Isuzu D-Max 2.5 TD LSX z namiotem Roof Lodge - test, opinia, spalanie, cena

Współczesne pick-upy to samochody wyjątkowe. Dzięki podwójnej kabinie mogą śmiało pełnić funkcję klasycznej osobówki, zintegrowana paka pozwoli przewieźć więcej ładunku niż niejedno auto z przyczepą, a dzięki zdolnościom terenowym wjadą z tym wszystkim w trudno dostępne miejsce. Jeśli dołożyć do tego sensowne miejsce do spania, to mogłyby skutecznie walczyć nawet z mikrokamperami pokroju Volkswagena Californii. Na pomysł ten wpadło Isuzu poszerzając ofertę D-Maxa o wzmocnioną zabudowę skrzyni wraz z wygodnym namiotem na dachu. Choć nie jest to rozwiązanie w pełni pionierskie, turystyka samochodowa nabiera z nim nowego znaczenia, a związane z nią ograniczenia kurczą się.

Posiadanie dzielnego terenowo samochodu z namiotem na dachu inspiruje do zjechania z utwardzonych szlaków i rozpoczęcia poszukiwania przygód.

Posiadanie dzielnego terenowo samochodu z namiotem na dachu inspiruje do zjechania z utwardzonych szlaków i rozpoczęcia poszukiwania przygód. (fot. Rafał Warecki)

Ten artykuł ma 3 strony:

Isuzu D-Max 2.5 TD LSX z namiotem Roof Lodge — test, opinia

Duże, w miarę wygodne, w pełni funkcjonalne auto, którym bez większych problemów można codziennie poruszać się na dystansie dom-praca-dom zahaczając okazjonalnie o wszystkie inne ważne miejsca, o ile oczywiście wyposażone są w odpowiednio duży parking. To warunek konieczny, ponieważ decydując się na regularną eksploatację samochodu użytkowego w mieście trzeba pamiętać o jego gabarytach. Jazda pick-upem wymaga drobnych wyrzeczeń związanych właśnie z parkingowymi manewrami, jednak takie auto potrafi odwdzięczyć się niespotykaną funkcjonalnością, która przydaje się praktycznie na każdym kroku, a jeśli doposażyć je w kilka akcesoriów jego możliwości stają się jeszcze większe. Isuzu D-Max z namiotem na dachu jest tego najlepszym przykładem.

Isuzu D-Max jako samochód na co dzień

Choć wiele osób podchodzi sceptycznie do codziennej jazdy pick-upem potrafi ona dawać naprawdę dużo przyjemności i komfortu, podobnego do klasycznych, często uznawanych za luksusowe terenówek. Tym co najbardziej różni te dwa segmenty jest wnętrze. Pick-up z założenia jest samochodem użytkowym, służącym przede wszystkim do pracy i wożenia ładunku, jego postępujące ucywilizowanie nie wpłynęło zbytnio na jakość i sam pomysł wykończenia kabiny. Deska rozdzielcza D-Maxa może się podobać, jest ergonomiczna i skromna, ale zarazem jak to wśród pick-upów bywa jest również twarda i przeciętnie spasowana. Tapicerka to wytrzymałe i łatwe w czyszczeniu tworzywo imitujące naturalną skórę, ale boczki drzwi czy tunel środkowy to już plastik jak z kamienia, przez co opieranie łokcia dłużej niż kilka minut nie jest zbyt dobrym pomysłem. Jeśli spojrzeć na całość z dozą wyrozumiałości łatwo to zrozumieć i zaakceptować.

Wnętrza pick-upów to mimo ich ciągłego cywilizowania nadal niższa półka.

