Renault Clio Dynamique Energy 0,9 TCe – między modą a sportem [test autokult.pl]

Renault w zakresie stylistyki na chwilę zostało nieco za Citroënem, który postawił na odważne linie. Seria modeli DS okazała się strzałem w dziesiątkę. Chociaż na odpowiedź Renault musieliśmy trochę zaczekać, to trzeba przyznać, Francuzi wrócili do gry w świetnej formie. Przed Wami Renault Clio czwartej generacji.

Nieśmiałe koncepcje

Citroën wprowadził do produkcji swoje pierwsze dziecko należące do linii DS w roku 2009. Był to nieduży model DS3. Stylowy wygląd, niezłe właściwości jezdne – auto miało wszystkie pierwiastki potrzebne do tego, żeby zaistnieć na współczesnym rynku motoryzacyjnym. W tym czasie Renault prawdopodobnie dopiero się zastanawiało, jak zabłysnąć. W 2010 roku na targach w Paryżu pojawił się spektakularny model DeZir.

Czerwone nadwozie uformowane w sposób wręcz kosmiczny było jednak tylko koncepcją. Nikt nie brał na serio konceptu elektrycznego sportowca Renault. Chociaż niejeden miłośnik marki widziałby się za kierownicą tej maszyny, było jasne, że DeZir nie wejdzie do produkcji, a i język stylistyczny zaprezentowany na jego nadwoziu nie pojawi się szybko w gamie modeli Renault.

Oczywiście Francuzi co rok prezentowali nowe auta i drogowe, i koncepcyjne, jednak wszyscy wciąż czekali na nadejście produkcyjnego samochodu, który odziedziczyłby stylistykę po DeZirze. Nareszcie, stało się. Renault zaprezentowało nowe Clio. Na drogi wyjechał samochód zaprojektowany odważnie. Dla Renault może się to okazać strzałem w dziesiątkę.

Idąc krok dalej, czekam na nadejście tej bestii:

Alpine Renault A110-50 oficjalnie przedstawione światu! [aktualizacja]Alpine Renault A110-50 oficjalnie przedstawione światu! [aktualizacja]Niedawno na naszym profilu na Facebooku mogliście zobaczyć zdjęcie konceptu Renault Alpine A110-50, które rzekomo wyciekło z oficjalnego źródła. Francuski producent umieścił pierwszą filmową...

W świetnym stylu

Koncepcyjne maszyny odstawmy tymczasem na bok. W końcu samochód, który stoi przed nami, wcale nie jest mniej interesujący. Nadwozie jest muskularne, nowoczesne i bardzo dynamiczne. Dzięki umieszczeniu klamki tylnych drzwi w słupku C, mimo że to samochód 5-drzwiowy, wygląda jak auto 3-drzwiowe.

Egzemplarz testowy został wyposażony w dodatkowy pakiet stylistyczny, dzięki któremu na jego nadwoziu pojawiły się czerwone akcenty. Razem z czarnym lakierem i felgami stworzył on znakomitą kompozycję. Do pełnego szczęścia wizualnego zabrakło tylko większych kół.

Z przodu króluje ogromny znaczek Renault, który wyeksponowany jest dodatkowo przez grubą obwódkę tworzoną od góry przez maskę, a od dołu przez atrapę zderzaka. Pod czerwonymi listwami umieszczono dostępne w standardzie diodowe światła do jazdy dziennej. Według mnie chociaż Renault stworzyło bardzo nowoczesny samochód, dziwnym sposobem jest on z przodu bardzo podobny do drugiej generacji Clio po faceliftingu.

Linia boczna nowego przedstawiciela Francuzów w segmencie B prezentuje się równie dobrze jak jej przód. Dolna linia szyb w miarę zbliżania się do tyłu przesuwa się ku górze, by ostatecznie zamknąć powierzchnię okien na malutkiej szybce w słupku C. Nadwozie jest dodatkowo optycznie spłaszczane przez nietypowe przetłoczenie na dolnej części karoserii, które podkreśla czerwona listwa.

