Mercedes-Benz Citan 111 CDI Mixto - test

Dawno temu Renault stworzyło Kangoo – i to było dobre! Rynek w pełni zaakceptował "kangura", co zaowocowało kolejnymi generacjami. Mercedes nie chciał ryzykować i niepotrzebnie wydawać pieniędzy na konstruowanie mniejszego niż Vito samochodu dostawczo-osobowego, ale dostrzegał potrzebę obecności również w tej klasie pojazdów. Jakiego dokonał wyboru?

fot. Kamil Kobeszko

fot. Kamil Kobeszko

Ten artykuł ma 2 strony:

Mercedes-Benz Citan 111 CDI Mixto — test

Bardzo prostego! Dogadał się z Renault, które udostępniło gotowe Renault Kangoo. Na auto Mercedes ponalepiał swoje znaczki, co pozwoliło na stworzenie produktu bardziej prestiżowego i — co za tym idzie — droższego Jednak czy to posunięcie było w pełni trafne?

fot. Kamil Kobeszko

Co to takiego?

Jakkolwiek by patrzeć na ten samochód, od razu widać, że pod względem stylistyki wyróżnia się z gamy produktów koncernu. Linie stworzone przez projektantów Kangoo są charakterystyczne, co sprawia, że postronni zastanawiają się, co to za auto. Niby wygląda jak Renault, ma w sobie też coś z Dacii, ale jest Mercedesem.

Pokrewieństwo najbardziej widać z boku: w oczy rzuca się owalna przednia szyba i charakterystyczna boczna linia maski. Trzeba jednak przyznać stylistom Mercedesa, że udanie przeprojektowali karoserię. Owszem, wiadomo, że to nie Mercedes, ale całość jest dobrze skomponowana i uniknięto częstego przy takich zabiegach efektu dysharmonii.

fot. Kamil Kobeszko

Zaletą tak pękatej szyby jest wrażenie sporej przestronności we wnętrzu, ponieważ jest ona znaczne odsunięta od pasażerów. Z drugiej strony jeśli spojrzymy na auto z boku, to okaże się, że kierowca siedzi praktycznie w jego połowie. O ile jest to zrozumiałe np. w serii 1 BMW, w której priorytetem jest dobre prowadzenie, o tyle w tego typu samochodach najważniejsza jest przestrzeń robocza i mam nieodparte wrażenie, że jej część umknęła konstruktorom na rzecz przestrzeni przewidzianej na układ napędowy.

Dlaczego nie Mixto?

A jak z funkcjonalnością? Jest typowa dla tej klasy pojazdów, które mają być przede wszystkim pojemne. Ja jednak zawiodłem się na testowej odmianie Mixto. Sam ją wybrałem do testu jako ciekawostkę, jednak nie do końca spełniła moje wymagania. Wyodrębnienie blaszanej przestrzeni bagażowej i odseparowanie jej kratą powoduje utratę charakteru osobowego, a auto dalej nie jest prawdziwym samochodem dostawczym.

fot. Kamil Kobeszko

Zobacz również: Mercedes-Benz GLC 250 AMG Line (2016) - test

Odmiana Mixto ma niestety kilka wad. Tylna kanapa przesunięta jest do przodu, przez co należy traktować ją jako awaryjną. Miejsca na kolana jest naprawdę niewiele. Dodatkowo siedzisko umieszczone zostało pod zmienionym z konieczności, niefortunnym kątem. Oparcie zamocowane jest całkowicie pionowo, co wymusza niekorzystną pozycję pasażerów. Zagłówki zamocowane są na sztywno do kratki i bardziej przeszkadzają, niż spełniają swoją funkcję. Dodatkowo nie da się ich obniżyć i środkowy zagłówek zasłania większość widoczności do tyłu. Dlatego niczym w rasowym furgonie trzeba korzystać jedynie z lusterek bocznych.

fot. Kamil Kobeszko

Na szczęście z perspektywy kierowcy jest znacznie lepiej. Ktoś dobrze rozplanował umieszczenie w kokpicie wszystkich najpotrzebniejszych elementów. Dzięki temu pozycja za kierownicą jest naprawdę wygodna i mimo że nie przepadam za siedzeniem wysoko, tutaj wsiadałem z przyjemnością.