Na wyposażenie praktycznie nie można narzekać, jest tu wszystko co można znaleźć we współczesnych, bardziej cywilizowanych samochodach takich jak chociażby crossovery. Natomiast najgorszym rozwiązaniem, które zdecydowanie nie zasługuje na wybór z listy opcji jest zestaw multimedialny firmy Kenwood z nawigacją Garmin. Nie dość, że długo myśli nad każdym poleceniem kierowcy, często wyznacza bezsensowne trasy i na dodatek się w nich gubi, to jest niezbyt przyjazny w obsłudze i ma przestarzały, nieczytelny interfejs. Szkoda na niego pieniędzy, lepiej postawić na nagłośnienie Isuzu Surround z odtwarzaczem i peryferyjne urządzenie nawigacyjne na szybę, które wytyczy trasę raz, a dobrze, tym bardziej, że manewrowanie najmniejszym z Isuzu wymaga wprawy. Pozycja za kierownicą, spore lusterka boczne, zabudowa z tylną szybą i kamera cofania pokazująca w metrach odległość od przeszkody oczywiście skutecznie ułatwiają jazdę D-Maxem.

Urządzenie Kenwooda to chyba jedno z najgorszych z jakimi miałem do czynienia w ostatnich latach...

Choć samochód robi wrażenie gabarytami to widoczność jest ponad zadowalająca. Wysoko osadzone fotele są wygodne i mają w miarę szeroki zakres regulacji, ale całość niweczy niestety ograniczenie ustawienia kierownicy wyłącznie na wysokość, bez przesunięcia wzdłużnego.

Zobacz również: Ford Focus ST 2.0 TDCI - test

Tylna kanapa będzie wygodna nawet dla dwóch dorosłych osób.

Tylna kanapa jest za to bardzo wygodna i oferuje sporo przestrzeni nawet dla dwóch osób sięgających 190 cm wzrostu. Lekkie pochylenie oparcia oraz sporo miejsca na kolana i głowę sprawiają, że D-Max może bez kompleksów służyć jako komfortowe auto na dłuższą wyprawę dla czterech osób. Jednak przy pełnym obłożeniu kabiny i z większym bagażem D-Max kiedy już ruszy, nie będzie zbyt żwawy. Wprawienie go w ruch nie sprawia problemów, ponieważ okrągłe 400 Nm wstaje już przy 1400 obr./min. przy czym dalsze nabieranie prędkości podróżnych wymaga cierpliwości.

Użyteczny zakres prędkości obrotowych jest wąski co wymusza częste sięganie do lewarka. Zaletą jest sensowne zestopniowane skrzyni, które pozwala utrzymywać niższe obroty zmniejszając przy tym zużycie paliwa i hałas wewnątrz kiepsko wyciszonej kabiny. W przypadku jazdy terenowej biegi można dodatkowo mocno skrócić reduktorem o przełożeniu 2,48. Sam drążek pracuje specyficznie, skok jest długi, a on swoimi ruchami wiernie oddaje to co dzieje się z układem przeniesienia napędu. Podczas przyspieszania czy hamowania drży i lata na boki jak ręka fanatyka tanich trunków, a przód auta przy okazji lubi też lekko się unieść lub zanurkować.

Fotele są wygodne, a ich regulacja szeroka. Szkoda tylko, że zabrakło wzdłużnej regulacji kolumny...

Zawieszenie w Isuzu D-Max to udany kompromis, zestrojono je bardzo rozsądnie. Auto podczas normalnej jazdy jest komfortowe i świetnie radzi sobie z dużymi wymuszeniami od drogi, takimi jak studzienki czy progi zwalniające. Sporo gorzej jest w przypadku niewielkich i gęsto rozsianych nierówności. Na kostce brukowej nadwozie podskakuje i rzuca pasażerami po kabinie. Potęguje to wysokie zawieszenie i środek ciężkości. Przy wyższych prędkościach również potrafi być nerwowo, ale jazda powyżej 120 km/h nie jest tu niczym przyjemnym. W kabinie jest wtedy głośno od samego silnika oraz szumu opływającego powietrza.

Nie ma blokad mostów? Szkoda...ale za to jest wyciągarka!

