Chevrolet Orlando 1,8 Ecotec LTZ – muscle bus [test autokult.pl]

Chevrolet Orlando

Jak wiele można oczekiwać od 7-miejscowego vana kosztującego zaledwie 59 900 zł w wersji podstawowej? Sprawdziłem to za kierownicą nowego Chevroleta Orlando z silnikiem benzynowym o pojemności 1,8 l.

Jakiś czas temu miałem okazję usiąść w nowym Hyundaiu i40. W żadnym stopniu nie przypominał on tanich, koreańskich aut sprzed 10 lat, kiedy pochylona literka H w logo świadczyła o tym, że za kierownicą auta siedzi człowiek, który jest masochistą. Podobne uczucie miałem, kiedy wsiadłem do nowej Kii Sorento. Gdyby ktoś pozaklejał znaczki, powiedziałbym, że to prototyp Touarega sprzed kilku lat.

Nowa Kia Sportage – koreański SUV, który stylistycznie stara się przemycić trochę sportowych emocji. Brzmi absurdalnie, ale wystarczy tylko wspomnieć o ogromnej liczbie klientów ustawiających się w kolejce, by kupić to auto. Producenci oferujący do tej pory tanie auta, od których nie wymagaliśmy zbyt wiele, zaczęli nagle przywiązywać dużo większą wagę do stylistyki. Najlepszym przykładem tego jest Chevrolet Orlando stworzony przez koreański oddział GM, który jakiś czas temu trafił do naszej redakcji.

Chevrolet Orlando

Patrząc na auto po raz pierwszy, trudno jednoznacznie określić, czy to aby na pewno rodzinny autobus, czy może coś na pograniczu SUV-a. Jeśli obręcze o wymiarach 17 cali nie robią na nikim wrażenia, wystarczy spojrzeć nieco wyżej na muskularne nadkola czy potężnie wyglądające zderzaki. Najlepiej jest jednak z przodu. Zdecydowanie największe wrażenie robi grill z ogromnym znaczkiem Chevroleta oraz reflektory – rozmiarem dorównują im tylko lusterka. Aż trudno uwierzyć, że to auto ma tylko 4652 mm długości.

Zupełnie jakby Chevrolet chciał stworzyć 7-miejscowy autobus stylizowany na pograniczu pick-upa i muscle cara. Kiedy wziąłem do ręki kluczyk, wydawał mi się dziwnie znajomy, tak jakby ktoś ukradł go z Opla Insignii. Po wejściu do wnętrza nie miałem już żadnych wątpliwości. Kierownica, przełączniki kierunkowskazów, klamki, sterowanie lusterkami, włącznik świateł oraz nawigacja są żywcem wyjęte z droższego Opla.

Czy to źle? Jeśli ktoś miał okazje jeździć Insignią, przez pierwsze 15 minut za kierownicą Orlando będzie czuł się dziwnie, jednak później nie zwraca się na to uwagi. Prawdę mówiąc, dobrze, że Chevrolet zamontował taką kierownicę, ponieważ wygląda bardzo ładnie, a obsługa tempomatu wymaga minimum myślenia. Pod względem stylistycznym wnętrze również robi wrażenie – jest w nim całkiem przyjemnie.

Chevrolet Orlando

Wprawdzie jakość niektórych materiałów pozostawia wiele do życzenia, ale naprawdę da się z tym żyć. Największą i najmilszą niespodzianką jest schowek umieszczony pod radiem. Za pomocą specjalnego suwaka ścianka radia otwiera się, a pod nią znajdują się wejście USB oraz miejsce na kilka płyt CD. Rewelacyjne rozwiązanie.

Początkowo trudno się przyzwyczaić do skrzyni biegów. Pod maską testowego egzemplarza pracował czterocylindrowy silnik benzynowy (taki jak w Insignii) o pojemności 1,8 l, produkujący 141 KM i 176 Nm momentu obrotowego. Jednostka współpracowała z pięciobiegową manualną przekładnią. Przy wyższych prędkościach (a ogromne Orlando z łatwością jest w stanie rozpędzić się do 180 km/h) wyraźnie brakowało szóstego biegu. Co ciekawe, za dodatkowe 200 zł Chevrolet może przystosować ten silnik do współpracy z instalacją LPG. Biorąc pod uwagę apetyt auta na paliwo oraz aktualne ceny benzyny, kupno instalacji nie byłoby takim złym pomysłem.

Renault Grand Espace 2,0 dCI Initiale – rodzinny interes [test autokult.pl]

Praca skrzyni biegów wymaga przyzwyczajenia. Każde przełożenie wchodzi bardzo miękko, nie można robić tutaj nic na siłę. Mimo że wcześniej wspomniane 180 km/h nie stanowi dla auta problemu, wydaje się, że ten silnik jest troszkę za słaby dla Orlando. Jednostka napędowa zachowuje się tak, jakby bardzo chciała, ale nie mogła dostarczać mocy, a efektem jest spory hałas, który słychać zwłaszcza powyżej prędkości 120 km/h. Chevrolet powinien odrobinę lepiej wygłuszyć kabinę pasażerską.

Chevrolet Orlando

Należy jednak pamiętać, że w wersji podstawowej Orlando kosztuje 59 900 zł, a w zamian za to dostajemy siedem miejsc. W trzecim rzędzie naprawdę da się usiąść. W trasie nikt nie wytrzyma więcej niż 50 km, ale już dzieci do szkoły da się zawieźć. Delikatnym rozczarowaniem jest za to ilość miejsca na nogi w drugim rzędzie siedzeń. Wydawać by się mogło, że będzie tu bardziej swobodnie.

