Nowe Renault Grand Scénic i Mégane Grand Coupé - pierwsza jazda nowościami z Francji

20 lat temu zadebiutowało Renault Scénic pierwszej generacji. Teraz do gry wkracza nowe pokolenie, stworzone dla… nowych pokoleń. Równolegle debiutuje także Mégane Grand Coupé.

Ten artykuł ma 2 strony:

Nowe Renault Grand Scénic Bose dCi 160 i Mégane Grand Coupé — test, opinia

Nowe Renault Grand Scénic

Wersję Grand Coupé kompaktowego Mégane przedyskutujemy za chwilę. W pierwszej kolejności skupmy uwagę na daniu głównym, czyli nowym Scénicu. Właściwie auto, które widzicie na zdjęciach to wersja Grand, czyli nieco większa odmiana 7-osobowa. Nie zmienia to faktu, że jest to samochód, jak wyżej napisałem, dla nowych pokoleń. Mam tu na myśli znaczne odmłodzenie stylistyki Scénica.

Nie tak dawno temu minivany kojarzone były głównie z dojrzałymi osobami, które musiały przewieźć tuzin dzieci, cztery psy, dwa koty, trzy wózki, pięć rowerów oraz teściową. Producenci odmładzają swoje samochody tej kategorii i za wszelką cenę starają się udowodnić, że wybór minivana wcale nie musi być przesadnie dojrzałą decyzją.

Stylistyka nowego Scénica pokazuje, że da się stworzyć rodzinne nadwozie o świeżym wyglądzie. No dobrze, ze świeżością trochę się zapędziłem, bo te kształty znamy już doskonale z innych modeli Renault. Nie można jednak odmówić Scénicowi nowoczesnego wyglądu. Zgrzytem dla mnie jest jedynie załamanie dolnej linii szyb, tuż za przednimi drzwiami. Mam wrażenie, że tutaj styliści trochę przekombinowali.

Ponieważ Scénic ma trafiać do młodego pokolenia, musiał chociaż przypominać SUV-a. Właśnie dlatego jego prześwit zwiększono o dodatkowe 4 cm względem i tak wysoko postawionego Espace’a. To praktyczne – dzięki temu ten wóz lepiej spisze się nie tyle na bezdrożach, co na miejskich krawężnikach i śpiących policjantach, nawet jeśli zostanie załadowany po sam sufit.

Kluczem do sukcesu w kwestii stylistyki jest proporcjonalne dobranie kół do nadwozia. To często problem nowych aut, które na materiałach prasowych pokazywane są na wielkich, atrakcyjnych obręczach, po czym okazuje się, że w cenniku podstawowa wersja oferowana jest śmiesznych, małych kółkach, przeniesionych prosto z Fiata Cinquecento. Nie tym razem. Renault oferuje Scénica wyłącznie na obręczach 20-calowych. Opony dla tych kół mają być dostarczane przez trzech producentów i mają kosztować mniej-więcej tyle samo, co gumy na koła 17-calowe.

Zobacz również: SsangYong XLC 1.6 Diesel AWD AT - test

Ten zabieg ma znaczenie nie tylko stylistyczne. Owszem, Scénic wygląda na dwudziestkach bardzo atrakcyjnie. Ma on jednak również lepiej zestrojony układ jezdny. Inżynierowie Renault nie musieli optymalizować zawieszenia dla kilku rozmiarów felg i opon. Wszystko zostało dobrze zgrane z felgami 20-calowymi. Efekt? Bardzo dobry, chociaż trudno powiedzieć jak wiele udało się dzięki temu ugrać, z prostego powodu – nie wiemy jak jeździłby Scénic, gdyby był dostępny na różnych obręczach.

Minivan Renault jest komfortowy – jazda nim jest przyjemnością, chociaż nie zachęca do dynamicznego poruszania się. Z drugiej strony – czy musi to robić? Jego miękki charakter doskonale gra z całym autem. Nic nie jest tu sztuczne i na siłę wyciągnięte w rejony sportu. I dobrze.

