Ford Mustang Convertible 2.3 EcoBoost - 50 lat czekania

Ford Mustang to samochód z plakatów, marzenie pokroju Porsche 911, tylko trochę mniej rozmazane, bardziej dostępne. To legenda motoryzacji, jeden z najważniejszych i najbardziej kultowych modeli w jej historii.

Otwarte nadwozie wersji Convertible nie zaburza klasycznej, wulgarnej linii Mustanga.

Otwarte nadwozie wersji Convertible nie zaburza klasycznej, wulgarnej linii Mustanga. (© Rafał Warecki)

Ten artykuł ma 2 strony:

Ford Mustang 2.3 Ecoboost Convertible (2015) - test, opinia

Ford oddał samochód zwykłym ludziom, i to dwa razy. Po raz pierwszy, startując z seryjną produkcją modelu T, otwierając tym samym nowy rozdział w dziejach motoryzacji, po raz drugi 56 lat później wprowadzając na rynek Mustanga jako pierwsze sportowe auto dla mas. Europejczycy czekali na niego 50 lat dłużej, ale w końcu trafił także na Stary Kontynent wywołując przy tym ogromne emocje.

Nie zwracając uwagi na emblematy, ciężko dostrzec różnicę między Mustangiem w wersji V8 i R4.

Patrząc na tę sytuację z boku, można dziwić się, że żaden z europejskich producentów przez te wszystkie lata nie stworzył samochodu, który wypełniłby dziurę w ziemi zostawioną po kopycie syna prerii. Teraz to już zresztą bez znaczenia, amerykański sen dotarł do Europy, a chętnych na niego nie brakuje. O ile ten kultowy model miał w swojej długiej historii zarówno wzloty jak i upadki, to jego najnowsza i pierwsza globalna zarazem generacja, ma szansę dotrzymać kroku swojej legendzie.

Współczesność goni klasykę

Pierwsze co od razu rzuca się w oczy to oczywiście wygląd auta, nawiązujący do pierwowzoru z lat 60. Sylwetka ta jest przy okazji rozwinięciem nieco mniej napompowanego poprzednika, który również prezentował się dość monumentalnie jak na coupé. Długa maska zasłaniająca widok zza przedniej szyby oraz mocno ścięty tył kipią wulgaryzmem, i o to chodzi. Miękki dach wersji Convertible nie zaburza ponadczasowej sylwetki, a po otwarciu, chowa się w harmonijkę za tylną kanapą dodając autu sporo klasycznego uroku. Szkoda tylko, że mechanizm działa praktycznie tylko na postoju, choć ten nie potrwa długo, bo ledwie 10 sekund.

Po otwarciu dachu trzeba za każdym razem ręcznie osłonić mechanizm składania zaślepkami. Przed każdym zamknięciem dachu trzeba je wyjąć. Po kilku tysiącach takich zabiegów z pewnością nie będą wyglądać tak, jak na zdjęciu...

Po otwarciu dachu dobrze widać zupełnie nowe wnętrze, które na szczęście nie jest przeskalowaną kopią tego, co znajdziemy w pozostałych osobowych modelach Forda. Mustang jest tu indywidualistą i projektanci nie poszli na łatwiznę. Kompozycja deski rozdzielczej prezentuje się świetnie i bardzo stylowo, nawiązując przy okazji pod niektórymi względami do aut sprzed ponad 50 lat. Mimo zupełnie nowego projektu deski rozdzielczej i potrzebie miejscowego pogodzenia klasyki ze współczesnością nie ma tu jednak mowy o problemach z ergonomią czy obsługą czegokolwiek. Wszystkie urządzenia pokładowe są pod ręką, a za multimedia odpowiada doskonale znany system SYNC.

Wnętrze nowego Mustanga wygląda świetnie, wykończone jest przeciętnie.

Zobacz również: Super Drag Race 2012

Plastiki być może nie należą do ekstraklasy jakości wykończenia, ale określenie ich mianem słabych byłoby przesadą w drugą stronę, są przeciętne. Twarde, ale dobrze spasowane tam, gdzie jest to niezbędne, gorzej tam gdzie nie rzucają się w oczy. Ważne jest natomiast to, że niezależnie od stanu nawierzchni, po której się poruszamy nic nie trzeszczy i nie grzechocze, a samochód sprawia wrażenie solidnie zbudowanego, a nie plastikowej zabawki. Patrząc na współczesnego Mustanga jako całość, właśnie to wydaje się najważniejsze. To samochód do jazdy, nie macania.

