Ford Ranger 3,2 TDCi Wildtrak – universal soldier [pierwsza jazda autokult.pl]

Rynek samochodów użytkowych staje się coraz bardziej wymagający. Auta z nadwoziem pick-up coraz częściej pełnią funkcję nie tylko woła roboczego, który ma dojechać z ładunkiem w wyznaczone miejsce, ale służą także jako pojazdy rekreacyjne czy nawet do jazdy na co dzień.

Toporne konstrukcje z rozwiązaniami technicznymi sprzed dekady, nudny wygląd i wyposażenie kończące się na radiu z pewnością nie zadowolą bardziej wymagających użytkowników. Aby pozostać konkurencyjnymi, współczesne pick-upy muszą choć trochę zbliżyć się do popularnych bulwarek. Jaką receptę ma na to Ford z najnowszym modelem Ranger?

Już na pierwszy rzut oka widać, że ostatnia generacja wydoroślała stylistycznie – nabrała muskularnych kształtów i drapieżnego charakteru. Auto wygląda nowocześnie, a sylwetka za sprawą znacznego pochylenia przedniej szyby i bocznych przetłoczeń jest bardzo dynamiczna. Masywna atrapa chłodnicy z trzema poprzecznymi belkami i wyraźnie nakreślony kontur zderzaka uzupełnione kształtnymi reflektorami przywodzą na myśl typowo amerykańską kreskę.

Pas tylny jest prosty i nie wnosi do kanonu segmentu nic nowego. Duże trójelementowe klosze, pokrywa przedziału ładunkowego, odseparowany od bryły nadwozia zderzak i wystająca spod niego wytrzymała rama nośna informują, że samochód jest gotowy do ciężkiej pracy. Przód i tył wyglądają identycznie, ale część środkowa, zależnie od tego, jak auto ma być eksploatowane, może zostać dostosowana do potrzeb klienta. Kabina występuje w wersjach Regular, Super oraz Double, co determinuje długość auta i samej przestrzeni bagażowej.

W moje ręce trafiły kluczyki do najbardziej ucywilizowanego wariantu Double Cab w bardzo energetyzującym pomarańczowym kolorze i z najbogatszym wyposażeniem Wildtrak.

Wnętrze nowego Forda Ranger jest bardzo przestronne, a dzięki kilku ciekawym zabiegom stylistycznym nie przygnębia ani nie nudzi. Zabudowa kokpitu wygląda prosto, schludnie i – co typowe dla nowych modeli Forda – dość futurystycznie. Plastiki użyte do wykończenia kabiny są naprawdę niezłej jakości, a do ich spasowania po krótkiej przejażdżce i oględzinach trudno mieć większe zastrzeżenia.

Przy wyborze odpowiedniej wersji (XL, XLT, Limited, Wildtrak) w środku nie zabraknie też bogatego wyposażenia, takiego jak: elektrycznie regulowane siedziska, dwustrefowa klimatyzacja automatyczna, odmrażanie przedniej szyby, tempomat, system Bluetooth ze sterowaniem głosowym, nawigacja z ekranem o przekątnej 5 cali czy kamera z czujnikami cofania i wyświetlaczem w lusterku wstecznym (niestety wpływa to na słabą jakość obrazu). Za kierownicą siedzi się wysoko, a lusterka boczne są dość duże, co dodatkowo ułatwia manewry.

Ford chwali się aż 23 schowkami rozmieszczonymi w kabinie, niektóre są chłodzone. Wśród nich znajdują się uchwyty przeznaczone do napojów (od standardowej puszki 0,33 l do butelek 1,5 l) czy skrytka na laptopa. Po złożeniu tylnych foteli są schowki na narzędzia. Mówiąc o tylnej części kabiny, nie sposób nie wspomnieć o ilości miejsca. Przestrzeń dla pasażerów naprawdę zadziwia. Nowy Ford Ranger rzeczywiście pozwala na komfortową podróż w pięć osób, a miejsca nie zabraknie nawet najwyższym.

