje osiągi porównywalne z Astrą 1.4 Turbo o mocy 150 KM. Ma nieco większą turbodziurę od oplowskiego silnika, więc trochę wolniej reaguje na dodanie gazu, ale od 2000 obr./min potrafi zaskoczyć chęcią do przyspieszania. Do tego przyjemnie warczy, jak to trzycylindrowiec.

Francuski motor 1.2 Turbo o mocy 130 KM daje bardzo dobrą dynamikę

Spalanie jest zależne od stylu jazdy, ale wynik 5,5 l/100 km na trasie i 8,5 l/100 km na autostradzie można uznać za dobry. Niestety w mieście jest już gorzej, bo zużycie na poziomie 9,2 l/100 km to kiepska informacja. Zwłaszcza, że jest to przecież tzw. miejski crossover.

Można to jednak wybaczyć faktem, że ten miejski crossover potrafi na autostradzie rozwijać w bardzo szybkim tempie prędkości powyżej dopuszczalnych. W mieście natomiast irytuje system start/stop, który działa tak, jakby wyłączał silnik na chybił trafił. Oczywiście jak przystało na opla, komputer pokładowy oszukuje o 9 proc. na korzyść producenta, więc francuski silnik i elektronika niczego tu nie zmieniły.

Charakterystyczna, oplowska dźwignia hamulca postojowego i znany z peugeotów kształt gałki zmiany biegów. To niestety nie wróżyło dobrze.

Tuż obok największej zalety auta pracuje największa jego wada, czyli skrzynia biegów. Do słabszej odmiany motoru 1.2 Turbo można zamówić automat i zaryzykuję stwierdzenie, że jest to dobre rozwiązanie, choć tej przekładni nie znam. Sześciobiegowy manual pracuje w charakterystyczny sposób dla grupy PSA, czyli wyjątkowo nieprecyzyjnie. Czasami dźwignia nie trafi w odpowiednie miejsce, czasami się zakleszczy, a ogólnie ma się wrażenie jazdy z zużytym mechanizmem zmieniającym. Tak jak kiedyś była to bolączka opli, którą z czasem wyeliminowano, tak teraz znów powraca.

Tylko z powodu przekładni można nie lubić tego samochodu. Jeżeli komuś to nie przeszkadza, reszta jest już na poziomie Opla. No może prawie wszystko. Mowa o świetnie poukładanym pod względem ergonomii wnętrzu, o doskonałej pozycji za kierownicą, o ogromnym zakresie regulacji i bardzo wygodnych fotelach z dobrym podparciem ud i pleców.

Bardzo komfortowe fotele - typowe dla opli

Fajnie, że kierownica nie wygląda jak w z Mokki, że deska rozdzielcza jest narysowana w nowym stylu Opla i że wskaźniki są czytelne. Nie zabrakło dziwnej dźwigni hamulca postojowego, ale inny jest już drążek zmiany biegów. Bardzo francuski. Mamy to samo wyposażenie co w innych modelkach marki i te same systemy bezpieczeństwa ze światłami diodowymi, które świecą bardzo dobrze.

Jakość wykonania i materiały też są na dobrym, typowym dla Opla poziomie. Ale już działanie mechanizmów nie. Na przykład przycisk do uruchamiania silnika potrzebuje dwóch-trzech naciśnięć, żeby motor odpalił. Po prostu nie reaguje.

Wnętrze jest funkcjonalne, ale nie ma tylu schowków co w innych modelach Opla

Kamerom pokazującym obraz prawie dookoła pojazdu zdarza się zawiesić. Albo nie włącza się pełny obraz, albo ikona auta na ekranie. Co więcej, choć jakość obrazu można uznać za przyzwoitą, to nie mogłem mu w pełni zaufać. Przykład? Gdy kamery pokazywały, że parkuję dobrze przy krawężniku, to tylne koła już na niego najechały. Od tego momentu bardziej wierzyłem czujnikom.

Crossland daje więcej czy mniej?

Tak jak wspomniałem, z tyłu trochę brakuje przestrzeni. Cóż z tego, że pasażer o wzroście 180 cm ma sporo miejsca nad głową, skoro kolana już się wbijają w oparcie fotela ustawionego pod taką samą osobę. Jednak da się to zrozumieć. Takimi autami zwykle z tyłu podróżują dzieci, a te się zmieszczą. Ważniejszy okazuje się bagażnik i jest to trend znany również z segmentu aut kompaktowych.

Bagażnik ma pojemność większą o 56 litrów niż ten z Mokki. Teoretycznie, bo nie widać różnic.

Patrząc na Crosslanda przez pryzmat Mokki, można śmiało powiedzieć, że Francuzi zabrali miejsce z tyłu w kabinie, ale dali większy bagażnik. Ja nie widzę żadnej różnicy pomiędzy 356 litrami Mokki i 410 litrami Crosslanda. Widzę natomiast, że źle zaprojektowano zaczepy na siatki, z których łatwo one spadają. Są za szerokie i za niskie. Co więcej, obrabiano je chyba scyzorykiem, więc po wyjeździe z salonu trzeba to poprawić jakimś pilniczkiem. Myślę, że to dobre zadanie dla dilera przygotowującego auto na sprzedaż. Źle też zaprojektowano półkę, której wyjmowanie wymaga wprawy. Szkoda, że nie wygospodarowano choćby jednej dodatkowej skrytki w bagażniku.

Drobiazg, ale pokazuje, że to nie do końca opel. Haczyk na zakupy nie dość, że fatalnie obrobiony, to jeszcze prawie nieprzydatny.

Crossland czy Mokka?

