Toyota Land Cruiser 150 3,0 D4D A/T Invincible - test

Już od kilku lat absolutnym topem na rynku motoryzacyjnym są auta wielozadaniowe kojarzące się z terenówkami. Nieważne, czy pod lupę weźmiemy małego Volkswagena Cross Up!-a czy większe BMW X5. Każde z nich chce wyglądać bojowo i być za pan brat ze słowem offroad.

fot. Mariusz Zmysłowski

Ten artykuł ma 2 strony:

Toyota Land Cruiser 150 3,0 D4D A/T Invincible — test

Nie ulega wątpliwości, że prawdziwe cywilne terenówki są gatunkiem wymierającym, a nowe samochody należące do tej zacnej klasy można policzyć na palcach jednej ręki. Ich miejsce zajęły wszelkiej maści SUV-y i crossovery, które z prawdziwą jazdą w terenie mają niewiele wspólnego. Pomimo tej ukierunkowanej w stronę bulwarów mody prawdziwi fani jazdy w terenie połączonej z luksusem oraz łatwością użytkowania na co dzień nie muszą bezsilnie rozkładać rąk. Z pomocą przychodzi np.Toyota Land Cruiser 150.

Kilka miesięcy mogliście u nas obejrzeć galerię przedstawiającą zmagania różnego rodzaju Toyot wyposażonych w napęd 4×4 w terenie o różnej nawierzchni. Wśród aut, które brały udział w tym wydarzeniu, był także bohater dzisiejszego testu. Tym razem mogłem sprawdzić jego możliwości nie tylko na sypkim, grząskim piasku czy na stromych podjazdach i zjazdach, ale także na asfaltowych drogach i jakże modnych bulwarach.

Przy pierwszym kontakcie z autem uwagę zwracają przede wszystkim jego gabaryty. Co prawda do przerośniętych SUV-ów każdy z nas zdążył się już przyzwyczaić, ale Land Cruiser 150 swoimi kształtami oraz prezencją zostawia w tyle większość modnych, wymuskanych aut sportowo-użytkowych. Co ciekawe, popularna 150 jest tzw. małym Land Cruiserem. Funkcję tego większego pełni obecnieodmiana V8 (200).

Jeśli ktokolwiek twierdził, że rozmiar nie ma znaczenia, powinien bliżej poznać prezentowane auto. Potężny przedni grill oraz pudełkowaty kształt budzą respekt na drogach i sprawiają, że to właśnie Land Cruiser staje się panem lewego pasa.

Stylistyka zewnętrzna? Pokuszę się o być może nieco kontrowersyjne porównanie, ale Land Cruiser to taki japoński terenowy Golf. Nie porywa detalami ani przetłoczeniami i nie stara się na siłę zachwycać osób czułych na piękno. Czy takie podejście należy traktować za wadę? Z pewnością nie.

Podobnie jest z projektem wnętrza. Z wyjątkiem zegarów osadzonych w głębokich tubach całość konsoli środkowej oraz deski rozdzielczej przywodzi na myśl lata dziewięćdziesiąte. Wszystko wygląda dość topornie i może kojarzyć się z niektórymi segmentowymi wieżami hi-fi. Taki styl ma jednak niepowtarzalny klimat. Klimat, którego z pewnością nie zrozumie potencjalny nabywca porównywalnego BMW X5 czy innego luksusowego europejskiego SUV-a. Niedosyt może budzić jakość zastosowanych materiałów. O ile jakość wykonania oraz spasowanie poszczególnych elementów stoją na naprawdę dobrym poziomie, o tyle ”plastikowe drewno” w ogóle mnie nie przekonuje i wygląda po prostu tanio.

Zobacz również: Jak działa asystent pasa ruchu i aktywny tempomat?

