Volkswagen Amarok Canyon 2,0 TDI 4x4 - test

Niektórzy twierdzą, że ostatnie zmiany w przepisach dotyczących odliczania podatku VAT od zakupu samochodu na potrzeby działalności gospodarczej mogą poważnie osłabić popyt na auta z otwartą skrzynią ładunkową. W ofercie pick-upów są jednak wersje, które oprócz wysokiej funkcjonalności mogą pochwalić się jeszcze wieloma innymi cechami, które są w stanie zawstydzić popularne i chętnie wybierane duże SUV-y. Jedną z takich alternatyw może być Volkswagen Amarok, szczególnie w dopieszczonej wersji Canyon.

fot. Rafał Warecki

Ten artykuł ma 2 strony:

Volkswagen Amarok Canyon 2,0 TDI 4×4 — test

Samochody z otwartą przestrzenią przewozową kojarzą się z klasą pojazdów użytkowych, jednak w ostatnich latach ich wizerunek nieco się zmienił. Za sprawą faworyzujących ten segment regulacji podatkowych coraz częściej za kierownicą pick-upa można było spotkać kierowcę pod krawatem z fotelikiem dziecięcym na tylnej kanapie i z mniej lub bardziej urodziwą zabudową tylnej części nadwozia. Samochody te nierzadko stawały na osiedlowych miejscach parkingowych czy w garażach wielorodzinnych budynków mieszkalnych, spełniając się na co dzień niczym najzwyklejsze osobówki. Ich popularyzacja sprawiła, że wiele osób przestało patrzeć na nie wyłącznie przez pryzmat wymiarów skrzyni i ładowności, a z salonów wyjeżdżały coraz lepiej wyposażone egzemplarze. Dzięki temu wiele osób przekonało się, że pick-up świetnie sprawdza się jako samochód do wszystkiego.

Choć przez charakterystyczną sylwetkę z pozoru wszystkie modele wyglądają podobnie, to dzięki coraz większemu zainteresowaniu klientów również pick-upy zaczęły się wyróżniać wizualnie, i nie chodzi tylko o rodzaj zabudowy. Najlepszym przykładem modelu, który prezentuje się ciekawiej niż niejeden SUV, może być właśnie Amarok Canyon, który zwraca uwagę ciekawymi dodatkami.

Stylistyczna prostota i niezbyt wyszukane linie opisane na masywnej bryle to wspólna cecha i jednocześnie największa zaleta tego typu nadwozia. Wystarczy jednak zaledwie kilka dodatków w postaci poszerzonych nadkoli czy progów, szperaczy na dachu i dodatkowej ramy, aby samochód nabrał charakteru bardziej wyrazistego niż większość udających auta terenowe bulwarówek. Odpowiednio dobrany lakier jeszcze bardziej podkreśla indywidualność odzianego w modnie skrojony strój woła roboczego. Na jego gabarycie łatwo zaczepić wzrok, a dzięki dopracowanym detalom nadwozia poświęcić też kilka minut uwagi.

Za sprawą wysoko zawieszonego nadwozia Amarok góruje nad potokiem samochodów, a kierowca z wygodnego fotela może komfortowo obserwować otoczenie. Widoczność dookoła jest świetna, a przez tylną szybę dobrze widać krawędź paki, co ułatwia manewrowanie mierzącym ponad 5,2 m autem. Pomaga w tym też kamera cofania skierowana na hak i duże lusterka boczne. Tylna część kabiny została wyleczona z typowej dla pick-upów przypadłości, czyli oparć postawionych niemal do pionu. Na składanej do pionu kanapie zmieszczą się nawet wysokie osoby i nie będą miały problemów z miejscem na głowę, kolana czy stopy. Amarokiem można więc śmiało podróżować w cztery dorosłe osoby i dysponować przy tym pokaźną przestrzenią ładunkową o wysokich burtach i regularnym kształcie. Co prawda bez opcjonalnej zabudowy trudno korzystać z niej jak z normalnego bagażnika do wożenia zakupów, ale właściwości przewozowe łatwo docenić podczas prac remontowych, ogrodowych czy transportu opału. Osobom mieszkającym w wolnostojącym domu pick-up pozwala zachować ogromną niezależność i przydaje się praktycznie przez cały rok.

