Nowy Ford Mustang Fastback GT V8 5.0 - test, opinia, spalanie, cena

Mustang wreszcie stał się samochodem światowym i jest dostępny w oficjalnej sprzedaży na rynku europejskim. Ford skalkulował cenę tak, że znokautowała nawet najśmielsze oczekiwania. Pozostaje tylko pytanie: czy Ford Mustang jest samochodem tak dobrym, jak można się po nim spodziewać? A może wcale nie musi taki być? Bo to, że jest wart swojej ceny nie podlega żadnej dyskusji.

fot. Marcin Łobodziński

Ten artykuł ma 2 strony:

Nowy Ford Mustang Fastback GT — test, opinia

Każdego dnia możesz podnieść drzwi swojego garażu, wcisnąć się do czarnego, schludnego wnętrza i wzbudzić do życia szybko kręcący się rozrusznik, a po chwili 5-litrowe, wolnossące V8, które swoim przyjemnym, dość łagodnym bulgotem zmienia ci humor niezależnie od tego, jaki był wcześniej. Jeżeli byłeś smutny czy zły, zapominasz o wszystkich zmartwieniach. Będąc szczęśliwy stajesz się królem życia. Wytaczasz się spokojnie z ciasnego pomieszczenia i wysuwając powoli długi ryj tej bestii budzisz zachwyt każdego, kto ogląda to widowisko. A to dopiero początek. Gdy tylna oś wyjeżdża poza próg garażu, wciskasz prawy pedał do połowy, a niedogrzane opony Pirelli P Zero robią swoje. To znaczy nic nie robią, bo łatwo i przewidywalnie wprowadzają w poślizg tylną oś. Ty szybkim, spokojnym ruchem zakładasz kontrę i bez mrugnięcia okiem uciekasz z tego miejsca balansując pomiędzy rzeczywistością, a marzeniem znanym powszechnie jako american dream.

Jestem tu!

Wreszcie jest! To marzenie się spełniło po – uwaga – 51 latach odkąd Ford Mustang w Europie był dostępny jedynie w formie plakatu, a na ulicy stawał się większym egzotykiem od Ferrari. Po 51 latach Ford zdecydował się na oficjalną sprzedaż tego legendarnego modelu na Starym Kontynencie i również w Polsce, za co należy się im najwyższy szacunek i kwiaty od każdego fana motoryzacji. Ford Mustang stał się produktem globalnym i łatwo dostępnym. To tak, jakby sam Bóg otworzył niebo i powiedział „wchodź, kimkolwiek jesteś i cokolwiek masz na sumieniu”. Wydając śmieszną kwotę 157 000 zł stajesz się właścicielem jednego z najbardziej kultowych i pożądanych samochodów na świecie, a jeżeli twierdzisz, że silnik 2.3 EcoBoost jest nieodpowiedni, to znaczy, że nie wiesz co mówisz. Owszem, dla purystów czterech kółek przygotowano odmianę GT z 5-litrowym V8 za 178 000 zł, ale gadanie, że to jedyny „prawdziwy” Mustang, to tylko skomlenie. Co nie oznacza, że nie jest najlepszy.

Ten najlepszy

Ja miałem to szczęście, że do testu oddano mi najlepszą z możliwych konfiguracji. Najlepszą dla mnie rzecz jasna. Kolor nie ma znaczenia, choć muszę przyznać, że czerwony wydaje się idealny. Bogate wyposażenie to wartość dodana, za którą sam na pewno bym nie zapłacił, ale z pewnością zamówiłbym Fastbacka GT z automatyczną skrzynią biegów. Mój wymarzony Mustang kosztowałby więc 187 000 zł. Kilka tygodni wcześniej jeździłem droższym Mondeo w dieslu. Nigdy w życiu nie dokupiłbym foteli Recaro, ponieważ zupełnie nie pasują do tego samochodu. Wnętrze, w którym spędziłem więcej czasu niż w domu zaprojektowano idealnie. Bardzo dobrze oddaje klimat tego samochodu, a seryjne fotele są nie tylko wygodne i dobrze trzymają na zakrętach, ale też wspaniale komponują z topornym kształtem deski rozdzielczej i cienkim wieńcem koła kierownicy.