Przetłoczenia obejmujące tylne nadkola przeciągnięto głęboko na pas tylny nowego Clio. Umieszczono w nich agresywne światła. Pośrodku, podobnie jak z przodu, wyeksponowano logo marki oraz nazwę modelu.

Dwie twarze

Renault Clio czwartej generacji zostało zaprojektowane bardzo nowocześnie. Nie umiem jednak określić, w którą stronę twórcy tego samochodu bardziej chcieli skierować swoje dziecko. Nowe Clio stoi na rozstaju dróg. Jedna z nich wiedzie do świata mody, życia w błysku fleszy, druga w stronę sportu, gdzie czeka uznanie wymagających kierowców.

To stylistyka samochodu powinna wstępnie określać, z jakim autem mamy do czynienia. Renault stworzyło samochód, który miesza w głowie. Z zewnątrz, jak już wspomniałem, Clio jest bardzo dynamiczne i stylowe. W środku wrażenia są podobne. Zegary i konsola środkowa są bardzo proste, ale jednocześnie w swej prostocie idealne – łączą elegancję z nowoczesnością. Mój egzemplarz testowy został wyposażony w czarną, błyszczącą część centralną deski rozdzielczej oraz w soczyście czerwone tło. Wygląda na to, że mamy do czynienia z samochodem dynamicznym i nastawionym na nieco sportowe wrażenia z jazdy, prawda?

W tłumie krzyków potwierdzających tę teorię przebija się jeden wrzask – nie! Kto wyróżnił się z hordy nastawionej na jazdę wyczynową? Sportowej naturze nowego Clio przeczą fotele. Nie zrozumcie mnie źle – są bardzo wygodne, błyskawicznie znalazłem wygodną pozycję za kierownicą, której położenie można regulować w dwóch płaszczyznach. Niestety, fotele nie gwarantują trzymania bocznego, którego można oczekiwać po tym samochodzie.

Dynamicznego charakteru auta broni kierownica. Jest bardzo dobrze ukształtowana. Ma gruby profil, który pozwala chwycić ją bardzo pewnie. Nawet tworzywo, które kryje jej część, jest bardzo dobrej jakości, podobnie jak pozostałe plastiki, które znajdziemy w Clio czwartej generacji. Ku mojemu zaskoczeniu, mimo niskich temperatur, elementy z tworzywa sztucznego nie trzeszczały nawet pod naciskiem ręki. Renault zaskoczyło mnie również klamkami, które wykonane są z metalu, a nie z plastiku. Jakość jest zdecydowanie atutem tego Renault.

A więc sport?

Charakter mojego testowego egzemplarza wskazywał na to jednoznacznie. Gdy pierwszy raz zobaczyłem go na parkingu Renault, poczułem, że jego wygląd składa obietnicę znakomitych doznań. Zachęcony jego agresywnym spojrzeniem, zajrzałem do dowodu rejestracyjnego. W tym momencie w wyobraźni padłem na kolana i zapłakałem. W rzeczywistości tylko westchnąłem – pojemność 898 cm3. Nie wiedziałem jeszcze, że jestem w błędzie.

Silnik TCe okazał się rozwijać moc 90 KM, co jak na tak mały samochód nie jest złym wynikiem. Turbodoładowana jednostka dzięki niewielkim rozmiarom nie potrzebowała dużo czasu, żeby się rozgrzać do optymalnej temperatury. A kiedy już to nastąpiło – pedał w podłodze i… i nic. Niestety turbodziura jest bardzo wyczuwalna w tym silniku, więc pojęcie elastyczności jest mu właściwie nieznane. Jednak redukcja biegu i przeciągnięcie go ponad 3000 rpm ukazuje agresywną naturę czwartej generacji Clio. Na wysokich obrotach ten silnik budzi się do życia. Brzmi bardzo dobrze i pozwala cieszyć się jazdą. Nie jest demonem prędkości, bo do setki rozpędza się w 12,2 s, ale mimo to daje dużo frajdy.

