Nowy Mini Clubman Cooper S jako pełnoprawny kompakt?

Mini od czasu przejęcia przez BMW przeżywa swoją drugą młodość. Gadżeciarskie samochody zyskują na popularności, a rodzina modeli rozrasta się z roku na rok aby lepiej spełnić oczekiwania klientów. W portfolio producenta znajduje się obecnie aż siedem modeli z różnymi typami nadwozi i choć gama ta w najbliższym czasie ma zostać nieco zawężona, jedna z bardziej specyficznych pozycji w ofercie doczekała się właśnie nowej generacji. Mowa oczywiście o Clubmanie, którego korzenie sięgają lat 60.

Z frontu nowy Mini Clubman jest bardzo podobny do pięciodrzwiowego hatchbacka

Z frontu nowy Mini Clubman jest bardzo podobny do pięciodrzwiowego hatchbacka (© Rafał Warecki)

Ten artykuł ma 2 strony:

Nowy Mini Clubman Cooper S (2016) - nasz test, opinia

Protoplasta Clubmana znany jako Traveller powstał niemal równolegle z trzydrzwiowym hatchbackiem i w uproszczeniu był jego bardziej funkcjonalną odmianą. Późniejsze ewolucje doprowadziły do zmiany nazwy na tę wykorzystywaną również dzisiaj. Współczesny Clubman to największe Mini ze wszystkich, nie tylko pod względem długości, ale też rozstawu osi. Samochód urósł na tyle, że producent pozycjonuje go nie w typowym dla marki segmencie B, ale C. Najnowsza generacja mimo ciągłego pokrewieństwa z mniejszym bratem ma być funkcjonalnym kompaktem z półki premium, choć w tym towarzystwie mimo nadwozia typu kombi wymiarowo bliżej mu bardziej do hatchbacków. Nie ma co się jednak kłócić z kwalifikacją auta przez producenta, tym bardziej przy tak specyficznej marce, którą mało kto rozważa jako konkurenta dla konwencjonalnych aut wybieranych często z rozsądku.

Tylne lampy Clubmana to jego wyróżnik

O ile przód Clubmana to klasyczna skórka Mini i można go pomylić z hatchbackiem, o tyle jamnikowaty profil czy tylny pas wyglądają już zupełnie inaczej. Wzrok przykuwają przede wszystkim specyficzne wkłady świateł i nietypowa klapa z dwiema wycieraczkami. Nie trzeba długo przyglądać się sylwetce, by spostrzec, że nowy Clubman w swoim najmłodszym wcieleniu rzeczywiście zyskał na funkcjonalności, czego najlepszym dowodem mogą być chociażby drzwi – kiedyś był czterodrzwiowy, potem pięcio, a teraz sześcio. Pojawiła się więc normalna para prowadząca na tylną kanapę, zamiast krótkiej furtki po stronie pasażera uchylanej pod wiatr. Być może to mniej oryginalne, ale bezapelacyjnie dużo wygodniejsze rozwiązanie, które pozwala normalnie korzystać z walorów auta.

Clubman to najdłuższe auto w gamie Mini

Do bagażnika nadal prowadzą dwa skrzydła rozkładane automatycznie na boki – bardzo nietypowe, oryginalne i całkiem wygodne rozwiązanie, które ma jedną wadę — wystające, stylowe klamki, które są wiecznie brudne. Sam bagażnik jest spory i rzeczywiście może konkurować z kompaktami, ma boczne skrytki na drobnostki, wygodne haczyki do wieszania toreb z zakupami, a pod podłogą jest jeszcze całkiem sporo wolnej przestrzeni. Dodatkowo oparcia kanapy składają się (60:40) na płasko co znacząco podnosi funkcjonalność. W razie potrzeby do bagażnika zmieści się nawet długi snowboard.

Na tył nie wejdzie za to zbyt długa osoba, bo mimo dużego rozstawu osi jest tam po prostu dość ciasno przy kolanach i nad głową. Być może pierwszy problem to kwestia opcjonalnych foteli półkubełkowych z pakietu John Cooper Works, ale nie polecałbym dłuższej podróży Clubmanem przy czwórce wyższych pasażerów – okolice 175 cm to raczej maksimum dla zachowania zadowalającego komfortu w przypadku tylnej kanapy. Kompaktowe towarzystwo oferuje więcej przestrzeni.