Wnętrze nie jest wykonane lepiej niż w Focusie, ale klimat jaki daje sprawia, że szczegóły przestają mieć znaczenie

Tu należy się na chwilę zatrzymać, bo oglądając wnętrze tak jak kabinę każdego innego samochodu z pewnością nie szczędziłbym słów krytyki za jakość materiałów, czy choćby takie detale jak cienka kierownica obszyta kiepską skórą i średnio wykończone fotele. Ale w tym samochodzie nie mam do tego prawa, ponieważ kosztuje tyle, ile kosztuje. Narzekać na takie drobiazgi to jak marudzić, że trzeba iść po wygraną w LOTTO osobiście. I tak jest w wielu obszarach tego samochodu. Każda wada albo jest bez znaczenia, albo przeobraża się w zaletę i to dotyczy tylko Forda Mustanga. Ocena obiektywna z wyłączeniem ceny jest tu bez sensu, bo Mustang zapunktowałby najwyżej za przestronność z przodu, osiągi i spory bagażnik.

Zobacz również: Nowy Ford Focus RS (2016) - test

Inny wymiar jazdy

Przyciski i wskaźniki wyraźnie sugerują, że mamy do czynienia z pełnokrwistym samochodem sportowym

Nie można przyrównać Mustanga GT do żadnego Porsche, sportowego BMW czy Mercedesa, nawet jeżeli mają podobną moc i napęd na tylną oś. Do perfekcji Porsche brakuje mu tak wiele, że nie da się tego nadrobić żadnym tuningiem, a brutalność BMW M4 przerasta nawet ten dynamit V8 pod maską Mustanga. W nim nie chodzi o trakcję, ale o jej brak. Gdy go odbierałem powiedziano mi, że świetnie się prowadzi i że sam się przekonam. Przez dwa dni kompletnie nie rozumiałem co miał na myśli ten facet – przecież on niemal bez przerwy gubi przyczepność i jest zwinny jak dog niemiecki. To ma być świetne prowadzenie? Zawieszenie jest twarde, w miarę komfortowe, ale mimo wszystko twarde, a masę czuć z każdym ruchem kierownicy. Nie da się tym samochodem jechać bardzo szybko po krętych drogach bez wybitnych umiejętności, a gdybym miał się ścigać na Nürburgring Nordschleife wybrał bym prędzej Fiestę Black Edition i z pewnością miałbym lepsze czasy okrążeń. Dopiero po czasie, gdy się oswoiłem, wyluzowałem i zaufałem samemu sobie, zrozumiałem o co chodzi. Auto świetnie się prowadzi… w poślizgu. Do tej pory ślizgałem się wieloma samochodami, ale z taką łatwością nigdy w życiu. Może dlatego, że nie jeździłem Toyotą GT86?

Niezależnie od tego jak jeździsz, zawsze sprawia to niesamowitą przyjemność

Prawie 2 tony masy, napęd na tylną oś i moc 421 KM robią sobie kpiny z praw fizyki. Mogłoby się wydawać, że powinno się go prowadzić niezgrabnie i ciężko, z potem na czole, a robi się to tak łatwo i lekko, że ostatniego dnia zakładałem kontry z kubkiem kawy w jednej ręce. Sprzyja Ci długi rozstaw osi i fotel kierowcy umieszczony niemal pośrodku długości samochodu. Masa w połączeniu z rozmiarami w rzeczywistości spowalniają reakcje samochodu na ruchy kierownicą, ale też na utratę przyczepności i w przypadku Mustanga jest to akurat zaleta. Po Twojej stronie stoi też układ kierowniczy, który możesz ustawić w kilku trybach, a i tak w komfortowym okazuje się najlepszy. Nie brakuje mu precyzji i reaguje na czas, a wspomaganie nigdy Cię nie zawiedzie. Zawsze możesz ufać oponom Pirelli, które nigdy nie zaskakują nieprzewidywalnymi reakcjami czy nagłą utratą przyczepności jak to bywa z Michelinami. Tak naprawdę Ford Mustang prowadzi się bardzo pewnie, pod warunkiem, że wiesz kiedy wciskać gaz. Trzeba się też przyzwyczaić do długiej i wysokiej maski, która ogranicza widoczność i wyczucie gabarytów.

Uważaj, gdy wciskasz gaz!

Jednak nie zawsze można sobie pozwolić na pełną swobodę korzystania z mocy ukrytej w 5-litrowym silniku Ti-VCT przygotowanym w taki sposób, by zapewniał fantastyczne osiągi przy zachowaniu normy emisji spalin Euro 6. Gdy wciskasz gaz głębiej niż do połowy w pełni aluminiowy silnik budzi się do życia niczym mr Hyde. Możesz w to nie uwierzyć, ale przy 100 km/h jadąc na wprost po suchym asfalcie, wciśnięcie gazu do końca może spowodować jeszcze uciekanie tyłu.

