Toyota Land Cruiser V8 Diesel (J200) D-4D - test

Ogromne, luksusowe auta terenowe to gatunek, który za sprawą modnych bulwarówek jest praktycznie na wymarciu. Podczas rozkwitu mody na samochody typu SUV większa część prawdziwie terenowych aut skończyła swój żywot, a ich konstrukcje zostały po części ucywilizowane i przystosowane do wymogów rynku.

Fot. Rafał Warecki

Ten artykuł ma 2 strony:

Toyota Land Cruiser V8 Diesel (J200) D-4D — test

W 2007 roku mimo rozkwitu popularności samochodów typu Sport Utility Vehicle Toyota poszła pod prąd. Mając w europejskiej ofercie miejskiego SUV-a RAV4 i prestiżowe auto terenowe w wersji długiej i krótkiej pod postacią Land Cruisera J120/J125, japoński producent zdecydował się na nowy projekt największego kalibru. Wbrew oczekiwaniom rynku nie był to SUV, lecz kolejna luksusowa terenówka z krwi i kości, czyli Land Cruiser J200 – następca "dużego" J100.

Pomysł na surowe linie w stylu szafy na kołach z krótkimi zwisami praktycznie się nie zmienił. Delikatnie rozdmuchano wymiary zewnętrzne, a samo nadwozie nabrało nieco świeżości, której starszej generacji wyraźnie brakowało. Konserwatywny i kanciasty kształt nadwozia podkreśla ogromne gabaryty.

Podczas parkowania trzeba zarezerwować półtora miejsca postojowego, co sprawia, że codzienna jazda Land Cruiserem J200 wcale nie jest prosta. Samochód nie należy do zbyt zwrotnych i poruszanie się nim — mimo wielkich lusterek bocznych i kamery cofania — przypomina czasem zachowanie słonia w składzie porcelany. Jazda takim mamutem ma jednak swój niezaprzeczalny urok.

Zachowawczość widać też w stylizacji kabiny, która trochę przypomina luksus znany z lat 90. Klasycznie nakreślona deska rozdzielcza z wyraźnym zaznaczeniem głównych paneli urządzeń pokładowych oraz połączenie drewnopodobnego, błyszczącego plastiku ze srebrnymi wstawkami i szaro-beżowym kokpitem to widok, który od razu przywodzi na myśl droższe modele japońskich producentów sprzed dekady. Choć niektóre tworzywa jak na cenę auta są niezbyt wysokiej jakości i niektóre z nich powinny zostać zastąpione szlachetniejszymi materiałami, to całość prezentuje się nieźle, a staranne spasowanie elementów spina całość. Pilot centralnego zamka od auta wygląda i jest wykonany żenująco biednie jak na klasę i cenę samochodu.

Po zajęciu miejsca za klasyczną kierownicą przypominającą stare Land Cruisery w oczy rzucają się elementy związane z jazdą terenową. Między zegarami prezentowane są takie dane, jak skręt kół przednich czy stopień regulowanego prześwitu. Nie mogło zabraknąć też coraz rzadziej spotykanych uchwytów mocowanych na słupkach A.

Na tunelu środkowym obok kija bejsbolowego do zmiany biegów znajdują się również elementy poświęcone jeździe terenowej, takie jak trzystopniowa regulacja prześwitu x-AHC, przełącznik zmiany siły tłumienia amortyzatorów AVS (tryb komfortowy, sportowy i normalny) oraz asystenci zjazdu czy podjazdu z funkcją regulacji prędkości Crawl Control. Pod przyciskiem rozruchu silnika znalazł się przełącznik jazdy 4×4 z reduktorem lub bez, a przy lewym kolanie możliwość blokady centralnego mechanizmu różnicowego.

Zobacz również: SsangYong XLC 1.6 Diesel AWD AT - test

Jeśli chodzi o wyposażenie, to w kabinie Land Cruisera J200 kierowcy i pasażerom nie powinno niczego zabraknąć – zaczynając od okna dachowego, a na przepastnej lodówce w przednim podłokietniku kończąc. Nagłośnienie JBL Synthesis wyciska świetne brzmienie nawet z najzwyklejszego pliku MP3.

