Drobne naprawy lakiernicze – czy warto próbować samemu?

Fot.bmw5er.pl

Każdy użytkownik samochodu prędzej czy później potrzebuje przeprowadzić jakąś naprawę lakierniczą. Powodów może być wiele: od przygód na drodze, poprzez korozję, aż do defektów wizualnych starzejącego się lakieru. Czy warto samodzielnie próbować poprawić lakier? Jak się do tego zabrać i czy można osiągnąć dobre rezultaty?

Prace lakiernicze nie są niestety proste. Są pracochłonne, w dodatku przy bardziej złożonych pracach potrzebne jest doświadczenie. Aby polakierować coś profesjonalnie, wymagane jest odpowiednie miejsce oraz narzędzia pracy. To wszystko sprawia, że ceny usług lakierniczych są wysokie i nawet lakierowanie pojedynczego elementu może kosztować zbyt wiele, by ktoś chciał to naprawiać.

Może więc warto w przypadku drobnych prac polegać na sobie? Niekiedy to lepsze niż patrzenie na degradację elementu spowodowaną postępującą korozją czy brzydko wyglądające otarcia na listwach lub zderzakach. Jakie prace można przeprowadzić samodzielnie?

Fot. m.auto-swiat.pl

Drobne zaprawki

Sól, drogi i karoserie samochodów to niezbyt dobra mieszanka, stąd po latach eksploatacji często widać pierwsze oznaki korozji. Warto reagować jak najwcześniej, bo rdza niestety szybko postępuje – późniejsze ratowanie często nie ma sensu i kończy się albo na wymianie elementu, albo na wspawaniu kawałka blachy – jeśli jest to np. tylne nadkole. Szybsza reakcja to także mniejszy zakres prac naprawczych.

Tymczasem dobrze wykonane zaprawki pozwalają uratować dany element i nawet jeśli nie jest się artystą, to wyglądają lepiej niż korozja. Pierwsze, co trzeba zrobić, to sprawdzić kod lakieru i dorobić lub kupić gotowy nowy. Kod znajdziemy albo bezpośrednio na tabliczce znamionowej samochodu, albo można go rozszyfrować po numerze VIN. Niekiedy jest też dostępny w dokumentach samochodu, o ile je wszystkie mamy.

Sztuczki handlarzy samochodów [cz. 2]: przygotowanie auta do sprzedażySztuczki handlarzy samochodów [cz. 2]: przygotowanie auta do sprzedażyPisałem już, jak skutecznie naprawić uszkodzony samochód. Dziś trochę o odpicowywaniu auta, czyli sprawianiu, że wygląda na młodszy i lepszy niż w rzeczywistości. Jak to zrobić? Sposobów jest wiele.

Lakier, który będziemy kłaść, możemy kupić w formie zestawu z pędzelkiem do nanoszenia – skutecznego przy naprawach punktowych. Z łatwością znajdziemy taki lakier w ASO (zwykle w przystępnych cenach) lub kupimy w punktach oferujących lakiery samochodowe.

W pierwszej kolejności należy dokładnie oczyścić rdzę. Od tego w dużej mierze zależy skuteczność naprawy. Oczyszczone miejsce warto pokryć preparatem wiążącym rdzę. Istnieje szansa, że przy odpowiednim pokryciu i odrobinie szczęścia rdza nie wyjdzie już ponownie. Istotne jest, aby preparaty tego typu pozostawić do całkowitego wyschnięcia, optymalny czas to 24 godziny.

Dlatego takie prace najlepiej wykonywać w garażu, bo ewentualny deszcz może sprawić, że cała praca pójdzie na marne, a rdza i tak wyjdzie. Jeśli to jedynie punktowy ubytek i nie dotarliśmy do samej blachy, to można po odtłuszczeniu powierzchni np. benzyną ekstrakcyjną od razu położyć lakier dołączonym do zestawu pędzelkiem. Lakier również pozostawiamy do całkowitego wyschnięcia.

Fot. forum.kosmetykaaut.pl

Jeśli zaprawki były wykonywane w widocznym miejscu, to warto odpowiednio wykończyć powierzchnię lakierowaną. W tym celu najpierw matowimy położony lakier i wygładzamy wszelkie nierówności. Jeśli zestaw zaprawkowy składa się także z lakieru bezbarwnego, to po kolejnym odtłuszczeniu powierzchni nanosimy go i pozostawiamy do wyschnięcia.

Następnie wygładzamy papierem ściernym o średniej gradacji (osobiście używam około 400-600). Aby wszystko wyglądało ładnie, można spróbować wypolerować miejsce naprawy pastą lekko ścierną. Jest to naprawa łatwa do wykonania i w takim wymiarze dość skuteczna, także zdecydowane warto ją przeprowadzić. Podobnie naprawić można ubytki w lakierze, np. po uderzeniach kamieni.

Lakierujemy zewnętrzne elementy plastikowe

To chyba najprostsza z prac lakierniczych, zwłaszcza jeśli mówimy o elementach, które pierwotnie nie były lakierowane. Z biegiem czasu listwy noszą ślady walkiwolne miejsca parkingowe, podobnie jest z lusterkami czy klamkami, które zwyczajnie się rysują.

