Filtry cząstek stałych – jak o nie zadbać? [część 3]

Filtr cząstek stałych w przekroju

fot. Pirelli

W poprzednich dwóch częściach poznaliśmy budowę oraz zasadę działania filtrów cząstek stałych. Wiemy także, w jaki sposób przebiega ich regeneracja podczas jazdy samochodem. Ale to właśnie ona jest główną przyczyną uszkodzeń tego elementu. W jaki sposób zadbać o filtr?

Filtr cząstek stałych powstał oczywiście w dobrej wierze. Choć jego obecność w samochodach została wymuszona normami dotyczącymi czystości spalin, to producenci aut w żadnym wypadku nie mieli na celu utrudniania życia swoim klientom. Trzeba liczyć się z tym, że jest to stosunkowo nowy element i wciąż niedopracowany, toteż jego stosowanie ma negatywne skutki.

Peugeot 308 z silnikiem HDi i filtrem cząstek stałych

Jeśli używamy samochodu głównie w cyklu miejskim, gdzie silnik nie jest mocno obciążany, to regeneracja aktywna filtra cząstek stałych może odbywać się średnio co 200-400 km. Jak już pisałem w poprzedniej części, regeneracja aktywna polega m.in. na wymuszeniu dodatkowego wtrysku paliwa, które nie jest spalane całkowicie. Część tego paliwa dostaje się przez to do oleju silnikowego, rozrzedzając go. Pogarszają się tym samym jego właściwości smarne, a to w efekcie może prowadzić do poważnego uszkodzenia silnika.

Pierwszym objawem takiego zjawiska jest wzrost poziomu oleju silnika… a z tym wiąże mi się pewna anegdota handlarza sprzedającego samochód, do którego podchodzi klient i zadaje pytanie o konkretny samochód: “Bierze olej?”, na co sprzedawca: “A co, ma dawać?”. Te słowa w bardzo prosty sposób obrazują fakt, iż nie ma fizycznej możliwości aby przybywało w silniku oleju, jeśli sami go nie dolewamy. Dlatego podwyższający się stan tego czynnika jest zawsze powodem do niepokoju.

Filtr cząstek stałych

Innym objawem zapychania się filtra cząstek stałych jest spadek mocy silnika. Prędkość maksymalna jest niższa, a przyspieszenia odczuwalnie gorsze. Zwłaszcza na niskich obrotach, kiedy potrzebujemy sprawnie przyspieszyć bez redukowania biegu, reakcja na gaz jest dłuższa i wydłuża się także zjawisko turbo dziury. Samochód może także zbyt często przechodzić w tryb serwisowy z zapaloną kontrolką Check Engine i ograniczać moc oraz obroty silnika.

Kontrolka trybu serwisowego - Check Engine

Co zatem możemy zrobić aby zadbać o filtr cząstek stałych, znajdujący się w naszym samochodzie? W skrócie można powiedzieć, że powinniśmy unikać sytuacji, w których gromadzenie się sadzy jest najwyższe. Taka sytuacja ma miejsce np. podczas przyspieszeń na niskich obrotach rzędu 1500 obr./min., kiedy turbosprężarka jeszcze nie pracuje z maksymalnym ciśnieniem. Należy więc nie przesadzać z pedałem gazu na niskich obrotach.

Unikajmy także krótkich podróży, na dystanse rzędu 200 m. Zamiast schodzić do parkingu podziemnego, zaoszczędźmy sobie tej drogi i do lokalnego sklepu pójdźmy na piechotę – taniej i zdrowiej, zarówno dla nas jak i naszego auta. Nawet jeśli idziemy po papierosy.

Częściej powinno się także wymieniać olej. Niestety ale regeneracja aktywna powoduje przedostawanie się paliwa do oleju silnikowego, i dla świętego spokoju powinniśmy go wymieniać co ok. 10-12 tys. km. Powinniśmy wybierać oleje o niskiej zawartości siarki, fosforu i potasu, czyli tzw. Low SAPS. Niefirmowe stacje benzynowe omijajmy szerokim łukiem. Paliwo złej jakości możemy oczywiście trafić także i na znanych nam stacjach, ale ryzyko jest znacznie mniejsze. Nie należy też stosować biopaliw, które mogą prowadzić do stałego uszkodzenia filtra.

Filtr cząstek stałych - półprzekrój

Dobrym zwyczajem jest wyjeżdżanie samochodem co jakiś czas na trasę szybkiego ruchu, gdzie możemy przez ok. 15-30 minut jechać na 3-4 biegu z prędkością obrotową rzędu 3000 obr./min. Takie obciążenie silnika spowoduje oczyszczanie się filtra poprzez regenerację pasywną. Pamiętajmy aby przestrzegać zaleceń producenta znajdujących się w instrukcji obsługi, oraz stosować się do wskazówek wyświetlanych na desce rozdzielczej.

Dbajmy także o ogólny stan techniczny naszego samochodu. Usterki na skutek których zwiększa się dawka paliwa bądź silnik nie dostaje wystarczającej ilości powietrza, mogą także prowadzić do uszkodzenia filtra cząstek stałych. Można go oczywiście usunąć w odpowiednich serwisach, ale taką decyzję uznałbym za ostateczną. W końcu nie jest on zamontowany w samochodzie ze złej woli producenta. Miejmy na uwadze fakt, że staramy się “poprawić fabrykę” – czyli rozwiązania konstrukcyjne nad którymi pracowało grono inżynierów. Być może nie dopracowali tego urządzenia do perfekcji, ale dajmy im jeszcze czas.

