Renault Kadjar dCi 130 4x4 BOSE - test, opinia, spalanie, cena

Renault podejmuje drugą próbę wejścia w segment średniej wielkości crossoverów. Po udanym, ale niedocenionym Koleosie opracowanym na podzespołach Nissana X-Traila poprzedniej generacji, Francuzi proponują mniejszy, ale bardziej atrakcyjny wizualnie model bazujący na Nissanie Qashqaiu. Czy rodowód prawdziwego mistrza, dopieszczona stylistyka oraz umieszczenie Kadjara pomiędzy kompaktowym Qashqaiem a dużym X-Trailem, tak by modele te nie wykluczały się wzajemnie, przyniesie wreszcie Renault długo oczekiwany sukces w tym segmencie?

fot. Marcin Łobodziński

Ten artykuł ma 2 strony:

Renault Kadjar dCi 130 4×4 BOSE — test, opinia

Renault nie ukrywa współpracy z Nissanem i nie jest żadną tajemnicą, że Kadjar to uzupełnienie gamy modelowej… Nissana. Część zysku trafi jednak do portfela Renault, choć i tak pieniądze lokowane są na wspólnym koncie. Dzięki temu Renault Kadjar zapożyczył płytę podłogową od Qashqaia – najbardziej udanego crossovera w dość krótkiej historii tego segmentu. Niekoniecznie techniczne, lecz rynkowo, bo to właśnie od Qashqaia pochodzą wszystkie obecne wariacje na temat wyrażenia cross w motoryzacji.

Pomiędzy segmentami

I tak dzięki technice z Qashqaia, Renault Kadjar ma to samo, niezależne zawieszenie wszystkich kół, dołączany automatycznie przez sprzęgło wielopłytkowe napęd oraz identyczny rozstaw osi wynoszący 2646 mm. Natomiast pozostałe wymiary nie są już identyczne, bo Kadjar jest pozycjonowany pomiędzy Nissanem Qashqaiem a Nissanem X-Trailem, choć bliżej mu do tego pierwszego. Francuskie auto jest dłuższe od kompaktowego Nissana o 72 mm, co nawet wizualnie łatwo zaważyć po przedłużonym tyle. Dzięki temu wygospodarowano pod klapą 472 litry przestrzeni bagażowej, o 42–72 litry więcej niż w japońskim bracie — zależnie od specyfikacji. Interesujące jest jednak to, że po złożeniu oparć kanapy Nissan oferuje 1585 l, a Renault już tylko 1478 l przestrzeni. Pozostałe wymiary nadwozia nie mają już większego znaczenia, ale w każdym kierunku Renault jest większy. Widać też stylistyczne powiązania pomiędzy tymi markami. Gdyby zamienić znaczek Renault na Nissana, japoński producent miałby trzy bardzo spójne stylistycznie modele.

Z każdej strony Renault Kadjar nawiązuje stylistyką do... crossoverów Nissana

Zdecydowanie większe niż w Qashqaiu jest wnętrze, które równie dobrze może konkurować z niektórymi SUV-ami klasy średniej. Zarówno z przodu jak i z tyłu jest przestronnie tak na szerokość jak i długość. Pasażerowie kanapy poczują się swobodnie pod warunkiem, że nie są zbyt wysocy lub dach jest standardowy, a nie szklany. Ogólnie każdy z czterech pasażerów będzie się miał dużo miejsca. Ci siedzący z przodu w wersji testowej BOSE mają do dyspozycji bardzo ciekawie zaprojektowane fotele. Wydaje się, że nad ich kształtem długo pracowali spece od anatomii, natomiast przy dłuższej jeździe okazuje się, że chyba była to jednak grupa stylistów. Co do komfortu jaki oferują nie ma najmniejszych zastrzeżeń, oferują też dużo możliwości ustawienia, a do tego dobrze podpierają na zakrętach, ale nie ma w nich nic wyjątkowego, co zasługiwałoby na szczególnie wysoką ocenę – poza wyglądem. Szkoda, że przyoszczędzono trochę na projekcie kanapy, choć i ta wygląda dobrze, ale dla dorosłych osób o wzroście 175–180 cm może mieć zbyt nisko umieszczone i zbyt krótkie siedzisko. Ponadto kształt oparć foteli przednich może powodować pewne ograniczenia dla pasażerów siedzących z tyłu w swobodnym umieszczeniu nóg. Przydałaby się też możliwość złożenia zagłówków, ponieważ mocno ograniczają widoczność w tył. Z kolei tu Kadjar broni się bardzo dużymi lusterkami zewnętrznymi.