Element, który chcemy odświeżyć, należy zdemontować, w przeciwnym razie rzadko kiedy taka naprawa wychodzi dobrze. Kolejnym krokiem do usunięcia rys i uszkodzeń jest odpowiednie przeszlifowanie elementu, tak aby jego powierzchnia była równa. Jeśli jesteśmy zadowoleni z rezultatów, to powierzchnię należy odtłuścić. Następna czynność to lakierowanie lakierem strukturalnym do plastików. Tutaj nie ma większej filozofii, staramy się jedynie, aby płynnymi ruchami nie nakładać zbyt grubej warstwy w jednym miejscu.

Lakier taki występuje zazwyczaj w sprayu, więc malowaniem może zająć się każdy. Efekty są nadspodziewanie dobre. Jeśli nie planujemy autem opierać się o latarnię, to taka naprawa może być dość trwała. W innym wypadku zawsze można pomalować powtórnie.

Jeśli chcemy polakierować elementy, które już były lakierowane albo pokolorować smutne, czarne listwy, to będzie to wyglądało nieco inaczej. Kluczowe jest tutaj zastosowanie przed warstwą właściwego lakieru warstwy podkładowej do plastików. To właśnie on odpowiada za to, że całość w cudowny sposób nie będzie się łuszczyć.

Jazda youngtimerem [cz. 7]: pierwsze prace blacharsko-lakierniczeJazda youngtimerem [cz. 7]: pierwsze prace blacharsko-lakierniczeMercedes ożył sercem i duchem, wciąż jednak wyglądał jak ubogi, zaniedbany krewny. Na pewno nie tak, jak zobowiązywała go do tego gwiazda na masce. Dlatego po naprawach mechanicznych przyszła pora na naprawy blacharskie, dzięki którym 190 miała zacząć cieszyć nie tylko podczas jazdy.

Na taki podkład stosujemy podkład zwykły, następnie lakier bazowy i bezbarwny (jeśli auto jest w kolorze metalicznym). Oczywiście każdą z warstw pozostawiamy do wyschnięcia, następnie nieco matowimy i odtłuszczamy powierzchnię przed położeniem warstwy następnej. Jest trochę zachodu, ale efekt zdecydowanie wart tej pracy. Trudności może sprawić poprawne położenie warstwy bezbarwnej. Trzeba mieć do tego odrobinę wprawy. Jeśli jednak wyjdą zacieki, wszystko można zneutralizować w procesie polerowania (choć jest to pracochłonne).

Fot. a3-club.net

Przy niewielkich elementach można spróbować używać lakierów w sprayu, lecz jeśli chcemy polakierować np. cały zderzak, to lepiej kupić pistolet lakierniczy i podłączyć go do kompresora. Pistolet po umyciu można wykorzystywać ponownie, a kompresor znajduje się w wielu przydomowych garażach.

Oczywiście nie wszystkie naprawy tego typu wyjdą od razu perfekcyjnie, ale warto próbować. Z pewnością za każdym razem będziemy uzyskiwać coraz lepsze efekty, a nawet te nie najlepsze mogą dać sporo satysfakcji i jeśli nie jeździmy drogim i bardzo zadbanym samochodem, to poprawią jego wygląd.

Więcej na ten temat znajdziecie w opublikowanych już artykułach o renowacji youngtimera Mercedesa 190. Część zagadnień omówię dokładniej przy okazji kolejnych napraw.

Regulamin komentowania

  • Klakier

    No, w tym temacie gimbusy nie poszczekaja-tego w tabelach fabrycznych nie ma:)

    • Michaelxdd

      I dzięki Bogu ;)

  • Klakier

    No, w tym temacie gimbusy nie poszczekaja-tego w tabelach fabrycznych nie ma:)

  • bill

    cenne rady, tym bardziej, że niewiele warsztatów lubi się w to bawić, wolą składać auta po porządnych dzwonach bo tam jest kasa:)

  • bill

    cenne rady, tym bardziej, że niewiele warsztatów lubi się w to bawić, wolą składać auta po porządnych dzwonach bo tam jest kasa:)

  • royal

    po co te chujowe pogrubienia i traktowanie nas czytelników jak debili ? hm ? ogarnijcie ten element bo teksty wyglądają nieciekawie

    • Ktg Duniec

      Bo ktoś kto się wypowiada jak ty uważany jest za debila

  • Pytanek

    A jakbym chciał naprawić odprysk na masce chyba zrobiony przez odbity kamien. Wielkość to z 5×5 mm i widaż, że rdza już wyszła, to jak w tak małym miejscu coś poradzić ?? Zalezy mi tylko na zabezpieczeniu przed rdzą, i zamalowaniu “kropki” na kolor w tym samym kolorze, niekoniecznie odcieniu. 

    Zależy mi na tym bo niechce mieć niedługo dziury w masce, dodam że auto to seicento.

  • Maroo

    Witam.