Motor dzięki kompozytowemu układowi dolotowemu z niezależnymi przepustnicami wkręca się na najwyższe obroty z wielkim zapałem, a gdy wskazówka lewego zegara z napisem revolutions per minute przekracza 6, dostajesz jeszcze dodatkowy strzał mocy. Normalnie spodziewasz się uspokojenia, bo biegi zmieniają się przy 6,5 tys. obr., ale nie tu. Otrzymujesz na chwilę kopa, obrotomierz zmienia podświetlenie na czerwono, a uczucie jest takie, jakby włączyła się turbosprężarka. Im wyżej tym więcej mocy do samego odcięcia, które ustawiono gdzieś ponad liczbą 7000. Dojdziesz do niego z manualną skrzynią biegów, ale też z automatem w trybie manualnym, w którym elektronika nie będzie za Ciebie decydować kiedy chcesz zmienić bieg na wyższy. Tak na marginesie, choć tryb manualny jest świetny, a niewielkie manetki pod kierownicą są pod ręką, to w rzeczywistości do niczego się nie przydaje, bo automat znakomicie odczytuje zamiary kierowcy. Gdybym zamawiał ten samochód, poprosiłbym nawet o usunięcie manetek, bo odrobinę przeszkadzają podczas normalnej jazdy.

Oryginalne, amerykańskie V8 o pojemności 5 litrów i mocy 421 KM

Moc uwalniana przez wolnossący jednostkę Forda jest rozwijana w taki sposób, że zawsze masz pełną kontrolę nad jej dawkowaniem. Maksymalny moment o wartości 530 Nm osiągany jest przy 4250 obr./min, czyli nieco powyżej połowy skali. Jednak i tak przyspieszenie jest na każde zawołanie. Zwłaszcza z automatem, który chwilę czeka, jakby zadając pytanie czy na pewno chcesz redukcji, a potem robi swoje. Przyspieszenie do setki można sobie mierzyć latem na dobrze rozgrzanych oponach i przyczepnym torze. Jesienią nie oczekiwałem cudów, ale i tak wynik 5,1 s uważam za znakomity biorąc pod uwagę fakt, że na trzech pierwszych biegach czułem poślizg tylnej osi. To wynik gorszy tylko o 0,3 s od katalogowego.

Odrobina spokoju

Fordem Mustangiem jeździ się z przyjemnością w każdych warunkach. Nie trzeba wyciskać z silnika nawet połowy mocy, by poczuć się jak król drogi. To dlatego twierdzę, że 2.3 EcoBoost też jest odpowiedni, a na pewno rozsądny. W Mustangu GT wiesz, że pod prawą stopą masz schowany wulkan energii i tym bardziej rozkoszujesz się wolną jazdą po mieście lub szosą. Na chwilę obecną możesz liczyć na wywołanie niemałej sensacji wszędzie gdzie podjedziesz. Ludzie będą patrzeć, prosić o przegazowanie i pytać: jedni o spalanie, inni o moc, a jeszcze inni o cenę. Każda odpowiedź wywoła podziw. Potrzebujesz około 15 litrów benzyny na każde przejechane 100 km. Niektórzy myślą, że zapłaciłeś fortunę za samochód-marzenie, a gdy dowiadują się o cenie, pytają z niedowierzaniem jeszcze raz. Możesz też zrobić widowisko używając systemu Line Lock blokującego przednie hamulce i przypalić gumę, a potem zastanawiać się, po co to robiłeś, skoro masz automat i obie nogi. Reakcje innych kierowców potrafią być zdumiewające. Jedni zwalniają by obejrzeć to dzieło sztuki w ruchu, inni, zwłaszcza młodsi i naiwni chcą się ścigać. Kierowcy innych Mustangów traktują Cię jak kumpla i zwykle mrugną światłami.

Ford Mustang nadaje się do codziennej jazdy tak samo jak do latania bokami. Silnik spokojnie mruczy przy 1500 obr./min wydając z siebie ciche, ale równie przyjemne brzmienie jak wtedy, gdy wkręca się na najwyższe obroty, przecinając na pół inne dźwięki, jakiekolwiek by nie były. Siedzisz głęboko zapadnięty w dobrym fotelu z idealną pozycją za kierownicą i swobodnie przyspieszasz, kiedy tylko zechcesz. Zawieszenie jest twarde, może zbyt twarde, ale jakoś sobie radzi z polskimi drogami. Mógłbyś wymagać adaptacyjnego jak w Mondeo, ale wtedy Mustang kosztowałby więcej, a tego nie chcesz. Możesz mieć na pokładzie znakomity system audio i nawigację z innych modeli Forda, której wciąż nie nauczono obsługi głosowej w języku polskim. Gdy tego potrzebujesz, możesz skorzystać z obszernego bagażnika, w którym spokojnie zmieścisz wózek dziecięcy, a na tylnej kanapie, na której dorosła osoba będzie przeżywać katusze, zamontujesz fotelik z dzieckiem. Pod tym względem Mustang jest o wiele bardziej wszechstronny od 911.

