Nowy Ford Transit 2,2 TDCi Trend L3 H2 350 - test

Choć zbyt często nimi nie jeżdżę to lubię samochody użytkowe w każdej postaci. Ich urok polega na tym, że pozwalają na dużo więcej niż modele typowo osobowe. Kiedyś praca za kierownicą dostawczaka wymagała od kierowcy określonych wyrzeczeń, jednak ostatnimi czasy auta te poza gabarytami mają coraz więcej wspólnego z najzwyklejszymi osobówkami i z każdą kolejną generacją widać to jeszcze wyraźniej, szczególnie w przypadku Forda.

fot. Kamil Kobeszko

Ten artykuł ma 2 strony:

Nowy Ford Transit 2,2 TDCi Trend L3 H2 350 — test

Nowy Transit wygląda dużo ciężej i bardziej muskularnie niż jego poprzednik, rozstrzygnięcie który jest ładniejszy to kwestia gustu, natomiast ważniejsza jest funkcjonalność, ekonomika czy cena niż stylizacja podyktowanego jak największą użytecznością nadwozia. Aby sprawdzić jak rzeczywiście spisuje się nowy Transit postanowiłem pokonać nim dystans blisko 1000 km w dwóch odcinkach po około 500 km. Taka odległość może zasymulować warunki frachtu drogowego między miastami prowadzonego przez firmy kurierskie, które są potencjalnymi odbiorcami samochodów takich jak Transit.

Prezentowany egzemplarz nie jest wyposażony we wszystko co się da (to najbogatsza wersja Trend, lecz lista dodatków jest dość długa), ale do pracy niczego mu nie brakuje. Na pokładzie jest radio z możliwością podłączenia telefonu przez Bluetooth (w pracy kuriera wydaje się niezastąpione), manualna klimatyzacja, podgrzewanie foteli czy aktywny tempomat odciążający nieco podczas długich tras pokonywanych na 100-litrowym, opcjonalnym baku. Każdy z tych dodatków łatwo uzasadnić gdy dziennie spędza się w aucie od kilku do kilkunastu godzin.

Pierwsze wrażenie

W kabinie dużych samochodów dostawczych panuje pewien specyficzny klimat, który sprawia, że za kierownicą czujesz się jak w swoim gabinecie. Wszystko jest zaprojektowane w taki sposób, aby najważniejsze rzeczy mieć pod ręką. Wielkie kieszenie w drzwiach, uchwyty na naprawdę duże kubki lub butelki, rozkładany z oparcia środkowego fotela stolik, duża półka nad szybą czy skrytka pod fotelem pasażera sprawiają, że wszystkie podręczne przedmioty można w okamgnieniu rozłożyć po kabinie tak aby mieć do nich wygodny dostęp. Trzeba podładować coś z wejścia zapalniczki 12V? Żaden problem – miejsc jest kilka, a oprócz tego przy dźwigni ręcznego mamy klasyczne gniazdko 230V.

Drugą kwestią, której nie sposób nie docenić jest przestrzeń w każdym kierunku (no może poza ścianą grodziową, tuż za oparciem fotela, oddzielającą kabinę i przestrzeń ładunkową), dzięki której z przodu zmieści się nawet trójka pasażerów. Oczywiście im większe auto tym większe problemy z manewrowaniem nim, ale dzięki ogromnym podwójnym lusterkom i kamerze cofania Transitem można przejeżdżać przez parkingi dosłownie na centymetry. Wyświetlacz kamery ukryty jest w lusterku wstecznym, które w wersji takiej jak testowana służy praktycznie tylko emisji obrazu, bo w tylnych drzwiach szyby zastąpione są blachą. Przekątna obrazu jest przez to niewielka, lecz dzięki pokazaniu trajektorii ruchu i kwadratowych pól odległości od przeszkody gadżet ten bardzo skutecznie pomaga gdy trzeba się gdzieś wcisnąć przeciętnie zwrotnym (13,3 m), szerokim na 2,5 m (z lusterkami) i długim na 6 m Transitem. Widoczność ze względu na wysoką pozycję za kierownicą i duże przeszklenie z wąskim paskiem stali zamiast pełnego słupka na bocznej szybie jest ponad dobra.

