Opel Cascada 1,6 Turbo w trasie - samochodem na wakacje [cz.10]

Wyjazd samochodem w dłuższą podróż to świetna okazja do gruntownego poznania auta. Opel Cascada gościł już na naszym redakcyjnym parkingu w zeszłym roku, jednak dopiero realizując cykl poradników "Samochodem na wakacje" poznaliśmy go lepiej nawijając na koła ponad 4000 kilometrów.

fot. Mariusz Zmysłowski

Ten artykuł ma 3 strony:

Opel Cascada 1,6 Turbo w trasie

Cała podróż na południe Europy została opisana we wcześniejszych częściach poradnika. Możecie zaczerpnąć z nich praktycznych informacji o przygotowaniu samochodu do podróży, o tym jak się pakować i co warto ze sobą zabrać. Nie zabrakło też przydatnych informacji o samej Chorwacji, które przekazaliśmy Wam w oparciu o własne doświadczenie zdobyte podczas wyprawy nawigowanej zestawem Navi900 o całkiem niezłym pokryciu map Europy.

Przemierzając upalną Chorwację wzdłuż i wszerz w poszukiwaniu najbardziej atrakcyjnych regionów turystycznych ciężko wybrać lepsze auto niż kabriolet. Malownicze krajobrazy rozciągające się wzdłuż krętych nadmorskich dróg o całkiem niezłej jakości, podczas podróży z otwartym dachem stają się czymś więcej niż tylko widokiem zza szyby. W takich okolicznościach nabijanie na licznik kolejnych kilometrów to czysta przyjemność, której kres położyć może tylko zmęczenie kierowcy lub brak paliwa w baku. Przyjrzyjmy się Cascadzie jako bohaterowi wakacyjnej wyprawy.

Choć samochody z otwieranym dachem nie cieszą się opinią zbyt praktycznych, reprezentujący ten segment Opel Cascada udowodnił, że nie jest krótkodystansowcem i od samego początku wyprawy sprawdził się jako wygodny środek transportu dla dwójki podróżnych i kompletu bagaży. Mając do dyspozycji kabriolet ciężko zrezygnować z przyjemności jaką jest jazda z otwartym dachem, nawet jeśli wymaga ona poświęcenia części bagażnika. Cztery składane segmenty narzucają konieczność wydzielenia 70 litrów przestrzeni bagażowej za pomocą składanej przegrody, jednak większość kierowców oddałaby chętnie jeszcze więcej za możliwość prowadzenia pod chmurką.

Na pakunki zostaje jeszcze 280 litrów oraz przy odpowiednim ich zabezpieczeniu cała tylna kanapa, którą od góry przykrywa rozkładany wiatrołap. Niższe torby bezproblemowo mieszczą się jeszcze pod luką zarezerwowaną dla dachu, a oprócz tego przy krawędzi bagażnika jest miejsce na dwie duże walizki. Co więcej, za tylną kanapą jest prostokątne wycięcie, dzięki któremu można zmieścić do bagażnika dłuższy przedmiot bez potrzeby składania oparć kanapy. Opel Cascada łącznie zmieścił pakunki dla dwóch osób na łącznie 11 dni podróży, ale gdyby trzeba było zabrać ze sobą więcej mam wrażenie, że nadal podołałby zadaniu.

Skrytek na mniejsze rzeczy również nie brakuje, więc podręczne przedmioty można wygodnie rozłożyć w przedniej części kabiny. Półka za lewarkiem zmiany biegów, schowek w tunelu środkowym, przy lewym kolanie czy w podłokietniku mieszczą bez problemu portfel, telefon oraz wszystko co warto mieć pod ręką będąc w trasie. Mając w planie dłuższą podróż warto opróżnić kieszenie i pozbyć się wszystkiego co może zakłócać przyjemność czerpaną z samochodowej turystyki.