Ranger – co jak na segment aut użytkowych jest niespotykane – zdobył też komplet gwiazdek w testach zderzeniowych Euro NCAP (według zaostrzonych regulacji na rok 2012). W aspekcie ochrony pieszych auto zostało ocenione na 81%, co daje najwyższą notę w historii testów zderzeniowych przeprowadzonych przez organizację.

Rozbudowany system ESP oprócz pełnienia swoich podstawowych funkcji w trybach 2WD i 4WD obejmuje także: asystenta zjazdu z funkcją regulacji prędkości (Hill Descent Control i przy skrzyni automatycznej Grade Control Logic), system wspomagania ruszania na wzniesieniu, który blokuje hamulce na dwie sekundy, aby zapobiec stoczeniu (Hill Launch Assist), układ stabilizacji toru jazdy z przyczepą (Trailer Sway Control) lub ciężkim ładunkiem (Adaptive Load Control ) czy zapobiegający przewróceniu samochodu na bok podczas jazdy po bezdrożach (Roll-Over Mitigation). We wszystkich tych programach kluczową rolę odgrywa oczywiście sterowanie układem hamulcowym, w którym odpowiednie programy ABS-u mają też gwarantować stateczne hamowanie nawet na luźnych nawierzchniach (Gravel Road Logic).

Podczas jazdy na w miarę równej  asfaltowej drodze samochód prowadzi się sprężyście, pewnie i przewidywalnie, nie manifestując przy tym swoich pokaźnych gabarytów. Układ kierowniczy dzięki umiarkowanemu wspomaganiu zmiennemu w funkcji prędkości jazdy i niedużemu przełożeniu jest precyzyjny, a reakcja na ruch kierownicą – natychmiastowa, bez wyczuwalnego martwego obszaru pracy.

Zawieszenie zestrojono sztywno, czemu w przypadku auta o przeznaczeniu użytkowym trudno się dziwić. Podczas jazdy po nierównościach lub nieutwardzonej nawierzchni w trybie 2WD i bez dociążenia osi napędowej auto lubi wykazać się nadsterownością, ale jest łatwe do opanowania. Bardzo lubię, gdy samochód podczas jazdy wymaga trochę koncentracji i czujności, tym bardziej kiedy na koła ma przenieść 475 Nm momentu obrotowego. Właśnie tyle generował zamontowany w pojeździe wysokoprężny silnik R5 o pojemności 3,2 l.

Mocniejsza i unowocześniona jednostka napędowa 3,2 Duratorq TDCi (w ofercie jest też słabszy wariant silnikowy 2,2 l) sprzężona z sześciobiegową przekładnią automatyczną gwarantuje naprawdę zadowalające osiągi i świetną elastyczność. Maksymalny moment obrotowy dostępny w zakresie 1500-2750 rpm sprawia, że auto świetnie sobie radzi ze zmianami obciążenia. Przekładnia, choć nie należy do najszybszych i najkulturalniejszych w swojej pracy, całkiem dobrze odczytuje zamiary kierowcy i z lekkim szarpnięciem przerzuca kolejne przełożenia. Automatyczna skrzynia ma jednak program dostosowywania się do temperamentu i stylu jazdy kierowcy i z pewnością pokonanie 50 km to za mało, aby mówić o udanym związku.

Do czego można się przyczepić? Choć przy niższych rpm kabina wydaje się dobrze wyciszona, to według mnie do kultury pracy jednostki napędowej. Wysokoprężny gang jest słyszalny i odczuwalny szczególnie przy wyższych prędkościach obrotowych, ale pamiętajmy, że to nadal muskularny pick-up o świetnych walorach użytkowych (podane w tabeli technicznej), który na tle konkurencji wypada naprawdę bardzo dobrze.

Ford Ranger ma także sporo do zaoferowania w trudnych warunkach trakcyjnych. Spinany na sztywno (przez elektronikę za pomocą pokrętła przy lewarku skrzyni biegów) napęd na cztery koła (4H) z dodatkowym przełożeniem redukcyjnym (4L) o wartości 2,48 daje bardzo duże możliwości, szczególnie przy odpowiednio dobranym ogumieniu. Program pracy napędów 4L wpływa także na reakcję silnika na pedał gazu, aby jazda w trudnym terenie był płynniejsza.

