Jaguar XE 2.0 D Auto RWD Prestige - test, opinia, spalanie, cena

Jaguar wraca do segmentu D. Po modelu X-Type, długiej przerwie i przeanalizowaniu wszystkiego, co ostatnim razem poszło źle, Brytyjczycy wjeżdżają z hukiem na niemiecką imprezę, na której największymi gwiazdami są BMW Serii 3, Mercedes-Benz Klasy C i Audi A4. Czy Jaguar XE skutecznie przyciągnie uwagę publiki?

fot. Mariusz Zmysłowski © 2015

Ten artykuł ma 2 strony:

Jaguar XE 2.0 D Auto RWD Prestige — test, opinia

Gdyby o zakupie decydował wyłącznie wygląd, Jaguar z pewnością byłby bardzo mocnym graczem. Naturalnie, to kwestia gustu, ale obiektywnie patrząc na XE, ma on wszystko, czego potrzeba, by zwrócić na siebie uwagę. Niech świadczy o tym chociażby duża liczba spojrzeń kierowanych na ten samochód, gdziekolwiek bym się nim nie pojawił. W tym segmencie auto musi być eleganckie, ale wysmakowany styl powinien być połączony z chociaż gramem zadziorności. Właśnie przez to ta klasa jest tak trudna w wyważeniu. Nie jest jednoznaczna jak segment luksusowych limuzyn. Właściciel BMW Serii 3 czy Jaguara XE chce dostać idealnie wymierzony kompromis.

Stylistyka dopracowana przez Iana Calluma ma komplet składników, niezbędnych do stworzenia idealnego miksu. Sylwetka XE jest bardzo elegancka, szczególnie w wersji z czarnym lakierem. Detale, takie jak mały wylot powietrza za przednim nadkolem, połyskujące obramowanie siateczkowego grilla oraz agresywne spojrzenie uformowane w przednich reflektorach dają natomiast subtelny sportowy smaczek. Kapitalnym dodatkiem jest według mnie kształt świecącego paska w tylnej lampie. Jest on niemal żywcem przeniesiony z modelu F-Type. Ten samochód jest nie tylko poprawny stylistycznie. Według mnie Jaguar XE swoim wyglądem może wzbudzać pożądanie. Tego wozu można chcieć ze względu na sam jego wygląd.

Bardzo zgrabnie jest też w środku. Nie bez znaczenia dla odbioru wnętrza egzemplarza testowego była z pewnością jego konfiguracja. Ciemne drewno, czarna górna część deski rozdzielczej i kremowe fotele oraz dolne partie kokpitu stanowią świetne połączenie. Styl to oczywiście nie wszystko. Wnętrze musi być przede wszystkim komfortowe i przyjazne kierowcy oraz pasażerom. W tej kwestii na wstępie Jaguar XE dostaje plusa za to, że nie zdecydował się na zastąpienie klasycznych zegarów elektronicznym wyświetlaczem. Między instrumentami osadzonymi w ściętych tubach znajduje się spory wyświetlacz zawierający informacje z komputera pokładowego, ale na tym koniec gadżetów. I dobrze – nawet najładniejsza grafika nigdy nie będzie tak elegancka jak mechaniczne wskazówki na prawdziwych tarczach.

Elegancji wnętrzu XE dodaje też wysuwane pokrętło do zmiany trybu przekładni automatycznej. To rozwiązanie bardzo zgrabne, ale dyskusyjne pod względem użyteczności. W końcu nie wyczujemy ręką po położeniu pokrętła czy aktualnie jest w trybie D, N czy R. To jednak drobiazg, którego bym się zanadto nie czepiał.