Zobacz również: Ford Focus ST 2.0 TDCI - test

Tylna kanapa oferuje mniej miejsca niż w klasycznych, popularnych kompaktach

Dodatkowe centymetry bardziej czuć w przedniej części kabiny, choć prowadząc współczesne Mini zazwyczaj czuję się jak w czołgu. Szerokie słupki i małe szybki dookoła nie sprzyjają dobrej widoczności, a dzielona furtka bagażnika także pozostawia sporo do życzenia pod tym względem. Pomaga kamera cofania o świetnej rozdzielczości i czujniki obrazujące odległość od przeszkody na ekranie systemu multimedialnego, ale nie wszystkie dodatki na pokładzie testowanego egzemplarza są aż tak przydatne – sporo tu bajerów. Antena radia zakończona czerwoną diodą uzbrojenia alarmu, którą miga niczym na skrzydle samolotu czy diodowy pierścień na środku deski rozdzielczej mieniący się dyskotekowymi kolorami zależnie od tego co aktualnie robi kierowca, to jednak nie jest szczyt lansu. Co powiecie na projekcję logo Mini spod bocznych lusterek na chodnik przy aucie? Nie trąci to trochę megalomanią? Gdzie się kończy, a gdzie zaczyna dobry smak opcjonalnych wodotrysków? Mini są jednymi z najbardziej stylowych samochodów, ale jak widać nawet najlepszym czasem przyjdzie do głowy co najmniej dziwny pomysł. Miejsce pod lusterkami lepiej przeznaczyć chyba na asystenta martwego pola, bo tego na przykład zabrakło, a wydaje się bardziej przydatne.

Rzucanie logo marki spod lusterka na nawierzchnię to coraz bardziej popularny dodatek, ale czy ma w ogóle sens?

Choć zmieniła się platforma podwoziowa (wspólna z przednionapędowymi modelami BMW) to wnętrze na pierwszy rzut oka jest identyczne jak w hatchbacku. Po przejrzeniu zdjęć okazuje się jednak, że kształt deski rozdzielczej, tunelu środkowego czy boczków drzwi zauważalnie się zmienił, ale przez zachowanie tych samych instrumentów pokładowych po prostu nie rzuca się to w oczy.

Na pierwszy rzut oka wnętrze nie różni się od innych Mini, jednak po dokładniejszym przyjrzeniu się detalom widać zmieniony kształt deski rozdzielczej

Bardziej niż zmiany kształtu ozdobnych listewek interesujące są sportowe półkubełkowe fotele, które dobrze trzymają ciało w trakcie szybkiej jazdy i do tego są wygodne podczas codziennej eksploatacji. Brakuje w nich jednak kierunków regulacji – do dyspozycji jest jedynie zmiana wysokości siedziska, pochylenia oparcia, odległości od kierownicy oraz regulacja wypełnienia odcinka lędźwiowego i podkolanowego. Niestety przez brak tzw. kołyski u wyższych osób ten ostatni dodatek praktycznie nic nie wnosi, bo nogi i tak wiszą w powietrzu. Dość wąską regulację ma też bardzo wygodna, twarda i pewna w chwycie sportowa kierownica będąca również elementem opcjonalnego pakietu John Cooper Works.

Wersja Cooper S napędzana jest czterocylindrowym silnikiem o pojemności 2,0 l wspomaganym turbosprężarką. Jednostka ta lubi wyższe obroty co czuć podczas przyspieszania, jednak nie można odmówić jej zrywności już od samego dołu. Maksymalny moment obrotowy 280 Nm osiągany jest już przy 1250 obr./min. a ośmiobiegowy automat świetnie odczytuje zamiary kierowcy i płynnie przerzuca biegi tak aby zawsze pod prawą nogą czekał na kierowcę odpowiedni zastrzyk siły napędowej. Element dodatkowej zabawy podczas jazdy wprowadzają szybko reagujące łopatki za kierownicą.

Sportowe fotele są bardzo wygodne i świetnie trzymają ciało w zakrętach

Czterocylindrowiec do tego całkiem brzmi nieźle, szczególnie powyżej 4000 obr./min. jednak jak na sportową wersję brakuje tu tego zabawkowego, nieco festyniarskiego wydechu, który bulgocze i strzela jak popcorn przy każdorazowym odpuszczeniu pedału gazu. Tym bardziej, że Clubman sam w sobie jest bardzo gadżeciarski i skutecznie przykuwa uwagę otoczenia. Równać się z nim może pod tym względem chyba tylko równie niesztampowy Paceman.

W porównaniu do klasycznego hatchbacka Clubman oferuje oczywiście nieco gorszą zwrotność i zwinność podczas jazdy, to logiczne, ale mimo dłuższego rozstawu osi i co za tym idzie oddalenia się od idei rozstawienia kół w kwadracie, prowadzi się tak samo dobrze, pewnie i przewidywalnie jak każde inne Mini.