Wspomniałem na początku, że Land Cruiser jest dużym autem. Na tyle dużym, że w jego wnętrzu miejsca jest pod dostatkiem, a podłokietnik znajdujący się pomiędzy przednimi fotelami ma gabaryty siedziska dziecięcego fotelika samochodowego. Pytanie o przestronność kabiny jest nietaktem, ponieważ zarówno z przodu, jak i z tyłu miejsca jest mnóstwo. Tylna dzielona kanapa jest przesuwana, ma regulowane oparcie i dwustopniową opcję podgrzewania (o czterostopniowej klimatyzacji nie muszę chyba wspominać).

Wcześniej przywołałem do tablicy BMW X5 oraz inne europejskie wymuskane SUV-y. Stwierdziłem, że ich klienci nie pokochają Land Cruisera. Dlaczego? Ponieważ Toyota jest autem skierowanym do zupełnie innej grupy odbiorców, a różnice wynikające zarówno z wrażeń z jazdy, jak i zdolności terenowych japońskiego samochodu są, delikatnie mówiąc, znaczne w stosunku do SUV-ów.

Toyota Land Cruiser 150 jest prawdziwym autem terenowym opartym na ramie. Land Cruiser nie stara się przeczyć prawom fizyki i udowadniać, że na asfalcie prowadzi się niczym rasowe coupé. W promujących go hasłach reklamowych nie ma czczych, ale jakże modnych przechwałek mówiących o sportowym zawieszeniu czy dobrych osiągach. Terenowa Toyota prowadzi się po asfalcie jak… auto terenowe. Jest bardzo miękko, a kołysanie się nadwozia przy hamowaniu, przyspieszaniu czy wchodzeniu w zakręty jest czymś tak normalnym jak tęcza po letniej burzy. Precyzja prowadzenia może zaskoczyć. Może zaskoczyć wszystkich tych, którzy takie cechy jak sterylność, feedback czy pewność prowadzenia traktują jako swoistą skalę oceny samochodu.

Land Cruiser 150 nie jestem autem kochającym nagłe zwroty akcji na drodze, jednak jednego nie można mu odmówić: niesamowitego komfortu podróżowania. Po drogach szybkiego ruchu auto wręcz płynie, nie zrażając się mniejszymi czy większymi ubytkami w jedni. Również niewielki poziom hałasu we wnętrzu nawet przy prędkościach dochodzących do 160 km/h łatwo daje się polubić, a dźwięk 3-litrowego turbodiesla mającego tylko 4 cylindry nie jest natarczywy (pomimo tylko 5-biegowego automatu). Prawdziwa zabawa zaczyna się jednak w chwili zjechania z utwardzonych szlaków. I nie mam tu na myśli nieutwardzonej drogi prowadzącej do posesji, tylko prawdziwy teren, pozbawiony wytyczonych dróg, pełen piaskowych czy błotnych pułapek.

W przeciwieństwie do innych Land Cruiser nie chwali się czasem przyspieszenia do setki (w testowanej wersji 11,7 s), niewielką emisją CO2 (214 g/km) czy niewiarygodnie wręcz niskim spalaniem (średnie podczas testu 13 l/100 km). W przypadku tej Toyoty ważniejsze są takie dane, jak głębokość brodzenia (do 700 mm), kąt natarcia (32 stopnie) czy kąt zejścia (25 stopni). Wspomniałem już, że to prawdziwe cywilne auto terenowe? Jeśli do tych suchych danych dodamy możliwość zblokowania międzyosiowego mechanizmu różnicowego lub tylnego mechanizmu różnicowego, dorzucimy reduktor, szereg kamer monitorujących najbliższe otoczenie auta oraz system Crawl Control, robi się naprawdę poważnie.

Nowatorski system Crawl jest wręcz stworzony dla terenowych laików. Jego aktywacja ułatwia wspinanie się pod wzniesienia oraz zjeżdżanie z nich. Rola kierowcy ogranicza się do operowania kierownicą. Resztę, łącznie z przyspieszaniem, hamowaniem i redukowaniem uślizgu kół, wykona elektronika. W praktyce wygląda to naprawdę dobrze, ale ktoś znający zasady offroadu bez problemu poradzi sobie w terenie bez tego systemu.