We wnętrzu króluje wielki tablet, rozciągnięty w pionie na konsoli środkowej. Powiedzmy delikatnie, że nie jestem fanem tego rozwiązania w wykonaniu Renault. Volvo poradziło sobie z tym w S90 i V90 lepiej, ale to bez porównania droższe auta. W Scénicu towarzyszy temu trochę za dużo plastiku. Sama forma też nie zachwyca. To jednak tak subiektywna kwestia, że polecam Wam sprawdzić samodzielnie, czy Wam to odpowiada – jeśli faktycznie chcecie kupić Scénica, idźcie do salonu, zobaczcie to na żywo.

Plus dla Renault należy się za spory schowek przed pasażerem. To wielka szuflada, która, nie wiedzieć czemu, otwierana jest dotykowym przyciskiem, zamiast normalną rączką. Bardzo nowocześnie, to się chwali, ale z drugiej strony po co komplikować to, co może być proste?

Piątka należy się za to za proste i skuteczne rozwiązanie w postaci stoliczków dla środkowego rzędu, które mają ząbki, na których można oprzeć tablet lub telefon w trakcie podróży. Znalazły się tutaj także gumki, w których można umieścić inne drobiazgi, jeśli akurat ich nie potrzebujemy.

Wnętrze nowego Scénica jest przestronne i komfortowe, szczególnie na wyróżnienie zasługują zagłówki, których projektowanie Renault opanowało do perfekcji. Niekoniecznie przestronnie jest jedynie w trzecim rzędzie. Te dwa miejsca należy traktować jedynie jako rozwiązanie awaryjne. Jeśli w 6 lub 7 osób podróżujecie sporadycznie, te miejsca się przydadzą. Jeśli jednak planujecie częste wyjazdy w komplecie pasażerów, lepiej postawić na większego minivana, pokroju Zafiry czy Espace’a.

Jeśli już zdecydujecie się na Grand Scénica, będziecie zadowoleni z łatwości obsługi foteli. Ich składanie (całej piątki w drugim i trzecim rzędzie) odbywa się elektronicznie. Blokady można zwolnić za pomocą przycisków w bagażniku lub z konsoli multimedialnej na wielkim tablecie z przodu.

W egzemplarzu, którym jeździłem, pracował diesel dCi o mocy 160 KM. Był on sparowany z automatyczną skrzynią biegów. Zestaw bardzo przyjemny, wystarczająco dynamiczny, by sprawnie poruszać się po autostradzie, ale, jak już wcześniej wspomniałem, nieprowokujący do agresywnej jazdy.

Wkrótce dostępna będzie także interesująca wersja hybrydowa. Renault określa swoje autorskie rozwiązanie mianem Hybrid Assist. Ma się składać z silnika elektrycznego o mocy 10 kW oraz jednostki wysokoprężnej, rozwijającej 110 KM. Motor napędzany prądem będzie tu jedynie wspomagał silnik spalinowy, dzięki czemu auto ma być bardziej elastyczne, dynamiczne i oszczędniejsze. Jednostka elektryczna nie będzie w żadnej sytuacji napędzać auta samodzielnie.

Za hybrydę dopłacimy względem zwykłego dCi 110 około 1000 euro, czyli równowartość około 4,4 tys. zł. Renault chce tą hybrydą nieco zbadać rynek i przetestować zainteresowanie klientów tego typu rozwiązaniem.

Nowy Scénic zaczyna się w polskich cennikach od kwoty 75 tys. zł. Konkurencyjny Citroën C4 Picasso jest tańszy o kilka tysięcy, a jest przy tym równie interesujący stylistycznie, a szerokie zastosowanie tworzyw sztucznych w jego wnętrzu jest nieco mniej zauważalne.

Ogólna ocena8z 10

Plusy:

  • Przestronne wnętrze
  • Łatwość składania foteli
  • Komfortowe prowadzenie
  • Nowoczesna stylistyka
  • Sporo schowków, w tym elastyczny centralny Easy Life
  • Wygodne zagłówki

Minusy:

  • Duży, niezbyt zgrabnie zabudowany tablet, który skrywa znaczną część funkcji, które powinny być pod ręką
  • Spora ilość twardych plastików
  • Symboliczna ilość miejsca w trzecim rzędzie

Nowe Renault Grand Scénic (2016) - zdjęcia

Nowe Renault Mégane Grand Coupé

Mégane zdążyliśmy już doskonale poznać. Nowy kompakt Renault gościł w naszej redakcji nawet w usportowionej wersji GT. Dlatego ja w sedanie… to znaczy w Grand Coupé, skupiłem się przede wszystkim na bagażniku i tylnej kanapie.