Inteligentny system ESP (dostosowujący tryb pracy do jazdy po bezdrożach), czuwający też nad kontrolą trakcji (TCS) mającą symulować mechanizm różnicowy o ograniczonym poślizgu (LSD), może zostać całkowicie wyłączony. Na porządne sprawdzenie dzielności Rangera w terenie również nie było zbyt wiele czasu, więc smaczki z tym związane pozostawię na kolejną publikację. Na razie mogę zdradzić jedynie tyle, że w trudniejszych warunkach, takich jak grząskie piachy, błoto czy oczka wodne, radzi sobie dobrze.

Przeglądając ofertę pick-upów na polskim rynku, Rangera z pewnością można zaliczyć do ścisłej czołówki. Pozostaje jeszcze kwestia ceny – za 91 820 zł można wejść w posiadanie wersji z pojedynczą kabiną, najskromniejszym wyposażeniem XL, napędem 2WD i 125-konną jednostką 2,2 TDCi. Po drugiej stronie stoi prezentowany przeze mnie model za 162 729 zł. O ile najtańsza wersja plasuje się gdzieś pomiędzy między konkurencją, o tyle najdroższa to już wydatek zamykający stawkę.

Przejdź do galerii zdjęć
Przejdź do danych technicznych
Dowiedz się więcej o samochodach terenowych

Regulamin komentowania

  • volvo master

    nie wiem, stoję przed wyborem samochodu tego typu. amarok, ranger wildtrak, albo poczekać na nową navarę, isuzu.

    największy ból jaki sprawiają opinie na blogach czy w gazetach, to taki, że wyglądają one jak materiały reklamowe. odnoszę pewne wrażenie, że ford prowadzi taką dziwną grę ostatnio w mediach, że wszystko co wyprodukowali jest ACH i OCH. 

    ja chętnie przeczytałbym opinię osób trzecich, ale opartą o porównanie chociażby forda i vw. jest też nowy hilux, mitsubishi. nawet zobaczyłbym na filmie ich zdolności w terenie. wiadomo, że importer inaczej patrzy na testy dziennikarskie czy blogerów, a inaczej na jazdę próbną. zwykłemu klientowi nikt nie pozwoli wjechać nim w las, przejść przez rzekę czy spróbować podejść pod jakąś skałkę, chociażby w jurze krakowsko – częstochowskiej. nie mówię tu o jakichś kopalniach odkrywkowych, gdzie jeździ się po ubitej płaskiej powierzchni. 

    sorry, ładnie jest to wszystko napisane, spoko fotki, tylko brakuje mi w tym realizmu.

    • Rafał Warecki

       @volvo_master:disqus o Rangerze na razie nie powiem Ci wiele, bo do zabawy był tylko na jakieś może w sumie 2 godzinki, jednak z tego co piszę to to są moje odczucia, a nie prospekt reklamowy i Ford tutaj palców nie maczał przy treści. Jak to się sprawdzi wszystko w praktyce to trzeba zaczekać aż auto będzie dostępny do normalnego testu. Tak jak napisałem, za dobrze dopasionego Rangera chcą sporo, a czy jest tyle warty czy lepiej brać “biedaka” to się dopiero okaże.

      Sam też bardzo lubię pick-upy więc jakbyś miał jakieś pytania to pisz na e-mail.

      • volvo master

        ok, będę miał to na uwadze, sam z chęcią spróbowałbym go, jeśli tylko będzie możliwość, wtedy będzie łatwiej wymienić opinię. dzięki !

      • volvo master

        ok, będę miał to na uwadze, sam z chęcią spróbowałbym go, jeśli tylko będzie możliwość, wtedy będzie łatwiej wymienić opinię. dzięki !