Zobacz również: Nowy Opel Zafira (2016) - test Autokult.pl - Samochód Miesiąca

Stanowisko kierowcy w Jaguarze XE jest świetnie skrojone. Lewego przedniego fotela chętnie nie opuszczałbym wcale – bardzo dobrze trzyma i jest komfortowy. Do tego zgrabna, 3-ramienna kierownica znakomicie leży w rękach. Ponieważ XE musiałem przyjrzeć się z każdej strony, konieczne było też zajęcie miejsca z tyłu. Kanapa jest – nie oszukujmy się – dwumiejscowa. Zewnętrzne siedziska są tak wyprofilowane, że pośrodku siedzi się na garbie. Nie jest to piekielnie niewygodne, ale zdecydowanie nie chciałbym zajmować tego miejsca w trakcie kilkugodzinnej podróży. Trzeba też pogodzić się z tym, że zgrabna sylwetka ma swoje konsekwencje. Opadająca linia dachu mimo specjalnie wydrążonych w podsufitce zagłębień sprawia, że przestrzeni nad głowami z tyłu jest nie za wiele dla kogoś o wzroście ponad 1,85 m.

Konsola środkowa jest zaprojektowana bardzo dobrze zarówno pod względem stylistyki jak i ergonomii.

Ktoś, kto pójdzie do salonu, zabierze XE na jazdę próbną i zdecyduje się na zakup tego pojazdu prawdopodobnie będzie miał małą przestrzeń z tyłu w nosie. Ten samochód zdecydowanie przekonuje do siebie tym jak jeździ. To jest maszyna kierowcy, nie kanapowego prezesa. Teoretycznie przeczy temu konstrukcja układu kierowniczego. Tu po raz pierwszy Jaguar zdecydował się na elektryczne wspomaganie. W praktyce to właśnie prowadzenie jest mocną stroną XE. Przyznam, że do szybkiej jazdy tym autem podchodziłem z dozą nieśmiałości, ale powoli przekonałem się, że najmniejszym sedanem Jaguara można pokonywać kolejne łuki szybciej i szybciej. To zasługa nie tylko dopracowanego układu kierowniczego, ale i lekkiej, wykonanej ze stopów aluminium karoserii. Po raz pierwszy w tym segmencie zdecydowano się na tak szerokie zastosowanie tych materiałów. Jaguarowi udało się uzyskać bardzo dobry balans nadwozia. XE jak na swoje rozmiary jest zaskakująco stabilny. Właśnie dlatego, jeśli zastanawiasz się nad zakupem BMW Serii 3 ze względu na świetne właściwości jezdne tego auta, powinieneś sprawdzić także Jaguara. Nie twierdzę, że jest on lepszy, bo do tego konieczne byłoby bezpośrednie porównanie. Jednak z pewnością jest alternatywą, którą warto sprawdzić.

Nie sposób też nie wspomnieć o zawieszeniu, które stanowi znakomity kompromis między dynamiką a komfortem. Jaguar bardzo dobrze zestroił XE pod tym względem. Zawieszenie tego wozu dobrze wybiera nierówności, a jednocześnie skutecznie trzyma nadwozie w ryzach, gdy w trakcie jazdy wykażemy się ułańską fantazją.

Tylna kanapa - wygodna, ale dla dwóch, niekoniecznie wysokich osób.

Pod maską mojego XE pracował dwulitrowy diesel o mocy 180 KM sprzęgnięty ze skrzynią automatyczną. Po kilku dniach spędzonych z tym autem jedynym mankamentem, który zwrócił na siebie moją uwagę był ten sam problem, który przeszkadza mi w dieslach BMW – wszystkie te silniki wyraźnie szarpią przy rozruchu z systemu start/stop. To jednak wszystko, na co można narzekać. 2-litrowy diesel jest pełen wigoru – chętnie pcha XE naprzód, jest najlepszym przyjacielem kierowcy w trasie. Wyprzedzania dokonuje się tu bajecznie sprawnie. To także zasługa dobrze sparowanej z tą jednostką przekładni automatycznej, która mądrze odczytuje polecenia wydawane przez kierowcę skrajnie prawym pedałem.

Dwulitrowiec zastosowany przez Jaguara to jednak przede wszystkim nie demon prędkości, ale król oszczędności. W trakcie bardzo oszczędnej jazdy w trasie udało mi się zejść ze zużyciem paliwa do poziomu 3,3 l/100 km. Miałem jednak szczęście do doskonałych warunków i tak niskie zapotrzebowanie na olej napędowy udało się utrzymać tylko przez chwilę. Nie zmienia to faktu, że 3,9 l/100 km przy oszczędnej jeździe w trasie jest wynikiem jak najbardziej możliwym do utrzymania na dłuższym dystansie. Miasto wyciska z baku więcej oleju napędowego – to oczywiste. Jednak i tu, nawet mimo automatycznej skrzyni biegów, wynik jest zadowalający – w trakcie testu wyniósł 7 l /100 km.