Po przeczytaniu tego testu najpewniej odnosicie wrażenie, że Opel Crossland X nie jest zbyt udanym samochodem. W oderwaniu od jego ceny tak właściwie jest, ale pod warunkiem, że oceniacie ten samochód tak samo jak ja – trochę przez pryzmat Mokki oraz z wiedzą o tym jakie ople są naprawdę. Jednak trzeba cenę auta wziąć pod uwagę, a ta jest niższa bazowo o 12 500 zł.

Mowa o wersjach podstawowych. Myślę, że Crossland X z silnikiem 1.2 o mocy 81 KM będzie miał jednak gorsze osiągi od 110-konnej Mokki. Natomiast 110-konny Crossland będzie nieco szybszy, co potwierdzają dane techniczne. W praktyce motor 1.4 Turbo z Mokki jest trochę ospały, więc do porównania można śmiało wziąć Crosslanda X 1.2 Turbo (110 KM) i Mokkę X 1.4 Turbo (140 KM). Do tego weźmy średni standard wyposażenia Enjoy.

Opel Crossland X przekonuje do siebie tylko za sprawą niższej ceny.

W takiej konfiguracji Crossland kosztuje 70 800 zł, czyli 9550 zł mniej od Mokki. Czy jest to różnica, która przekonałaby mnie do zakupu Crosslanda? Raczej nie. W tej kwocie zmieści się jednak prawdopodobnie lepsza, automatyczna skrzynia biegów, kosztująca 7000 zł, a jeżeli do ceny Mokki dołożyć jeszcze 3000 zł, można mieć już wyższy standard wyposażenia Elite. W ten sposób będzie można przekonać klientów takich jak ja.

Jeśli porównamy diesle i do Crosslanda weźmiemy francuskie 1.6 CDTI (99 KM), a do Mokki niemiecko-włoskie 1.6 CDTI (110 KM), to różnica w cenie będzie nieco większa, bo 13 750 zł. To już znacznie lepsza propozycja, zwłaszcza że w cenie podstawowej Mokki z dieslem w specyfikacji Enjoy można kupić Crosslanda X z najmocniejszym dieslem 120 KM i najwyższym standardem wyposażenia Elite, a zostanie jeszcze 2550 zł – akurat na fotele AGR. To pokazuje, że trochę za bardzo francuski Crossland X nie jest bez szans na rynku, choć będzie mu trudno pokonać niemiecką Mokkę.

Ogólna ocena6z 10

Plusy:

  • Ergonomia i wykonanie wnętrza
  • Wygodne fotele
  • Spory bagażnik
  • Dynamika silnika
  • Reflektory
  • Dobra cena

Minusy:

  • Sporo niedoróbek i niepoprawnie działających funkcji (więcej w tekście)
  • Głośna praca zawieszenia
  • Fatalna praca skrzyni biegów
  • Wysokie zużycie paliwa w mieście
  • Małe lusterka zewnętrzne

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Volvo V90 CrossCountry T6 – luksusowy wycieczkowiec BMW M3 Competition: wymagający sedan dla wymagających klientów Land Rover Discovery 5 TD6 First Edition - terenowe gran turismo Infiniti Q60S 3.0 t: gdy liczy się tylko wygląd i moc Ford Ka+ 1.2 Ti-VCT: wzorzec budżetowego samochodu segmentu B Nissan Micra 0.9 IG-T: skok na wyższą półkę Porsche Macan Turbo Performance: najlepsze Porsche w historii Pierwsza jazda najnowszym Hyundaiem i30 N. Byliśmy w Korei i testowaliśmy przedprodukcyjny model Fiat Tipo SW 1.4 T-Jet: najlepsze kompaktowe kombi na rynku? Mini Clubman Cooper S All4 – mini dla dorosłych Ford Mustang Shelby GT350R - o Mount Everest, kanapce i V8 z piekła rodem Nowy Opel Insignia Grand Sport 2.0 CDTi: mógł być idealny Audi R8 V10 plus: połączenie dwóch światów na torze Mini John Cooper Works Rally: jak prowadzi się najnowszy wóz Rajdu Dakar? Opel Mokka X 1.6 CDTi 4x4 - docenisz go podczas jazdy Skoda Superb: bagażnik do zadań specjalnych Komputer na pokładzie, czyli co potrafi system multimedialny w Skodzie Superb Gdy emocje już opadną: czy Alfa Romeo Giulia zachowuje swój urok z silnikiem diesla? Skoda Yeti Outdoor Tour 4x4 2,0 TDI: szorstki typ Sprawdzamy system launch control w Skodzie Superb Laurin & Klement 280 KM Fiat Tipo Hatchback 1.4 T-Jet: tak wiele za tak niewiele W poszukiwaniu przestrzeni, komfortu i stylu: porównanie dwóch francuskich minivanów Ford Kuga 2.0 TDCi AWD Titanium: lepszy niż pokazują statystyki Koreańczycy mierzą wysoko: pierwsza jazda Hyundaiem Koną w Namyang

Popularne w tym tygodniu:

3 dni na serpentynach. Dzień pierwszy: Lexus LC500 3 dni na serpentynach. Dzień trzeci: Lexus LC500h Opel Crossland X 1.2 Turbo: trochę za bardzo francuski 3 dni na serpentynach. Dzień drugi: Toyota Prius Plug-in Volvo V90 CrossCountry T6 – luksusowy wycieczkowiec Serce czy rozum? – porównujemy Peugeot 308 w wersjach 1.5 BlueHDi SW oraz GTi Bliskie spotkania trzeciego stopnia: Peugeot 308 SW przemierza Polskę w poszukiwaniu UFO