Dla kierowcy dostawczaka ważna jest też oczywiście wygoda i miejsce za kierownicą. Transitowi w tej kwestii nie można prawie nic zarzucić. Mimo podstawowej regulacji fotela i niedużego ruchu kolumny kierowniczej w dwóch płaszczyznach łatwo znaleźć dogodną dla siebie pozycję, która nie zmęczy kręgosłupa, jednocześnie będzie wygodna i pozwoli dobrze obserwować otoczenie. Z góry jednak napiszę, że po dłuższym dystansie kilkuset kilometrów doskwiera twarde obicie foteli i brak regulacji lędźwiowej w oparciu, za to szeroki plastikowy boczek drzwi wyprofilowany pod łokieć oraz dodatkowy podłokietnik regulowany na wysokość z prawej strony pozwalają wygodnie ułożyć ręce. Odległość deski rozdzielczej od fotela również pozwoli usiąść za kółkiem nawet dwumetrowej osobie bez walenia kolanami kolumnę.

Po zajęciu miejsca i rozłożeniu wszystkich podręcznych przedmiotów czas przyjrzeć się desce rozdzielczej, która już po pierwszym rzucie okiem przypomina osobowe modele Forda. Rozkład przycisków, elementy radia, kierownica czy zegary i ich obsługa sprawiają wrażenie wręcz przeniesionych z mniejszych braci – co oczywiście traktuję jako plus dla Transita. Materiały są całkiem przyjemne w dotyku i ładnie fakturowane, mięsista wielofunkcyjna kierownica dobrze leży w dłoniach, a lewarek zmiany biegów osadzono wysoko tuż przy niej aby nie sięgać zbyt daleko. Zapinamy jedynkę i ruszamy po ładunek.

Zobacz również: Nowy Ford Edge (2016) - Samochód Miesiąca

Przestrzeń bagażowa

Tym co w samochodach dostawczych jest ważniejsze niż wykończenie kabiny kierowcy jest oczywiście przestrzeń ładunkowa — ta wypada w Transicie przeciętnie. Wersja 350 L3 H2 ma do zaoferowania 11,5 m³ liczonych według normy SAE (Society of Automotive Engineers) i 10,8 m³ według VDA (Verband Der Automobilindustrie).

Na tył można dostać się przez jedne z szerokich (1700×1300 mm), wygodnych bocznych drzwi suwanych lub klasycznie – od tyłu. Symetryczne skrzydła po odblokowaniu otwierają się niemal do 270 stopni i przytrzymywane są przez specjalne magnetyczne wypustki, dzięki czemu nie przymkną się kiedy auto stoi krzywo czy nawet pod górkę.

Sama paka ma wymiary 3494 mm długości na 1784 mm szerokości na 1886 mm wysokości co sprawia, że zmieszczą się tam cztery europalety ułożone jedna za drugą do łącznego obciążenia 1464 kg.

Ładownia jest dobrze oświetlona, wykończona ładnymi płytami drewnopodobnymi na bokach z uszami mocującymi na ścianach, a podłogę pokryto łatwym w czyszczeniu i odpornym na zarysowania chropowatym tworzywem. Dodatkowo zderzak tylny składany z kilku segmentów w razie uszkodzenia podczas załadunku czy jazdy będzie na pewno tańszy w naprawie.

Kurs na zachód i z powrotem

Jeśli chodzi o jazdę samochodem dostawczym to trzeba pamiętać o dużej powierzchni bocznej auta, która czasem potrafi być poważnym zagrożeniem dla stabilności ruchu. Sylwetka dostawczaka jest bardzo wrażliwa na gwałtowne podmuchy wiatru, szczególnie w trasie gdzie między ekranami dźwiękochłonnymi gdzie raptownie zmienia się ruch powietrza. Jadąc autostradą z prędkością oscylującą wokół 140 km/h czuć to doskonale, zwłaszcza podczas manewrów zmiany pasa. Ford stara się pomóc z śpiesząc z instalowanych seryjnie systemem ROM (oparty o ESP) zapobiegającym przewróceniu się auta w krytycznych sytuacjach. Podobnym szeroko stosowanym dodatkiem jest układ stabilizacji przyczepy – Transit uciągnie do 2800 kg.

Gdy pogoda jest bezwietrzna lub podmuchy mniejsze przednionapędowy Transit prowadzi się bardzo przewidywalnie zarówno z obciążeniem jak i bez niego. Najmocniejszy silnik 2,2 TDCi o mocy 155 KM daje radę, a dzięki nisko dostępnemu momentowi obrotowemu można śmiało zabierać się za wyprzedzanie. Maksymalny zakres niutonometrów dostępny jest jednak niestety w wąskim zakresie – trzeba więc wachlować lewarkiem, który na szczęście jak wspomniałem wcześniej jest bardzo blisko kierownicy, a jego prowadzenie przyjemnie pewne.