    • Rafał Warecki

       @volvo_master:disqus o Rangerze na razie nie powiem Ci wiele, bo do zabawy był tylko na jakieś może w sumie 2 godzinki, jednak z tego co piszę to to są moje odczucia, a nie prospekt reklamowy i Ford tutaj palców nie maczał przy treści. Jak to się sprawdzi wszystko w praktyce to trzeba zaczekać aż auto będzie dostępny do normalnego testu. Tak jak napisałem, za dobrze dopasionego Rangera chcą sporo, a czy jest tyle warty czy lepiej brać “biedaka” to się dopiero okaże.

      Sam też bardzo lubię pick-upy więc jakbyś miał jakieś pytania to pisz na e-mail.

    • Marcin Łobodziński

       Dużo zależy od tego, czy chcesz auto do jazdy w terenie, uniwersalne czy szosowe. Musisz dobrze sobie to określić najpierw, inaczej nie będziesz zadowolony jeśli nie trafisz

      • volvo master

        moje oczekiwania dotyczące tego typu samochodu, są dosyć złożone. musiałbym bardzo rozpisać się tutaj, ale nie do końca wiem, czy akurat o to nam chodzi. określając potrzebę w dużym skrócie, poszukuję auta, które w komfortowych jak dla tego typu konstrukcji, będzie zdolne sezonowo przeprawić mnie chociażby przez “noc kormorana”, ale nie w konkurencjiextreme, lub dziksze tereny galicji [ polska, ukraina i do mołdawii ], a na co dzień zagwarantuje mi dyspozycyjność w puszczy lub lesie, realizując zadania jakie myśliwy stawia swojemu autu.

        nie chciałbym na chwilę obecną faworyzować żadnej marki, ale najbliżej mi do amaroka i nawet jeśli poszukuję porównań pomiędzy samochodami segmentu, to są to porównania do amaroka, a nie amaroka do czegoś innego.
        złożyło się na to kilka czynników. głównym czynnikiem jest zdolność. mając na myśli zdolnoć samochodu, chodzi mi o jego zdolnoć głównie przeprawową, w oparciu o dostępne w sieci materiały  wyprawowe. przeprawa, to co innego niż wyprawa. każdy z nich hilux, l200, navara, d-max i amarok posiadają te same elementy techniczne, ale nie tę samą zdolność.

        hilux, l200 i navara to pojazdy sprowadzone do jednego “DO”. bardzo rzadko spotkamy te samochody na jakimkolwiek szlaku. navara natomiast całkowcie został sprowadzony do bulwarówki, chociaż kiedyś 
        legitymował się najwyższą mocą spośród wszystkich dostępnych aut w klasie. co z tego, skoro nie może ona zostać nigdzie wykorzystana. hilux faktycznie, osiąga zdolność przeprawową, ale dopiero po wprowadzeniu drastycznych zmian w układzie jezdnym. przykładem tego są samochody do przepraw wokół koła podbiegunowego, jednak po takiej modyfikacji nie ma wielu “DO”. pozostaje tylko jedno.
        mało tego, w polsce czy na trasach innych krajów, ten samochód w takiej konfiguracji nie zostanie dopuszczony do ruchu po drogach publicznych.

        l200 to kolejny samochód, który ma marne zdolności, poza ulicą i polami. mało osob decyduje się na kupno go w celach rekreacyjnych, dlatego mało firm oferuje komponenty, które pozwolą wzbogacić ich zdolnoći. 
        ja nie mam w tyym momencie na myśli dokładania snorkela, bull bar’ów, czy wyciągarek. po co to komu, skoro samochód zawiśnie na większej skałce. 