Jeśli chodzi o komfort podróży, to w tym samym stopniu co miękki składany dach urzekają bardzo wygodne fotele. To chyba jeden z najistotniejszych elementów, które trzeba wziąć pod uwagę planując pokonanie kilku tysięcy kilometrów. Po spędzeniu w nich ponad 20 godzin z niewielkimi przerwami nie czułem bólu pleców czy zdrętwienia nóg. Gdyby nie ogólne zmęczenie mógłbym spokojnie jechać dalej.

Zobacz również: Opel Insignia OPC (2015) - test

Regulacja podkolanowa sprawdza się tak samo świetnie jak przesuwne zagłówki czy pompowany odcinek lędźwiowy. Sam zakres elektrycznej regulacji jest w zupełności wystarczający i dla wyższych i dla niższych kierowców. Przy częstym wsiadaniu i wysiadaniu wygodnym dodatkiem okazuje się niedoceniony wcześniej automatyczny podajnik pasa bezpieczeństwa, który wyjeżdża i chowa się dokładnie wtedy kiedy się po nim tego oczekuje ograniczając potrzebę gimnastyki potrzebnej by sięgnąć w stronę tylnej kanapy. Długie drzwi ułatwiają wsiadanie do auta, a samoczynnie odsuwający się po odchyleniu oparcia i powracający na zapamiętane miejsce fotel kierowcy ułatwia sięgniecie po coś z tylnej kanapy. Jedyne czego zabrakło to pamięć ustawień fotela, która podczas zmiany kierowcy w długiej trasie okazuje się przydatnym dodatkiem.

O drobnych niedogodnościach można jednak łatwo zapomnieć po otwarciu dachu. Kiedy wykonuje się tę czynność kilkanaście razy dziennie zaczyna się doceniać czas w jakim system jest w stanie złożyć lub rozłożyć poszycie. Oferowane przez Cascadę 15 sekund to świetny wynik, a niezachodząca zbyt mocno poza obrys auta pokrywa pozwala operować nim w dowolnym momencie, bez obawy, że zahaczymy stojące za nami auto. Dzięki dużej ilości segmentów stelaża dach składany jest płynnie. Szybko i niezauważalnie chowa się pod plastikową pokrywę. Nie trzeba martwić się również, że zablokujemy ruch na światłach, czekając na zakończenie procesu otwierania bądź zamykania, bo odbywać się on może do prędkości 50 km/h. Cieszy też fakt, że nie trzeba zwalniać żadnych dodatkowych zaczepów, osobny przycisk do obsługi wszystkich szyb jednocześnie również się przydaje.

Składany wiatrołap mocowany nad tylną kanapą nawet przy wyższej prędkości skutecznie chroni przed szumem i strugami opływającego powietrza, jednak jeśli ktoś nie jest podatny na przeziębienie najwięcej przyjemności daje poruszanie się z opuszczonymi szybami i złożonym windshotem. Wtedy opływające powietrze najprzyjemniej chłodzi ciało.

Nieważne czy podróżujemy pod chmurką czy pod dachem, kabriolet Opla prezentuje się bardzo zgrabnie i dynamicznie, a sylwetka auta przykuwa uwagę otoczenia. Śnieżnobiała Cascada z czarnym poszyciem dachu i na 20-calowych obręczach zawsze była jednym z najładniejszych aut na parkingu wzbudzając tym samym niemałe zainteresowanie, które potęgowała też polska tablica rejestracyjna. Niejednokrotnie można było usłyszeć w ojczystym języku "patrz, ale ładny Opel".

Mimo tego, że samochód nie jest zbyt szybki, a jego zastosowanie to raczej komfortowa podróż w kąpieli promieni słonecznych, to w trasie przy prędkościach autostradowych nie dawał po sobie poznać oznak zmęczenia. Cascada z turbodoładowanym silnikiem o mocy 170 KM potrafi jechać dynamicznie i w miarę oszczędnie. Przy stałej prędkości w okolicy 140 km/h na szóstym biegu obrotomierz wskazuje 3000 obr./min. a komputer pokładowy podpowiada, że auto spala 8 l/100 km. To naprawdę rozsądny wynik. Wyższe prędkości czy wyprzedzanie również nie stanowią problemu, ale okupione jest to już sporo wyższym zużyciem paliwa ponieważ jednostka 1.6 SIDI pokazuje pazur od 3500 obr./min. — wtedy też w kabinie robi się sporo głośniej.