Kierownica (wprost z Renault) świetnie leży w łapkach, a drążek precyzyjnej przekładni jest pod ręką. Do tego wygodne fotele, które nie powodują bólu pleców. Wszystko dobrane tak, żeby możliwie uprościć codzienną pracę i spowodować, aby kierowca za bardzo się nie zmęczył. Nawet wszystkie pedały są łatwo wyczuwalne i nie przeszkadzają w wielokilometrowym korku.

fot. Kamil Kobeszko

Wnętrze na żywo wygląda lepiej niż na zdjęciach. Wszystko zmontowano porządnie, nie ma niepokojących odgłosów. Materiały są przeważnie twarde, ale w typowo roboczo-wytrzymałościowym stylu, charakterystycznym dla dostawczaków. W tańszym Kangoo jest jednak znacznie ładniej… Renault zdążyło przeprowadzić lifting swojego modelu, który zdecydowanie poprawił wnętrze. Mercedes niestety pozostał przy swoim rozwiązaniu.

A jak z przestrzenią bagażową? Za sprawą powiększonego rozstawu osi, wydłużenia nadwozia, przesunięcia tylnych siedzeń do przodu i możliwości załadunku pod dach jego kubatura jest pokaźna i naprawdę funkcjonalna. Dokupienie opcji za 3200 zł w postaci możliwości składania tylnej kanapy wraz z przesunięciem kraty jest obowiązkowe. Dzięki temu krata chroni kierowcę również podczas pełnego załadunku, a przewieźć można wtedy naprawdę wiele. Brak tylnej półki sprawia, że dodatkowe przyciemnienie tylnych szyb jest właściwie koniecznością. Inaczej wszystko widać jak na dłoni, a to kusi potencjalnego złodzieja. Przyznam, że nie miałem gdzie schować torby i musiałem zabierać ją ze sobą.

fot. Kamil Kobeszko

Co Mercedes może zrobić z Renault?

Zarówno samochody francuskie, jak i Mercedesy znane są z ponadprzeciętnego komfortu. Różnica polega na tym, że te pierwsze są po prostu miękko zawieszone, a te drugie zapewniają komfort wynikający z większego niż u innych marek wyrafinowania zawieszenia. Nawet w samochodach dostawczych marki ze Stuttgartu zwiększony komfort nie odbija się na bezpieczeństwie prowadzenia.

Z kolei Kangoo znane jest… z testu łosia i tego, że lubi niekiedy podpierać się lusterkami. Dla inżynierów Mercedesa było to nieakceptowalne i robili, co mogli. Jest nieco lepiej, ale za wiele w tej kwestii nie udało się zdziałać. Jak jest w Citanie? Komfortowo, ale czasem potrafi bujać w prawdziwie francuskim stylu. Trzeba też pamiętać, by pasy na drogach szybkiego ruchu zmieniać dość łagodnie i najlepiej, by nigdy przed maskę nie wyskoczył nam pieszy, zwierzak lub cokolwiek innego.

fot. Kamil Kobeszko

Silnik — największa zaleta

Największym plusem wersji 111 CDI jest serce w postaci doskonale znanego 1,5 dCi o mocy 110 KM. Jest wystarczająco dynamiczny, by sprawnie napędzać nawet załadowane auto. Trzeba jednak pamiętać, by dość często zmieniać biegi, bo zakres przyjaznych kierowcy obrotów jest stosunkowo niewielki. Poniżej zakresu pracy turbosprężarki moc małego diesla jest niewystarczająca, by zrobić cokolwiek. Powyżej 3000 obr./min też nie ma sensu go kręcić, bo nie staje się żwawszy, a jedynie emituje niepotrzebny hałas. Optymalnie jest, gdy biegi zmieniamy szybko i auto cały czas porusza się w zakresie 1800–2300 obr./min. Pomaga w tym lampka sygnalizująca zmianę biegu, choć mogłaby aż tak bardzo nie razić kierowcy.

Drugą zaletą silnika jest niskie zapotrzebowanie na paliwo. Nawet w zakorkowanej aglomeracji ten spory pojazd nie spalił więcej niż 7,8 l/100 km. Przy delikatnej jeździe w trasie realny jest wynik 5,0–5,2 l/100 km. Przy szybszym podróżowaniu daje o sobie znać spora powierzchnia czołowa i spalanie wzrasta do 6,5–7 l (choć to wciąż dobry wynik).

fot. Kamil Kobeszko

Tym, co spodobało mi się w tym aucie, jest dobre wyciszenie jednostki napędowej. Słynie ona z kulturalnej pracy i dzięki właściwej trosce specjalistów od wygłuszenia możliwe jest wrażenie z jazdy jak w samochodzie osobowym. Problemem znów okazuje się testowa wersja Mixto – zdecydowana większość hałasu pochodzi z szumów z tylnej, bagażowej części nadwozia. Nawet w samochodach dostawczych typu furgon od blaszanej części załadunkowej oddzieleni jesteśmy ścianką. Tutaj hałasu nie tłumi nic i burzy to spokój za kierownicą.