Tym co doskwiera najbardziej przy prędkościach okołoautostradowych jest hałas spowodowany pracą silnika wysokoprężnego na wyższych obrotach oraz szum opływającego powietrza. Ponadto przy szybkiej jeździe i wietrze na zewnątrz uszczelki bocznych szyb potrafią bardzo głośno i denerwująco świszczeć – jeśli inne egzemplarze też tak mają, może nie obejść się bez akcji serwisowej. Wielkim plusem w trasie jest za to praca aktywnego tempomatu, który nie wyłącza się po zmianie biegu lub chwilowemu przyspieszeniu ponad zadaną prędkość tylko po odpuszczeniu pedałów automatycznie wraca do pracy.

Samo zawieszenie Transita jest bardzo komfortowe i świetnie wybiera nierówności, dzięki czemu wygodnie jeździ się nim zarówno po autostradzie jak i dziurawych miejskich uliczkach. Zawieszenie pracuje przy tym dość cicho, a plastiki deski rozdzielczej pokazują wysoką jakość spasowania. O pewności pokonywania zakrętów przy teście dostawczaka pisał nie będę – trzeba mieć po prostu głowę na karku aby nie położyć go na boku — tak samo jak innych aut użytkowych.

Warto też wspomnieć, że w takim aucie jak Ford Transit świetnie widać jak wielki wpływ mają warunki zewnętrzne na zużycie paliwa. Przez dużą powierzchnię czołową ta sama trasa pokonana w dwóch kierunkach przy bezwietrznej pogodzie oraz podczas silniejszego wiatru różniła się średnim spalaniem na poziomie 2 l/100 km przy identycznych prędkościach na tempomacie. Przy wartości 10 l/100 km i 12 l/100 km różnica jest jak widać duża. Ford walcząc o zbicie spalania dostarcza też klientom system Start&Stop oraz ładowanie akumulatora z wykorzystaniem odzyskiwanej energii hamowania.

Podsumowując nowego Transita — to na pewno jeden z najlepszych dostawczaków dla kierowcy, ale czy pod względem możliwości przewozowych najlepszy dla właściciela firmy? Tutaj jak zawsze pojawia się kwestia indywidualnych potrzeb, wyborów i kalkulacji, jednak jeśli miałbym zmienić branżę i na co dzień siadać za kółkiem auta dostawczego, to za nowego Transita na pewno bym się nie obraził.

Plusy:

Jakość i sposób wykończenia kabiny
Silnik szybko się rozgrzewa, szybko więc można ogrzać kabinę
Dynamika i komfort jazdy
Praca skrzyni biegów
Pozycja za kierownicą jak na auto dostawcze

Minusy:

Hałas uszczelek bocznych szyb
Nawet największa wersja L4 nie oferuje tyle przestrzeni ładunkowej co niektórzy konkurenci

Ogólna ocena samochodu: 8/10

Nowy Ford Transit 2,2 TDCi Trend L3 H2 350 — galeria

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Iveco Daily Furgon 35S21V 3,0 205 HPi (2014) - test Testy samochodów Autokult.pl w 2014: podsumowanie Wszystkie testy samochodów Autokult.pl w roku 2014 Nowe Audi S3 Limousine - test Škoda Superb Combi 2,0 TDI 4x4 Elegance Outdoor - test Opel Meriva 1,6 CDTi Design Edition – test Kombi vs crossover: Peugeot 308 SW 2,0 BlueHDi Allure kontra 3008 1,6 HDi Style - test Nowy Volkswagen Touareg V8 4.2 TDI - pierwsza jazda Jeep Cherokee Trailhawk V6 3.2 A9 4WD - test Ferrari California T - test BMW M135i sDrive - test Volkswagen CrossTouran 2.0 TDI DSG - test Peugeot 5008 1,6 HDi Style - test BMW X4 xDrive 30d - test Renault Zoe Zen - życie z samochodem elektrycznym [część 2] Renault Zoe Zen - test [cześć 1] BMW 750d xDrive M-Sport kontra Audi A8 4.2 TDI quattro - test BMW M4 Cabrio - test Nowy Opel Astra OPC GTC (2014) - test Renault Captur 1,5 dCi 90 Intens Energy - test Volkswagen California Beach 2.0 TDI BiTurbo DSG - test Audi A3 Cabriolet 1,8 TFSI S-Tronic Ambition - test Toyota Aygo X-Cite - test BMW Z4 E89 sDrive35is M-Sport - test

Popularne w tym tygodniu:

Skoda Superb 2,0 TSI 280 KM – test spalania Suzuki Ignis 1.2 DualJet 4WD: wszechstronna alternatywa dla auta miejskiego BMW M240i xDrive: idealne dla amatora Nowy Hyundai i30 1.0 T-GDI: godny rywal Astry i Golfa