Zupełnie inaczej jest natomiast z przodu. Dwa wygodne fotele, na których bardzo łatwo można znaleźć dobrą pozycję, zapewniają świetną widoczność na wszystkie strony, dzięki czemu obserwowanie świata przez dużą szybę Orlando jest bardzo spokojne, a prędkości niemal w ogóle się nie czuje. Z tempomatem aktywowanym na kierownicy i tymi siedziskami Chevrolet świetnie nadaje się na trasę. Szkoda tylko, że nie można dokupić dodatkowo drugiego podłokietnika dla pasażera.

Chevrolet Orlando

Wygląda na to, że za niespełna 60 000 zł dostajemy kawał auta – i tak faktycznie jest. Jeżeli jednak ktoś ma nieco więcej gotówki, powinien odbyć jazdę testową wersją z 2-litrowym turbodieslem o mocy 160 KM. Ewentualną różnicę w cenie da się zniwelować, nie zamawiając nawigacji satelitarnej, która mimo że wygląda całkiem nieźle, często kazała wjeżdżać w jednokierunkowe uliczki. Poza tym brakuje jej widoku 3D.

Renault Fluence 2,0 SportWay – wyścig kanapą [test autokult.pl]

Chevrolet naprawdę się postarał, przygotowując Orlando. Potwierdzą to pasażerowie, których da się nim przewieźć, kierowcy zjeżdżający z drogi na widok ogromnego grilla i logo Chevrolet oraz kilometry, które można nim pokonać, nie odczuwając zmęczenia.

  • stosunek cena/jakość
  • wygodne fotele
  • stylistyka
  • jednostka napędowa
  • dość słabe osiągi
  • spore zużycie paliwa
  • nawigacja
  • brak podłokietnika dla pasażera
Testowany egzemplarz: Chevrolet Orlando 1,8 LTZ
Silnik i napęd:
Typ: R4, wolnossący
Rodzaj paliwa: Benzyna
Ustawienie: Poprzecznie
Rozrząd: 16V DOHC
Objętość skokowa: 1796 cm3
Stopień sprężania 10.5
Moc maksymalna: 141 KM (przy 6200 rpm)
Moment maksymalny: 176 Nm (przy 3800 rpm)
Objętościowy wskaźnik mocy: 78 KM/l
Skrzynia biegów: 5-biegowa, manualna
Typ napędu: FWD (przedni)
Hamulce przednie: Tarczowe, wentylowane
Hamulce tylne: Tarczowe
Zawieszenie przednie: Kolumna McPhersona
Zawieszenie tylne: Belka skrętna
Układ kierowniczy: Wspomagany
Koła, ogumienie przednie: 17” 225/50 R17
Koła, ogumienie tylne: 17” 225/50 R17
Masy i wymiary:
Typ nadwozia: van
Liczba drzwi: 5
Masa własna: 1528 kg
Stosunek masy do mocy: 10,8 kg/KM
Długość: 4652 mm
Szerokość: 1836 mm
Wysokość: 1633 mm
Rozstaw osi: 2760 mm
Rozstaw kół przód/tył: 1584/1588 mm
Test zderzeniowy EuroNCAP: 5 Gwiazdek
Osiągi:
Przyspieszenie 0-100 km/h: 11,6 s
Prędkość maksymalna: 185 km/h
Katalogowe zużycie paliwa (miasto): 9,7 l/100 km
Katalogowe zużycie paliwa (trasa): 5,9 l/100 km
Katalogowe zużycie paliwa (mieszane): 7,3 l/100 km
Pojemność zbiornika paliwa: 64 l
Emisja CO2: 172 g/km
Pojemność bagażnika: 454 l
Cena: wersja  LS 1.8 5MT 141 KM od 59 900 zł
wersja LTZ 1.8 5MT 141 KM od 73 990 zł

Zobacz także inne nasze testy!

Regulamin komentowania

  • Quore

    trzeba przyznać, że nawet daje radę. Szczególnie za tę cenę. 

  • phii

    60 tys za daewoo…

    • http://www.facebook.com/profile.php?id=100001978676618 Cezary Kopeć

      własnie pokazałeś że jesteś głupim trollem i w dodatku debilem

    • mrok

      Z “japończyków” też kiedyś się śmiano…

  • Draft

    dokladnie, jestem pod wrazeniem bo calkiem interesujaco sie prezentuje

  • mrok

    Orlando wydaje się całkiem ciekawą propozycją. Jeśli ktoś szuka przyzwoitego auta rodzinnego, za niewygórowaną kwotę (a preferuje auta nowe), to warto bliżej przyjrzeć się temu modelowi. Oczywiście Testowana wersja z benzynowym silnikiem 1.8 nie wydaje się trafnym wyborem. Odczucia autora testu wydają się potwierdzać, że do auta tej klasy lepiej wybrać diesla z większym momentem obrotowym i inną charakterystyką pracy. Zakładam, że praca na wolniejszych obrotach może przełożyć się na mniejszy hałas wewnątrz (choć, kto wie). Decydując się na Chevroleta/Daewoo chyba liczymy się z materiałami wykończeniowymi ze średniej półki i wybrzydzanie, że twardo, tandetnie i nieprzytulnie nie jest tu na miejscu. To też jednak się zmienia, ale Kia/Hyundai pozostawiły GM daleko w tyle.

  • Wania

    Kiła i Hujdaj zosawiły GM daleko w tyle? Raczej odwrotnie. Nowa gama Chevroleta jest super, a do tego bardzo bezpieczna!