Dezynfekcja klimatyzacji - już najwyższy czas

Za nami wyjątkowo ciepły weekend. Wielu kierowców po raz pierwszy od jesieni uruchomiło klimatyzację. Jeśli towarzyszyło temu uwolnienie się brzydkiego zapachu, to ewidentnie już czas na szybkie odwiedziny w zakładzie zajmującym się dezynfekcją klimatyzacji.

Fotolia/algre

Specjaliści zalecają, by przynajmniej raz w roku dokonać przeglądu klimatyzacji i jej dezynfekcji. W przypadku nowszych samochodów ryzyko nieszczelności instalacji jest stosunkowo niewielkie, więc część zmotoryzowanych odwiedza warsztat rzadziej – na przykład raz na dwa lata – i pomiędzy tymi wizytami nie interesuje się układem. To błąd, który może mieć poważne konsekwencje.

Nawet jeśli ubytek czynnika chłodzącego nie zmusza nas do skontaktowania się z mechanikiem, klimatyzacją trzeba się zainteresować przynajmniej raz w roku. Na parowniku, który znajduje się tuż przed wentylatorem pobierającym powietrze do wnętrza, podczas pracy klimatyzacji skrapla się wilgoć. Nie wszystkie samochody wyposażone są w parowniki z powłoką antybakteryjną i odwadniającą i zwykłe używanie klimatyzacji może prowadzić do powstawania nieprzyjemnego zapachu. Dodatkowo w układzie wentylacyjnym z łatwością zadomawiają się bakterie i grzyby. Wdychanie powietrza z tak zanieczyszczonych nawiewów może mieć fatalne następstwa.

Jaką metodę radzenia sobie z problemem wybrać? Najtaniej przeprowadzić dezynfekcję samodzielnie. Środek służący do przeprowadzenia takiej operacji kupimy za 20–50 zł – w zależności od jego marki i składu. Postępować należy zgodnie z instrukcją na opakowaniu. Najczęściej ogranicza się to do wyjęcia filtra kabinowego, zamknięcia obiegu wentylacji, włączenia wentylacji na najwyższy bieg i uruchomienia klimatyzacji na minimalną temperaturę. W zależności od rodzaju opakowania wciskamy przycisk stopniowo uwalniający środek i opuszczamy wnętrze lub za pomocą rurki podajemy go do kanału, za pomocą którego z wnętrza układ wentylacji pobiera powietrze.

Usługę chemicznej dezynfekcji możemy też zlecić mechanikowi — zapłacimy wówczas około 60 złotych.

Ostatnio znacznie na popularności zyskują jednak dwie nowsze metody dezynfekcji klimatyzacji – ozonowanie i użycie ultradźwięków. Mają one tę zaletę, że działanie środka dezynfekującego nie ogranicza się tylko do systemu wentylacji i klimatyzacji, ale wpływa na całe wnętrze.

W przypadku ozonowania na wnętrze samochodu działa — jak sama nazwa wskazuje — ozon (O3) powstający za sprawą specjalnego generatora. Ozon ma silne właściwości antybakteryjne i antygrzybiczne, a także skutecznie niweluje nieprzyjemne zapachy. Pewnym problemem jest to, że cząsteczki ozonu w ciągu kilkunastu sekund rozpadają się, tworząc tlen. Reakcja ta przebiega jeszcze szybciej w temperaturze wyższej niż 25 stopni Celsjusza. Dlatego jeśli decydujemy się na ozonowanie klimatyzacji, najlepiej umówić się na usługę w chłodniejszy dzień albo z samego rana, gdy kabina samochodu nie jest nagrzana. Usługa nie powinna być wykonywana w pełnym słońcu. Cena to 30–50 zł.

Czyszczenie ultradźwiękowe polega na umieszczeniu we wnętrzu samochodu generatora dźwięków o częstotliwości około 1,7 MHz oraz płynu dezynfekującego. Ultradźwięki zmieniają płyn w mikroskopijne cząsteczki, a rozpylony w ten sposób środek robi resztę. Efekty działania ultradźwiękowej dezynfekcji klimatyzacji utrzymują się nieco dłużej niż w przypadku ozonowania, ponieważ chemiczny środek użyty podczas tego procesu osiada na parowniku i jest zdecydowanie bardziej trwały niż ozon. Wyższa jest jednak również cena takiej usługi i wynosi ona 60–90 zł.

Nie można zapomnieć również o wymianie filtra kabinowego. Zwykle robi się to co 20 tys. km, ale nie rzadziej niż raz w roku. Mieszkańcy zanieczyszczonych terenów powinni jednak wykonywać tę operację częściej. Cena tego elementu może być różna w zależności od producenta, rodzaju i modelu samochodu. Za najtańsze zapłacimy 20–30 zł, najdroższe, z aktywnym węglem, mogą kosztować nawet ponad 100 zł. Wymiana zlecona mechanikowi pochłonie kolejne 20–30 zł. W wielu samochodach czynność ta jest jednak bardzo prosta, a często nie wymaga nawet użycia żadnych narzędzi.

Zobacz również: Tylko na Autokult.pl

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Poradniki i mechanika:

Czy można naprawić lampy LED? Ząbkowanie opon – przyczyny, skutki i zapobieganie Przepisy dotyczące przewożenia ładunków w samochodzie i na nim Jak czytać oznaczenia na szybach samochodowych? Czy warto kupić kilkuletnie, nieużywane opony? Jednoczesna zmiana pasa ruchu – kto ma pierwszeństwo? Kierowcy i rowerzyści: czy to grupy skazane na niechęć? U kogo OC podrożało najbardziej i dlaczego warto szukać lepszej oferty? Co zrobić z oponami po sezonie? Jak używać kierunkowskazów na rondzie? Używane i bieżnikowane opony. Czy to dobry sposób na oszczędność? Tak ułatwisz sobie życie wiosną „Chrzczone” paliwo: czy jeszcze je sprzedają i co może zniszczyć w silniku? Ile kosztuje podstawowy serwis przeciętnego samochodu? Jak wybrać mechanika i o co zadbać, oddając mu samochód? Geometria samochodu: kiedy warto ją sprawdzić? Fabryczne instalacje gazowe w Fiatach. Czy to się opłaca? Ubezpieczenie opon jest tanie, ale czy ma sens? Assistance z „naprowadzaniem” Najlepsze opony do najpopularniejszych samochodów Jak kupić samochód używany - poradnik dla początkującego Koncerny samochodowe - kto do kogo należy, a kto jest niezależny? Jak nie można parkować samochodu? Najwydajniejsze fotoradary, rejestratory i odcinkowe pomiary prędkości. W tych miejscach uważaj!

Popularne w tym tygodniu:

6 legalnych sposobów na mandaty „Na mechanika” - nowy sposób na oszukiwanie kierowców Marki z najbardziej awaryjną klimatyzacją 3.0d: flagowy diesel BMW nie jest taki idealny, jak go malują Na tych benzynowych, sześciocylindrowych silnikach możesz polegać DEKRA 2017: najwytrzymalsze starsze i tanie samochody Samochody kompaktowe z prostymi silnikami benzynowymi Rozgrzany samochód jest dla dziecka śmiertelną pułapką Samochód nowy czy używany? Wszystko zależy od potrzeb Regeneracja części - co warto, a czego nie warto naprawiać? Wjazd do lasu – kiedy nie wolno tego robić, jakie czekają cię konsekwencje? Test fotelików ADAC 2017