Jaguar stworzył godnego konkurenta dla niemieckiej trójki. Według mnie po względem całokształtu XE najbliżej podobny jest do BMW Serii 3. Oba auta bardzo dobrze się prowadzą, świetnie wyglądają i mają komfort oraz sport utrzymane w podobnych proporcjach. Jaguar zdecydował się nie oferować w swoim samochodzie słabych silników. Gama XE zapełniona jest jednostkami o mocach gwarantujących przynajmniej dobre osiągi. Ofertę diesli otwiera 163-konny 2-litrowiec. Z kolei jednostki benzynowe startują od pułapu 200 KM. Gamę zamyka widlasta szóstka o mocy 340 KM.

XE to powrót do tego segmentu w świetnym stylu. Jaguar dopracował tę konstrukcję zarówno pod względem stylistyki, jak i wykonania oraz części mechanicznej. Jeśli szukasz samochodu w tym segmencie błędem byłoby ominąć salon Jaguara.

PLUSY:

Oszczędny i dynamiczny silnik
Komfortowe zawieszenie
Bardzo dobry układ kierowniczy
Dobre wykonanie
Atrakcyjny wygląd
Dobra ergonomia

MINUSY:

Mała ilość miejsca na tylnej kanapie
Brak słabszych, tańszych silników w gamie

Ogólna ocena samochodu: 8/10

Jaguar XE 2.0 D Auto RWD Prestige — galeria zdjęć

BMW F30 335d xDrive M Sport — test

BMW od lat zachwyca swoją sportową rodziną spod znaku M GmbH. Bawarskie maszyny z dyskretnymi oznaczeniami M są wszystkim, czego może zapragnąć…

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Nowe BMW X4 xDrive 28i - test, opinia, spalanie, cena BMW 640i Coupé i 650i Gran Coupé xDrive - test, opinia, spalanie, cena SsangYong Tivoli 1.6 128 KM Quartz - test, opinia, spalanie, cena Hyundai i30 1.6 CRDi Comfort - test, opinia, spalanie, cena SsangYong Korando 2.0 D AT 4WD Quartz - test, opinia, spalanie, cena Rolls-Royce Phantom Series II - test, opinia, spalanie, cena Renault Mégane Grandtour 1.6 dCi 130 Limited - test, opinia, spalanie, cena Nowy Volkswagen Sharan (2015) 2.0 TDI DSG - test, opinia, spalanie, cena Land Rover Discovery Sport 2.0 Si4 HSE - test, opinia, spalanie, cena Nowa Mazda MX-5 ND (2015) 2.0 Sky-G - test, opinia, spalanie, cena Nowy Hyundai i20 1.2 MPI – test, opinia, spalanie, cena Audi A3 Sportback e-tron - test, opinia, spalanie, cena Volvo XC70 D4 Drive-E Summum Inscription - test, opinia, spalanie, cena Lexus NX200t - test, opinia, spalanie, cena Mercedes-Benz CLA200 Shooting Brake - test, opinia, spalanie, cena Mitsubishi Outlander PHEV (2015) - test, opinia, spalanie, cena Volkswagen Cross Polo 1,2 TSI - test, opinia, spalanie, cena Škoda Fabia III Ambition 1,0 MPI LPG - test, opinia, spalanie, cena Audi A6 limousine 3.0 TDI quattro S line - test, opinia, spalanie, cena Mercedes-Maybach S600 - test, opinia, spalanie, cena Nowy Ford Focus ST 2.0 EcoBoost - test, opinia, spalanie, cena Opel Insignia OPC – test, opinia, spalanie, cena Honda CR-V 1,6 i-DTEC Lifestyle - test, opinia, spalanie, cena Volkswagen Touareg 3.0 TDI 4Motion - test, opinia, spalanie, cena

Popularne w tym tygodniu:

Volvo V40 T4 (2016) - test kompaktu premium w szwedzkim wydaniu Mercedes-Benz GLE Coupé 450 AMG - lepiej późno niż później