Škoda Octavia 1.0 TSI Joy (2017) - czy rozmiar ma znaczenie?

Postęp oznacza optymalizację i automatyzację. Wyciskanie cytrynki do ostatniej kropli następuje już w każdej dziedzinie. Downsizing jest tego najlepszym przykładem. Jak dużo wyciągnęła Škoda z jednego litra i trzech cylindrów?

fot. Mariusz Zmysłowski

Ten artykuł ma 2 strony:

Škoda Octavia 1.0 TSI Joy (2017) - test

Gdy napisaliśmy na naszym fanpage’u, że testujemy Octavię z litrowym motorem benzynowym, w komentarzach było chyba tyle samo głosów pełnych zainteresowania, jak i tych z drugiego bieguna — święcie przekonanych, że litr to pojemność kartonu z sokiem, a nie silnika. Ja wiem, że niektórzy są przekonani, że prawdziwy samiec alfa musi mieć pod maską reaktor atomowy lub przynajmniej 3-litrowe R6, jednak w dyskusji na temat litrowego motoru w rodzinnym kompakcie nie ma za wiele miejsca na argumenty inne niż zużycie paliwa, komfort i podstawowe właściwości jednostki napędowej.

Litrowy motor koncernu VAG znamy doskonale z formy wolnossącej (różniącej się konstrukcyjnie), która napędza Škodę Citigo oraz Upa. Tam, szczególnie mocniejszy, 75-konny wariant, spisuje się bardzo dobrze. Litrowy silnik z doładowaniem dostał trudniejsze wyzwanie — od Citigo do Octavii są jeszcze po drodze dwa modele.

Octavia, chociaż duża i przestronna, waży 1150 kg. To niewiele, więc 105-konne TSI nie ma aż tak dużo do dźwigania. Doskonale widać to w wynikach zużycia paliwa. Mój testowy egzemplarz wyposażony w 6-biegowy manual potrzebował zaledwie 6 litrów benzyny na 100 km w mieście i mając na uwadze ilość wysiłku, który w ten wynik został włożony oraz to, że sporą część dystansu pokonał w godzinach szczytu, była tu jeszcze rezerwa.

W trasie, również bez szczególnego męczenia siebie i innych uczestników ruchu ślimaczym tempem, Octavia z litrowym silnikiem potrzebowała 4,9 l benzyny na 100 km.

Wyniki są niezłe, ale spalanie to nie wszystko. Silnik powinien wykazać się też szeregiem innych, przynajmniej tych podstawowych talentów, by ktokolwiek zdecydował się na jego zakup.

Zobacz również: Jak działa asystent pasa ruchu i aktywny tempomat?

Istotą posiadania pod maską dużego silnika jest jego spora elastyczność. Wielki, mocny motor zawsze jest gwarantem niemal lotniczego ciągu od samego dołu obrotomierza. Litrowy motor w Octavii potrzebuje trochę czasu, żeby sprężarka zaczęła oddychać pełną piersią. To jednak okres na tyle krótki, że elastyczność bez pełnego obciążenia jest wystarczająca.

Co w takim razie, jeśli Octavię załadujemy do pełna? 1.0 potrzebuje wtedy wyraźnie wyższych obrotów, by z życiem rozpędzać Škodę Octavię, co nie znaczy, że na wyższych obrotach brakuje mu wigoru. Przeciwnie — 3 cylindry ochoczo grają w charakterystyczny chyba dla wszystkich R3 poza 1.0 EcoBoostem sposób i żwawo ciągną liftbacka z Czech naprzód.

Skoro już wymieniłem litrowy silnik Forda, warto wspomnieć o różnicach, które są zaskakująco wyraźne. Wspomniane brzmienie jest jedną z nich. EcoBoost ma dźwięk nieco przyjemniejszy, bardziej gładki, jakby pozbawiony wyższych tonów, co przekłada się na łagodniejsze niż w Škodzie mruczenie.

1.0 EcoBoost ma też lepsze tempo osiągania temperatury roboczej. Ford zrezygnował z lekkiego bloku na rzecz cięższej, ale szybciej nagrzewającej się konstrukcji. Różnica jest tu zauważalna szczególnie zimą.

Zajmijmy się jeszcze przez chwilę samą Octavią. Jak widzicie na zdjęciach, to egzemplarz jeszcze sprzed liftingu, który w wyglądzie i wyposażeniu zmienił sporo. Nie zmieniła się za to przestrzeń wewnątrz auta. Tej w testowym egzemplarzu postawiłem niełatwe zadanie.

Octavia liftback mieści w swoim bagażniku 590 litrów towaru, a jeśli złożymy oparcia kanapy, wartość ta podskoczy do imponujących 1580 litrów. Co to oznacza w praktyce? Postanowiłem nie zamawiać transportu mebli do domu, tylko sprawdzić czy 1,5 tys. litrów to faktycznie tak dużo, jak mi się wydaje.

Na parkingu pod szwedzkim sklepem meblowym stanąłem obok Renault Traffica. Gdy podjechałem z wielkim wózkiem, na którym były dwa ogromne pudła mieszczące 3-osobową kanapę, świadomość, że w kufrze już czeka 6 składanych krzeseł, które przed chwilą odebrałem, nie napawała mnie optymizmem. Sceptyczny był też kierowca dostawczego Renault: “też myśleliśmy, że się zabierzemy normalnym autem”, po czym spojrzał z uśmiechem najpierw na Octavię, potem na Traffica. Ja spojrzałem ponownie na kartony i zwątpiłem.

