Volkswagen Golf VII R DSG - test

Tylko 4,9 s potrzebne do osiągnięcia pierwszych 100 km/h, szybka dwusprzęgłowa skrzynia biegów, napęd na cztery koła oraz dwie podwójne końcówki układu wydechowego. Zamknijcie oczy i wyobraźcie sobie sportowy samochód z krwi i kości o kuszącym wyglądzie i zadziornym charakterze. Teraz otwórzcie oczy i spójrzcie na najnowszego Volkswagena Golfa R. Czy właśnie takie auto sobie wyobraziliście?

Fot. Paweł Kaczor

Ten artykuł ma 2 strony:

Volkswagen Golf VII R DSG — test

Historia króla pospolitości w najbardziej hardcore'owej wersji z literką R na tylnej klapie sięga IV generacji tego niemieckiego modelu. Oznaczony kodem R32 Volkswagen Golf mk. IV miał pod maską jadowity motor o pojemności 3,2 l, który wypluwał na asfalt 250 KM. Wszędobylskie normy emisji spalin oraz przepisy, które zabijają prawdziwą motoryzację, zmusiły producenta z Wolfsburga do zastąpienia ponad 3-litrowego silnika zdecydowanie mniejszą jednostką napędową wykastrowaną z dwóch cylindrów.

Postęp technologiczny sprawił jednak, że coś, co jest mniejsze, wcale nie musi być gorsze czy słabsze. Dowodem tego jest najnowsze wcielenie Volkswagena Golfa R. Siódma generacja tego hitu z Wolfsburga oferuje kierowcy 300 KM uzyskiwanych z silnika 2,0 TSI. Chyba nie muszę nikomu tłumaczyć, że aktualne wydanie Golfa R to bardzo szybkie auto. Zdecydowanie szybsze, niż wskazuje na to jego… wygląd.

Volkswagen Golf R mk. VII wygląda jak… Golf przyozdobiony kilkoma dodatkami, które jako całość są na granicy dobrego smaku i nieco odpustowego tuningu. Granatowy kolor nadwozia, duże, efektowne felgi, przemodelowany przedni zderzak oraz dwie podwójne końcówki układu wydechowego przykuwają wzrok osób postronnych, ale momentami są zbyt nachalne. Co ciekawe, prezentowany samochód być może wygląda jak niespełniony sen domorosłego tunera, ale w przeciwieństwie do snów spełnionych ma do zaoferowania świetne osiągi, o czym nieco później.

Stylistyka zewnętrza, a raczej dodatki, jakimi wzbogacono nadwozie Golfa R, mogą u niektórych wywoływać grymas na twarzy. Wnętrze zaś może budzić niedosyt. Niedosyt sportowych akcentów. Gdyby z kabiny testowanego auta wyjąć mocno wyprofilowane i świetne, jak się okazało w praktyce, fotele oraz usunąć niebieskie podświetlenie wskazówek zegarów, jego wnętrze nie różniłoby się niczym od każdej innej odmiany tego popularnego samochodu. Konsola środkowa, system multimedialny, skrzynia DSG czy chociażby ilość miejsca na tylnej kanapie są dokładnie takie same jak w innych bogato wyposażonych Golfa VII generacji. Nawet tych z silnikiem Diesla pod maską.

Wsiadając za kierownicę tego samochodu, nie czujemy przyjemnego podniecenia. Nie czujemy się jak ktoś, kto kocha motoryzację i właśnie za pomocą tego auta tę miłość eksponuje. Volkswagen Golf R mk. VII nie podnosi ciśnienia już od pierwszego oddechu i pierwszego spojrzenia. Wystarczy jednak odpalić silnik, przejechać pierwsze kilometry i pokonać kilka zakrętów, aby zapomnieć o wszystkich niedostatkach emocjonalnych odczuwanych podczas statycznej degustacji.

Zobacz również: Jak działa asystent pasa ruchu i aktywny tempomat?

Pod maską tego auta pracuje 2-litrowy silnik benzynowy rozwijający pokaźną moc 300 KM oraz moment obrotowy równy 380 Nm. Połączenie takiego silnika z 6-biegową przekładnią DSG oraz napędem 4Motion pozwala katapultować Golfa R do pierwszej setki w 4,9 s. To na tyle szybko, aby zostawić w tyle Subaru Imprezę STI, Porsche Boxstera oaz Caymana czy większość mocnych BMW, Audi oraz Mercedesów. Dodatkowo dzięki napędowi 4Motion bardzo dobre osiągi dostępne są niemal w każdym momencie niezależnie od warunków atmosferycznych na drodze.