    Pewnego pięknego zimowego dnia wybrałem się do sklepu z pracy – na terenie zakładu niestety zza budynku pojawiła się groźna Corsa więc idąc lekkim bokiem napadłem ten samochód. Skończyło sie połamanym zderzakiem, lampą u mnie i całym przeoranym bokiem w Corsie ;P.

    Teraz do rzeczy – nigdy wcześniej nie lakierowałem, nie naprawiałem powłok zewnetrznych samochodu. Nigdy wcześniej też nie lakierowałem niczego pistoletem. Postanowiłem się jednak pobawić sam (choć czasu miałem niewiele). Zderzak  (od środka) lutowałem na gorąco z kawałkami tworzywa, następnie wyłożyłem matą szklaną na żywicy epoksydowej (wcześniej też zderzak zmatowiłem). Mata w 5 warstwach o różnym pokryciu (mała lokalna, większa, mniejsza i kolejne już zdecydowanie większe). Kolena sprawa to zagładzenie na gorąco krawędzi z zewnątrz, szpachla i lakierowanie. Zderzak poleciał na 2 koniki sklecone z desek, przyczepiłem by sie nie ruszał i jazda. Popełniłem 2 błędy – za dużo rozpuszczalnika w podkładzie który kładłem ciśnieniem 10barów – przez to miałem granulat na zderzaku więc sporo szlifowania – całość musiałem zdzierać. Kolejne warstwy podkładu juz ładnie i delikatnie. Podkład szlifowałem na gładko jednak po zamontowaniu zderzaka widoczna jest odrobinę porowatość (to pozostałość po granulacie niedoszlifowanym). Drugi błąd to dodanie (umyślne – chciałem dobrze) troszkę za dużo plastyfikatora do klaru. Tak przy okazji – samochód mam metalik). Do dzisiaj zderzak nie jest całkowicie twardy – robi wrażenie bardzo twardej gumy. Na szczęście to nie przeszkadza a i przynajmniej nie odpryskuje.

    Zatem – nie mając żadnego doświadczenia, nigdy nie malując pistoletem, nigdy nie robiąc naprawa zewnętrznych samochodu – sam poskładałem połamany zderzak, lutowałem, kleiłem oraz całość polakierowałem w kolorze scilia rosso metalizowanym. Najtrudniejsze w tym? Łażenie ze zderzakiem który nie jest zbyt przyjazny w noszeniu tak by nie poobijać go z każdej strony.

    Pozdrawiam

    • Maroo

      Dodam jeszcze – zrobiony lakier został mi i przyda się znów. Jakaś fajtłapa puknęła mi w tył. Prace wykonałem w 2009 roku, zderzak do dzisiaj wygląda dobrze, niepełna twardość nie przeszkadza. Efekt plastyfikatora jednak jest negatywny. Lakier jest bardziej przytłumiony, jakby mniej żywy kolor choć jak sądzę wynika to właśnie z bezbarwnego zbyt splastyfikowanego. Różnica nie jest wielka ale ja ją widze, zapewne każdy fachowiec tez zobaczy. Trudno. Pamiętajcie by nie przedobrzyć – jeśli w sklepie z farbami mówią o proporcjach – stosować się do tego ;)

      • Rafał Warecki

        mam znajomego, który kiedyś starym kołpakiem jako “lutowiem” i lutował właśnie połamany zderzak od Lexusa GS poprzedniej generacji ;) byłem naprawdę pod wrażeniu jak mu to wyszło… ;)

  • Rafał Warecki

    Ja w poprzednim samochodzie miałem problem z rantem prawych przednich drzwi, za który zaczęła brać się rdza (na szczęście szybko to odkryłem i nie weszła za głęboko). Zdjąłem uszczelki, taką małą frezarką pod akumulator samochody zdjąłem rdzę, okleiłem taśmą dookoła, pojechałem gruntem w spreju, pozwoliło dobrze wyschnąć (to najważniejsze przy pracach lakierniczych – nie spieszyć się z warstwami). Potem wymieszałem lakier dobrany w mieszalni z utwardzaczem i położyłem trzy cienkie warstwy (pędzelkiem lakierniczym – są takie specjalne pojemniki z pędzelkiem i kulką mieszającą) w sporych odstępach czasu żeby dobrze schło. Potem wyrównanie papierem wodnym i polerka miejsca. Z odległości 10 cm było problem rozpoznać gdzie był kładziony lakier (obszar około 2×15 cm), a miernikiem lakieru wychodziła wartość niewiele większa niż seryjnie – około 110 um).

    Przez prawie 2 lata nie było problemów, potem znowu ruda zaczęła włazić, ale auto już poszło na sprzedaż (dodam, że lakier niemetaliczny).

    Ale wniosek jest jeden – da się porządnie zrobić takie rzeczy i nie spieprzyć, pod warunkiem, że zrobi się to pieczołowicie i bez pośpiechu. Znajomy oczarowany tym jak wyszło u mnie chciał sam zrobić odprysk na masce – chciał, ale zrobił to w pośpiechu w jeden dzień i…spieprzył.

  • http://www.motocentrum.pl/ MotoCentrum

    A jak się inaczej nauczyć? :) jak to lubimy i nie szkoda nam auta to jak najbardziej warto próbować :)