W prezentowanym egzemplarzu skrzynia ładunkowa pokryta jest dodatkowo warstwą chroniącego przed wodą, szorstkiego tworzywa odpornego na uderzenia i zarysowania. Przypomina ona w swojej strukturze popularny konserwant podwozia i naprawdę dobrze spełnia swoją funkcję. Materiały o ostrych krawędziach rzeczywiście nie zrobiły na powłoce żadnego wrażenia. Warto wspomnieć też o umieszczonym na jednej ze ścianek gniazdku 12V, które niczym w klasycznym bagażniku może się przydać.

Zobacz również: Nowy Ford Focus RS (2016) - test

Ciekawym dodatkiem wizualnym jest wyciągnięta do poziomu dachu dodatkowa, polakierowana na czarno rama. Wygląda naprawdę świetnie, szczególnie w połączeniu z czterema szperaczami, jednak od strony użytkowej tylko przeszkadza przy załadunku przedmiotów od bocznej burty. Same szperacze włączane razem ze światłami drogowymi sprawiają, że w nocy przestrzeń przed autem wygląda jak za dnia. Strumień światła jest na tyle mocny, że mógłby doświetlać plany filmowe.

Pomarańczowy lakier, aluminiowe obręcze o ciekawym wzorze i wszystkie wspomniane dodatki sprawiają, że Amarok Canyon bez wstydu mógłby zaparkować pod knajpą obok samochodów uznawanych za dużo bardziej prestiżowe niż "roboczy" pick-up i z pewnością skuteczniej przyciągałby wzrok.

Niestety, gorzej Amarok wypadłby w starciu na wykończenie wnętrza. Kabina wykonana jest z przeciętnych jakościowo, ale odpornych na zarysowania, twardych plastików. Można przyrównać je do tych, które w innych modelach Volkswagena spotyka się dopiero w niższych partiach profili kabiny. Wszystko jednak spasowane jest ciasno i sprawia wrażenie solidnej roboty. Najmniej trafionym pomysłem jest pseudoskórzana, jasna tapicerka z dopasowanymi do koloru nadwozia przeszyciami. Bardzo szybko się brudzi nawet w przypadku egzemplarza nieskazanego na ciężką pracę.

Sama obsługa kabiny jest dziecinnie prosta. Poza centralnym ekranem multimediów (niestety, jest to stary system multimedialny, który nie grzeszy prędkością działania i wygodą obsługi) dostępny jest banalny w obsłudze panel wentylacji oraz kilka dodatkowych przycisków. Kierowca nie ma zbyt wiele do powiedzenia nawet w kwestii obsługi napędów: może zblokować tylną oś lub włączyć tryb off-road, w ramach którego nad jazdą w terenie czuwa m.in. asystent zjazdu. Dodatkowo nad lusterkiem wstecznym zamontowano panel ogrzewania postojowego z osobnym wyświetlaczem do jego programowania. Jak przystało na pick-upa, cieszą duże schowki: spory podłokietnik, półka za lewarkiem i duże kieszenie na butelki w boczkach drzwi. Niestety, zamykany schowek przed pasażerem nie pomieści zbyt wiele – zapełnia go już sama instrukcja obsługi auta.

Amarok jak na auto użytkowe jest dość miękko zestrojony. Komfort w kabinie jest naprawdę dobry nawet na dużych nierównościach. Co prawda ze względu na konstrukcję przekłada się to na tendencję do przechyłów i mniejszą pewność podczas szybszej jazdy, jednak w przypadku aut użytkowych ta pierwsza cecha wydaje się ważniejsza. Zawieszenie pracuje cicho, czego nie można powiedzieć o silniku. Kabina jest dość słabo wyciszona, słychać charakterystyczny terkot jednostki TDI. Sprzężona z nią sześciostopniowa skrzynia ręczna ma krótkie przełożenia (głównie jedynkę i dwójkę), czasem lubi przyhaczyć podczas szybszej zmiany biegu, ale nie przenosi drgań z układu napędowego na lewarek. Podczas zwykłej jazdy w tak dużym aucie nieco denerwować może też dość mocne wspomaganie kierownicy, jednak na pewno docenią to użytkownicy manewrujący dużym i niezbyt zwrotnym Amarokiem na co dzień.

