SsangYong Tivoli 1.6 128 KM Quartz - test, opinia, spalanie, cena

W tym roku SsangYong wprowadził na rynek Tivoli. To samochód, który firma reklamuje jako "dynamiczny, miejski SUV". Ile w tym aucie jest dynamiki, ile mieszczucha, a ile SUV-a?

Ten artykuł ma 2 strony:

SsangYong Tivoli 1.6 128 KM Quartz — test, opinia

Z wyglądu Tivoli to ewidentnie miejski SUV. Ma trochę pudełkowy kształt, wyraźnie zaznaczone nadkola, niską linię okien i prześwit niewiele większy niż samochody kompaktowe. Jest czymś w rodzaju koreańskiej interpretacji Nissana Juke'a. Zgadza się nawet kontrowersyjny wygląd. Może nie aż tak odważny jak w przypadku japońskiego konkurenta, ale jednak wzbudzający skrajne opinie.

Tył Tivoli z pewnością znajdzie tyle samo fanów, co wrogów.

Przód jest niezły – agresywny, nowoczesny. Problem jest z tyłu. Z tej strony Tivoli jest szeroki, światła mają dziwny kształt daleko zachodzący na przetłoczenia na boku. Całość jest trochę pokraczna. Miałem okazję dobrze przyjrzeć się temu tyłkowi, bo SsangYong reklamował Tivoli w trakcie każdej przerwy reklamowej podczas tegorocznego 24-godzinnego wyścigu Le Mans. Więcej czasu reklamowego miało wykupione chyba tylko Audi. Dzięki temu jeszcze zanim pierwszy raz zobaczyłem go na żywo wiedziałem już która część nie przypadnie mi do gustu. To jednak tylko kwestia wyglądu, którą każdy potraktuje inaczej. Są sprawy ważniejsze.

Wnętrze – tu Tivoli zdobywa dużo punktów. Za co? Przede wszystkim za przestronność. Tivoli pokonałem sporo kilometrów w trasie i trudno było narzekać na niewygody. Co więcej – z tyłu mogłyby wygodnie podróżować dwie kolejne osoby. Komfort zapewnia wysokim pasażerom pudełkowate nadwozie. Dzięki temu, że SsangYong zrezygnował z „dynamicznie opadającej linii dachu”, nad głowami jest sporo miejsca. Z tyłu niezbyt dobrym rozwiązaniem są tylko gumki na oparciach zamiast kieszeni. Są one niemal bezużyteczne – nie włożymy tu żadnych papierów, ani nic płaskiego, bo szybko wysunie się dołem.

Gumki na oparciach znamy już np. z Captura.

Wróćmy do przodu. Tutaj znalazły się całe połacia tworzywa sztucznego, które nawet nie próbuje udawać, że jest czymkolwiek innym. Użyte materiały są przeciętne, ale za to dobrze je spasowano. Spodziewałem się co prawda, że w tak stylowym crossoverze znajdzie się miejsce na trochę koloru, ale bez czerwonych wstawek też da się żyć.

Ergonomia w Tivoli stoi na niezłym poziomie, poza jednym szczegółem. Przyciski do sterowania komputerem pokładowym (Trip i Set) zostały wyrzucone poza kierownicę. Znalazły się na konsoli środkowej i to w miejscu, które kierowcy zasłania kierownica, obok przycisku do włączania podgrzewania tylnej szyby. Nie mam pojęcia jaką logiką kierował się twórca tego rozwiązania, ale miał możliwość umieszczenia tych guzików razem z innymi, na kierownicy bądź manetkach. Czemu zrobił inaczej? Nie wiadomo.

Zobacz również: SsangYong Korando D2.0T - test Autokult.pl

Miejsce pracy kierowcy - wygodne, ale z drobną wadą. Kto przeniósł Trip i Set na konsolę środkową?

Dobre pierwsze wrażenie robi bagażnik Tivoli. Jest spory – mieści 423 l. Ma tylko dwa problemy – próg załadunkowy jest dosyć wysoki, co utrudnia pakowanie większych przedmiotów. Drugi problem to klapa, która często nie zamykała się, tylko odbijała. To już prawdopodobnie problem egzemplarza, a nie modelu.

Pod maską mojego Tivoli pracował 1,6-litrowy silnik benzynowy. 128-konny motor nie czyni może z SsangYonga demona prędkości, ale jest wystarczający by sprawnie przemieszczać się po mieście, dla którego Tivoli został stworzony. Mimo pozornie sporych gabarytów jest to auto bardzo sprytne – łatwo nim się parkuje i nietrudno przemieszcza się w korku. Ma więc w sobie coś z mieszczucha. Niestety nie należy do oszczędnych, przynajmniej gdy trzeba trochę postać w korkach. W mieście 1,6-litrowy silnik zużywa 8,6 l/100 km. Takie wyniki to już pułap motorów dwulitrowych.