         isuzu d-max, albo amarok próbują być bazą wielu platform. ale też producenci starają się osiągac szczyty możliwości tych aut. isuzu legitymuje się potężnym bagażem doświadczeń, zebranych np. w australii i nowej zelandii.
         to rejony ziemi, gdzie off road, jest elementem dnia. jeśli chodzi o platformę, samochód został spasowany idealnie do wykorzystania w celach rekreacyjno – praktycznych. ma jedną wadę, która razi europejczyka. design. o ile nowe colorado, ktore jest bliźniakiem d-maxa, legitymuje się tymi zdolnościami, a do tego obłędnym wyglądem, o tyle nowy d-max już nie do końca, chociaż pod względem komfortu i wyp. wnętrza zapewne zagwarantuje ten sam współczynnik co chevrolet trailblazer na rok 2013. auto można konfigurować na wiele sposobów. potężny zakres regulacji zawieszenia [ lift kit'y producentów trzecich ] znowu w zakresie OD-DO, a nie ze stałym rozmiarem, jak w przypadku pozostałych. niby nic, ale pozwala dostosować je sobie do potrzeb w zależności od aktualnego zastosowania. ja wiem, że to wymaga pracy, ale wiadomo też, że samochód nie jest projektowany dla gogusia, który boi się błota.

        amarok, którego vw próbuje promować na różny sposób, konstrukcyjnie dorównuje właśnie chevroletowi / isuzu w tych moich oczekiwaniach. takie akcje jak dakar, amarok challenge w ameryce południowej czy vw driving experience
        pozwalają poznać możliwości samochodów fabrycznych, nie mówiąc już o elementach wzbogacających możliwości. również bogata oferta lift kit’ów z możliwością regulacji. fajne, ekonomiczne silniki, również wysokopręzny bi-turbo, który gwarantuje wystarczającą dynamikę na trasie i moc w błocie. wystarczającą, aby osiągać założone cele, a nie brać udział w wyścigu mocy, producentów. akurat w tej zabawie nie o to chodzi. amarok gwarantuje też przyzwoity komfort w każdym miejscu kabiny. jest mało krzykliwy, ale wtapia się w puls miasta. to są kolejne elementy przemawiające wg. mojej opinii za amarokiem. 

        nie piszę o warunkach ekonomicznych. wiadomo, że każdy z nich gwarantuje, zakładając wykorzystanie komercyjne, pewne elementy amortyzacji kosztów eksploatacji.

        można rozmawiać o nich dłużej, pewnie zostawie to do wykorzystania w propozycji rafała. póki co, to moje apropos, oparte o spostrzeżenia, ale też oczami amatora, bo póki co w moim życiu tego typu auto nie pojawiło się, a przyszedł czas, że powinno. 

        http://www.youtube.com/watch?v=G9lh06t1qds
        http://www.youtube.com/watch?v=bOd61iNap0Y

  • http://www.facebook.com/jakub.klama Jakub Wojciech Klama

    chyba w danych technicznych jest błąd, silnik 5-cylindrowy nie może mieć 16 zaworów (a jest napisane: DOHC 16V)

    • Rafał Warecki

      Jakub, proste – powinno być 20V, z rozpędu nie zmieniłem z poprzedniej tabeli,
      dzięki

  • Marcin Galiński

    Jak to możliwe, że Ranger kosztuje w Polsce tyle, ile w USA F-150?

    • Marcin Łobodziński

       A jak to możliwe, że Lancer Evo kosztuje w Stanach tyle co Golf u nas?

  • volvo master

  • Ant700

    Mialem okazje pojezdzic i to…w dosc ciezkim terenie.Co prawda silnik 2.2 czyli slabszy…ale radzil sobie znakomicie ! .Samochod “nowka blaszka nie smigana” pokazowka…tak wiec zadnych luzow,pukan,stukow nie uswiadczylem.Ale cos mi sie zdaje,ze to dosc solidna maszyna.Pierwsze wrazenie pozytywne i smie twierdzic,ze ten model znajdzie swoich wiernych uzytkownikow.

    • Jano

       Posiadam Forda Rangera 2.2 od 3 tygodni.Jeździ mi się nim bardzo dobrze spalanie 10.5 w warunkach mieszanych.Jeździłem wcześniej mniejszym autem, troszkę trudno jest mi się przestawić ale ogólnie autko polecam.Jest to jedyny pickup który jest tak komfortowy dla kierowcy, jak i dla pasażerów którzy podróżują na tylnich fotelach.