Interesująco wyglądające fotele nie są szczególnie wygodne, ale dobrze podpierają na zakrętach

Bagażnik jak już wspomniałem jest spory, ale w przeciwieństwie do przestrzeni dla pasażerów ten obszar nie sprostałby wymaganiom klasy średniej. Natomiast sensownie ukształtowano tę przestrzeń, ma też podwójną podłogę, gdzie wygospodarowano miejsce na roletę jeżeli nie jest potrzebna. Oparcia tylnych siedzeń składają się jednym ruchem prostej dźwigienki. Można też położyć oparcie przedniego fotela by przewieźć długie przedmioty. Pod względem przestronności Renault Kadjar jest samochodem bardzo dobrze zaprojektowanym, a co z funkcjonalnością i ergonomią?

Zobacz również: Renault Kadjar 1.6 dCi 4x4 BOSE - test

Kokpit jest bardzo ładny i wykonany z przyjemnych materiałów - niestety samo wykonanie trochę kuleje

Renault wygospodarowało sporo miejsca na schowki, a na szczególną uwagę zasługuje ten w podłokietniku. Jest nie tylko dwupoziomowy, ale i nieprzeciętnie głęboki. Kolejny, bardzo przydatny znajduje się przed drążkiem zmiany biegów. Nie brakuje oczywiście uchwytów na napoje. Należy pochwalić estetyczne umieszczenie przycisków włączających podgrzewanie siedzeń, a jeszcze bardziej ogólny design deski rozdzielczej. Gdybym sam w tej kategorii przyznawał punkty lub tytuły, to Renault Kadjar znalazłby się bez wątpienia na samym szczycie klasyfikacji. Fajnie i ponadczasowo zaprojektowana deska rozdzielcza jest dodatkowo uzupełniona o bardzo wyraźne, elektroniczne wskaźniki, które można konfigurować pod kątem stylu i koloru. Do wyboru jest sporo opcji więc każdy znajdzie coś dla siebie. Materiały jakich użyto są wyjątkowo przyjemne zarówno dla oka jak i dla opuszków palców, ogromnym plusem jest minimalizacja twardych tworzyw lakierowanych na czarno. Podoba mi się również koło kierownicy i uchwyt umieszczony na tunelu środkowym dla pasażera. To wszystko razem z fotelami tworzy bodaj najładniejsze wnętrze w tym segmencie, ale jest też ogromna wada tego modelu.

Tyle możliwości konfiguracji, że w głowie się przewraca

Chodzi o jakość wykonania, która nie tylko nie przystoi do tak ładnie wystylizowanego kokpitu, ale nawet do marki Renault. To jedno z najgorzej wykonanych aut Francuzów i jest tu duże pole popisu do poprawek. Duża część wnętrza skrzypi już przy niewielkiej przyłożonej do nich sile, a za uchwyt, o którym wspomniałem lepiej w ogóle nie łapać, bo robi więcej hałasu niż silnik. W niektórych miejscach widać nawet niedokończone prace polegające na końcowej obróbce elementów plastikowych, co zdarzało się w Nissanach, ale poprzednich generacji. Mnie osobiście razi też niemodne i kompletnie niepotrzebne pokrętło do zarządzania napędem, zwłaszcza, że ustawione w tryb AUTO nie wymaga już jakichkolwiek manipulacji. Jeżeli Kadjar ma się zakopać, co przydarzyło się podczas robienia zdjęć, to tryb LOCK i tak tu nie pomoże. Wystarczyłby jeden estetyczny przycisk zamiast tak dużego manipulatora. Wierzę jednak, że podnosi on ego niektórych klientów Renault.

Miejsca z tyłu pod dostatkiem. Do ideału brakuje lepiej zaprojektowanego siedziska kanapy

Testowa wersja wyposażeniowa nadrabiała znakomitym systemem multimedialnym i nagłośnieniem BOSE. Sam system to oczywiście dotykowy ekran oraz interfejs znany z innych modelu Renault, ale nie tak pogmatwany jak w najnowszym Espace. Jest bardzo czytelny i przejrzysty, a obsługa intuicyjna. Dobrze skomponowane audio wydobywa z siebie ładne dźwięki, a trzeszczące plastiki nie wtórują na szczęście uderzeniom basów z subwoofera, który ogranicza przestrzeń bagażową.