Jak już wspomniałem, gruba kierownica znakomicie leży w rękach. Jeśli oczekujemy dynamicznej jazdy, układ kierowniczy mógłby być bardziej sztywny, by lepiej przekazywać bodźce z drogi do kierowcy. Nieco lepiej spisuje się zawieszenie. Nie jest ideałem pod względem sztywności, ale pozwala na odrobinę szaleństwa.

Bardzo podobało mi się stopniowanie skrzyni biegów. Doskonale współpracowała z silnikiem. Dopasowanie charakterów obydwu tych podzespołów jest dużym atutem Renault Clio IV. Do pełni szczęścia brakowało mi tylko nieco krótszego skoku drążka zmiany biegów.

A może jednak modnie?

Drugie oblicze Clio jest równie wyraziście zarysowane jak pierwsze. Połyskująca konsola środkowa i kolorowe wnętrze wyglądają bardzo stylowo. Do tego na samym środku widnieje duży, 7-calowy wyświetlacz dotykowy. Widać, że projekt interfejsu, który w nim znajdziemy, był inspirowany tabletami oraz smartfonami. Menu jest bardzo proste i atrakcyjne wizualnie. Dostęp do wszystkiego jest bardzo wygodny, bez względu na to, czy korzystamy z sterownika ukrytego za wieńcem kierownicy, czy po prostu dotykamy ekranu.

Rozmieszczenie pozostałych przyrządów jest bardzo dobre. Niczego nie trzeba szukać, co niestety nie jest dla wszystkich producentów oczywistym kryterium podczas projektowania desek rozdzielczych. Przeszkadzał mi jedynie fakt, że pokrętło odpowiadające za kierunek działania nadmuchów zasłaniało mi niektóre oznaczenia trybów.

Ostry kąt nachylenia przedniej szyby w Clio poskutkował dosyć nisko poprowadzonym dachem. Osoby wysokie nie będą narzekać, ale może się zdarzyć, że podczas poprawiania swojej pozycji na fotelu zahaczą głową o podsufitkę.

Tylna kanapa nie obfituje w nadmiar miejsca. Wygodnie usiądą tam dwie dorosłe osoby, ale pod warunkiem, że z przodu nie jedzie nikt o wzroście znacznie przekraczającym 180 cm.

Dzięki atrakcyjnej stylistyce i szerokiemu wachlarzowi możliwości konfiguracji wnętrza, mimo że nie jest ono zbyt obszerne, przypadnie ono do gustu większości klientów szukających stylowego samochodu.

Również podzespoły mechaniczne mają swoją drugą twarz. To, co przy nastawieniu na sport mogło być wadą, w tym wypadku jest zaletą. Układ kierowniczy, któremu brakuje nieco sztywności, doskonale sprawdzi się podczas codziennej jazdy po mieście. Podczas manewrowania nie trzeba toczyć walki z kierownicą, parkowanie w ciasnych miejscach przychodzi z dużą łatwością.

Zawieszenie, chociaż przystosowane do w miarę dynamicznego pokonywania zakrętów, pozwala na komfortową jazdę nawet po wyboistych drogach. Duża w tym zasługa również dosyć mięsistych opon.

Swoje bardziej cywilizowane oblicze ma również mały silnik TCe. Jest bardzo kulturalny przy ustabilizowanej jeździe. Doskwiera mu tylko wcześniej wspomniany problem turbodziury. Drobną niedogodnością mogą być również drgania wyczuwalne na postoju.