Dostęp do kufra w Grand Coupé jest przyzwoity jak na auto z tego typu nadwoziem. Sam bagażnik nie zapowiada się jednak na króla ustawności. Widać to doskonale na zdjęciu – zawiasy zabudowane są w szerokich, wchodzących do bagażnika obudowach, pod którymi z kolei znajdują się wnęki, tworzone z nadkolami. Dodatkowo ograniczony jest też otwór łączący bagażnik z kabiną po opuszczeniu siedzeń. Bez ich rozkładania, kufer tego wozu ma 550 litrów pojemności.

Z tyłu podróżuje się bardzo komfortowo, szczególnie kiedy mamy możliwość opuszczenia środkowego podłokietnika. Nad głowami Renault zachowało sporą wnękę, co nieco powinno poprawić komfort osób wysokich. Jeśli jednak macie 1,9 m wzrostu lub więcej, przestrzeni dla Was może być już za mało.

Jeśli zatem nie należysz do drużyny NBA i nie planujesz przewozić w bagażniku europalety z drewnem na opał, Mégane Grand Coupé może być niezłym rozwiązaniem w świecie współczesnych kompaktów, o ile jesteś w stanie nie przejmować się nazwą. Mimo wszystko, chociaż tył tego Renault jest wyjątkowo ładny, dużo zgrabniejszy niż w Fluence, Renault trochę przesadziło z tą nazwą…

Nowe Renault Mégane Grand Coupé (2016) - zdjęcia

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Ford Edge 2,0 TDCI 210 KM AT Sport - zadziwiająco europejski Mercedes-Benz Klasy V250d AMG Line - test vana biznesowego Citroën Grand C4 Picasso BlueHDi 150 - jeszcze lepszy? BMW 225xe Active Tourer: hybryda lepsza od benzyny i diesla Nowe Volvo XC90 T8 Excellence: więcej niż premium BMW 440i xDrive M Performance - M4 po oswojeniu Audi S8 plus - szybszy niż rozsądek Nowe Audi A4 Avant (B9) 2.0 TDI - polski hit za 10 lat? Mitsubishi L200 Monster 2,4 AT - gdzie L200 nie może, tam Monstera pośle Volvo S90 D4 Inscription - wzorzec ze Szwecji Volkswagen turbo up! w natarciu Ford Fiesta ST200 - czy można jeszcze ją ulepszyć? Škoda Superb Combi Laurin&Klement - rodzinne kombi celujące w premium Nowy Opel Mokka X - stary model z nowym obliczem Toyota Proace Verso Family 1,6 D-4D (2016) - z Toyotą jej do twarzy Audi A4 allroad quattro 2.0 TDI - komfortowo w teren Seat Leon X-Perience - test terenowego kombi z dieslem Volkswagen Golf R Variant - (nie)zwykłe kombi DS 4 Crossback, czyli jak postawić sobie poprzeczkę na Księżycu Seat Leon ST 2.0 TDI FR 4Drive: najlepsza specyfikacja hiszpańskiego kompaktu Toyota Prius - idealna hybryda w nieidealnym samochodzie Ford Focus RS Mk III: wreszcie godny następca Escorta Coswortha Gran turismo nowej generacji - Porsche Panamera z bliska przed premierą Nowe Megane GT - rozgrzewka u Renault Sport

Popularne w tym tygodniu:

3 dni na serpentynach. Dzień pierwszy: Lexus LC500 3 dni na serpentynach. Dzień trzeci: Lexus LC500h Opel Crossland X 1.2 Turbo: trochę za bardzo francuski 3 dni na serpentynach. Dzień drugi: Toyota Prius Plug-in Volvo V90 CrossCountry T6 – luksusowy wycieczkowiec Serce czy rozum? – porównujemy Peugeot 308 w wersjach 1.5 BlueHDi SW oraz GTi Bliskie spotkania trzeciego stopnia: Peugeot 308 SW przemierza Polskę w poszukiwaniu UFO