Bagażnik - spory, ale z nadkolami wchodzącymi do środka i nieco zbyt wysokim progiem załadunkowym.

Co ciekawe, ten samochód, który teoretycznie jest miejski, lepiej radzi sobie ze spalaniem w trasie. Podczas kilkuset kilometrów pokonanych głównie trasą ekspresową potrzebował on 5,5 l/100 km. Jak na prędkości przekraczające idealne 90 km/h to dobry wynik. Tym bardziej, że 128 KM do około 100–110 km/h dosyć sprawnie popycha Tivoli naprzód.

Niezła jednostka sparowana jest niestety z przeciętną skrzynią biegów. W moim egzemplarzu problematyczne było haczenie między 1. a 2. biegiem, jakby drążek próbował wejść w stronę wstecznego. Skrzynia była co prawda dobrze zestopniowana, ale niestety za mało precyzyjna, nawet jak na samochód, który nie próbuje udawać sportowego wozu.

Teraz kwestia kluczowa – cena. SsangYong wycenił Tivoli bardzo dobrze. W wyposażeniu podstawowym jest między innymi klimatyzacja, tempomat, poduszki powietrzne czołowe, boczne i kurtynowe. Dostajemy to z opisywanym wyżej silnikiem za 59 900 zł. Egzemplarz testowy z bogatszą listą dodatków, w tym z gadżetami stylistycznymi, które nie każdy uzna za niezbędne kosztuje 74 200 zł. To rozsądna kwota, która pozwala przymknąć oko na niektóre wpadki.

PLUSY:

Przestronne wnętrze
Niska cena
Spory bagażnik
Silnik sprawdzający się dobrze w trasie
Dobre spasowanie elementów wnętrza

MINUSY:

Za duża ilość czarnych, twardych plastików
Hacząca przekładnia ręczna
Wysoki próg załadunkowy bagażnika i niedomykająca się klapa

Ogólna ocena samochodu: 7/10

SsangYong Tivoli 1.6 128 KM Quartz — galeria zdjęć

SsangYong Korando 2.0 D AT 4WD Quartz — test, opinia, spalanie, cena

By kupić SsangYonga trzeba w pierwszej kolejności pozbyć się uprzedzeń. Rezygnacja ze stereotypów to podstawowa rzecz, przed wejściem klienta do…

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Nowe BMW X4 xDrive 28i - test, opinia, spalanie, cena Hyundai i30 1.6 CRDi Comfort - test, opinia, spalanie, cena SsangYong Korando 2.0 D AT 4WD Quartz - test, opinia, spalanie, cena Rolls-Royce Phantom Series II - test, opinia, spalanie, cena Renault Mégane Grandtour 1.6 dCi 130 Limited - test, opinia, spalanie, cena Nowy Volkswagen Sharan (2015) 2.0 TDI DSG - test, opinia, spalanie, cena Land Rover Discovery Sport 2.0 Si4 HSE - test, opinia, spalanie, cena Nowa Mazda MX-5 ND (2015) 2.0 Sky-G - test, opinia, spalanie, cena Nowy Hyundai i20 1.2 MPI – test, opinia, spalanie, cena Audi A3 Sportback e-tron - test, opinia, spalanie, cena Volvo XC70 D4 Drive-E Summum Inscription - test, opinia, spalanie, cena Lexus NX200t - test, opinia, spalanie, cena Mercedes-Benz CLA200 Shooting Brake - test, opinia, spalanie, cena Mitsubishi Outlander PHEV (2015) - test, opinia, spalanie, cena Volkswagen Cross Polo 1,2 TSI - test, opinia, spalanie, cena Škoda Fabia III Ambition 1,0 MPI LPG - test, opinia, spalanie, cena Audi A6 limousine 3.0 TDI quattro S line - test, opinia, spalanie, cena Mercedes-Maybach S600 - test, opinia, spalanie, cena Nowy Ford Focus ST 2.0 EcoBoost - test, opinia, spalanie, cena Opel Insignia OPC – test, opinia, spalanie, cena Honda CR-V 1,6 i-DTEC Lifestyle - test, opinia, spalanie, cena Volkswagen Touareg 3.0 TDI 4Motion - test, opinia, spalanie, cena Renault Twizy - test, opinia, zużycie energii, cena Volkswagen Golf Alltrack 2.0 TDI 4Motion DSG - test, opinia, spalanie, cena

Popularne w tym tygodniu:

Mercedes C450 AMG 4Matic (2016) - V6 lepsze od V8? Wilk z Domaniewskiej – Aston Martin V12 Vantage S na ulicach Warszawy Gladiator Mitsubishi ASX 1.6 MIVEC: przestarzały czy dojrzały?