Zobacz także:

Filtry cząstek stałych DPF/FAP [część 1]

Filtry cząstek stałych DPF/FAP [część 2]

Co robić, gdy przegrzewa się silnik? [poradnik]

Regulamin komentowania

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100001978676618 Cezary Kopeć

    Nie chcę być złym prorokiem ale troszkę mi się wydaje że to producenci specjalnie robią tak problematyczne te filtry żeby serwis zarobił. Przecież samochody w latach 80-90 były techniczne bardzo dopracowane i się nie psuły (prawie) do momentu kiedy producenci zauważyli że można zarobić i te filtry moim zdaniem są tego przykładem. Polecieliśmy na księżyc, stworzyliśmy elektrownie atomowe, zrobiliśmy postęp jeśli chodzi o genetykę i medycynę a z filtrem producenci sobie nie potrafią poradzić? jakoś mi się w to nie chce wierzyć.
    pozdrawiam i przemyślcie to

    • Szymon Witkowski

      To nie jest kwestia “poradzenia sobie”. Zwróć uwagę na wymienione przez siebie osiągnięcia i pomyśl o kosztach jakie za sobą pociągają. Twierdzisz więc, że klientom wyjdzie na dobre, jeśli taki filtr będzie kosztować weźmy na to 50 tys. zł? Bo gdyby tyle miał kosztować, to podejrzewam że Ci sami inżynierowie w dwa dni zaprojektowaliby Ci dożywotnio bezobsługowy filtr cząstek stałych… przemyśl to.
      Chodzi o to, aby zrobić dobrze, zachowując przy tym rozsądne koszta… które bacznie śledzą księgowi.

      • http://www.facebook.com/profile.php?id=100001978676618 Cezary Kopeć

        No fakt, kosztów nie uwzględniałem i może się trochę za bardzo rozpędziłem.
        A tak w ogóle to uważam że nowe auta za dużo kosztują a dealerzy strasznie wysokie marże mają na autach skoro potrafią od ręki dawać takie rabaty że szczena opada.

        • http://blogsilnika.blogspot.com/ kwahoo

          Podobno kilka lat temu przedstawiciel Fiata stwierdził, że samochodu podrożały 8-krotnie w ciągu 25-lat. Ze względu na ochronę środowiska i wymagania co do bezpieczeństwa.

        • Maroo_wakowski

          kwahoo – pytanie poza tematem – co stało się z Twoim blogiem? Nie mam co w sieci robić teraz :(. To co tam czytałem jest naprawdę wspaniałe. Wspaniałe bo trudno do wielu informacji dotrzeć, bo w strawnej formie powiedziane, bo pisane z pasją co czuć w tekście. Jak odpowiedź ma być prywatna to maroo_wakowski@o2.pl. Pozdrawiam

      • Maroo

        Nie tylko księgowi ale i inni którzy chcą widzieć zyski. Dlatego filtr nie jest lepszy bo zysk z niego spadłby o połowę. Bo jest to kolejny element który przepłacamy! Tak – koszty wyprodukowania filtra w masowej skali nie wiem czy dobiją do 600zł. A w momencie gdy przepisy je narzucają, sprzedawcy przecież mają ‘czyste’ sumienie bo nie oni nam wciaskają filtr – tylko państwo, przepis, EU!. Prawda jest taka że mogli by bez podnoszenia cen zrobić to 2 razy lepiej tylko po co – skoro można za rok reklamować lepszy typ filtra w lepszym aucie, za kolejne 3 lata nową generację filtra znów można sprzedać za konkretną kasę itp. To sie nazywa maksymalizowanie zysku, tutaj w imię poprawności eko i niejako pod przykrywką nakazów.

        • Szymon Witkowski

          Ale takie postępowanie akurat dotyczy każdego produktu… masła (obok oliwkowego pojawi się za rok pewnie bananowe), szczoteczki do zębów (za rok sześciokątna główka, jeszcze lepsza), filtra cząstek stałych…
          to zupełnie normalny proceder.

  • Anna K.

    Witam! Zamierzam zakupić nowe auto rodzinne. Przy czym robię ok. 15 tys.km na rok (jazda głównie po mieście – np do pracy 8km). Czy w związku z tym radziłby mi Pan unikać silnika z filtrem cząstek stałych? A co sądzi Pan na temat nowego Renault Kangoo 1.5dCi 110? Z góry dziękuję za odpowiedź.

    • Maroo_wakowski

      Anno – przy takim przebiegu i miejskim użytkowaniu przelicz opłacalność diesla, a już wogóle wersji z filtrem cząstek stałych. Ale to moja bardzo prywatna opinia.

    • jamjestja

      W takim wypadku postaraj się kupić samochód bez filtra. Krótkie odcinki i częste odpalanie nie służą mu.
      Ja osobiście na miasto wole benzynę, Diesel się sprawdza ale na trasach

    • http://cozzie.pl/ Cozzie

      Wszystkie nowe dCi mają mokrego fapa. Jak tylko po mieście to lepiej wybrać benzynę z gazem (lepiej dla kierowcy, zdecydowanie lepiej dla miasta i innych ludzi).

      Chyba, że tak jak mój ojciec robisz oprócz miasta dodatkowo w weekendy trasę ok. 80km. Wtedy z FAPem nie powinno być żadnego problemu.

  • Robin WAWA


    Dobrym zwyczajem jest wyjeżdżanie samochodem co jakiś czas na trasę szybkiego ruchu, gdzie możemy przez ok. 15-30 minut jechać na 3-4 biegu z prędkością obrotową rzędu 3000 obr./min.”

    Widzę dwa wyjścia – trzeba zamieszkać w okolicy którejś z autostrad lub od razu w Berlinie albo zbudować sobie domową “hamownię” w garażu np z dwóch bębnów od pralki wiatka ;-0)))