"Bestia" po raz kolejny pojawi się na polskich ulicach

Samochód prezydenta USA to wyjątkowy pojazd. Ma on chronić amerykańskiego przywódcę w każdej sytuacji. Limuzyna wykorzystywana jest nie tylko w Stanach Zjednoczonych, ale też na całym świecie podczas zagranicznych wizyt. "Bestia", która wcześniej woziła Baracka Obamę, teraz służy Donaldowi Trumpowi, ale niedługo zostanie zastąpiona przez nowy model.

"Bestia" - limuzyna prezydenta USA

"Bestia" - limuzyna prezydenta USA (PAP/EPA/Stephanie Lecoq)

Amerykańska prezydencka limuzyna ma kilka przydomków - "Cadillac One" czy "Limousine One", ale najczęściej nazywana jest "Bestią". Nic dziwnego, gdyż jest to najbardziej ekstremalny taki samochód na świecie. 5 i 6 lipca znowu zagości w Polsce, tym razem z prezydentem Donaldem Trupem. Co jest takiego wyjątkowego w "Bestii"?

Przede wszystkim opancerzenie. Prezydencka limuzyna ma przetrwać ostrzał z broni maszynowej, wybuch bomby, atak chemiczny czy biologiczny. Wszystkie dane techniczne samochodu są tajne, ale podejrzewa się, że pancerz ma przynajmniej 5 cm, natomiast wiadomo, że szyby sklejone z pięciu warstw są grube na 12,5 cm. Jedyną z nich, która się częściowa otwiera, jest ta przy kierowcy. Taka konstrukcja oczywiście nie jest lekka i waży najpewniej od 7 do 9 ton. Same drzwi mają masę tych z Boeinga 757. Mają one jednak dużo ważniejsze cechy. Przede wszystkim tylko prezydencka ochrona wie, jak je otworzyć, a gdy są zamknięte muszą być całkowicie szczelne na wypadek ataku chemicznego.

"Bestia" - limuzyna prezydenta USA

Największą tajemnicą jest to, co "Bestia" ma w bagażniku. Mówi się o zestawie gaśniczym, zapasie broni, pojemnikach z tlenem i krwi o tej samej grupie, co u prezydenta. Jeśli chodzi o wyposażenie ochrony, to również w przednich drzwiach znalazły się schowki na karabiny dla kierowcy i zasiadającego obok niego drugiego agenta Secret Service.

"Bestia" wygląda jak przedłużona limuzyna Cadillaka, ale nie ma z nią nic wspólnego. Cała konstrukcja bazuje na Chevrolecie Kodiaku, który jest małą ciężarówką. W oparciu o tę samą platformę powstają np. amerykańskie autobusy szkolne. Po prostu zrobienie tak dużego, a przede wszystkim ciężkiego samochodu wymaga odpowiedniej bazy. Specjalne są też opony przygotowane przez firmę Goodyear. W ich konstrukcji wykorzystano między innymi kevlar, a koła stworzone są tak, aby można było kontynuować jazdę nawet po przebiciu ogumienia.

Prezydencka limuzyna wymaga również odpowiedniego napędu. Jednak nawet co do niego nie ma pewności. Jedne źródła podają, że wykorzystywany jest silnik wysokoprężny Duramax, a inne mówią o jednostce benzynowej. Pewne jest, że mimo sporej mocy, przy takim ciężarze nie ma co liczyć na sportowe osiągi. Limuzyna prezydenta USA rozpędza się maksymalnie do ok. 100 km/h. Mierząca 5,5 m długości i 1,77 m wysokości "Bestia" zużywa 30–60 litrów paliwa na 100 km.

Donald Trump

Samochód prezydenta to nie tylko środek transportu, ale też miejsce pracy. A to oznacza, że wcześniej Obama, a dziś Trump ma do dyspozycji telefon satelitarny czy połączenie z internetem.

