Nowy Mini Cooper - test kultowego malucha

Mini w wersji hatchback to auto, przy którym zbyt duże zmiany stylistyczne wprowadzone do nowej generacji modelu mogą odbić się czkawką. Udana reaktywacja marki sprzed lat i skutecznie pozycjonowanie jej w segmencie premium to w dużej mierze zasługa odpowiedniego doprawienia motoryzacyjnej klasyki nutką nowoczesności. Nie dziwi więc fakt, że nowe Mini wygląda tak, jak wygląda i wiele osób pomyli je na ulicy z poprzednią generacją. Daleko tu do stylistycznej rewolucji, a zmiany przypominają bardziej lifting niż nowy model. Zachowano niemal wszystkie charakterystyczne cechy, a prezentowana konfiguracja z czarnymi akcentami i białym dachem jest jedną z najpopularniejszych. Choć na pierwszy rzut oka tego nie widać, pod warstwą kolorowej blachy skrywa się mała rewolucja.

fot. Rafał Warecki

Ten artykuł ma 2 strony:

Nowy Mini Cooper — test

Mini regularnie rośnie z generacji na generację stając się coraz bardziej funkcjonalnym samochodem. Za sprawą daleko odsuniętej przedniej szyby i słupków A auto z perspektywy kierowcy wydaje się przestronne i duże, drugi rząd foteli i bagażnik przypominają jednak, że Mini to niewielkie auto przeznaczone głównie do miasta i podróż w więcej niż dwie osoby wymaga pewnych wyrzeczeń. Dzięki wysoko pociągniętej linii dachu i dość nisko osadzonym siedziskom tylna część auta tak samo jak przód oferuje bardzo dużo miejsca na głowę, jeśli kierowca lub pasażer nie przekraczają 180 cm wzrostu to niższe osoby powinny z tyłu podróżować we w miarę akceptowalnych warunkach, wyższym zabraknie miejsca na nogi. W zamykającym dwubryłową sylwetkę bagażniku na głębokość mieści się typowa lotnicza kabinówka, jednak 211 litrów szybko się zapełnia i raczej nie wystarczy aby zabrać się samochodem gdzieś dalej.

Wnętrze nowego Mini to kilka niespodzianek. Centralny prędkościomierz zniknął z obwodu nawigacji, zamiast niego pojawił się dodatek w postaci kolorowej, podświetlanej diodowo obwódki obok powiększonego wyświetlacza, która zmienia kolor zależnie od tego co aktualnie dzieje się z autem. Gdy jedziesz oszczędnie w trybie ekonomicznym jej kolor jest zielony, podczas przyspieszania w trybie sportowym po pierścieniu ślizga się czerwień. Zmiana i nasycenie kolorem to również reakcja na zwiększenie głośności radia czy pracę systemu Start&Stop.

Możliwości kastomizacji plastików i ozdobników kabiny powinny w zupełności wystarczyć, bez potrzeby zabawy w kolorową dyskotekę na desce rozdzielczej. Jeśli rozpatrywać to jako dodatek stylistyczny dużo bardziej podobał mi się umieszczony w tym miejscu analogowy prędkościomierz, który przynajmniej nawiązywał do klasycznego rozwiązania starszych Mini. Teraz wskaźnik prędkości przeniesiono za kierownicę, a duży obrotomierz po zmniejszeniu w postaci połówki tarczy wylądował po jego lewej stronie. Całość przyozdobiono jeszcze dziecinnie wyglądającym, wielkim wskaźnikiem stanu paliwa bijącym po oczach jaskrawopomarańczowym podświetleniem. Cieszy fakt, że zestaw zegarów nadal porusza się z obudową kolumny kierowniczej, dzięki czemu zawsze dobrze je widać niezależnie od ustawienia fotela, który choć niepozorny jest bardzo wygodny i dobrze trzyma w zakrętach.

Kolejną sporą zmianą jest kontroler Mini z gładzikiem, który nie jest już w końcu wykałaczką do grzebania w zębach, a pełnowymiarowym pokrętłem w stylu iDrive. Jego obsługa jest dużo bardziej intuicyjna, wygodna i tak samo jak w autach BMW pozwala wprowadzać litery oraz liczby poprzez nakreślenie ich palcem na górnej powierzchni. Ze względu na spore rozmiary i towarzyszące mu przyciski wylądowało one dość nisko za lewarkiem zmiany biegów przez co dostęp do niego dla wysokiej osoby jest utrudniony i wymaga gimnastyki nawet po uniesieniu podłokietnika.

Tym co zostało natomiast przeniesione z poprzedniej generacji są lotnicze przełączniki u dołu deski rozdzielczej i przy lusterku wstecznym. Pośród nich znalazł się również bardzo stylowy przycisk Start Stop Engine maźnięty wyrazistą czerwienią.
Starszy projekt kabiny choć dość podobny do najnowszego to w detalach jednak podoba mi się bardziej, jest w nim więcej nawiązań do pierwowzoru, a mniej zbędnego gadżeciarstwa. Tym czym wnętrze nowego Mini zdecydowanie góruje nad poprzednikiem jest jakość wykonania. Zastosowano bardziej miękkie i lepiej spasowane materiały, które wraz ze srebrnymi ozdobnikami tworzą spójną kompozycję. Nawet podczas jazdy po dużych nierównościach w kabinie jest cicho i nie słychać odgłosów pracujących plastików.

Zobacz również: Mini Cooper S nowy - wydech

Sama izolacja kabiny od otoczenia również stoi na naprawdę dobrym poziomie, podczas jazdy z wysokimi prędkościami wewnątrz auta jest na tyle cicho, aby swobodnie rozmawiać z pasażerami. Dopiero po wyjściu na zewnątrz słychać też, że nowy trzycylindrowy brzmi naprawdę przyjemnie i zabranie jednego cylindra pod względem wrażeń akustycznych wyszło tutaj na dobre.