W trasie widać różnicę między trybami Sport i Tour adaptacyjnego zwieszenia FlexRide, której nie da się zauważyć jeżdżąc z niższymi prędkościami po mieście. W tym pierwszym wyraźnie czuć, że twardsze zawieszenie i gwałtowniejsze siły pochodzące od kół wymuszają intensywną pracę konstrukcji nadwozia. Wyraźnie dają o sobie znać łączenia betonowych autostrad, które mimo wielkich kół są skutecznie niwelowane w trybie komfortowym. Prędkość między 130–140 km/h i nastawy Tour to przepis na niemęczącą podróż, uprzyjemnioną takimi dodatkami jak wentylowane fotele czy perforowany wieniec obszytej skórą kierownicy, który dobrze układa się w dłoniach, nie męczy i nie poci rąk nawet przy pokonywaniu długich dystansów w gorącym klimacie.

Cascada idealnie spełniła funkcję komfortowego samochodu dla dwóch dorosłych osób, który pozwolił nam zrealizować dobiegający końca cykl poradników "samochodem na wakacje". Kabriolet Opla zmienił długą i męcząca podróż na dystansie kilku tysięcy kilometrów w postać aktywnego wypoczynku za kółkiem. Jeśli planujecie wakacje, pamiętajcie o tym, że samochód to coś więcej niż tylko środek transportu. Turystyka motoryzacyjna to wyjątkowy sposób na pełne przygód wakacje, z którym autobus, pociąg czy samolot nie mogą się równać.

Zobacz wszystkie części "samochodem na wakacje".

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Toyota Land Cruiser 150 3,0 D4D A/T Invincible - test Toyota RAV4 2,0 D AWD Prestige - test SsangYong Rodius 2,0 Sapphire 4WD AT - test Škoda Octavia 1,2 TSI (85 KM) Active - test Mercedes-Benz klasa V 250 Bluetec Edition1 - test większej S-klasy Nowy Mini Cooper - test kultowego malucha Renault Mégane 5d 1,2 TCe 130 KM BOSE - test Lexus GS300h Prestige - test Škoda Octavia Scout 2,0 TDI 184 KM DSG – pierwsza jazda Peugeot 308 SW 1,2 e-THP 130 - pierwsza jazda Ford Tourneo Connect 1,6 TDCi Titanium - test Peugeot 2008 1,6 VTi Allure - test Citroën C5 Tourer 2,2 HDI A/T Exclusive - test Ford Ka 1,2 Trend+ - test BMW X6 M50d - test Toyota Hilux SR5 3,0 D4D A/T - test Citroën C4 Grand Picasso Intensive 1,6 e-HDI 115 KM - test Škoda GreenLine i Green-Tec - pierwsza jazda Volkswagen Amarok Canyon 2,0 TDI 4x4 - test Mercedes-Benz Citan 111 CDI Mixto - test Mitsubishi Outlander PHEV - pierwsza jazda Škoda Octavia Combi RS TSI MT - test Seat Alhambra Style 2,0 TDI 140 KM CR 4Drive - test Volkswagen Golf Sportsvan 1,4 TSI 150 KM - pierwsza jazda

Popularne w tym tygodniu:

Fiat Tipo SW 1.4 T-Jet: najlepsze kompaktowe kombi na rynku? Porsche Macan Turbo Performance: najlepsze Porsche w historii Ford Mustang Shelby GT350R - o Mount Everest, kanapce i V8 z piekła rodem Nowy Opel Insignia Grand Sport 2.0 CDTi: mógł być idealny Pierwsza jazda najnowszym Hyundaiem i30 N. Byliśmy w Korei i testowaliśmy przedprodukcyjny model Mini Clubman Cooper S All4 – mini dla dorosłych