Silnik 2,0 TDI zaczyna skutecznie pchać auto do przodu od okolic 1500 obr./min, jednak dość szybko słabnie, krótkie biegi jeszcze bardziej podkreślają tę cechę. Pewności w jeździe dodaje naprawdę dobra trakcja utrzymywana dzięki stałemu napędowi AWD, który nieczęsto trafia się w pick-upach. Stały napęd na wszystkie koła sprawia, że tylna oś nawet na pusto podąża za przodem w miarę pewnie. Podczas rozważnej jazdy z pełnym obciążeniem na pace (ładowność tej wersji to 843 kg) samochód zachowuje się stabilnie. Oczywiście z powodu dodatkowej masy z tyłu nie ma mowy o gwałtownych manewrach, bo od razu bezwładność ładunku daje o sobie znać.

Duży prześwit i stały napęd na wszystkie koła oparty na międzyosiowym mechanizmie różnicowym Torsen wraz z blokadą tylnego dyferencjału oraz funkcja off-road pomagają przeprawić się przez cięższy teren. Brak reduktora wynagradza krótka jedynka, jednak nie jest ona w stanie zastąpić dodatkowej przekładni redukującej prędkość. Podczas przeprawy przez rów wypełniony błotem i wodą Amarok po połowie długości przeszkody musiał się wycofać, ponieważ koła przez obroty pierwszego biegu rozkopywały coraz bardziej nasiąknięty grunt. Niezastąpiona okazała się za to blokada tylnego dyferencjału, która wyciągnęła go z opresji ostatnim, ledwo przyczepnym kołem. Reduktor dostępny jest tylko w opcji dla napędu dołączanego.

Volkswagen Amarok to obecnie najmłodszy pick-up na rynku. Mimo braku doświadczenia w tym segmencie Volkswagen zbudował rewelacyjne auto, które pod żadnym względem nie ustępuje konkurencji, a niektórymi cechami nawet ją przewyższa. Dzięki naprawdę wysokiemu jak na auto użytkowe komfortowi podróży, świetnym właściwościom przewozowym, niezłej dzielności w terenie i zadowalającej dynamice jazdy Amarok będzie w stanie spełnić praktycznie wszystkie postawione przed nim zadania, oczywiście o ile wybór wersji będzie trafny.

Plusy:

Świetny wygląd
Funkcjonalność na co dzień i od święta
Komfort podróżowania
Bogate wyposażenie
Miejsce z tyłu (lepsze niż w niejednej osobówce)

Minusy:

Niektóre materiały wykończeniowe w kabinie
Słabe wyciszenie

Ogólna ocena samochodu: 8,5/10

Volkswagen Amarok Canyon 2,0 TDI 4×4 — galeria

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Škoda Octavia 1,2 TSI (85 KM) Active - test Renault Mégane 5d 1,2 TCe 130 KM BOSE - test Citroën C5 Tourer 2,2 HDI A/T Exclusive - test Ford Ka 1,2 Trend+ - test Toyota Hilux SR5 3,0 D4D A/T - test Citroën C4 Grand Picasso Intensive 1,6 e-HDI 115 KM - test Škoda GreenLine i Green-Tec - pierwsza jazda Mercedes-Benz Citan 111 CDI Mixto - test Mitsubishi Outlander PHEV - pierwsza jazda Škoda Octavia Combi RS TSI MT - test Seat Alhambra Style 2,0 TDI 140 KM CR 4Drive - test Volkswagen Golf Sportsvan 1,4 TSI 150 KM - pierwsza jazda Opel Ampera - test Volkswagen Golf VII R DSG - test Honda CR-V 1,6 i-DTEC Lifestyle - test Fiat 500L Living 1,6 M-Jet Lounge - test BMW M235i Coupé - test Citroën C1 1,0 5d Vitamin - test Dacia Duster 1,5 dCi 4x4 Prestige FL - test Volvo S60 & V60 T5 Summum - test Opel Insignia BiTurbo OPC Line - test Hyundai Elantra 1,6 MPI Style - test Nowa Kia Carens 1,7 CRDI - pierwsza jazda BMW 320d Gran Turismo Modern (3 GT) - test

Popularne w tym tygodniu:

3 dni na serpentynach. Dzień pierwszy: Lexus LC500 3 dni na serpentynach. Dzień trzeci: Lexus LC500h 3 dni na serpentynach. Dzień drugi: Toyota Prius Plug-in Volvo V90 CrossCountry T6 – luksusowy wycieczkowiec Serce czy rozum? – porównujemy Peugeot 308 w wersjach 1.5 BlueHDi SW oraz GTi Bliskie spotkania trzeciego stopnia: Peugeot 308 SW przemierza Polskę w poszukiwaniu UFO