Ciekawą opcją w najmocniejszym wcieleniu Golfa R jest system Drive Mode połączony z DCC. Za pomocą jednego przycisku można wybrać jeden z 5 trybów pracy podzespołów auta. O ile tryby Comfort oraz Normal mogłyby dla mnie w ogóle nie istnieć, a działania trybu Individual chyba nikomu nie muszę tłumaczyć, o tyle opcje Race oraz… ECO są warte szerszego opisania. Zapewne nie dziwi Was, że zaciekawił mnie tryb Race, ale dlaczego zainteresował mnie tryb ECO? Śpieszę z odpowiedzią.

Od sportowych wersji cywilnych samochodów oczekuję nieco więcej niż od ich zdecydowanie mniej podniecających odpowiedników, ale także na takie rzeczy jak średnie spalanie, (zbyt) twarde zawieszenie czy ciasne fotele przymykam oko. Nie przepadam za kompromisami, a samochód sportowy musi swoje palić, być twardy i momentami mało rozsądny. Tryb ECO w Golfie R czyni z niego cywilizowany samochód do jazdy na co dzień. Zarówno do sklepu po bułki, jak i na dłuższe wyprawy. Siła tłumienia amortyzatorów nie wybija plomb z zębów, dźwięk silnika nie wkręca się w uszy już po kilkunastu minutach jazdy, a średnie spalanie w cyklu mieszanym bez problemu zamyka się w wartości jednocyfrowej. Co prawda samo auto pomimo 300 koni pod maską z aktywnym trybem ECO jest równie wyrywne jak niedźwiedź wybudzany z zimowego snu, a w chwili odpuszczenia pedału gazu włącza się tak zwany wolnobieg (przez co wydłuża się reakcja samochodu na kolejne dodanie gazu), ale najważniejsze, że te mało sportowe doznania potrafią przynieść wymierne korzyści.

Drugim trybem, który przykuł moją uwagę i jednocześnie sprawił, że zauroczyłem się tym samochodem, jest tryb Race. Już sama jego nazwa jest wymowna: sugeruje, że z każdego, nawet najbardziej nudnego dojazdu do pracy za kierownicą Golfa R można uczynić niezły ”Race” (oczywiście zgodnie z obowiązującymi przepisami). DSG automatycznie przełącza się w tryb Sportowy, zawieszenie staje się bardzo twarde, pozostawiając daleko za sobą resztki komfortu, układ kierowniczy daje przyjemny opór, a dźwięk silnika… nie przypomina dźwięku jednostki TSI. To, co dociera do uszu kierowcy oraz przechodniów, może budzić skojarzenia z chrapliwym dźwiękiem boxera pracującego pod maską jadowitych odmian Subaru. Każdorazowe odpuszczenie gazu oraz zmiana biegu na wyższy okraszone są soczystym strzałem z wydechu. Dźwięk tego motoru bardzo miło zaskakuje, a co niektórych nawet przeraża. I bardzo dobrze!

Ten niepozorny Golf jest w stanie błyskawicznie katapultować się do pierwszej setki. W przypadku tego auta, podobnie jak u naszych wschodnich sąsiadów, pierwsza setka to dopiero początek. Osiągnięcie 200 km/h także nie jest wielkim wyczynem dla Golfa R. Zresztą w tej manii coraz szybciej zmieniających się obrazków za oknem można się łatwo zatracić i puścić wodze fantazji. Tym bardziej że najnowsze, najmocniejsze wcielenie Golfa jest bardzo stabilne przy dużych prędkościach.

Golf R nie jest jednak wyłącznie mistrzem prostej, niczym mocarne auta amerykańskie sprzed kilkunastu lat. Golf R dzięki wspomnianemu już napędowi 4Motion, elektronicznej blokadzie mechanizmu różnicowego oraz systemowi XDS+ pozytywnie zaskakuje również w zakrętach. Auto jest pozbawione typowej dla wielu hot hatchy z przednim napędem podsterowności, także niepożądana nadsterowność pojawia się niezwykle rzadko. Neutralność? Tak, to chyba najlepsze słowo opisujące zachowanie samochodu podczas dynamicznej jazdy po krętej drodze. ESC, czyli system kontroli trakcji, można całkowicie odłączyć.