Opisywać terenowe zdolności Land Cruisera można na wiele sposobów. Jednak żaden suchy opis nie odzwierciedli w 100% możliwości tego auta. O nich po prostu trzeba się przekonać na własnej skórze.

Aby kupić ten samochód, trzeba wyłożyć co najmniej 179 000 zł (podstawowa wersja z manualną skrzynią biegów oraz silnikiem 3,0 D4D 190 KM). Bardzo bogato wyposażona wersja specjalna Invincible z tym samym silnikiem oraz automatyczną przekładnią to koszt 279 00 zł. Trudno porównać te ceny z konkurencją ze względu na… niewielką konkurencję. Jedynym słusznym rywalem prezentowanej Toyoty wydaje się Land Rover Discovery (ceny od 239 700 zł). BMW X5, Mercedes ML czy Audi Q7? To są wymuskane SUV-y, a nazwanie Toyoty Land Cruiser 150 SUV-em jest obrazą. Oczywiście obrazą dla japońskiego auta, a nie całego stosunkowo młodego segmentu.

Opisywana Toyota nie prowadzi się po asfalcie tak pewnie jak BMW, a w jej wnętrzu próżno szukać wykończenia na poziomie Mercedesa. Wystarczy jednak zapuścić się tym autem w trudniejszy teren, aby przekonać się, że do najbliższej wioski, w której można znaleźć traktor, jest naprawdę daleko.

Plusy:

Zdolności terenowe
Przestronne wnętrze
Niepowtarzalny klimat
Komfort podróżowania
Bardzo bogate wyposażenie seryjne testowanej wersji

Minusy:

Ospała i niezdecydowana skrzynia biegów

Ogólna ocena samochodu: 8,5/10

Toyota Land Cruiser 150 3,0 D4D A/T Invincible — galeria zdjęć

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Škoda Octavia 1,2 TSI (85 KM) Active - test Renault Mégane 5d 1,2 TCe 130 KM BOSE - test Citroën C5 Tourer 2,2 HDI A/T Exclusive - test Ford Ka 1,2 Trend+ - test Toyota Hilux SR5 3,0 D4D A/T - test Citroën C4 Grand Picasso Intensive 1,6 e-HDI 115 KM - test Škoda GreenLine i Green-Tec - pierwsza jazda Volkswagen Amarok Canyon 2,0 TDI 4x4 - test Mercedes-Benz Citan 111 CDI Mixto - test Mitsubishi Outlander PHEV - pierwsza jazda Škoda Octavia Combi RS TSI MT - test Seat Alhambra Style 2,0 TDI 140 KM CR 4Drive - test Volkswagen Golf Sportsvan 1,4 TSI 150 KM - pierwsza jazda Opel Ampera - test Volkswagen Golf VII R DSG - test Honda CR-V 1,6 i-DTEC Lifestyle - test Fiat 500L Living 1,6 M-Jet Lounge - test BMW M235i Coupé - test Citroën C1 1,0 5d Vitamin - test Dacia Duster 1,5 dCi 4x4 Prestige FL - test Volvo S60 & V60 T5 Summum - test Opel Insignia BiTurbo OPC Line - test Hyundai Elantra 1,6 MPI Style - test Nowa Kia Carens 1,7 CRDI - pierwsza jazda

Popularne w tym tygodniu:

Mercedes C450 AMG 4Matic (2016) - V6 lepsze od V8? Wilk z Domaniewskiej – Aston Martin V12 Vantage S na ulicach Warszawy Suzuki SX4 S-cross 1.4 BoosterJet z nowym mocnym sercem Gladiator Mitsubishi ASX 1.6 MIVEC: przestarzały czy dojrzały?