Isuzu D-Max lepiej niż na trasie radzi sobie w terenie. Nawet w zestawie z niedzielnymi oponami Bridgestone Dueler HT grząskie podłoża i piach nie stanowią dla niego problemu. Dołączany na sztywno napęd na przednią oś pozwala pewnie poruszać się niemal po każdej nawierzchni, a reduktor w razie czego zapobiegnie przykopaniu. Problem może wystąpić praktycznie tylko w momencie gwałtownego spadku trakcji na obydwu osiach, ponieważ D-Max nie jest wyposażony w żadne blokady mostów, które w razie czego pozwolą przenieść moment na bardziej przyczepne koło. Gdy do tego dojdzie jest jeszcze coś lepszego niż blokada – to wyciągarka Superwinch Tiger Shark 1150 o uciągu ponad 5,2 tony ze stalową liną o długości 26 metrów. Gdy zapadnie zmrok i trzeba będzie dobrze doświecić zamontowano przy niej dodatkowe dwa wstrząso i wodoodporne reflektory dalekosiężne Powerlight oparte na sześciu diodach Cree każdy (łącznie 60 W, 5000 Lm).

Zapadł zmrok? Można doświecić co nieco opcjonalnymi reflektorami dalekosiężnymi.

Isuzu D-Max 2,5 TD LSX AT — do roboty [test autokult.pl]

Isuzu D-Max to taki robotnik z klasą, który w pracy nie stroni od harówy, potu i brudu, a po godzinach ubiera się w garnitur i idzie do teatru lub…

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Nowe BMW X4 xDrive 28i - test, opinia, spalanie, cena DS 5 1.6 THP 200 SportChic - test [wideo] Volkswagen Tiguan 1.4 TSI manual Sport & Style R-Line - test, opinia, spalanie, cena Nowy Ford Mustang Fastback GT V8 5.0 - test, opinia, spalanie, cena Fiat 500X Off-road Look 2.0 MultiJet 140 AWD AT - test, opinia, spalanie, cena BMW Serii 2 Gran Tourer 220d xDrive Luxury Line - test, opinia, spalanie, cena Nowy Opel Corsa OPC 1.6 Turbo - test, opinia, spalanie, cena Ford Grand C-Max (2015) 2.0 TDCI 150 Titanium - test, opinia, spalanie, cena Nowy Nissan NP300 Navara (2015) 2.3 dCi 190 - test, opinia, spalanie, cena Volkswagen Polo GTI - test [wideo] Mini Clubman Cooper S - test, opinia, spalanie, cena Nowy Volkswagen Touran (2015) 1.4 TSI DSG - test, opinia, spalanie, cena Volkswagen Scirocco R (2015) - test, opinia, spalanie, cena Jaguar XF 2.0D Auto - test, opinia, spalanie, cena Renault Mégane Grandtour GT220 - test, opinia, spalanie, cena Honda Jazz 1.3 i-VTEC i Honda HR-V 1.6 i-DTEC - test, opinie, spalanie, cena Nissan Juke Nismo RS (2015) – test, opinia, spalanie, cena Nowy Opel Astra K 1.6 CDTi - test, opinie, spalanie, cena Nowe Mitsubishi Outlander (2016) 2.2 DID 6AT – test, opinia, spalanie, cena Jaguar XE 2.0 D Auto RWD Prestige - test, opinia, spalanie, cena BMW 640i Coupé i 650i Gran Coupé xDrive - test, opinia, spalanie, cena SsangYong Tivoli 1.6 128 KM Quartz - test, opinia, spalanie, cena Hyundai i30 1.6 CRDi Comfort - test, opinia, spalanie, cena SsangYong Korando 2.0 D AT 4WD Quartz - test, opinia, spalanie, cena

Popularne w tym tygodniu:

Pojedynek Mitsubishi L200 z Fordem Rangerem: jak Dawid z Goliatem Mercedes-Benz GLE Coupé 450 AMG - lepiej późno niż później