Zobacz również: Tylko na Autokult.pl

Limuzyny, którymi Donald Trump porusza się od początku swojej kadencji, to stare samochody odziedziczone jeszcze po Baracku Obamie. "Bestia" została stworzona właśnie dla poprzedniego amerykańskiego prezydenta i co prawda był plan, aby Trump na swoją inaugurację dotarł już nowym samochodem, to praca nad nim się mocno wydłuża. Podobnie jak w przypadku aktualnej limuzyny, tak też nowy model jest tworzony przez General Motors i będzie stylizowany na Cadillaca.

Już kilka razy od początku 2017 r. przyłapano nową "Bestię" podczas testów. Samochód posiadał maskowanie typowe dla cywilnych prototypów, przez które nie wiadomo, jak limuzyna będzie wyglądać. Jednak praktycznie pewne jest, że GM zdecyduje się na stylizację przypominającą najnowsze Cadillaki. A co jeszcze nowego zyska prezydencki samochód? Tego nie wiadomo. Ogólne założenia zapewne będą takie same i należy się raczej spodziewać ulepszeń pancerza czy innych elementów odpowiadających za bezpieczeństwo amerykańskiej głowy państwa. Media dotarły za to do informacji, że 12 samochodów ma kosztować ok. 15 mln dol. Oznacza to, że każda sztuka to wydatek ponad 1,2 mln dol.

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Aktualności:

Chiński Lynk & Co O1 na europejskich ulicach Skoda szybsza niż Porsche, ale z zewnątrz tego nie widać Audi Sport: SUV spod znaku RS ważniejszy od samochodów sportowych Jon Olsson znów przesadził – George the Rolls Autopilot w nowym Nissanie Leaf to żadna nowość Autonomiczny Ford Fusion w akcji. Do 2025 roku pojawi się w salonach Czy kierowcy są oszukiwani w sprawie opon? Sprawdzi to UOKiK Aktualna mapa fotoradarów w Polsce Toyota przegrała w Le Mans przez pozdrowienie od innego kierowcy Polacy remontują i wzmacniają silniki w najdroższych klasykach Jakie wnętrza lubią Polacy? Dramatyczny i nieprzewidywalny wyścig w Le Mans Auto staje w płomieniach – jak nie pogorszyć sytuacji? Infiniti Q60 Project Black S może trafić do produkcji seryjnej Nowy Mercedes Klasy A: wszystko co wiemy o nowej generacji Porsche 911 GT2 RS zaprezentowane na E3 wraz z grą Forza Motorsport 7 Technika nowego Audi A8: instalacja 48 V i dwa rozruszniki Citroën zakończył produkcję zawieszeń hydropneumatycznych Polacy zbudowali wyścigową Toyotę GT86 Ferrari F40 z małym przebiegiem trafi na aukcję Ciekawostka z ogłoszenia: Polski Żuk Camper – wyprodukowano ich tylko 17 sztuk Najbardziej oszczędne samochody benzynowe według spritmonitor.de 598-konne Lamborghini Diablo GTR szuka nowego właściciela Ciekawostka z ogłoszenia: Syrena pick-up TDI za 30 tysięcy złotych

Popularne w tym tygodniu:

Maluch na sterydach, czyli szalona konstrukcja z nadwoziem Polskiego Fiata 126p Mazda nie daje za wygraną. Prace nad nowym silnikiem Wankla trwają Bugatti Chiron najszybciej przyspieszającym samochodem produkcyjnym. Pobił światowy rekord Kiedyś bił wszelkie rekordy. Dzisiaj blask Nissana GT-R słabnie Ciekawostka z ogłoszenia – radiowóz w dobrym stanie za grosze Lamborghini ogłosiło datę premiery SUV-a. Model Urus poznamy 4 grudnia Zabytkowy Bentley z wyjątkowym Porsche na lawecie. Przejechały setki kilometrów Toyota chce wrócić na rynek ze starą nazwą. Czy możliwy jest kolejny sportowy model? Zapłacisz mniej za parkowanie jeżeli masz nowsze auto. Ulgi zamiast kar Mała dziewczynka i 700-konne BMW. Tak się rodzi miłość do samochodów Volkswagen Up! na Nürburgringu. Wyprzedzał Ferrari Audi R8 z napędem na jedną oś. Jest odrobinę wolniejsze, ale potrafi driftować