Wersja Cooper oferuje tylko i aż 136 KM mocy, choć mogłoby się wydawać, że to niewiele to nowa jednostka z turbodoładowaniem zapewnia naprawdę rewelacyjną dynamikę jazdy. Auto chętnie się zbiera tuż powyżej 2000 obr./min. i nie traci zapału praktycznie do końca tarczy obrotomierza. Zestopniowanie sześciobiegowej przekładni ręcznej idealnie pasuje do charakteru jednostki napędowej. Przełożenia nie są zbyt krótkie co pozwala na dość dynamiczną jazdę bez potrzeby częstego sięgania do lewarka. Przyspieszenie od 0 do 100 km/h w trybie sportowym trwa zaledwie 7,9 s.

Opcja Sport wyraźnie zwiększa opór na wieńcu kierownicy i wyostrza reakcję silnika na wciśnięcie pedału gazu. Naprawdę przyjemnym dodatkiem jest też samoczynnie wprowadzany międzygaz podczas redukcji biegi dzięki czemu zmiana przełożenia na niższe zawsze odbywa się płynnie i bez szarpnięć. Pewne prowadzenie dzięki niskiemu środkowi ciężkości i szerokiemu rozstawowi kół oraz dość sztywne nastawy zawieszenia zachęcają do dynamicznej jazdy. Mini z dumą porównuje swoje auta do go-kartów i mimo przedniego napędu coś w tym jest. Czuć, że auto chętnie klei się do drogi, a mimo niewielkiego rozstawu osi tylne koła idą w ślad za napędzanym przodem.

Ze względu na mały bak paliwa w trasie dobrze jest wybierać drugą opcję ruchomego pierścienia zamocowanego wokół podstawy lewarka zmiany biegów. To tryb Green, który zmienia sposób pracy silnika i w miarę sensownie podpowiada kierowcy jak jechać oszczędnie. Przy prędkości do 100 km/h Mini Cooper pali ok. 5 l/100 km, przy 140 km/h to już lekko ponad 7 l/100 km. Warto korzystać z bardzo intuicyjnego w obsłudze inteligentnego tempomatu, który kontynuuje pracę nawet po zmianie biegu, a dzięki płynnemu nabierania prędkości też pomaga w ekonomicznej jeździe. Stosując się do wskazówek udzielanych przez komputer pokładowych w trybie Green w spokojnej trasie można oszczędzić ok. 15% paliwa dobijając do około 600 kilometrów na tankowaniu.

Mini z generacji na generację staje się coraz większe. Mimo gabarytów właściwości jezdne pozostają wciąż tak samo dobre lub nawet coraz lepsze, a nowe silniki są w stanie pogodzić wyższą ekonomię i przyzwoite osiągi. Wśród tych wszystkich nowości nie sposób uniknąć jednak stopniowego obierania Mini z części z jego charakterystycznych cech nawiązujących do korzeni. Nikt chyba by nie chciał, aby Mini w końcu dorosło i zatraciło wszystko smaczki, które nadal czynią to auto w pewnym sensie wyjątkowym.

Plusy:

Przestrzeń przedniej części kabiny
Świetne prowadzenie i przyjemność z jazdy
Skrzynia biegów i samoczynne międzygazy
Dynamika i ekonomika jazdy
Lepsze wykończenie wnętrza

Minusy:

Kolorowa dystkoteka deski rozdzielczej, która wyparła klasyczny prędkościomierz
Trochę za mały zbiornik paliwa
Niewygodny dostęp do kontrolera Mini

Ogólna ocena samochodu: 8,5/10

Nowy Mini Cooper — zdjęcia

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Toyota Land Cruiser 150 3,0 D4D A/T Invincible - test Toyota RAV4 2,0 D AWD Prestige - test Škoda Octavia 1,2 TSI (85 KM) Active - test Mercedes-Benz klasa V 250 Bluetec Edition1 - test większej S-klasy Renault Mégane 5d 1,2 TCe 130 KM BOSE - test Lexus GS300h Prestige - test Škoda Octavia Scout 2,0 TDI 184 KM DSG – pierwsza jazda Peugeot 308 SW 1,2 e-THP 130 - pierwsza jazda Ford Tourneo Connect 1,6 TDCi Titanium - test Peugeot 2008 1,6 VTi Allure - test Citroën C5 Tourer 2,2 HDI A/T Exclusive - test Ford Ka 1,2 Trend+ - test BMW X6 M50d - test Toyota Hilux SR5 3,0 D4D A/T - test Citroën C4 Grand Picasso Intensive 1,6 e-HDI 115 KM - test Škoda GreenLine i Green-Tec - pierwsza jazda Volkswagen Amarok Canyon 2,0 TDI 4x4 - test Mercedes-Benz Citan 111 CDI Mixto - test Mitsubishi Outlander PHEV - pierwsza jazda Škoda Octavia Combi RS TSI MT - test Seat Alhambra Style 2,0 TDI 140 KM CR 4Drive - test Volkswagen Golf Sportsvan 1,4 TSI 150 KM - pierwsza jazda Opel Ampera - test Volkswagen Golf VII R DSG - test

Popularne w tym tygodniu:

Škoda Octavia 1.0 TSI Joy (2017) - czy rozmiar ma znaczenie? Koreańczycy mierzą wysoko: pierwsza jazda Hyundaiem Koną w Namyang Volvo V40 Cross Country T5 AWD Summum - nadal atrakcyjne Audi Q2 2.0 TDI quattro: mały crossover za 200 tys. zł Ford Kuga 2.0 TDCi AWD Titanium: lepszy niż pokazują statystyki