Zawieszenie jest sztywne, ale nieprzesadnie co ma niemałe znaczenie podczas codziennej jazdy, która nie męczy. Samochód jest szybki, silnik chętnie oddaje siłę napędową, a ośmiobiegowa skrzynia automatyczna bez zwłoki transferuje ją przez mechanizm różnicowy na przednie koła. Szkoda jednak, że Mini nadal nie skusiło się w swoich usportowionych wersjach nawet na prostą, elektroniczną blokadę opartą na pracy hamulców, ponieważ na mokrej nawierzchni auto bywa nieposłuszne i marnuje moment obrotowy głaszcząc nawierzchnię wewnętrznym kołem, zamiast wgryźć się zewnętrznym i utrzymać w zakręcie.

Kompakt od Mini? Chyba jeszcze nie do końca...

Najnowsze wcielenie tego auta pokazuje, że Mini nie przestało rosnąć, a wraz z biegnącymi latami nabiera też powoli coraz więcej funkcjonalnych cech, które wcale nie muszą kłócić się z modnym wizerunkiem marki. Mimo wszystko wciąż nie nazwałbym Clubmana pełnoprawnym kompaktem. Jego nazwa w wolnym tłumaczeniem oznacza bywalec i myślę, że świetnie pasuje do tego, czym ten model aktualnie jest. To Mini w wersji kombi, które czasem, pod niektórymi względami kompaktem bywa, ale do bycia stałym członkiem tego klubu jeszcze trochę mu brakuje. Tylko czy na pewno jest czego żałować?

Ogólna ocena8z 10

Plusy:

  • Bardzo dobre prowadzenie
  • Praca skrzyni biegów
  • Jakość wykończenia wnętrza
  • Duży i funkcjonalny bagażnik

Minusy:

  • Ciasnota tylnej kanapy
  • Zakres regulacji półkubełkowych foteli
  • Widoczność do tyłu

Nowy Mini Clubman Cooper S (2016) - zdjęcia

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Mitsubishi L200 Monster 2,4 AT - gdzie L200 nie może, tam Monstera pośle Citroën C-Elysée 1,6 VTi More Life - test, opinia, cena, spalanie Peugeot 508 1,6 THP Active - test, opinia, spalanie, cena Renault Talisman Grandtour 1.6 dCi 160 Biturbo - pierwszy test nowego kombi Škoda Octavia - 1.0 TSI pod maską i zestaw nowych akcesoriów Porsche 911 Carrera 4S (2016) - test, opinia, cena, spalanie Toyota RAV4 Hybrid 4x4 (2016) - test, spalanie, cena, dane techniczne Ford Edge 2.0 TDCi (2016) - test, opinia, spalanie, cena Škoda Atero, FUNstar i CitiJet - pierwsze jazdy konceptami Škoda Rapid Spaceback Scoutline (2016) 1.4 TDI - test, spalanie Nowy Hyundai Elantra 1.6 MPI (2016) - test, opinia, spalanie, cena Nowe BMW 730d xDrive long (2016) - test, opinia, spalanie, cena Nowy Volkswagen Tiguan (2016) 2.0 TDI - test, opinia, spalanie, cena Suzuki Vitara S 1.4 Boosterjet Allgrip AT - test, opinia, spalanie, cena Toyota Auris Touring Sports Hybrid (2016) - test, opinia, spalanie, cena Nowy Ford Ranger 2.2 TDCI 160 Super Cab (2016) - test, opinia, spalanie, cena Suzuki Baleno (2016) 1.2 DualJet Elegance - test, opinia, spalanie, cena Ford S-Max 1.5 EcoBoost Titanium - test, opinia, spalanie, cena Lamborghini Huracán LP640-4 VOS – test, opinia, spalanie, cena Nowy Opel Astra (2016) 1.4 Turbo Elite - test, opinia, spalanie, cena Volkswagen Passat Alltrack 2.0 TDI 4Motion DSG - test, opinia, spalanie, cena BMW X1 (2016) xDrive25i - test, opinia, spalanie, cena Toyota Avensis Touring Sports 2,0 D-4D - test, opinia, spalanie, cena Citroën C4 Picasso (2015) 1.6 THP AT Exclusive - test, opinia, spalanie, cena

Popularne w tym tygodniu:

Škoda Octavia 1.0 TSI Joy (2017) - czy rozmiar ma znaczenie? Praktyczne rozwiązania w Skodzie Superb Infiniti Q50 S: tani sposób na mocnego i ładnego sedana Koreańczycy mierzą wysoko: pierwsza jazda Hyundaiem Koną w Namyang Volvo V40 Cross Country T5 AWD Summum - nadal atrakcyjne Audi Q2 2.0 TDI quattro: mały crossover za 200 tys. zł Ford Kuga 2.0 TDCi AWD Titanium: lepszy niż pokazują statystyki