Po położeniu oparć przestrzeń, która się pojawiła, wyglądała jednak dość obiecująco. Po zabezpieczeniu pakowania, aby niczego w aucie nie uszkodzić, zacząłem załadunek. Ostatecznie wszystko weszło jak ulał — największy karton na styk na długość oraz na wysokość względem szyby w tylnej klapie. Krzesła szczelnie wypełniły resztę przestrzeni. Osoby jadące z przodu nie miały co prawda ogromnej przestrzeni do dyspozycji, ale w takich sytuacjach ostatecznie liczy się fakt, że towar udało się zmieścić w zwykłym, rodzinnym aucie.

Wniosków jest z tego testu kilka. Po pierwsze: litrowy silnik zupełnie wystarczy Škodzie Octavii do normalnego użytkowania. Jeśli chcesz więcej, nie musisz się martwić — w ofercie cały czas są mocne diesle i jeszcze mocniejsze benzyniaki.

Po drugie, nie trzeba kombi, żeby mieć pakowne, rodzinne auto. Po trzecie — to wcale nie musi wiele kosztować. Wersja, którą widzicie na zdjęciach, to rozsądnie wyposażona odmiana Joy. Na pokładzie dostajemy między innymi komplet poduszek powietrznych z kurtynami, funkcję wykrywania zmęczenia kierowcy, klimatyzację dwustrefową, czujniki parkowania z przodu i z tyłu, podłokietniki z przodu i z tyłu, pakiet simply clever, półkę bagażnika z roletą przeciwsłoneczną, uchwyt na tablet, radio Bolero z kolorowym, dotykowym wyświetlaczem 6,5-calowym i szereg innych dodatków, skórzaną kierownicę wielofunkcyjną. Za całość zapłacimy 78 940 zł. Nieźle? Zdecydowanie — mało kto da nam tak wiele w kwocie poniżej 80 tys. zł.

Ogólna ocena8z 10

Plusy:

  • Bardzo przestronne wnętrze
  • Obszerny, ustawny bagażnik
  • Bogate wyposażenie za rozsądną cenę
  • Dobra dynamika silnika
  • Oszczędna jednostka

Minusy:

  • Słaby "dół" jednostki
  • Wolne rozgrzewanie silnika jak na 1.0 R3

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Audi Q2 2.0 TDI quattro: mały crossover za 200 tys. zł Praktyczne rozwiązania w Skodzie Superb Infiniti Q50 S: tani sposób na mocnego i ładnego sedana Fiat Tipo 1.3 MultiJet: mały diesel w dużym fiacie Renault Talisman Grandtour Initiale Paris Energy DCI 160 EDC - francuski pomysł na kombi Skoda Superb 2,0 TSI 280 KM – test spalania Nowy Hyundai i30 1.0 T-GDI: godny rywal Astry i Golfa Suzuki Ignis 1.2 DualJet 4WD: wszechstronna alternatywa dla auta miejskiego BMW M240i xDrive: idealne dla amatora Lexus RX 450h F Sport: SUV stworzony z myślą o kierowcy Honda CR-V 2.0 i-VTEC: ostatni test przed nową generacją? Trzy cylindry na miasto: Citroën C3 1.2 PureTech vs Opel Corsa 1.0 Turbo W poszukiwaniu recepty na idealnego hatchbacka - test wideo nowej Hondy Civic Volkswagen Golf VII 1.4 TSI FL DSG vs Honda Civic X 1.5 CVT – Ikony klasy kompaktowej w nowym wydaniu Ford Fiesta ST200 (2016) - racjonalny powód, by kupić nieracjonalnie szybkiego hot hatcha Hyundai i20 Active 1.0 T-GDI: atrakcyjny mieszczuch w roboczym stroju Czy hybrydowy SUV ze skrzynią E-CVT nadaje się na wyjazd w góry? Toyota C-HR w Alpach Audi A5 Coupé 2.0 TFSI vs Infiniti Q60 2.0t – jak Dawid z Goliatem Mercedes-AMG GT R: jak zbliżyliśmy się do 100% możliwości nowego władcy torów wyścigowych Wilk z Domaniewskiej – Aston Martin V12 Vantage S na ulicach Warszawy Mercedes C450 AMG 4Matic (2016) - V6 lepsze od V8? Gladiator Mitsubishi ASX 1.6 MIVEC: przestarzały czy dojrzały? Suzuki SX4 S-cross 1.4 BoosterJet z nowym mocnym sercem

Popularne w tym tygodniu:

Škoda Octavia 1.0 TSI Joy (2017) - czy rozmiar ma znaczenie? Koreańczycy mierzą wysoko: pierwsza jazda Hyundaiem Koną w Namyang Volvo V40 Cross Country T5 AWD Summum - nadal atrakcyjne Audi Q2 2.0 TDI quattro: mały crossover za 200 tys. zł Ford Kuga 2.0 TDCi AWD Titanium: lepszy niż pokazują statystyki