Dziki koń, trudny do okiełznania

Tak właśnie można opisać motoryzacyjną wersję Mustanga. To samochód dający nie tylko ogromną przyjemność z jazdy, ale również cząstkę wolności. W wersji z otwartym nadwozie czuć ją jeszcze intensywniej niż w przypadku coupé.

Odmiana Convertible to nie tylko intensywny wiatr we włosach spowodowany nieobecnością jakiegokolwiek wiatrołapu, ale również ograniczona sztywność skrętna nadwozia. Stosunkowo wysoka masa własna, twarde zawieszenie i duże obręcze kół oraz brak słupków, które mogłyby przenieść obciążenie powodują, że na nierównych drogach i w zakrętach konstrukcja nośna mocno pracuje, co momentami odbija się na odczuciu pewności prowadzenia.

Lekka nadwaga również daje o sobie znać, a samo auto mimo sztywno zestrojonego podwozia nie jest jakoś rewelacyjnie zwinne podczas gwałtownych manewrów i lubić czasem lekko zabujać. To po części jego amerykański charakter, który ma pewien urok i pozwala też zachować resztki komfortu podczas codziennej jazdy. Mustang mimo brutalnej natury czasem zapewnia sensowny kompromis.

Podstawowa wersja silnikowa z czterocylindrowym 2.3 EcoBoost też jest właśnie taką formą kompromisu, ale żeby nim nie emanować odmiana ta wizualnie nie różni się praktycznie niczym (poza kilkoma emblematami) od mocniejszej z ośmiocylindrowym widlakiem pod maską. Zdradza ją za to bardzo łagodne brzmienie. Dźwięk czterech cylindrów ustawionych w rzędzie nie urzeka mimo bardzo bliskiego pokrewieństwa z wulgarnie brzmiącym Focusem RS. Przy zamkniętej kabinie jest jeszcze w miarę przyjemnie dla ucha, bo trafia do niej dźwięk generowany przez system Sound Symposer. Wrażenia dźwiękowe zanikają po złożeniu poszycia dachowego, bo sam wydech jest ledwie słyszalny.

Sprawdź testy innych mocnych kabrioletów:

Turbodoładowany czterocylindrowiec zapewnia za to świetne osiągi przy akceptowalnym poziomie zużycia paliwa. Choć podczas pomiarów Mustang praktycznie za każdym razem osiągał prędkość 100 km/h zauważalnie wolniej niż Ford deklaruje w katalogu, na brak dynamiki nie można narzekać. Auto jest szybkie i zrywne, a skrzynia momentalnie reaguje na wciśnięcie pedału przyspieszenia. Fordowski automat pokazuje tu swoje nieznane oblicze, bez oporów szarpie podczas zmiany biegów i wysoko ciągnie obroty silnika. Rozkręcenie turbosprężarki wprowadza jednak sporą nerwowość, zwłaszcza na skręconych kołach.

Zasada ograniczonego zaufania ma tutaj zastosowanie nie tylko do innych użytkowników drogi, ale również samego auta, które trzeba prowadzić będąc skoncentrowanym, bo nawet w pełni aktywne ESP pozwala na w miarę szeroki uślizg tylnej osi. Można ograniczać udział elektroniki w jeździe wybierając odpowiednie tryby (normalny, sportowy, torowy, zimowy), można ją też całkowicie odłączyć, ale 317 doładowanych koni mechanicznych na tylnej osi wymaga sporych umiejętności i pewnej ręki.

Przyciski od trybów jazdy pozwalają ustawić Mustanga pod siebie.

Bardzo przydatnym rozwinięciem poszczególnych programów odpowiadających m.in. za pracę silnika i skrzyni biegów jest możliwość osobnej zmiany nastaw układu kierowniczego, który dzięki tej funkcji pozwoli ułożyć auto zarówno do codziennej jazdy, jak i prób poskramiania syna prerii z dala od miejskiego zgiełku. Na pochwałę zasługują też bardzo mocne, sportowo wysterowane hamulce, które podczas ujarzmiania auta na pewno nie raz się doceni. Podobnie jak świetnie wyprofilowane, głębokie fotele, które mimo lekkiej ciasnoty spowodowanej mięsistymi skrzydłami bocznymi, nie męczą podczas dłuższych podróży. Tylna kanapa dedykowana niższym pasażerom i całkiem spory bagażnik czynią z Mustanga Convertible całkiem funkcjonalne auto.

