SsangYong Tivoli 1,6 128 KM - test, opinia, spalanie, cena

Rywalizacja w segmencie małych crossoverów trwa w najlepsze. Na przestrzeni ostatnich kilku lat auta tego typu stały się modne i pożądane przez klientów. Ich zwolennicy cenią sobie wysoką pozycję za kierownicą, która daje poczucie bezpieczeństwa, a także spory prześwit pozwalający bez trudu pokonywać krawężniki. Nie dziwi więc, że niemal każdy producent chce mieć model tego typu w ofercie. Czy na rynku opanowanym przez bardziej uznane japońskie i europejskie marki koreański SsangYong ma czego szukać? Sprawdziłem to w trakcie pierwszych polskich jazd modelem Tivoli.

Ten artykuł ma 2 strony:

SsangYong Tivoli 1,6 128 KM — pierwsza jazda, opinia

Moje najbardziej odległe skojarzenie z marką SsangYong dotyczy radiowozów Musso, które kilkanaście lat temu były częstym widokiem na polskich drogach. Nieco świeższe jest wspomnienie wątpliwej urody Rodiusa - podobno bardzo funkcjonalnego i przestronnego auta. Aktualnie oferta zawiera cztery modele, do której dochodzi testowany przeze mnie piąty. Dla przeciętnej osoby są to samochody egzotyczne.

Zapowiadany od dawna Tivoli otwiera nowy rozdział w historii producenta. Jego nazwa nawiązuje do wypoczynkowego miasteczka nieopodal Rzymu, ale co ważne — jest to pierwszy samodzielnie opracowany model od czasu przejęcia marki przez indyjski koncern Mahindra & Mahindra Limited w 2010 roku. Rok później świat ujrzał pierwszy koncept z serii XIV, którego kilka ewolucji ukształtowało nowy samochód. Warto zauważyć, że Koreańczycy wywiązali się z planów, bo już przed czterema laty podali, że mały crossover zadebiutuje właśnie teraz.

Z zewnątrz auto zaskakuje zupełnie nowymi dla SsangYonga rysami nadwozia. Oprócz znaczka i kształtu maski próżno szukać tu nawiązań do innych modeli. Przód auta zdobią spore reflektory wyposażone w światła LED-owe do jazdy dziennej. Dyskusyjny jest natomiast tył pojazdu — mnogość przetłoczeń sprawia, że ciężko wyrobić sobie na jego temat pozytywną opinię. Cechą charakterystyczną Tivoli jest wyrzeźbiony obszar tuż pod słupkiem C, który nadaje nadwoziu muskulatury. Pochwalić można też wzór 18-calowych felg, które są domeną najbogatszej wersji Sapphire (można je zamówić także w pakiecie). Całość prezentuje się całkiem świeżo i proporcjonalnie, ponadto producent zapewnia o sporych możliwościach personalizacji — możliwe będzie łączenie dwóch kolorów nadwozia.

Tradycyjnie w przypadku miejskich crossoverów nie zabrakło czarnych wstawek z tworzyw sztucznych. Nie należy ich traktować jako zapowiedzi terenowych aspiracji, których zresztą nie było dane mi sprawdzić - wersja 4×4 ma pojawić się na rynku w wakacje. Jak w przypadku całego segmentu jest to bardziej zabieg stylistyczny.

Do mojej dyspozycji był motor benzynowy o pojemności 1,6 l i mocy 128 koni mechanicznych. Aktualnie jest to jedyny wariant dostępny w Tivoli, lecz do gamy silnikowej w przyszłym miesiącu ma dołączyć 115-konny diesel. W testowym samochodzie jednostka działała w połączeniu z 6-biegowym manualem (w opcji jest też wymagający dopłaty 6000 zł automat) - pakiet ten pozwala na osiągnięcie prędkości maksymalnej równej 170 km/h. To o 10 km/h więcej, niż w przypadku skrzyni automatycznej. Pomimo stosunkowo niezłej mocy na papierze, samochód nie sprawiał wrażenia narowistego. Nie znając wartości tego parametru stwierdziłbym, że jest tu o około 15–20 koni mniej. Wyciszenie kabiny stoi na dobrym poziomie, przy dozwolonych 140 km/h spokojna rozmowa nie stanowi problemu.