Oprócz stylowego designu oraz wyświetlacza z modnym interfejsem Clio czwartej generacji ma w rękawie jeszcze jednego asa, który spodoba się każdemu, kto szuka nowoczesnego i oryginalnego auta do jazdy miejskiej. Jest nim spalanie. Przy normalnej jeździe miejskiej Clio spaliło średnio 6,3 l benzyny na 100 km. Bardziej agresywna jazda podbija spalanie do poziomu między 7 a 8 l/100 km.

Kwestia wymagań

A więc jaki charakter ma tak naprawdę nowe Renault Clio? Na razie jest to auto bardzo stylowe, dające namiastkę sportowych wrażeń. Wyglądem jest w stanie konkurować według mnie z Mini, Audi A1 i innymi modnymi malcami. Mechanika jednak sprowadza ten samochód na ziemię. Nie jest ona zła, przeciwnie – jest bardzo dobra, ale pod warunkiem, że w Clio widzimy wyłącznie stylowy samochód miejski.

Mam nadzieję, że na sportowe wrażenia jeszcze przyjdzie czas. Renault pracuje obecnie nad wersją RS. Kiedy już się pojawi, Clio będzie w stanie spełnić oczekiwania każdego, kto szuka dynamicznego samochodu w segmencie B.

Renault Clio można kupić już za 42 950 zł. Mój testowy egzemplarz wyposażony w czujniki parkowania, system wspomagania ruszania na wzniesieniu, dobre audio, trybem Eco, systemem Start & Stop, duży ekran dotykowy, tempomat oraz wiele innych opcji, w tym pakiety stylistyczne kosztuje 57 900 zł. To cena wysoka, jeśli porównamy go z mniej atrakcyjnymi konkurentami. Jeśli jednak Clio w tej wersji stanie obok równie atrakcyjnie wyglądających i równie dobrze wyposażonych aut swojej klasy, okaże się, że Renault sprzedaje stylowe auto w promocyjnej cenie.

  • Bardzo atrakcyjna stylistyka
  • Jakość wykonania
  • Ekonomiczna jednostka
  • Znakomita kierownica
  • Stylowy interfejs z ekranem dotykowym
  • Słaba elastyczność silnika
  • Mały niedobór mocy

Zobacz inne testy samochodów marki Renault!

Więcej na ten temat: Clio

Regulamin komentowania

  • Raptem

    Te nowe samochody są takie nijakie, 50tys za mały samochód to dużo, mocy jak na małe auto wydaje się że ma pod dostatkiem, lecz osiągami rozczarowuje, zdania na temat wnętrza nie podzielam z autorem, jest przekombinowane w każdym calu…  

  • DamieckiPiotr

    Takie ładne auto, a tak słabe zdjecia… 

    • basstec

      No te zdjęcia są straszne, nie wiem jaki “fotograf” to obrabiał ale oczywiście ZERO detali w ciemnych miejscach. To już kolejny artykuł z cyklu “jak nie powinno się obrabiać zdjęć”

    • Mariusz Zmysłowski

      Na zdjęcia był jeden dzień testu, bo wszystkie kolejne zapowiadane były niestety śnieżnie. Wybrana lokalizacja zawiodła, więc musiałem improwizować. Polecam spróbować co tydzień przygotować coś oryginalnego. Nagle z miliarda możliwości robi się zero.

      Co do komentarza poniżej – jeśli na zdjęciach giną w czerniach istotne szczegóły to polecam kalibrację ekranu.

      • basstec

        Chyba ekrany ale nie ma z nimi problemu, mówię co widzę. Może przesadziłem z tym, że zero detali jednak trochę mogłeś ich wydobyć, uprzedzony byłem po teście passata i freemonta, tam była masakra totalna.

        • Mariusz Zmysłowski

          A to akurat nie były moje zdjęcia. Tutaj w czerniach mogły zniknąć głównie gniazda na ujęciach z menu na 7-calowym ekranie, ale tam chodziło przede wszystkim o samą zawartość wyświetlacza.