Ikona, czy nie?

Amerykanie dali światu dużo dobrego i dużo złego, jednak Mustanga trzeba zaliczyć w poczet tych pierwszych rzeczy. To samochód, w którym każda podróż, nawet z biura i do biura staje się czymś wyjątkowo przyjemnym, czymś na co się czeka już kolejnego dnia. Nie wszystko jest w nim jest tak idealne, jak mogłoby się wydawać, gdy rozmarzony wzrok znajdzie go wiszącego gdzieś na ścianie lub stojącego leniwie przy krawężniku, ale to wciąż samochód-ikona. Współczesna ikona lat rozkwitu amerykańskiej motoryzacji, która mimo decyzji o globalizacji modelu nie straciła swojego charakteru i przykleja do twarzy wyjątkowy uśmiech. Szczególnie, za kierownicą.

Ogólna ocena9z 10

Plusy:

  • Świetny wygląd nawiązujący do pierwowzoru z lat 60.
  • Stylowo zaprojektowane wnętrze, idealnie pasujące do charakteru auta
  • Bardzo dobre osiągi
  • Przyjemność z jazdy
  • Mocne hamulce
  • Praca skrzyni biegów
  • Wygodne fotele
  • Szybkość rozkładania miękkiego dachu
  • Wysoka funkcjonalność jak na sportowy kabriolet

Minusy:

  • Rozkładanie dachu praktycznie tylko na postoju
  • Brak jakiegokolwiek wiatrołapu
  • Rozczarowujący dźwięk układu wydechowego
  • Niektóre elementy wykończenia wnętrza

Ford Mustang 2.3 Ecoboost Convertible (2015) - zdjęcia

Nowy Ford Mustang Fastback GT V8 5.0 — test, opinia, spalanie, cena

Mustang wreszcie stał się samochodem światowym i jest dostępny w oficjalnej sprzedaży na rynku europejskim. Ford skalkulował cenę tak, że…

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Mitsubishi L200 Monster 2,4 AT - gdzie L200 nie może, tam Monstera pośle Hyundai Ioniq hybrid i electric gonią japońską konkurencję Opel Movano 2,3 CDTI L3H2 (2016) - gotów do pracy Citroën C-Elysée 1,6 VTi More Life - test, opinia, cena, spalanie Audi A3 1.4 TFSI manual - techniczny lifting Volvo S60 T6 AWD Polestar - pokrewieństwo kontrolowane Nowe oblicze Toyoty Hilux, a co z charakterem? Volvo S90 i V90 - nowy rywal dla niemieckiej trójki w segmencie E Sprawdzamy nowe BMW M2 na Hungaroringu Ile nowości znajdziemy w odświeżonym Oplu Zafirze? Test nowego Mitsubishi Outlandera 2.0 4WD CVT po 100 zmianach Peugeot 508 1,6 THP Active - test, opinia, spalanie, cena Nowy Volkswagen Caddy czy Touran – kombivan czy minivan? Ford Galaxy 2.0 TDCi 180 KM AWD Powershift - największy krewniak Mondeo Nowy Mini Clubman Cooper S jako pełnoprawny kompakt? Renault Talisman Grandtour 1.6 dCi 160 Biturbo - pierwszy test nowego kombi Škoda Octavia - 1.0 TSI pod maską i zestaw nowych akcesoriów Porsche 911 Carrera 4S (2016) - test, opinia, cena, spalanie Toyota RAV4 Hybrid 4x4 (2016) - test, spalanie, cena, dane techniczne Ford Edge 2.0 TDCi (2016) - test, opinia, spalanie, cena Škoda Atero, FUNstar i CitiJet - pierwsze jazdy konceptami Škoda Rapid Spaceback Scoutline (2016) 1.4 TDI - test, spalanie Nowy Hyundai Elantra 1.6 MPI (2016) - test, opinia, spalanie, cena Nowe BMW 730d xDrive long (2016) - test, opinia, spalanie, cena

Popularne w tym tygodniu:

Mercedes C450 AMG 4Matic (2016) - V6 lepsze od V8? Wilk z Domaniewskiej – Aston Martin V12 Vantage S na ulicach Warszawy Gladiator Mitsubishi ASX 1.6 MIVEC: przestarzały czy dojrzały?