Zobacz również: SsangYong Tivoli 1.6 AT - test

Spalanie na lekko ponad stukilometrowej trasie wyniosło ok. 7 l/100. Jeździliśmy w zróżnicowanych miejscach — w mieście, poza miastem, autostradą, drogami szutrowymi. Przy tych ostatnich nie zauważyłem trzeszczenia plastików.

Nowością jest funkcja smartsteer, dzięki której możemy ustawić tryb pracy układu kierowniczego. Do wyboru są trzy nastawy: sport, normal i comfort. Różnicę stanowi opór odczuwany przy skręcaniu, choć nie ma to dużego wpływu na nasze emocje. Co najwyżej ustawienie komfortowe pozwala na swobodniejsze manewrowanie.

Przejdźmy do wnętrza, które na pierwszy rzut oka robi dobre wrażenie. Uwagę przykuwają nieźle wyprofilowane fotele, które okazują się również wygodne, a także spory ekran systemu multimedialnego. Górna część deski rozdzielczej po stronie pasażera pokryta jest przyjemnym, miękkim materiałem, niestety cała reszta jest trochę za twarda. Ogólnie jakość plastików nie zachwyca, ale jak na auto tego segmentu wszystko mieści się w granicach normy.

Lifestyleowym gadżetem jest możliwość wyboru koloru podświetlenia zegarów: od temperamentnych czerwonych, niebieskich czy żółtych, aż po bardziej stonowane białe, błękitne i czarne. Koreańczycy oferują trzy opcje wykończenia — czerń, beż oraz czerwień. Szczególnie ta ostatnia przyciąga wzrok, nie tylko barwą, ale też ciekawym akcentem, którym jest czerwone obszycie kierownicy na pozycji za piętnaście trzecia. Zachowując odpowiednie proporcje, można to porównać do rozwiązania z Lexusa LFA. Sama kierownica, według producenta inspirowana lotniczym wolantem, wygląda nowocześnie i sportowo. Zastanawia mnie jedynie jej lekkie spłaszczenie u dołu. Czy faktycznie jest to wygodne rozwiązanie do miasta, gdzie samochód będzie spędzać 99% czasu?

Funkcjonalność wnętrza oceniam bez zarzutu. Schowków w zupełności wystarcza. Pochwalić muszę szczególnie ten po stronie pasażera. Jego otwór wsadowy nie jest zbyt duży, ale głębokość robi wrażenie. Elementem, z którego SsangYong Tivoli może być dumny, jest ilość miejsca na nogi z tyłu i 424-litrowy bagażnik. Słowa, które najlepiej go zdefiniują, to: ustawny i pojemny, szczególnie na tle konkurencji.

Pojazd będzie dostępny w czterech wersjach — Crystal Base, Crystal, Quartz oraz Sapphire. Najtańsza startuje od 59 900 zł, za najdroższą przyjdzie nam zapłacić 21 000 zł więcej. W standardzie auto ma np. pasy z podwójnymi napinaczami i system smartsteer z różnymi trybami wspomagania kierownicy. Niestety, większość elementów, które opisywałem — jak choćby wybór podświetlenia zegarów — jest zarezerwowana dla najbogatszych odmian. Trzeba nadmienić jednak, że wyposażeniem dodatkowym przybysz ze wschodu nie odbiega od swoich rywali — najbogatszą Sapphire cechuje m.in. podgrzewana kierownica, dostęp bezkluczykowy, elektryka foteli, 7-calowy ekran multimedialny, czy porty HDMI i USB.

Miejsce prezentacji opuszczałem nieco zaskoczony. Czytając wcześniej, że Tivoli otwiera zupełnie nową erę w historii SsangYonga, byłem sceptyczny, ale zaznajomienie z autem ten pogląd zweryfikowało. Niezłe materiały w środku, ciekawe wyposażenie (szczególnie w wersji Sapphire), przyzwoity układ napędowy. Koreańczycy walczą w trudnej klasie, gdzie bardziej uznanych rywali mają całe multum, dlatego kusić powinni przede wszystkim ceną. Rzeczywiście, na tle Renault Captura, czy Opla Mokki z podobnymi silnikami, podstawowa odmiana auta jest średnio o 10 000 zł tańsza, lecz w przypadku lepiej wyposażonych egzemplarzy różnica ta się zaciera.