          Tak na marginesie to ta czarna połyskująca konsola środkowa jest dosyć trudna do zdjęć, jeśli doświetla się lampą błyskową. Następnym razem pewnie byłoby lepiej, ale teraz pierwszy raz spotkałem się z takim wykończeniem, dlatego wyszło to tak, a nie inaczej. Na niektórych zdjęciach pomagałem sobie trochę blendą, ale też nie wyszło to tak, jak chciałem żeby wyszło.

  • michal_andy

    A czerwona górna część deski rozdzielczej nie odbija się w przedniej szybie?

    • Mariusz Zmysłowski

      Na zdjęciach się odbija przez oświetlenie lampą błyskową. W nocy nie jest to uciążliwe.

  • German

    hahaahahahahah ten środek co to ma być ? Zero pomysłu,odpustowy wygląd i dodatkowo festiwal niskiej jakości plastików made in vietnam or taiwan.Nie mogę się przestać śmiać jak na to patrze choć i tak narazie palme pierwszeństwa najbardziej kijowego wnętrze dzielnie dzierży Vectra C ostatniej generacji gdzie chyba siekierą wycinali wnętrze..Ale wracając do tego czegoś co reno ma czelnośc nazywać autem- jednym słowem kupa i na dodatek śmierdzi tanimi plastikami z tajwanu czy tam wietnamu.Ot taka choinka na kółkach

    Cóż z A1 nie ma szans to coś,więc niech walczy z podobnymi pokrakami o jeleni gotowych kupić taki szajs TYLKO VAG ! TYLKO AUDI ! bez s(z)kody 

    • Poohaty

      Zdajesz sobie sprawę, że audi a1 w wersji bardzo podstawowej to 71 170zł? A renault clio w wersji podstawowej to 40 950? Dodatkowo jeszcze clio ma o 13 cm wiekszy rozstaw kół! Wiec przynajmniej w teorii powinno mieć znacznie więcej miejsca we wnętrzu. Ale pomijając wszystko – za cenę z konfiguratora gołego a1 możesz kupić Renault Scenica i jeszcze 2000 zł Ci zostanie. Więc jeśli chcesz coś porównywać to wypadałoby porównać Renault do VW, Skody, Citroena etc, a nie Audi. 

    • robert

      vag i audi to taki sam szajs jak s(z)koda (tak wiem trolli się nie karmi ale nie mogłem się powstrzymać)

    • VW AG fan

      Jestem fanem VW AG i uważam, że robisz z siebie debila.

    • michal_andy

      Pomijając inne “osobliwości” twojej wypowiedzi, ocenianie zapachu plastików po wyglądzie na zdjęciach to mistrzostwo świata;)

      • German

        nie każdy może urodzić się tak zajebisty jak ja 

        TYLKO VAG ! TYLKO AUDI ! bez s(z)kody

  • Darksoul667

    Czekam na coś z większym silnikiem, Clio od pierwszej generacji miało największe silniki w segmencie, szkoda że to koniec wolnossącego 2.0.

    • michal_andy

      Będzie Clio RS z turbo. A co do wolnossących 2.0, to (niestety) w większości marek odchodzą do lamusa.

  • No_wizard

    Jak to jest możliwe, że 90 konne auto ważące tonę przyśpiesza gorzej niż moja Laguna 1 107 koniami?
    Wnętrze jest przekombinowane, strasznie mi się nie podoba – widać, że van Der Acker ma inne podejście niż Le Quément. Jest nierenaultowskie, taki zlepek różnych pomysłów

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000450683301 Tomasz Żmuda

    Fajne auto :) Silnik pewnie uwaliły nieco normy emisji i po dobrym tuningu elektronicznym >110 KM jest pewnie możliwe wraz z lepszą charakterystyką, a wtedy już by się fajnie jeździło. Z zewnątrz jest “miodzia”, tylko w środku  przegięli z czerwonym, jak by się dało zakupić z obszyciami na czarno, na pewno było by dużo ładniej :)

    • Mariusz Zmysłowski

      Owszem, da się :)

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100001978676618 Cezary Kopeć

    Bardzo udane auto, znaczny krok w przód. Jakościowo jak na segment jest nadzwyczaj dobrze. Polecam wizytę w salonie, na żywo lepiej wygląda niż na zdjęciach.