W środku można się poczuć jak w ciężarówce. Siedzi się bardzo wysoko, a dookoła jest naprawdę dużo foremnej przestrzeni. Klimat potęguje przyjemny warkot wysokoprężnego silnika V8, który mimo luksusowego charakteru auta nie jest zbyt mocno wyciszony, a przy pracy "na zimno" można powiedzieć, że brzmi wręcz natarczywie. Mimo to kabina jest świetnie wyizolowana od drgań.

Miękkie i szerokie fotele sprawiają, że Land Cruiserem można przejechać kilka tysięcy kilometrów i wysiąść z niego bez bólu pleców. Mimo że samochód jest naprawdę ogromny, z tyłu nie ma zbyt dużo miejsca na kolana, jeśli na przednim fotelu usiądzie wygodnie wysoka osoba. Tylna kanapa może za to zostać całkowicie złożona do pionu (lub odchylona), co znacząco zwiększy i tak niemałą przestrzeń bagażową. Pokrywa bagażnika otwierana jest elektrycznie, jednak dzieloną burtę i tak trzeba opuścić ręcznie. Wkładając pakunki, łatwo jest się również o nią pobrudzić, ponieważ pędząca szafa zostawia za sobą wielką chmurę brudu podrywanego z drogi, który osiada na tylnym pasie.

Określenie "pędzić" w przypadku tego auta również nabiera innego znaczenia. Gdy jedzie się tak dużym i ciężkim samochodem, czuć każdy kolejny kilometr na godzinę, a przy prędkościach autostradowych trzeba się naprawdę pilnować. Land Cruiser ze względu na wysoko zawieszony środek ciężkości i dużą powierzchnię boczną jest bardzo wrażliwy na boczny wiatr, poza tym to, co sobą prezentuje, znacznie odbiega od zachowania się na drodze współczesnego, nawet największego SUV-a.

W trybie komfortowym mięciutkie zawieszenie wybiera niemal wszystkie, nawet największe nierówności, samochód po prostu płynie, bujając się jak ponton. Różnica w sile tłumienia amortyzatorów między nastawami sportowymi i komfortowymi jest kolosalna, a zmiana sztywności wraz z obniżeniem zawieszenia poprawia nieco właściwości jezdne, jednak na każdym zakręcie czuć przelewającą się masę, powodującą mimo stałego napędu 4×4 sporą podsterowność. Wystarczy trochę wody na drodze, aby samochód kulturalnie odmówił skręcania.

Choć automatyczna skrzynia biegów jest wyjątkowo szybka jak na klasyczny hydrokinetyk i naprawdę nieźle współgra z z generującym olbrzymie nakłady momentu obrotowego silnikiem, lepiej jeździć spokojnie i zbytnio się nie rozpędzać. W razie potrzeby gwałtownego nabrania prędkości przekładnia szybko zrzuca biegi i z Land Cruisera robi się pocisk największego kalibru. Osiągi na papierze nie powalają, ale odczucia z jazdy – owszem. Należy też pamiętać o hamulcach – jak na dwie i pół tony na kołach są skuteczne, ale szybko się męczą.

Jazda po szosie nie jest jednak tym, do czego ten samochód został stworzony. Tym, co odróżnia go od SUV-ów, są przede wszystkim ogromne zdolności poza nią. Choć duże gabaryty skutecznie utrudniają jazdę w gorszych warunkach, Toyota zebrała wszystkie najważniejsze i najnowsze technologie przeprawowe właśnie w tym modelu.

Klasyczną cechą prawdziwej terenówki jest oczywiście konstrukcja ramowa, która dzięki oddzieleniu nadwozia od podwozia ma lepiej podołać trudom jazdy w terenie. Przednie zawieszenie jest niezależne, podczas gdy tył oparto na sztywnym moście i czterech drążkach reakcyjnych w celu uzyskania optymalnej stabilności w cięższych warunkach. Mimo pokaźnego skoku zawieszenia i prześwitu geometria terenowa Land Cruisera nie powala — głównie ze względu na wymiary auta.