Ile za tę całą zabawę trzeba zapłacić? Ceny nowego Golfa R 5D z manualną skrzynią biegów zaczynają się od 149 190 zł. Wersja ze skrzynią DSG to koszt 157 290 zł. Na pierwszy rzut oka ceny nie są więc atrakcyjne i na pewno nie sprawią, że osoby, które przeczytają ten artykuł, ustawią się w kolejce w salonach VW. Jednak aby znaleźć godnego konkurenta pod względem osiągów, należy sięgnąć do klasy premium. Korzystające z tego samego układu napędowego Audi S3 Sportback S-Tronic kosztuje od 172 700 zł. BMW M135i A/T jest jeszcze droższe: cena startuje od 184 126 zł. W takim towarzystwie VW Golf R jest liderem w kategoriach cenowych. Z drugiej strony tańszej nowej alternatywy z równie dobrymi osiągami po prostu nie ma.

Kilka lat temu miałem okazję jeździć Volkswagenem Golfem R mk. VI. Było to bardzo szybkie auto o precyzyjnym prowadzeniu. Auto, któremu brakowało jednak nieco charakteru i pazura. Coraz szybciej zmieniającym się obrazkom za oknem mogło towarzyszyć ziewanie. Co prawda do szybkości i precyzji nie miałem zastrzeżeń, ale do pełni szczęścia brakowało tego czegoś, co gasiłoby nudę. Golf R mk. VII zdecydowanie gasi nudę, jaką momentami mógł wywoływać poprzednik. Być może jego wnętrze jest zbyt poprawne i mało nonszalanckie, a na nadwoziu jest zbyt dużo kontrowersyjnych dodatków. Nie zmienia to jednak faktu, że tuż po zajęciu miejsca za kierownicą, przestawieniu lewarka skrzyni biegów w tryb Drive oraz pomknięciu w siną dal to auto ma w sobie coś takiego, co sprawia, że nie chce się z niego wysiadać. Golf z charakterem? Jak najbardziej!

Plusy:

Bardzo dobre osiągi
Współpraca skrzyni DSG z silnikiem
Bardzo przewidywalne i neutralne zachowanie w skrajnych sytuacjach
Dźwięk silnika
Praktyczność na co dzień
Sensowny i dający wymierne korzyści tryb ECO

Minusy:

Mało szaleństwa wewnątrz i gdzieniegdzie zbyt dużo na zewnątrz
Kierownica ze zbyt dużą liczbą przycisków

Ogólna ocena samochodu: 9/10

Volkswagen Golf VII R DSG — galeria zdjęć

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Škoda Octavia 1,2 TSI (85 KM) Active - test Renault Mégane 5d 1,2 TCe 130 KM BOSE - test Citroën C5 Tourer 2,2 HDI A/T Exclusive - test Ford Ka 1,2 Trend+ - test Toyota Hilux SR5 3,0 D4D A/T - test Citroën C4 Grand Picasso Intensive 1,6 e-HDI 115 KM - test Mercedes-Benz Citan 111 CDI Mixto - test Seat Alhambra Style 2,0 TDI 140 KM CR 4Drive - test Honda CR-V 1,6 i-DTEC Lifestyle - test Fiat 500L Living 1,6 M-Jet Lounge - test BMW M235i Coupé - test Citroën C1 1,0 5d Vitamin - test Dacia Duster 1,5 dCi 4x4 Prestige FL - test Volvo S60 & V60 T5 Summum - test Opel Insignia BiTurbo OPC Line - test Hyundai Elantra 1,6 MPI Style - test Nowa Kia Carens 1,7 CRDI - pierwsza jazda BMW 320d Gran Turismo Modern (3 GT) - test Audi RS Q3 - test Volkswagen Polo R WRC Street - test Dacia Logan MCV 1,5 dCi Laureate - test Ford Tourneo Courier 1,0 EcoBoost i 1,6 TDCi - pierwsza jazda Hyundai ix35 2,0 CRDi AWD Premium - test Seat Leon ST 1,6 TDI 105 KM Style - test

Popularne w tym tygodniu:

Suzuki Ignis 1.2 DualJet 4WD: wszechstronna alternatywa dla auta miejskiego BMW M240i xDrive: idealne dla amatora Lexus RX 450h F Sport: SUV stworzony z myślą o kierowcy