Mimo wszystko Tivoli sprawia wrażenie porządnego samochodu. Jeżeli komuś podoba się stylistyka zaproponowana przez Azjatów i nie boi się znaczka niepopularnej u nas marki, może śmiało wybrać się na jazdę próbną. W przyszłym roku producent planuje wprowadzić przedłużoną wersję modelu. Kto wie, być może SsangYong jest na początku drogi jaką kilka lat temu przeszła Kia?

PLUSY:

Pojemny bagażnik
Duża ilość miejsca z tyłu
Sporo elementów wyposażenia dodatkowego
Niska cena wersji podstawowej

MINUSY:

Kontrowersyjny tył auta
Twardość niektórych plastików
Tylko po jednym wariancie silnikowym diesel/benzyna

Ogólna ocena samochodu: 7/10

SsangYong Tivoli 1,6 128 KM — galeria zdjęć

SsangYong Korando 2,0 AWD Quartz — daj się zaskoczyć [test autokult.pl]

SsangYong oznacza bliźniacze smoki. Już na pierwszy rzut oka widać, że to właśnie one są symbolizowane przez logo dumnie wyeksponowane na…

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Nowe BMW X4 xDrive 28i - test, opinia, spalanie, cena Porsche 911 Carrera 4 GTS i Mercedes AMG GT S - test, opinia, spalanie, cena Audi A1 Sportback (2015) 1,4 TFSI S tronic - test, opinia, spalanie, cena Nowy Hyundai Tucson (2015) 2,0 High AT - test, opinia, spalanie, cena Nowe Renault Kadjar 1,6 dCi 130 4WD i Espace 1,6 TCe EDC 200 - test, opinia, spalanie, cena Nowe MINI 3d John Cooper Works - test, opinia, spalanie, cena Nowa Toyota Auris 1.6D-4D TS i 1.2T - test, opinia, spalanie, cena Ford Focus Kombi 1,5 TDCI Titanium - test, opinia, spalanie, cena Peugeot 308 GT 1.6 THP 205 - test, opinia, spalanie, cena Nowy Peugeot 208 1,2 110 KM Allure - test, opinia, spalanie, cena Nowa Toyota Avensis Touring Sports (2015) 1,6 D-4D & 2,0 D-4D - test, opinia, spalanie, cena Nowe Volvo XC90 T6 2,0 320 KM AWD (2015) - test, opinia, spalanie, cena Opel Karl 1,0 EcoTec - test, opinia, spalanie Dacia Duster Blackstorm - test [wideo] Audi Q3 Sport 2.0 TFSI quattro S line - test, opinia, spalanie, cena Volkswagen Jetta 2.0 TDI BlueMotion Highline - test, opinia, spalanie, cena Audi A7 Sportback 3,0 TFSI S-Tronic quattro - test, opinia, spalanie, cena Mazda CX-3 1.5 SKY-D 105 KM FWD - test, opinia, spalanie, cena Kia Carens 2.0 GDI 166 KM AT - test, opinia, spalanie, cena Volkswagen e-Golf - test, opinia, cena Ford Mustang 2,3 EcoBoost Convertible i 5,0 V8 Fastback - test, opinia, spalanie, cena Nowa Škoda Superb 2.0 TDI (2015) - test, opinia, spalanie, cena Nowe Fordy Grand C-Max i S-Max - test, opinia, spalanie, cena Audi A6 3,0 TDI Tiptronic quattro: Avant vs allroad - test, porównanie, opinia, spalanie, cena

Popularne w tym tygodniu:

Fiat Tipo SW 1.4 T-Jet: najlepsze kompaktowe kombi na rynku? Porsche Macan Turbo Performance: najlepsze Porsche w historii Ford Mustang Shelby GT350R - o Mount Everest, kanapce i V8 z piekła rodem Audi R8 V10 plus: połączenie dwóch światów na torze Nowy Opel Insignia Grand Sport 2.0 CDTi: mógł być idealny Pierwsza jazda najnowszym Hyundaiem i30 N. Byliśmy w Korei i testowaliśmy przedprodukcyjny model Mini Clubman Cooper S All4 – mini dla dorosłych