  • lolo

    Nie chce mi się wierzyć w to przyśpieszenie, Clio 2 1.2 16v 75KM robiłem setkę w 11s przy podobnej masie więc tu powinno być co najmniej 10-11s do 100.
    Auto ogólnie najładniejsze w swojej klasie!!!!

    • Szymon Witkowski

      W ile? 11 sekund? Chyba stoper miałeś zepsuty ;)

      Akurat przez długi czas miałem okazje jeździć dokładnie taką Cliówką z tym silnikiem i nawet ówczesne licealne hormony nie były w stanie napędzić tego samochodu do setki w tak krótkim czasie. A samochodów do porównań nie brakowało…

  • ps.toprawda

    hondy i inne japońce z lat 90′ są ładniejsze, nie mówiąc już o silnikach mocy itd :)

    • michal_andy

      Ale ciężko kupić nowego japońca z lat 90. ;)

  • Gosc

    Zdjęcia świetne, jak zawsze, ale co jak co – mogliście chociaż go wymyć (zdjęcie maski).

    • Mariusz Zmysłowski

      Dziękuję :) Co do mycia – niestety urok czarnych aut. Clio było umyte bardzo dokładnie, ale nie mogłem się pozbyć zacieków nawet chemią. Takie uroki robienia zdjęć na mrozie :/

  • http://www.facebook.com/EwaDrzyzga Łukasz Piskór

    Dlaczego auta niemieckie tak nie wyglądają?! Śliczne jest to nowe Clio!

  • Afsad

    stylizacji autorze, nie stylistyki.

  • Zombie

    …szkoda, że to francuz, a nie jakiś niemiec lub japończyk

  • majinbuu

    Reno zawsze trzymalo forme ale Ds seria tez mialo swoje 5minut heheh… nie rozumiem dlaczego nie powalcza w klasie Vanow co z tym Espace bedzie jakas przyslzosc czy ten projekt zaginie he he niech sie okresli Reno konkretnie przyszli nabywcy sie domagaja takich informacji he he MajinBuu wchodzi w nowy etap z Godan

  • Daniel

    Moim zdaniem silnik o mocy 90 KM w tak dużym i ciężkim aucie to ledwo baza a nie sport. Miałem Clio II 1,4 16V 98 KM i jeździło przeciętnie, teraz mam Clio III 1,2 TCe 100 KM i jeździ przeciętnie. O żadnej dynamice czy sporcie nie ma mowy. Więc jeśli nowy model ma tylko 90 KM a do tego jest większy i cięższy to chyba sobie tu żartujemy pisząc o sporcie. Niedawno byłem na jazdach próbnych Volkswagenem Polo 1,2 TSI o mocy 105 KM i dopiero tu zaczyna się coś dziać a i to nie dzięki mocy 105 KM tylko raczej momentowi na poziomie 175 Nm już od 1750 obrotów

  • jaca

    W danych technicznych jest błąd. Silnik TCe 90 ma stopień spężania 9,5 a nie 15.

  • pan Bartoszek

    hmm… coś mi tu pachnie oszustwem. Ten Opel wygląda tak samo jak Renault Clio. Czemu wklejacie ten sam artykuł pod różne tytuły testów? Przecież nikt nie da się nabrać. Insignia jest większa i ma inny kształt. Łatwo to zauważyć. 

  • Alwar

    to itak zawsze bezie renalut awaryjny samochód duzo elektorniki która sie psuje mam renault i juz nigdy nie kupie renówki nigdy 

    • Michal5712444

      reno to jedna wielka awaria,z tym będzie tak samo.Smiać mi chce z tych co porównują reno z vw albo audi,ha ha