Dla zwolenników taplania się w błocie Toyota przygotowała też ciekawe dodatki. Spośród najważniejszych trzeba wymienić układ hydrauliczny zmieniający sztywność przedniego i tylnego stabilizatora (KDSS), które w terenie są automatycznie rozłączane, czy terenowy tempomat z możliwością zjazdu i podjazdu (Crawl Control) z regulacją prędkości w zakresie 1–3-5 km/h. Najciaśniejsze przeszkody pomoże pokonać system zmniejszający promień skrętu (OTA) przez przyhamowanie tylnego wewnętrznego koła. Aby usprawnić poruszanie się po konkretnym typie nawierzchni (skały, skały i szutry, muldy, kamienie, błoto i piasek), można też wybrać ją bezpośrednio w opcji komputera nazwanej Multi-terrain Select.

Z pomocą idą też nowoczesne multimedia – obraz Multi-terrain Monitor z czterech kamer dookoła auta, który może pomóc nie tylko przy ciasnym parkowaniu.

Toyota Land Cruiser J200 ze wszystkimi swoimi cechami jest najprawdziwszą terenówką z krwi i kości. To niezniszczalny, wytrzymały i drogi samochód, któremu żaden krajobraz nie jest straszny. Największa terenówka w gamie japońskiego producenta przy okazji oferuje też pokaźną przestrzeń i świetne możliwości przewozowe, wysoki komfort, bogate wyposażenie oraz… luksus trącący nieco zeszłą dekadą. W przypadku tego modelu drobne niedociągnięcia nie przeszkadzają jednak w tym, aby jako jedyny w swojej klasie cieszył się naprawdę dużą popularnością na naszych drogach. To świetne auto, które z pewnością doczeka się jeszcze niejednej generacji. Oby tylko projektanci go nie popsuli.

Plusy:

Klasyczny charakter nadwozia
Właściwości przewozowe i przestronność
Bogate wyposażenie, w którym praktycznie nic nie brakuje
Szereg technologii poświęconych jeździe w terenie
Zawieszenie o regulowanej sile tłumienia i prześwicie
Współpraca silnika i skrzyni biegów
Zużycie paliwa jak na litraż silnika

Minusy:

Wysoka masa własna sprawia, że trzeba się pilnować podczas jazdy
Przestarzały projekt i materiały wnętrza

Ogólna ocena samochodu: 9/10

Toyota Land Cruiser V8 Diesel (J200) D-4D — galeria zdjęć

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Škoda Octavia III Combi 1,8 TSI 4x4 DSG - test Chevrolet Captiva LTZ 2,2D AWD MT - test Ford Mondeo 5D 1,6 EcoBoost Titanium - test Volkswagen Passat Variant 2,0 TDI 177 KM DSG Highline - test Toyota Yaris II vs. Toyota Yaris III - test Chevrolet Trax LTZ 1,4T 4x4 6MT - test Opel Mokka 1,7 CDTi 4x4 Cosmo - test Fiat Panda vs. Hyundai i10 vs. Volkswagen up! - test Audi RS7 Sportback - test Škoda Superb Combi 1,8 TSI DSG Elegance - test Nowe BMW serii 5 (F10) 528i xDrive Luxury - test Nowy Nissan Qashqai 1,2 DIG-T (2014) - pierwsza jazda Volkswagen Touareg X-Edition 3,0 TDI V6 4Motion - test Nowe Volvo S80 T6 AWD Executive - test Volkswagen Golf VII GTD DSG - test Volvo XC60 D5 AWD Summum - test Hyundai Veloster Turbo 1,6 T-GDI - test Peugeot 2008 1,6 e-HDI Allure [test] Toyota GT86 Premium [test] Kia Cee'd SW 1,6 GDI XL AT [test] Škoda Octavia RS Combi 2,0 TDI DSG [test] Podsumowanie testów Autokult 2013 Volkswagen Scirocco R DSG [test] Nowa Toyota Corolla 1,6 Valvematic Prestige [test]

Popularne w tym tygodniu:

Ford Fiesta ST200 (2016) - racjonalny powód, by kupić nieracjonalnie szybkiego hot hatcha Hyundai i20 Active 1.0 T-GDI: atrakcyjny mieszczuch w roboczym stroju Volkswagen Golf VII 1.4 TSI FL DSG vs Honda Civic X 1.5 CVT – Ikony klasy kompaktowej w nowym wydaniu W poszukiwaniu recepty na idealnego hatchbacka - test wideo nowej Hondy Civic