Ile płacę i dlaczego tak drogo?

Koszty są trudnym tematem dla tego modelu. Jego ceny zaczynają się od 64 083 zł brutto. Wersja Mixto z mocniejszym silnikiem to wydatek już ponad 83 000 zł. Niestety, to dopiero początek, bo w tej cenie nie dostaniemy nawet radia czy klimatyzacji. Wszystko trzeba dokupić, nawet składane siedzenia czy wyłożenie przestrzeni bagażowej. I tak testowe auto to już około 107 000 zł, a nie było bogato skonfigurowane.

fot. Kamil Kobeszko

Konkurenci są tańsi, bo podobnie skonfigurowane Kangoo kosztuje około 86 000 zł, Partner Tepee — 89 300 zł (obecnie cena promocyjna 74 550 zł). Fiat Doblo także jest sporo tańszy. Mercedes zawsze się cenił, ale jeśli spojrzeć na jego produkty, nie można tego uznać za zarzut. W tym wypadku jednak mamy do czynienia z konstrukcją innej marki i dla zawyżonej ceny trudno znaleźć jakiekolwiek uzasadnienie.

Zastanawiacie się zapewne, dlaczego Mercedes zdecydował się na ten model i dlaczego ktoś miałby kupić akurat Citana, a nie Kangoo. Moim zdaniem powody są dwa. Pierwszym są floty pojazdów, które już korzystają z aut tej marki. Dzięki temu, że decydują się na użytkowanie akurat Mercedesów, czerpią profity z preferencyjnych zakupów lub serwisu. Dotychczas takiego auta jak Citan nie było, dlatego zmuszeni byli udać się do konkurencji, zrezygnować z zakupu lub kupić większe Vito.

fot. Kamil Kobeszko

Drugą grupą są wszyscy ci, którzy chcą kupić inny model dostawczego Mercedesa, są zadowoleni z marki, ale inne modele nie do końca spełniają ich oczekiwania. Wtedy w grę wchodzi różnorodność oferty marki i klient na Citana na pewno się znajdzie. Najlepiej, jeśli wybierze każdą wersję oprócz tej konkretnej – Mixto, która nie jest ani autem osobowym, ani dostawczym, ani nie potrafi udanie połączyć tych cech.

Plusy:

Oszczędny, cichy i dość dynamiczny silnik
Pozycja za kierownicą
Komfort jazdy

Minusy:

Ograniczony sens testowej wersji Mixto
Szumy z blaszanej części nadwozia
Niezbyt ładny projekt wnętrza
Niesamowicie niewygodna tylna kanapa
Cena względem bliźniaczego Kangoo i innych konkurentów

Ogólna ocena samochodu: 6/10

Mercedes-Benz Citan 111 CDI Mixto — galeria zdjęć

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Citroën C4 Grand Picasso Intensive 1,6 e-HDI 115 KM - test Seat Alhambra Style 2,0 TDI 140 KM CR 4Drive - test Fiat 500L Living 1,6 M-Jet Lounge - test Citroën C1 1,0 5d Vitamin - test Dacia Duster 1,5 dCi 4x4 Prestige FL - test Volvo S60 & V60 T5 Summum - test Audi RS Q3 - test Volkswagen Polo R WRC Street - test Hyundai ix35 2,0 CRDi AWD Premium - test Volkswagen Golf Variant VII 2,0 TDI Highline vs. Ford Focus Kombi 1,6 EcoBoost Titanium - test Mercedes-Benz E400 Coupé - test Nowy Jeep Grand Cherokee SRT - test Seat León 1,4 TSI 140 KM Style – test Peugeot 308 1,6 THP Allure - test Volvo V60 Plug-In Hybrid - pierwsza jazda Nissan Micra 1,2 Tekna - test Nowa Škoda Yeti 1,6 TDI DSG 4x2 Ambition - test BMW 428i xDrive Sport - test Honda Civic Tourer 1,8 i-VTEC [pierwsza jazda] Little Tikes Cozy Truck - test Škoda Octavia III Combi 1,8 TSI 4x4 DSG - test Peugeot 308 1,6 e-HDI Allure - test Chevrolet Captiva LTZ 2,2D AWD MT - test Ford Mondeo 5D 1,6 EcoBoost Titanium - test

Popularne w tym tygodniu:

Mercedes C450 AMG 4Matic (2016) - V6 lepsze od V8? Wilk z Domaniewskiej – Aston Martin V12 Vantage S na ulicach Warszawy Suzuki SX4 S-cross 1.4 BoosterJet z nowym mocnym sercem Gladiator Mitsubishi ASX 1.6 MIVEC: przestarzały czy dojrzały?