Jeździ jak w reklamie

Układ jezdny Kadjara to udany kompromis pomiędzy jakością prowadzenia a komfortem resorowania, ale ogólnie auto jest bardziej zwarte, chętniej zmienia kierunek i daje lepsze wyczucie niż Qashqai. Testowe jeździło na seryjnych dla wersji BOSE 19-calowych oponach o szerokości 225 i profilu 45, a komfort resorowania na drogach utwardzonych był taki, jakby felgi miały 17 cali średnicy. Pod tym względem Qashqai nie dorównuje Kadjarowi. Gorzej Renault radziło sobie na drogach nieutwardzonych, nierzadko dobijając zawieszeniem mimo iż prędkość i wyboje nie były duże. Niestety w takich warunkach układ jezdny jest też stosunkowo głośny. Napęd na cztery koła działa tak jak każdy tego typu, ale bardzo ogranicza go ESP. To samo na asfalcie, gdzie nawet nie da się sprawdzić jaką charakterystykę prowadzenia ma samochód, ponieważ ESP wtrąca się bardzo wcześnie. Mimo wszystko zawieszenie Kadjara robi na plus dla tego modelu.

Wersja wyposażenia BOSE oznacza nie tylko najwyższy standard Kadjara, ale i wyposażenie obejmujące bardzo dobre nagłośnienie

I dokładnie to samo można powiedzieć o silniku dCi 130, czyli 1,6-litrowym dieslu najnowszej generacji, który chwalimy za każdym razem, gdy mamy z nim do czynienia. Współpracuje z bardzo dobrą, świetnie zestopniowaną skrzynią manualną z przyjemnym układem przełączania. Oczywiście klasycznie brakuje mu mocy od samego dołu, co utrudnia nieco wydostanie się z pułapki w postaci kopnego, mokrego piasku na plaży, ale umówmy się, że nie do tego służy. Nadaje Kadjarowi dobrą dynamikę, świetną elastyczność, ale przede wszystkim sprawia, że 65-litrowy zbiornik paliwa wystarczy na pokonanie dystansu 1500 km na drodze krajowej. Wynik 4,2 l/100 km (!) w tego typu teście osiągają ekonomiczne samochody miejskie z silnikami benzynowymi o pojemności 1,2 litra. Tu mamy 130 KM i 320 Nm momentu obrotowego, które żwawo sobie poczynają gdy je przycisnąć. Test na autostradzie dał wynik 7,6 l/100 km, średnio Kadjar potrzebuje około 6 l/100 km. Na szczególną uwagę zasługuje również wysoka kultura pracy diesla i świetne jego wyciszenie.

Konkurencja dla… Nissana?

Cena testowego auta to 130 100 zł. To nie tylko najwyższy standard wyposażenia, ale jeszcze doposażony w pakiet Techno Premium zawierający asystenta parkowania czy asystenta martwego pola, Pakiet Widoczność ze szklanym dachem i Zimowy z podgrzewanymi fotelami i przednią szybą oraz lakier metalizowany. Ponadto, wersja BOSE jest oferowana tylko z silnikiem dCi 130, a tylko ta jednostka jest łączona z napędem na cztery koła. Porównajmy ceny z Nissanem.

Renault Kadjar jest ładny i w zasadzie niczego mu nie brakuje do odniesienia sukcesu