Marzenie się spełnia

Dzięki Fordowi możesz dziś spełnić jedno ze swoich marzeń, które wbrew pozorom nie jest tak daleko, jak mogłoby się wydawać. Ja zawsze marzyłem o Porsche 911, ale teraz wiem, że go nie chcę. Jest idealny i wart każdej wydanej na niego złotówki i na ten temat zdania nie zmienię, ale po spędzeniu kilku dni z Mustangiem nie ma mowy, bym zdecydował się na jakikolwiek inny samochód sportowy. W cenie podstawowej wersji wyposażenia Porsche Boxstera, można mieć Mustanga GT do zabawy i Fiestę ST do szybkiej jazdy, a to jest argument, który nokautuje wszystkie wady jakie ma ten samochód.

PLUSY:

Cena!
Bogate wyposażenie podstawowe
Charakter
Moc silnika
Jakość prowadzenia w poślizgu
Skuteczne hamulce
Praca skrzyni biegów
Wygodna pozycja za kierownicą
Rozbudowany zestaw wskaźników

MINUSY:

Wysokie zużycia paliwa
Ciasne wnętrze z tyłu
Materiały niskich lotów
Wysoka masa własna
Duże braki w dziedzinie systemów bezpieczeństwa
Fatalne lusterka zewnętrzne
Słabe światła
Bezsensowny system Line Lock

Ogólna ocena samochodu:

10/10

Nowy Ford Mustang Fastback GT — galeria zdjęć

Ford Mustang 2,3 EcoBoost Convertible i 5,0 V8 Fastback — test, opinia, spalanie, cena

Ponad 50 lat, albo bardziej obrazowo – pół wieku – tyle Europa musiała czekać na Forda Mustanga. Czy było warto? Każdy, kto prowadził ten…

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Nowe BMW X4 xDrive 28i - test, opinia, spalanie, cena Fiat 500X Off-road Look 2.0 MultiJet 140 AWD AT - test, opinia, spalanie, cena BMW Serii 2 Gran Tourer 220d xDrive Luxury Line - test, opinia, spalanie, cena Nowy Opel Corsa OPC 1.6 Turbo - test, opinia, spalanie, cena Ford Grand C-Max (2015) 2.0 TDCI 150 Titanium - test, opinia, spalanie, cena Nowy Nissan NP300 Navara (2015) 2.3 dCi 190 - test, opinia, spalanie, cena Volkswagen Polo GTI - test [wideo] Mini Clubman Cooper S - test, opinia, spalanie, cena Nowy Volkswagen Touran (2015) 1.4 TSI DSG - test, opinia, spalanie, cena Volkswagen Scirocco R (2015) - test, opinia, spalanie, cena Jaguar XF 2.0D Auto - test, opinia, spalanie, cena Renault Mégane Grandtour GT220 - test, opinia, spalanie, cena Honda Jazz 1.3 i-VTEC i Honda HR-V 1.6 i-DTEC - test, opinie, spalanie, cena Nissan Juke Nismo RS (2015) – test, opinia, spalanie, cena Nowy Opel Astra K 1.6 CDTi - test, opinie, spalanie, cena Nowe Mitsubishi Outlander (2016) 2.2 DID 6AT – test, opinia, spalanie, cena Jaguar XE 2.0 D Auto RWD Prestige - test, opinia, spalanie, cena BMW 640i Coupé i 650i Gran Coupé xDrive - test, opinia, spalanie, cena SsangYong Tivoli 1.6 128 KM Quartz - test, opinia, spalanie, cena Hyundai i30 1.6 CRDi Comfort - test, opinia, spalanie, cena SsangYong Korando 2.0 D AT 4WD Quartz - test, opinia, spalanie, cena Rolls-Royce Phantom Series II - test, opinia, spalanie, cena Renault Mégane Grandtour 1.6 dCi 130 Limited - test, opinia, spalanie, cena Nowy Volkswagen Sharan (2015) 2.0 TDI DSG - test, opinia, spalanie, cena

Popularne w tym tygodniu:

Ford Fiesta ST200 (2016) - racjonalny powód, by kupić nieracjonalnie szybkiego hot hatcha Czy hybrydowy SUV ze skrzynią E-CVT nadaje się na wyjazd w góry? Toyota C-HR w Alpach Hyundai i20 Active 1.0 T-GDI: atrakcyjny mieszczuch w roboczym stroju Volkswagen Golf VII 1.4 TSI FL DSG vs Honda Civic X 1.5 CVT – Ikony klasy kompaktowej w nowym wydaniu