Renault Kadjar startuje od 75 500 zł za wersję TCe 130, a za odmianę dCi 130 4×4 zapłacimy minimum 102 900 zł. Nissan Qashqai startuje dokładnie od tej samej ceny 75 500 zł*, ale z silnikiem DIG-T 115 i nie ma porównywalnej wersji benzynowej, a odmiana dCi 130 4×4 kosztuje minimum 99 900 zł. Jednak w przypadku Renault mówimy tu o drugim standardzie wyposażenia, w Nissanie jest to pierwszy. Gdy porównać najwyższe standardy, Renault Kadjar BOSE kosztuje 119 900 zł, a Nissan Qashqai Tekna 124 300 zł. Renault wydaje się więc nie tylko lepszy, ale i lepiej skalkulowany. Zwłaszcza, że ceny Nissana X-Traila dCi 130 4×4 zaczynają się od 124 900 zł, a Kadjar to już niezła alternatywa dla niego. Czy Kadjar wbijając się pomiędzy oba modele japońskiego producenta może im zaszkodzić? Wątpię, bo liczy się coś jeszcze – rozpoznawalność i opinia. Produkty Nissana mają już i jedno i drugie, a Kadjar dopiero wyrabia sobie markę. Czy pomogą w tym Bogusław Linda i inne polskie gwiazdy? To się okaże za 2–3 lata.

* ceny Nissana bez promocji

PLUSY:

Przestronne i funkcjonalne wnętrze
Przyjemna tablica wskaźników, którą można konfigurować
Ponadczasowo zaprojektowany kokpit
Łatwość obsługi i ergonomia
Znakomity system multimedialny i audio
Spory bagażnik i łatwa aranżacja przestrzeni bagażowej
Rewelacyjny silnik — cichy, oszczędny i dynamiczny
Dobre właściwości jezdne i komfort pracy zawieszenia
Dobrze skalkulowana cena

MINUSY:

Jakość wykonania (skrzypienie wnętrza)
Bardzo czuły system ESP
Dobijanie i głośna praca zawieszenia na drogach nieutwardzonych
Zawieszający się system multimedialny

Ogólna ocena samochodu:

8/10

Renault Kadjar 1,6 dCi 130 4WD Bose — zdjęcia

Nissan Qashqai dCi 130 4×4 Tekna — test

Współczesny kierowca ma bardzo wygórowane wymagania względem swojego samochodu. Kupując nowe auto każdy chciałby dostać maksymalnie dużo za…

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Nowa Škoda Fabia Combi 1.2 TSI - test, opinia, spalanie, cena Hyundai i40 Wagon (2015) 1.7 CRDI 7-DCT – test, opinia, spalanie, cena Nowe BMW X4 xDrive 28i - test, opinia, spalanie, cena Mini John Cooper Works Steptronic - test, opinia, spalanie, cena Nowe Audi A4 B9 2.0 TDI S-Tronic S-Line - test, opinia, spalanie, cena Peugeot 208 1.2 PureTech 110 KM Allure - test [wideo] Volkswagen Golf R DSG - test, opinia, spalanie, cena Peugeot 508 SW RXH 2.0 BlueHDI 180 EAT6 - test, opinia, spalanie, cena Nowa Toyota Auris 1.2 Multidrive S - test, opinia, spalanie, cena Renault Espace 1.6 TCe 200 EDC Initiale Paris - test, opinia, spalanie, cena Opel Adam Rocks i Opel Adam S - test, opinia, spalanie, cena BMW M135i sDrive manual - test, opinia, spalanie, cena Mercedes-Benz CLS 350 BlueTEC 4MATIC - test, opinia, spalanie, cena DS 5 1.6 THP 200 SportChic - test [wideo] Isuzu D-Max 2.5 TD LSX z namiotem Roof Lodge - test, opinia, spalanie, cena Volkswagen Tiguan 1.4 TSI manual Sport & Style R-Line - test, opinia, spalanie, cena Nowy Ford Mustang Fastback GT V8 5.0 - test, opinia, spalanie, cena Fiat 500X Off-road Look 2.0 MultiJet 140 AWD AT - test, opinia, spalanie, cena BMW Serii 2 Gran Tourer 220d xDrive Luxury Line - test, opinia, spalanie, cena Nowy Opel Corsa OPC 1.6 Turbo - test, opinia, spalanie, cena Ford Grand C-Max (2015) 2.0 TDCI 150 Titanium - test, opinia, spalanie, cena Nowy Nissan NP300 Navara (2015) 2.3 dCi 190 - test, opinia, spalanie, cena Volkswagen Polo GTI - test [wideo] Mini Clubman Cooper S - test, opinia, spalanie, cena

Popularne w tym tygodniu:

Suzuki Ignis 1.2 DualJet 4WD: wszechstronna alternatywa dla auta miejskiego BMW M240i xDrive: idealne dla amatora Nowy Hyundai i30 1.0 T-GDI: godny rywal Astry i Golfa